|
Internetem czy samochodem?
W gazetach i telewizji co jakiś czas pojawiają się ostrzeżenia o zagrożeniach płynących z Internetu. Prezentowane są dwa główne niebezpieczeństwa - pornografia i uzależnienie od przebywania w sieci.
Mnie jednak zastanawia, że media nie rozpisują się o zagrożeniach płynących z użytkowania np. samochodu. Postaram się być w tym artykule advocatus diaboli, wszak niebezpieczeństwa jazdy autem są bez porównania większe. Ot choćby ostatnie święta. Jak co roku policja organizuje akcję "Znicz", a pomimo tego na drogach giną dziesiątki ludzi. Gdzieś przeczytałem, że w USA podczas II Wojny Światowej więcej amerykańskich obywateli zginęło na drogach niż na frontach światowej w końcu wojny.
Wyobraźmy sobie ten szum w mediach, gdyby z powodu serfowania w sieci ginęło np. 10 osób miesięcznie na całym świecie! Tymczasem ofiary motoryzacji w skali planety miesięcznie idą w dziesiątki tysięcy zabitych. To tu toczy się prawdziwa wojna maszyny z człowiekiem. To tu uzależnieni od swoich "bryczek" fanatyczni entuzjaści automobilizmu giną w bezsensowny sposób jadąc do teściowej w odwiedziny, czy na grób dziadka. A czy ktoś słyszał o leczeniu od samochodowego uzależnienia? W chorym społeczeństwie, to zdrowa mniejszość uważana jest za chorą. A jeśli nawet nie, to i tak nikt nie poddaje w wątpliwość zdrowia chorej większości.
Natomiast rozmaici doktorzy wymyślają ankiety według, których "jeśli spędzasz 8 godzin dziennie w Internecie, to powinieneś się leczyć." A co w takim razie z kierowcami TIR-ów? Czy powinni trafiać do psychuszek?
Nie przypadkowo porównuję motoryzację i Internet. Ludzkość od wieków marzyła o szybkim przemieszczaniu się, o lataniu w przestworzach i żeglowaniu po głębinach. Drugim marzeniem było utrwalenie głosu, widoku i ruchu, tak żeby można było widzieć i słyszeć np. dawno zmarłe osoby. Te dwa marzenia w pewnym sensie spotkały się, gdy zapisany dźwięk, obraz i film zaczęto przekazywać na odległość. Jednak komunikacja podzieliła się na dwa nurty - fizyczny i wirtualny.
Internet jest najwyższą formą wirtualnej komunikacji i w przyszłości w wielu przypadkach zastąpi komunikację fizyczną. Nieświadomi tego producenci samochodów instalują Internet w swoich produktach. Na własną zgubę to czynią. O ile dzisiaj trudno prowadzić normalne życie i pracę bez samochodu, o tyle w przyszłości dla wielu konsumentów kupno samochodu może być mniej opłacalne od wynajęcia auta na określony czas, lub posłużenia się taksówką.
Dzisiaj samochód to widok tak powszedni, że prawie nikt wsiadając do niego nie zastanawia się czy przeżyje tę podróż, a przecież smutne statystyki wypadków nie są żadną tajemnicą. Pisząc ten artykuł wiem, że ktoś właśnie wsiadł do auta, by nigdy już nie wysiąść.
O ileż bezpieczniejsze jest serfowanie w sieci niż podróżowanie samochodem, samolotem, pociągiem itd. Dlatego wszędzie gdzie to możliwe komunikacja wirtualna będzie wypierać komunikację fizyczną. Wzrośnie ilość czasu spędzana przez ludzi w sieci, osoby zawodowo zajmujące się Internetem, nie będą wyłączały go prawie nigdy, bo zawsze ktoś może zadzwonić, przesłać ważną wiadomość itd. (nastąpi tu pełna integracja z telefonem komórkowym). I wtedy skończą się sensacyjne artykuły o niezdrowym Internecie, wszak gazety też będą tylko w sieci z zawartością zmienianą co godzinę lub częściej (no chyba, że ktoś zechce wydrukować sobie gazetę na papierze).
Być może w całkiem najdalszej przyszłości komunikacja wirtualna pokryje się z komunikacją fizyczną. Włączymy program "Teleport Pro" bynajmniej nie po to by ściągnąć jakąś witrynę, lecz by zniknąć i zmaterializować się gdzieś na drugim krańcu świata. W tym przypadku ofiarami postępu zostaną celnicy.
Tak czy inaczej Internet z roli dziwoląga i "chłopca do bicia" dojrzeje do pełnienia funkcji układu nerwowego oraz krwioobiegu gospodarki i całego społeczeństwa. Półżartem można powiedzieć, że wtedy doktorzy ułożą nowe ankiety - "jeśli marzysz o własnym motorze, by jeździć nim wiele godzin bez przerwy, czując jak wiatr rozwiewa ci włosy i czując na karku oddech dziewczyny siedzącej z tyłu, to... masz tendencje samobójcze".
|