Czy uwierzylibyście Państwo, że człowiek chory na zanik mięśni może zostać mistrzem Polski w kulturystyce? Pomyślicie zapewne, że to wykluczone, gdyż kulturystyka to zupełnie coś przeciwnego - rozbudowywanie mięśni.
A jednak życie udowadnia od czasu do czasu, że nawet najbardziej szokujące i najbardziej nierealne pomysły stają się możliwe. Jedni nazywają tekie przypadki cudami, dopatrując się w nich działania sił nadprzyrodzonych, inni próbują doszukiwać tzw. naukowych podstaw zaskakujących przemian, a jeszcze inni twierdzą, że jest to poprostu zbieg nadzwyczajnych okoliczności. Sami oceńcie państwo, do jakiej grupy zaliczyć poniższy przypadek.
Otóż aktualny mistrz Polski weteranów w kulturystyce (kat. do 80 kg), 46-letni Krzysztof Gajewski z Warszawy cierpiał właśnie na wspomniany zanik mięśni.
Jako nastolatek rozpoczął rekreacyjne treningi na siłownii nic nie zapowiadało nadejścia straszliwej choroby. W wieku 21 lat ważył 86 kg, ale pragnąc bez opóźnienia dokończyć studia, przerwał treningi. I własnie wtedy zaczął niespodziewanie tracić na wadze. Przez 20 lat walczył z tą nieubłaganą chorobą, błąkając się po różnych szpitalach. Doszło do tego, że jego waga ciała spadła do 43 kg, co zaczynało już zagrażać życiu.
Przeprowadzone skrupulatnie badania w warszawskim Szpitalu Bielańskim wykazały niedoczynność kory nadnerczy oraz niedoczynność tarczycy. Zaplikowana przez lekarzy kuracja kortykosterydami nie przyniosła oczekiwanych rezultatów, pojawiło się natomiast zagrożenie astmą.
Zdesperowany człowiek jeszcze raz postawił na siłownię. Od stycznia 1997 r. odstawił leki, zaczął trenować i zasilać organizm kulturystycznymi odżywkami, starannie dobranymi przez czołowego kulturystę Piotra Głuchowskiego. Konsultacjami służył także trener kadry narodowej - Paweł Fileborn. Proces utraty wagi został zatrzymany, aż wreszcie wskazówka przyrządu drgnęła w przeciwnym kierunku. Trening tak go wciągnął, że pomimo tego, iż był jeszcze wychudłym szkieletem (47 kg), już po zakamarkach jego świadomości zaczął krązyć pomysł wystartowania w zawodach kulturystycznych. Z konsekwencją desperata ćwiczył 4 razy w tygodniu po 60 minut oraz przestrzegał zasad żywienia i suplementcji. Waga ciała coraz szybciej szła w górę. Po osiagnięciu 82 kg, rozpoczął cykl przedstartowy, a zdobywając tytuł mistrza Polski we Wrocławiu ważył 78,8 kg.
Materiał zaczerpnięty z magazynu "Flex" z roku 2000 |