|
s k u t e c z n a r e k l a m a
Magazyn Reporter nr 09/2002
Data wydania: 2002.09.01

Człowiek, który płakał
Marcin Piosik
Wakacje to czas, kiedy w wielkich miastach nareszcie nie ma korków, a na dużych ekranach niestety próżno szukać czegoś interesującego. Ogólnie rzecz biorąc w całej kulturze wakacje to sezon ogórkowy, czyli okres, o którym wszyscy miłośnicy sztuki przez duże "s" woleliby raczej zapomnieć. Przez trzy letnie miesiące instytucje kulturalne jeżeli w ogóle działają - robią to w ograniczonym wymiarze. Tak funkcjonują rozliczne galerie, domy kultury czy muzea.
Nie inaczej jest w przypadku świątyń X muzy, czyli kin. Te drastycznie zmniejszają liczbę premier próbując niejako "przezimować" okres posuchy na rynku. Nie zawsze jednak lato musi oznaczać zupełny letarg kin. Te bardziej prężne starają się wyjść naprzeciw opuszczonym, miejskim kinomanom organizując coraz więcej całkiem interesujących przeglądów i wakacyjnych festiwali, wśród których chyba najważniejszym jest coroczne "Lato Filmów" w Kazimierzu Dolnym. Nie o tej jednak będzie ten artykuł...
Tak się składa, że również w moim rodzinnym mieście filmowcy postanowili zorganizować specjalny, wakacyjny przegląd. Nareszcie można było w spokoju zobaczyć obrazy, które w ciągu ostatnich 12 miesięcy niczym francuski ekspres przemknęły prawie niezauważone przez ekrany polskich kin. Ja spośród całkiem sporej ilości propozycji wybrałem te, których w istocie nie udało mi się zobaczyć podczas ich regularnej projekcji. Jednym z takich obrazów był "Człowiek, który płakał" w reżyserii Sally Potter.
Film już na samym początku zdumiewa widza artyzmem przekazu. Obraz doskonale uzupełnia dźwięk, choć doprawdy nie potrafię orzec, co tutaj tak dominuje. Widz jakby odbierał widowisko multimedialne, a nie tylko oglądał prostą historię osadzoną w niedalekiej przeszłości. "Człowiek, który płakał" to historia dziewczyny, która uciekając przed zagładą poszukuje schronienia, ale także odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Żydowska dziewczynka z dalekiej Rosji najpierw trafia do Anglii, potem chcąc zaistnieć w świecie opery wyjeżdża do wielkiego Paryża. Ciągle jednak nieodparcie pragnie odnaleźć swojego ojca, który został siłą zabrany od rodziny w czasach jej dzieciństwa. Obdarzona niezwykłym głosem, ale także zdolnościami tanecznymi nie ma problemu ze znalezieniem pracy w paryskim teatrze. Nie jest jednak Susan, bo brzmi nadane jej przez angielskich przybranych rodziców imię, osobą szczęśliwą, ciągle bowiem czegoś w jej życiu brakuje. Tym czymś jest najprostsze, a zarazem najbardziej wzniosłe uczucie - miłość.
W Paryżu 20-letnia Susan poznaje swoją rodaczkę, która wprowadzi ją w nowe kręgi towarzyskie. Młoda Żydówka zaczyna więc bywać na wystawnych przyjęciach i bankietach. Nie jest to jednak świat dla niej - ona chce spotkać kogoś, kto da jej ukojenie. W końcu Susan odnajduje miłość w ramionach młodego Cygana, który ukazuje jej zupełnie inny świat. Teraz główna bohaterka bez reszty poświęca się poznaniu środowiska paryskich Romów uzmysławiając sobie, że tak naprawdę odnalazła świat, który zostawiła w dzieciństwie. Tutaj w końcu jest tak szczęśliwa. Nie będzie jednak jej dane długo zaznać tego uczucia. Nadchodzi II Wojna Światowa, która diametralnie zweryfikuje jej życiowe idee i plany...
Jak na obraz, który nie był w nadmiernie promowany film ma zaskakująco dobrą obsadę. Główną rolę zagrała Christina Ricci, a moim zdaniem najciekawsze drugoplanowe kreacje stworzyli Cate Blanchett oraz Johnny Depp. To właśnie para tych dwu aktorów zasługuje na szczególne uznanie. Po raz kolejny dali oni pokaz swoich umiejętności aktorskich. Cate Blachett zaskakuje przede wszystkim starannością w pielęgnowaniu swojego wizerunku scenicznego (jej rosyjsko brzmiący angielski jest po prostu perfekcyjny), a Johny Depp powala na kolana mistycyzmem granej przez siebie postaci. Gra Christiny Ricci jest całkiem poprawna, ale w obliczu kreacji pary aktorów drugoplanowych trochę blednie. Niemniej jednak film jest zagrany naprawdę ciekawie - bez górnolotnych, holywoodzkich zachowań i sformułowań. Duże brawa dla Sally Potter za taki, a nie inny dobór aktorów!
Rzeczą, dla której tak naprawdę skusiłem się na zmierzenie się z tym filmem była jego ścieżka dźwiękowa. Nie zawiodłem się - ludowa muzyka cygańska w połączeniu z przejmującym głosem Susan robi po prostu piorunujące wrażenie. Dodatkowo najsłynniejsze arie operowe, które słychać często w tle paryskich przyjęć czynią obraz "Człowiek, który płakał" ucztą także dla ucha. Widz ma prawdziwą przyjemność z oglądania gry aktorów, ale także może posłyszeć każdy ich ruch, co potęguje ilość doznań w czasie odbioru tego filmu.
"Człowiek, który płakał" to opowieść o niespokojnych latach 30-tych i 40-tych w Europie w obliczu stagnacji za oceanem. Jest to przejmująca, poetycka historia ludzi poszukujących swojego miejsca na ziemi, ale także swoich korzeni. Nie jest to pusta opowieść o miłości, choć uczucie łączące postaci grane przez Christinę Ricci i Johny'ego Deppa stanowi decydujący wątek tego obrazu. Jest tutaj coś więcej - przejmująca muzyka, towarzyszące widzowi napięcie, ale równocześnie prawdziwa przyjemność z oglądania. Myślę, dzieło Sally Potter stanowi doskonałą formę relaksu przed zbliżającymi się wielkimi premierami. Szczególnie miło jest coś takiego zobaczyć, kiedy za oknem pada letni, nastrojowy deszcz...
Tekst możesz skomentować na Forum:
http://forum.reporter.pl/watki.php?f=024
Możesz tam także wypowiedzieć się na inne tematy związane z muzyką
Bóg jest wielki a ja malutka / Dieu est grand, je suis toute petite
Francja
reżyseria: Pascale Bailly
scenariusz: Alain Tasma, Pascale Bailly
muzyka: Stéphane Malca
obsada: Audrey Tautou
Edouard Baer
Julie Depardieu
Catherine Jacob
Philippe Laudenbach
Cathy Verney
Anna Koch
zdjęcia: Antoine Roch
dystrybutor: SPI International Polska |
|
|  | |
|