WebReporter

Cofnij
Strona główna
Poprzedni artykułNastępny artykuł


-= FORUM =-
WebReporter nr 10 - 1999.11.15 Radosław Wróblewski - Grom, www

Spamermania

Wszystkich zalet poczty elektronicznej na próżno by tu wyliczać. Jest to najczęściej używana usługa, jaką oferuje nam Internet. Zapewne często znajdowaliśmy w skrzynce pocztowej różne foldery reklamowe, namawiające nas do niechcianych zakupów albo informujące, że już prawie wygraliśmy 10000 tyś. i jedynym warunkiem tej wygranej było dokonanie zakupów za 50 zł z dołączonego foldera (oczywiście wszystkie ceny wynosiły 49,99 zł). Co prawda denerwowało nas to, ale przecież wystarczył jeden ruch i niechciana reklama wylądowała w koszu.

Jeśli chodzi o internetową skrzynkę pocztową to sprawa przedstawia się inaczej. Oprócz faktu, że spam zaśmieca nam skrzynkę, denerwuje nas, to jeszcze musimy płacić za jego ściąganie na nasz komputer. Gdyby to było coś w miarę małego, ale gdzie tam, kilkaset kilobajtów to norma. Im więcej korzystamy z Internetu, udzielamy się w grupach dyskusyjnych, ilość spamu w naszej skrzynce rośnie wprost proporcjonalnie. Specjalnie ostatnio nie usuwałem niechcianych listów, zamierzając zorientować się w skali zjawiska. I co znalazłem?

Między innymi list od niejakiej Aliny (choć istnieje duże prawdopodobieństwo, że był to mężczyzna podający się za kobietę), która zapraszała mnie na swoją stronę internetową, na której miałoby się podobno znaleźć to czego jeszcze nie widziałem. Prawdę mówiąc nie miałem wcale ochoty tam zaglądać, zwłaszcza po tym, jak w kilku zdaniach zostałem poinformowany, jakim to tematem zajmuję się "reklamowana" strona. Prawdę mówiąc skonsumowany niedawno obiad poruszył mi się niespokojnie w żołądku. Oczywiście chodziło o tzw. stronę XXX.

A później? Szał ostatnich miesięcy czyli kasa za Internet. Przesyłki tego typu zdołały w krótkim czasie opanować moją skrzynkę pocztową (myślę, że nie tylko moją) oraz cały Usenet. Nie jest moim celem rozważanie czy na tym "biznesie" można zarobić czy też nie, ale liczba listów dotyczących tego tematu jest ogromna. Co gorsza są one w większości wysyłany w taki sposób, że z tych adresów skorzystać może każdy. Przykład: dostałem e-maila, w którym pewien osobnik powiadomił mnie, że to co czytam to wcale nie jest spam, a on wspaniałomyślnie zdradzi mi sposoby "zarabiania" przez Internet. List ten miał "tylko" 40 kilobajtów, ale to jest rzeczywiście "tylko" wobec tego co nastąpiło później. Część osób, które otrzymały ten spam postanowiły wyrazić swój sprzeciw i poparcie w walce ze spamerami. Oczywiście zacytowały list poprzednika w całości, a program pocztowy wypisał wszystkich adresatów. Tak więc dostałem kolejne listy tym razem już po 55 i 99 KB. Pewna osoba skorzystała też z tego prezentu i wysłała list informujący mnie o swojej pseudogospodarczej działalności. Dodała do tego dwa pliki w Wordzie powiększając swoją wiadomość do 136 KB. Razem przy tej okazji zgromadziłem (wliczając także mniejsze listy) 362 KB. Jak na 2 dni to całkiem nieźle. Zdaję sobie sprawę, że właściwie za bardzo się w sieci nie udzielam, więc wprost trudno mi sobie wyobrazić co muszą znajdować w swoich skrzynkach inni użytkownicy Internetu. Odbiorców tychże wiadomości było, jak oszacowałem, ok. 400.

Prowadzę swój serwis, może by tak łaskawie poinformować innych o moim dziele? Nie, nie zostanę spamerem, ale może właśnie stąd wywodzi się większość spamerów? Dostali taką łatwą okazję, stwierdzili, że jest ona skuteczna (ktoś się skusił odwiedzić "zareklamowaną" stronę) i postanowili korzystać z tej "usługi" częściej? Naprawdę nie wiem. Innym "ciekawym" spamem jaki otrzymałem był list zawierający cztery zdjęcia pań, których ubranie było bardzo skąpe, a w zasadzie nie miały go wcale.

Jak walczyć ze spamem? Są specjalne programy i zabezpieczenia różnego typu, ale żadne nie jest doskonałe. Najlepiej chyba używać dwóch adresów: jeden przekazywać tylko zaufanym osobom do prywatnej korespondencji, a drugim posługiwać się na co dzień, wstawiać w stopce. Jeśli stwierdzimy, że nasz e-mail jest już zbyt oblegany przez spamerów można go zostawić i założyć sobie nowy. W zasadzie jest to częsta praktyka. Jeden porządny adres u płatnego providera, a drugi do korzystania na co dzień, na którymś z bezpłatnych serwerów. Na koniec pocieszenie: nie martwmy się, że jeśli ilość internautów w Polsce wzrośnie do 20 milionów to będziemy otrzymywać ogromne ilości spamów. Liczba skrzynek pocztowych też wzrośnie. Najbardziej obawiam się nowych technik pozyskiwania adresów: specjalnych skryptów, które przeszukują strony WWW i grupy dyskusyjne w poszukiwaniu adresów e-mailowych. Jeśli będę stawały się coraz wydajniejsze (trochę to słowo tu nie pasuje), a zabezpieczenia nie nadążą z rozwojem trudne będzie życie internauty.

P.S. Zbieżność tytułu z popularnym systemem wymiany bannerów przypadkowa.

[spis treści][do góry]