Magazyn.Reporter.pl   Reporter.pl   ustaw jako stronę startową   dodaj do ulubionych   nasz e-mail
Magazyn Reporter nr 07-08  Historia Reportera  Współpraca  e-ankiety
 Archiwalne artykuły  Reportaże  Nauka  Kultura  Twórczość  Wywiady  Opinie
 
ARCHIWUM
Tematyczne
Od redakcji
Reportaże
Podróże
Wydarzenia
Nauka
Człowiek
Świat
Kosmos
Enigma
Technologie
Kultura
Muzyka
Literatura
Film
Fotografia
Sztuka
Twórczość
Opowiadania
Powieści
Poezja
Wywiady
Gość specjalny
Ludzie sieci
Opinie
Felietony
Listy
Forum
Inne
WWWybór

Wejdz i sprawdz!

s k u t e c z n a   r e k l a m a
Wejdz i sprawdz!

Magazyn Reporter nr 09/2002
Data wydania: 2002.09.01
<<< poprzedni artykułspis treści następny artykuł >>>

Opinie
Syndrom jednego
Adam Moralski

"Jednego punktu mi brakło, jednego punktu... rozumiesz(!?), tylko jednego punktu i byłbym przyjęty!". Tak pewien mój znajomy opowiadał o swoim egzaminie na studia. Współczując mu bardzo i nie wątpiąc w wystąpienie (pozwolę sobie w tym miejscu na wprowadzenie nowego terminu w symbolice cyfr) tzw. pechowej jedynki, przypomniałem sobie, różne z życia wzięte wypadki mojego kolegi. Odkryłem, że słowo pech jest najczęściej przez niego używanym słowem. Każdy z nas to wie, ma tego świadomość, że u pewnych osób najczęściej używanym słowem bywa: ku... albo przekręt, u innych jest to kasa, a u jeszcze innych słowem tym będzie praca. Mógłbym się w tym miejscu pokusić o solidną dygresję na temat: "Typologia człowieka w zakresie języka jakim włada", lecz odbiegłbym znacznie od jedynkowej narracji.

W związku z moim kolegą, którego ustawicznie prześladuje pech, przypomniałem sobie kilka innych postaci, w życiu których, niejakie fatum gra niepoślednią rolę. I tak ktoś powie: "Musiał mnie akurat zobaczyć!. Zauważmy, mnie jako jednego np. z trzydziesto ośmio milionowej populacji Polaków (występuje magiczne jeden), i nie jest w tym miejscu aż tak ważne, czy powie to uczeń przyłapany na ściąganiu, czy "uczciwy" mąż całujący się w samochodzie z przyjaciółką żony. Kluczowym elementem tego typu historyjek, jest to Bogu ducha winne "fatum" , jakiś podły zbieg okoliczności, a być może i spisek - demonów czy też sił natury. Ten anonimowy winowajca pozostaje niezidentyfikowany często i do końca życia, mimo że to sprawca największych porażek, największego zła, w życiu osób wśród których grasuje. Bywa że ludzie dotknięci nim do żywego, krzykną niekiedy: "co za podły pech!", lecz nikt przecież nie powie tak o sobie samym, nikt nie domyśla się Konia Trojańskiego zrobionego przez siebie i wpuszczonego przez siebie do swoich osobistych komnat.

Mąż powie: "Ja się z nią spotkałem tylko jeden raz!", uczeń: "Pierwszy raz mi się to zdarzyło!" [pominę tu celowo, tak szczególną u nas w Polsce - "gloryfikację udanego ściągania"; taki choćby ewenement na skalę światową, jak "pomoc" rodziców, nierzadko samych nauczycieli, w czasie pisania matur]. Takie próby usprawiedliwienia, czy też wytłumaczenia siebie, są tak samo absurdalne i niepoważne, jak argumenty typu: "Tylko minutę (jedną) się spóźniłam"[ciekawostką i iście Einsteinowską zgadką, jest czas trwania "zaraz wracam"], powie kasjerka do swojego przełożonego, to nieważne że przez tą minutę ktoś nie zdążył na pociąg, a przez to z kolei spóźnienie (które już nie jest jednominutowe)... mógłbym w tym miejscu przytoczyć historie w których owo jeden, w dalszej konsekwencji nie jest już takie małe jak się wydaje u zarania, ale z pewnością wszyscy je sobie umiemy wyobrazić.

