Aby zacząć budowę modeli okrętów trzeba najpierw przygotować sobie modelarską stocznię. Potrzebna będzie deska, najlepiej wykonana ze sklejki lub płyty stolarskiej z miękkiego drewna - dokładnie płaska, o wymiarach trochę większych, niż przekrój kadłuba na poziomie KLW (kadłubowej linii wodnej). Będzie to nasza baza wymiarowa według której będzie można korygować wymiary, wzajemne położenie wręg, ich rozmieszczenie oraz równoległość, poza tym ułatwi nam samo sklejanie szkieletu. Polecam narysowanie na tej płycie siatki linii wzajemnie prostopadłych o ustalonym module, np. 5 cm (siatka powinna być dobrana do skali modelu jaki wykonujemy) świetnie pomagających przy sprawdzaniu równoległości i prostopadłości wręg w szkielecie. Warto również wykonać na dłuższych brzegach naszej płyty w regularnych odstępach otwory np. 3 mm w celu łatwego mocowania czy dociskania za pomocą haczyka wykonanego ze spinacza i kawałka gumki elementów naszego szkieletu (świetnie zastępuje trzecią i czwartą rękę). Gdy dla stabilności podkleimy od spodu dwie listwy 20 x 20 mm będziemy mieli wygodny i poręczny plac budowy.
Oprócz drobnych narzędzi potrzebnych do wykonania modelu bardzo polecam stosowanie
małej pryzmy traserskiej (45 x 40 x 36 mm) - można ją kupić
w sklepie z narzędziami za niewielkie pieniądze (super ułatwia sklejanie
detali, gdy trzeba zachować przestrzenne usytuowanie płaszczyzn wzajemnie
prostopadłych lub równoległych - do sklejania elementów nadbudówek oraz sklejania
brył o przekroju kołowym, trasowania elementów na bryłach nieregularnych itp.).
Zachęcam jeszcze do wykonania prostej szlifierki na papier ścierny do dokładnego
obrabiania detali pozwalającej uzyskać w bardzo prosty sposób dużą dokładność,
oraz powtarzalność wielu takich samych detali (szczegółowo na ten temat przy
omawianiu technologii budowy poszczególnych części).
Moja szlifierka ma następujące parametry:
To by było tyle na początek, dalej postaram się omówić stosowanie odpowiednich
technologii wraz ze stosowaniem materiałów, klejów oraz narzędzi jakie sobie wykonałem.
Budowę kadłuba należy rozpocząć od zastanowienia się, jaki efekt chcę uzyskać, czy wystarczy jak tylko poprawnie skleję szkielet i okleję go poszyciem używając gotowych kolorowych rozrysowanych detali, czy też wykonam na bazie tych detali samodzielnie poszycie które będzie miało wszystkie detale plastyczne, a następnie pomalowane odpowiednimi kolorami. Wybór rodzi za sobą nieodwracalne konsekwencje. W pierwszym przypadku musimy w pełni zaufać projektantowi modelu i stosować się do jego koncepcji budowy, ogranicza to nas do detali jakie zostały rozrysowane a często i do technologii wykonania, nie musimy również gromadzić dodatkowej bardziej szczegółowej dokumentacji, zdajemy się na kolorystykę drukarni (czasem bardzo mocno odbiegającej od oryginału). W drugim przypadku zakres pracy jest wielokrotnie większy, zdobycie dodatkowej dokumentacji, poznanie szczegółów budowy oryginału, jego kolorystyki, historii przebiegu służby - pomału stajemy się mini ekspertami, co jest równie fascynujące jak samo budowanie modelu. Trud poniesiony przy budowie takiego modelu jest duży ale i radość wielka. Wszystko zależy tylko od nas, możemy stosować własne technologie i własne pomysły. Postaram się omówić możliwie dokładnie obie wersje wykonania kadłuba.

