|
s k u t e c z n a r e k l a m a
Magazyn Reporter nr 09/2002
Data wydania: 2002.09.01

O tym jak dawać, aby nie dać
Henryk Bruno Szumielski,
www
Nie wiem, co sądzą o tym starzy ludzie, ale wiem, że i młodzi dają się nabrać. Chodzi o różne darmowe produkty i usługi. Klasyczny chwyt to panienka wręczająca nam na ulicy kosmetyki za darmo. Wręczanie jest za darmo. Za resztę trzeba zapłacić. Mało kto już się chyba na to nabiera.
Bardziej denerwującym, bo bardziej chamskim chwytem jest powiadomienie obywatela o tym, że został wylosowany i dostanie za darmo dom, samochód lub kupę pieniędzy. Jeżeli da się nabrać to będzie musiał coś kupić, potem jeszcze coś, a potem... i tak niczego nie dostanie. No może darmowy długopis.
Usługodawcy w zakresie telefonii komórkowej podchodzą nas bardziej subtelnie. Mówią na przykład, że teraz w okresie letnim niewykorzystane darmowe minuty będą się nam kumulowały aż do jesieni. Rzeczywiście dają nam taką możliwość i nic więcej. Przecież w okresie wakacyjnym, pełnym rozjazdów, rozmawiamy częściej i dłużej i żadne wolne minuty nam nie pozostają. Możemy kumulować, tylko nie mamy co. Zresztą samo określenie darmowe minuty jest oszustwem. Mamy zawsze tylko tyle darmowych minut za ile płacimy!
Nawet, jeżeli wydaje się nam, że coś rzeczywiście dostaliśmy za darmo, to znaczy tylko to, ze zapłacił za to ktoś inny.
Ostatnią darmową rzeczą, jaką dostałem był kieliszek koniaku w kawiarni, za który zapłaciła pani siedząca przy stoliku pod oknem. Było to w czasach, kiedy pojawił mi się pierwszy wąs na mojej szczeniackiej buźce. Koniak był dobry. Sączyłem go powoli, a tu nagle wpada kolega i mówi: Zbieraj się szybko. Jedziemy nad jezioro. Pojechaliśmy. Do tej pory nie wiem, dlaczego ta starsza pani zapłaciła za mój koniak.
Może, dlatego dzisiaj firma oferuje mi minuty za darmo? Cymbała oszukać łatwiej.
Skomentuj tekst na Forum:
http://forum.reporter.pl/watki.php?f=027
|