"-Tylko o jeden grosz się pomyliłam w wydaniu reszty", powie ta sama kasjerka, "-Ja wziąłem tylko jeden złoty z kasy", powie złodziej (bo akurat tylko tyle tam było), choć w świetle prawa (o ironio "sprawiedliwości"!) tacy złodzieje nie istnieją, bo takowym można się stać dopiero od pewnej wysokości kwoty. Tak też nie istnieją złodziej duzi i mali; czy jeśli Tobie, mój drogi czytelniku, ktoś włoży rękę do kieszeni i wyciągnie z niej, obojętne - brudną chustkę do nosa, albo pełny portfel, to jakimże on to będzie złodziejem w Twoim mniemaniu? No bezczelnym, to na pewno, podłym - jak najbardziej, pewnie Ci nie przyjdzie nawet do głowy, kwalifikować jego czynu w jakichkolwiek innych kategoriach, i nie zawahasz się krzyknąć w tym momencie: "-ZŁODZIEJ!". Ale kradnący Tobie tą chustkę, da się poćwiartować by przekonać innych o swojej niewinności; kasjerka będzie oburzona, a nawet poczuje się lżona, jeśli by kto próbował ją nazwać spóźnialską i oszustką.

Czy wystarczy streścić powyższe sytuacje, klasycznym: "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia"? Czy można w ogóle uprawiać relatywizowanie moralności? Kto jest szczególny w każdej z tych sytuacji i jakie szczególne kryteria są konieczne do rozpatrzenia tychże? A może należałoby poddać wnikliwym badaniom, owego pecha - fatum, tego wyjątkowego sprawcę czynów złych i raz na zawsze ukarać, tak by był spokój z dylematami moralno - etycznymi, i z tą kolorystyką - "życie nie jest czarno - białe, ale ma odcienie". Ależ tak - ma, lecz nie jeśli idzie o dobro i zło, i nie wtedy gdy chcemy poznać prawdę. Nie ukrywam poirytowania, gdy właśnie wówczas słyszę: "To nie takie proste,...".

Martwi mnie to czynienie uników (ta unikalność, zarówno patrzących z boku, jak i samych tych pojedynczych unikatów); martwi mnie ten komplikacyjny charakter nie oceniania ludzi i zdarzeń, to nie opowiadanie się po stronie dobra i zła (w czym niektórzy przypominają polityków, gotowych zawsze przeskoczyć w stronę z której mniej niebezpieczeństw dochodzi); martwi mnie unikanie prawdy, choćby i smutnej, o sobie i innych.

Czyż nie wydaje się Wam, że to prowadzi (że stąd tylko jeden krok) do konkluzji u schyłku życia: "Brakło mi jednego roku, by ziścić swoje marzenia", "Brakło mi jednej myśli by uczynić swe życie szczęśliwym", "Brakło mi jednego człowieka by uwierzyć w ludzkość". Czasem brakuje mi jednego słowa, by oddać naturę rzeczy, (jednej powieści, by stać się tak wielkim pisarzem jak Marcel Proust).

Myślę jakby się do tego wszystkiego miała piosenka - "Do zakochania jeden krok", i nie znajdując żadnej łączności (poza słowotwórczą) z wątkiem głównym, trzeba mi kończyć jak najprędzej.

Skomentuj tekst na Forum:
http://forum.reporter.pl/watki.php?f=027

 

[spis treści][do góry]
Zamów bezpłatną
PRENUMERATĘ!
(więcej informacji)
WebReporter
BizReporter
Reporter
Junior
dodajusuń


Archiwum
Chronologiczne
2002
2001
2000
1999
1998
1997
1996

s k u t e c z n a   r e k l a m a
Szukaj w Internecie
Loga i dzwonki
Kliknij!

REPORTER.PL FOTOREPORTER WEBREPORTER MAGAZYN BIZREPORTER JUNIOR FORUM SZUKAJ OGŁOSZENIA SMS
- Magazyn Reporter istnieje od 1996 r. i jest najstarszym polskim miesięcznikiem elektronicznym -