Recenzje
W tym dziale znajdziecie recenzje, które pojawiły się w poprzednich numerach Secret Service i New S Service. Archiwum recenzji jest nieocenionym zasobem danych na temat gier komputerowych i rozrywki elektronicznej. Dział będzie systematycznie rozbudowywany - oprócz nowych recenzji zamieścimy w nim większość tekstów, które ukazały się w papierowym wydaniu Secret Service przez cały okres istnienia gazety.
|
|
Sydney 2000
Do tej pory igrzyska olimpijskie cieszyły się bardzo małym wzięciem u producentów gier. Chyba ze względu na to, że zrobienie dobrego produktu na ten temat jest zadaniem tak trudnym, jak zdobycie prawdziwego złotego medalu przez sportowca.
Jak do tej pory brakowało oficjalnych gier o igrzyskach olimpijskich. Wprawdzie z czasów XT (prędkość 8 MHz!) pamiętam kilka produkcji, które traktowały o sportowych dyscyplinach letnich i zimowych, jednak wtedy firmy produkujące gry komputerowe nie miały jeszcze tylu pieniędzy, aby wykupywać jakieś licencję! A jak jest teraz, kiedy multimedialna rozrywka rozwija się znakomicie? Oto właśnie firma Eidos zechciała uraczyć nas produktem na miarę naszych czasów, a w tym celu zakupiła licencję na tegoroczną imprezę w Sydney. Licencja ta jest 6-letnia, więc należy się spodziewać, iż w przypadku sukcesu SYDNEY 2000 zostaną wydane także kolejne tytuły, np. ATENY 2004. Bardzo byłem ciekaw, jak takie okazałe wydarzenie sportowe jak olimpiada można przedstawić w formie jednej gry. Czy uda się uniknąć spłycania tego wydarzenia? Po wirtualnym występie na obiektach w Sydney wydaje mi się, że w tym wypadku programiści stanęli na wysokości zadania.
ARENY ZMAGAŃ
Przygotowano 12 dyscyplin sportowych, a poziom wykonania każdej z nich pokazuje, jak duży ogrom pracy włożono w przygotowanie SYDNEY 200 - każda z nich jest nieomalże samodzielną grą! Oczywiście ich dobór na pewno będzie wzbudzał kontrowersje, ale przypuszczam, że nawet gdy powstanie gra oferująca wszystkie konkurencje letnich igrzysk, to i tak znajdą się malkontenci. Faktem jest, iż w przypadku tej gry jej autorom udało się maksymalnie urozmaicić program rozgrywek.
Na początek mamy lekkoatletykę: 100 m (czyli "kto jest najszybszym człowiekiem na Ziemi"), 100 m przez płotki, rzut oszczepem, rzut młotem, skok wzwyż i trójskok. W przypadku biegów przypomniał mi się DECATHLON, gra ze Spectruma, bo mimo prawie 15 lat dzielących obie te produkcje, technika gry pozostała niezmienna. Musimy więc jak najszybciej uderzać dwa klawisze na przemian. Dodatkowym kończymy bieg i pochylamy się na ostatnich metrach (każdy, kto choć raz oglądał sprint w TV, wie, o co chodzi) bądź skaczemy przez płotki. Rzut oszczepem to rozbieg tradycyjną metodą, zamach i ustalenie kąta rzutu (przytrzymanie klawisza akcji). Podobnie w przypadku młota. Tu trudność polega na tym, aby trafić w wąskie pole rzutu. Do wykonania trójskoku i skoku wzwyż również potrzebne będą zaledwie trzy klawisze.
Kiedy już opuścimy stadion lekkoatletyczny, kierujmy się ku pływalni. Tu możemy wziąć udział w pływaniu na 100 m stylem dowolnym oraz skokach z wieży. Ta pierwsza dyscyplina to sprint w wodzie (ale odkrycie;), a więc ból palców gwarantowany:) Bardzo ważnym momentem jest tu jednak nawrót, bo wtedy można albo stracić przewagę, albo dogonić lidera. Dla mnie jednak największy problem stanowiły skoki z wieży. Najpierw ustalamy, jakie ewolucje chcemy wykonać. Następnie trzeba uzyskać jak największą energię odbicia, a potem, naciskając klawisze kierunku, wykonać przewidziane figury i wszystko zakończyć bezbłędnym (czytaj: pionowym) wejściem do wody.
Teraz czas dla wielbicieli Agaty Wróbel - czyli podnoszenie ciężarów. Bardzo ciekawie zaplanowana dyscyplina i co najważniejsze - prosta w wykonaniu: dwa klawisze do uzyskania energii (już się chyba przyzwyczailiście:) i klawisz akcji. Na podniesienie mamy 30 sekund - wbrew pozorom nie jest to tak dużo. Zmęczeni, udajemy się w plener. Tu postrzelamy sobie do rzutków. "Bardzo długa" dyscyplina - jest tu aż 8 stanowisk strzelniczych. Wszystko polega na celowaniu przy pomocy kursorów i strzelaniu (akcja). Stanowiska ustawione są na kształt półokręgu, toteż techniki celowania (szczególnie przy dwóch wypuszczanych rzutkach) wymagają różnego podejścia i ćwiczeń.
Miejsce naszych kolejnych zmagań sportowych to welodrom. Tym razem uczestniczymy w kolarstwie torowym. Trzyosobowe drużyny i trzy okrążenia - po każdym z nich jeden z zawodników odpada. Bardzo ważne jest tempo i rozkład sił - ostatnie okrążenie to prawdziwy kolarski sprint. Wygrywa ten, kto uzyska najlepszy czas. Na koniec pozostaje wizyta na torze kajakowym. Nie będzie to jednak kolejny "sprint", ale znacznie ciekawsze kajakarstwo górskie. A więc - wzburzona rzeka, bramki (dwa rodzaje: jedne do pokonywania od przodu, drugie wymagające opłynięcia) i wyścig z czasem. Za błędne zaliczenie bramki bądź jej dotknięcie grożą punkty karne.
Jak widać, w SYDNEY 2000 nuda nam raczej nie grozi. Ale mimo sporej różnorodności konkurencji w tej grze ich obsługa jest prosta i praktycznie wymagane jest opanowanie tylko trzech magicznych klawiszy - dwa do wytwarzania siły i energii oraz klawisz akcji. Tylko nieliczne dyscypliny (skoki z wieży czy kajakarstwo) wymagają przyswojenia większej ilości klawiszy, które zresztą można sobie dowolnie redefiniować.
Aby jak najszybciej przyswoić sobie zasady i technikę poszczególnych dyscyplin, autorzy przygotowali tryb Coaching (dlaczego nie Training?). Tam zostaniemy najpierw wprowadzeni w temat, a potem zostanie nam przedstawione prawidłowe wykonanie danej rzeczy - zatrzymywane jeśli np. potrzeba wcisnąć odpowiedni klawisz bądź zwrócić uwagę na jakiś szczegół. Mamy możliwość dowolnej liczby powtórzeń wybranej konkurencji.
SZYBCIEJ, WYŻEJ, DALEJ
Twórcy SYDNEY 2000 chcieli uczynić swój produkt atrakcyjnym dla wszystkich - zarówno dla zagorzałych kibiców, jak i dla tych okazjonalnych klientów, którzy sięgną po tę grę, obejrzawszy telewizyjne relacje z tegorocznych letnich igrzysk. Dlatego właśnie udostępniono dwa tryby gry: Arcade i Olympic. Opis tego drugiego, ze względu na jego innowacyjne rozwiązania, zostawiam na później. Natomiast Arcade idealnie nadaje się dla szybkiej rozgrywki. Najlepiej z kumplem (lub kumplami). Wybieramy państwo, wpisujemy nazwę, określamy swoje umiejętności (jedna gwiazdka dla nowicjuszy, pięć dla mistrzów). Dzięki temu unikniemy sytuacji, kiedy to nie będziemy mogli zagrać z kumplem, bo on gra pierwszy raz, a my siedzimy nad S2000 już dwa tygodnie z okładem. Wybieramy dyscypliny i... jazda na stadiony! Podkreślić należy, że Arcade to nie jest tryb "head to head", lecz bardziej coś na zasadzie "hot seat" - najpierw ja biegnę na 100 m, później ty. Kryterium oceny końcowej stanowi czas, a nie zajęte miejsce. Po każdej zakończonej dyscyplinie komputer generuje liczbę punktów. Wygrywa ten, kto zdobędzie ich więcej. Maksymalnie w zabawie może uczestniczyć do ośmiu graczy.
CZAS SIEWÓW, CZAS ZBIORÓW
Dla tych, którzy nie czują smaku zwycięstwa, jeśli nie było ono wcześniej poprzedzone ciężką pracą, przygotowano tryb Olympic. To wymagająca i czasochłonna zabawa, ale na najlepszych czekają tu prawdziwe medale z Sydney. Pod swoją opiekę dostajemy 12. sportowców. Naszym celem będzie wytrenowanie ich tak, by przeszli przez gęste sito eliminacji i dostali się na igrzyska. Tam cel jest jasny - wygrać!
Przygotowanie zawodnika dzieli się na kilka etapów o rosnącym stopniu trudności. Do swej dyspozycji mamy siłownię - tu dla każdej dyscypliny sportu przygotowano zestaw trzech ćwiczeń. W sumie jest 20 ćwiczeń. Nietrudno więc obliczyć, że dla kilku konkurencji ćwiczenia się powtarzają. Dla biegacza są to np.: elektroniczna bieżnia, ławka i ćwiczenia na refleks. Kolejne etapy treningu charakteryzują się wyższymi wymaganiami (ilością powtórzeń itp.). Podczas przygotowań mamy kilka wskaźników, które pozwolą nam ocenić postępy naszego zawodnika: rozwój górnych i dolnych partii mięśniowych, technika oraz morale.
Zamiast do siłowni, możemy też udać się na stadion czy pływalnię, by poćwiczyć już na konkretnym obiekcie. Tam musimy spełnić określone kryterium, czyli osiągnąć odpowiedni wynik. Gdy uznamy, że zawodnik jest już dostatecznie przygotowany, możemy spróbować sił w kwalifikacji. Trzeba pamiętać, że nieudana próba obniży morale, dlatego nie warto podchodzić, licząc, że się jakoś uda. Gdy przejdziemy trzy poziomy kwalifikacji (nie jest to proste, gdyż tylko najlepszy wynik jest promowany dalszymi występami), pojedziemy na olimpiadę.
Tam czekają rundy eliminacyjne (runda I, półfinały, finały), których poziom jest... hmm... dość wysoki. Ja, przechodząc wymagania treningowe "na styk" oraz cudem załapawszy się na olimpiadę w biegu na 100 m, zająłem trzecie miejsce w biegu rundy I. Gdy w półfinale spojrzałem na czas kwalifikacyjny, lepszy od mojego PB (Personal Best) o jakieś 0,6 s, zamknąłem oczy i zacząłem szaleńczo walić w klawisze. Efekt? Ósme miejsce! Naprawdę, tu jak w prawdziwym sporcie trzeba być dokładnym i upartym - nie ma miejsca na odpuszczanie, a wykonaniu zadania trzeba poświęcić dużo czasu i skupienia. Wyobraźcie sobie, ile zajmuje przygotowanie wszystkich 12. zawodników! Owszem, można zrezygnować z kilku, ale w ten sposób zmniejszamy sobie szansę na dobrą pozycję w kwalifikacji medalowej. Gdy już przejdziemy przez eliminację, czeka nas nagroda. Bowiem igrzyska olimpijskie mają wspaniałą oprawę, łącznie z ceremonią otwarcia i zamknięcia.
PRZEPYCH I BOGACTWO
Grafika w grze SYDNEY 2000 jest bardzo dobra. Zastosowana tu technika motion capture wprost zabija. Z każdej dyscypliny zaproszono jednego sportowca, by uczestniczył w procesie produkcyjnym gry. W efekcie ciężarowiec jest ogromny i ma wspaniałą mimikę, a uczestniczka skoków z wieży drobna, ale o kociej zwinności. Wszystko aż do bólu przypomina relację telewizyjną: przedstawienie zawodników, tabele z wynikami i powtórki. Areny olimpijskie naprawdę żyją! Za widownie posłużyły tu ruszające się fotorealistyczne postacie (zapewniam, że wygląda to lepiej niż brzmi!). Każdą dyscyplinę omawiają komentatorzy (tu dobrze widać ogrom włożonej w tę grę pracy) - chwalą za wspaniałą ewolucję bądź ganią za zbyt późne wyjście z bloków startowych.
MEDALE ROZDANE
Zabawa w SYDENY 2000 dostarcza wielu emocji, zarówno w Arcade z kumplem, jak i w wymagającym Olympic. Dzięki tym dwóm odmiennym trybom ta gra może trafić do szerokiego grona odbiorców. Za minus S2000 można uznać brak trybu muliplayer - zarówno dla LAN, jak i dla Internetu. Wtedy to dopiero byłyby igrzyska... Najważniejszą zaletą tej produkcji jest jednak to, że nawet długo po tegorocznych igrzyskach w Sydney będziemy mogli poczuć atmosferę sportowego święta.
Qki
Eidos
http://www.eidos.com
DYSTRYBUTOR PL -IMGROUP
STRONA PL - www.imgroup.com.pl
TERMIN WYDANIA PL - NIEZNANY
PC WIN`95/98 Min. Pentium 200, 64MB RAM
Ocena - 9/10
|
|
|
|
|
Webmaster: Piotr Moskal (Frogger)
|
|