Na ogół w zestawach kartonówek szkielet kadłuba rozrysowany jest w postaci
wręg części dennej tj. do KLW oraz wręg części nawodnej (czasami model jest w
wersji do KLW i nie ma części dennej) oraz wzdłużnicy, obrysu KLW i pokładu,
rzadziej tak jak w przypadku Victory z "Małego Modelarza" jest to forma
składanki, gdzie w jednolitą część wręgi wsuwane są pozostałe fragmenty szkieletu -
metoda niby szybsza ale mniej dokładna. W przypadku takiej składanki polecam
jednak przekonstruowanie rysunków do postaci: część denna - część nawodna. Części
szkieletu są na ogół drukowane na cienkich kartkach i wymagają naklejenia na
odpowiedniej grubości tekturze; i tu znowu mamy do wyboru dwie możliwości,
naklejenie wszystkich części na tekturę i wycięcie ich według obrysu, lub
przekalkowanie na tekturę i wycięcie.
Naklejanie wręg szczególnie przy dużych
skalach odwzorowania modelu np. 1:200 lub 1:100 jest obarczone problemem klejenia
dużych powierzchni, trzeba używać wałka z pianki poliuretanowej (dokładnie taki
jak sam jak wałek malarski), a klej musi być rzadki aby nie pozostawiały zgrubienia
oraz aby dokładnie zwilżył całą powierzchnię (szczególnie na brzegach). Operacja klejenia
powinna być przeprowadzona w miarę szybko z uwagi na silne wchłanianie
kleju przez tekturę. Przy wyborze kleju do tej operacji należy pamiętać o zjawisku
wypaczania przy klejeniu klejami z zawartością wody (np. Vikol). Przy metodzie
kopiowania na tekturę problemów tych nie ma - mamy płaskie detale i dodatkowo
rysunki do sprawdzenia kształtu podczas klejenia. Następnym krokiem jest poprawne
wycięcie wręg. Operacja banalna aczkolwiek proponuję zwrócenie uwagi na kilka
elementów: wcięcia do wsuwania wręg w podłużnicę radziłbym zrobić zdecydowanie
szersze - (około 3 mm powinno wystarczyć) tak, aby można było po złożeniu
manipulować wręgą swobodnie w dwu płaszczyznach, oraz po wycięciu wszystkich
wręg skontrolowanie wysokości - musi być dokładnie taka sama dla tych samych poziomów
(nigdy nie da się wyciąć w osobnych operacjach detali o tych samych wymiarach).
Do tego celu świetnie nadaje się wcześniej omawiana szlifierka (zebranie z tektury
0,2 mm materiału nożykiem jest trudne). Wszystkie złożone do jednej krawędzi wręgi
równamy z drugiej strony szlifując tekturę.

Kolejnym krokiem będzie wycięcie obrysu KLW i umocowanie przylepcem lub pinezkami
do naszej deski montażowej, należy zwrócić uwagę aby linie podziału pokrywały się
lub były równolegle z naszymi liniami na desce. Możemy teraz ustawić nasze wręgi
i skontrolować, czy są prawidłowej szerokości - szersze wycięcia które zostały
zrobione pozwolą nam dopasować wszystkie części bez deformowania wzdłużnicy. Gdy
wymiary się zgadzają możemy zacząć przyklejać poszczególne wręgi korzystając z
klocka pryzmy jako przymiaru (idealne ustawienie w trzech płaszczyznach),
detale sklejamy za pomocą sklejek zrobionych z kartonu w kształcie kątownika.
Użycie sklejek zdecydowanie podnosi sztywność szkieletu.
Zaczynamy sklejanie od rufy lub dziobu systematycznie kontrolując poprawność usytuowania.
Klejone wręgi możemy na czas schnięcia kleju docisnąć od góry np. starym żelazkiem.
Przy budowie kadłubów odwzorowywanych w dużej skali np. 1:200 powinniśmy usztywnić
szkielet, wypełniając go odpowiednio dociętym styropianem lub pianką poliuretanową.
Wybór metody zależy od wielkości modelu i od skomplikowania przekroju. Styropian
nadaje się raczej do prostych profili i wymaga dodatkowo klejenia, pianka sama
w sobie się mocno przykleja i wypełnia przestrzeń między wręgami. Na
fotografii widać szkielet modelu EXETER 1:200, gdzie część rufowa usztywniona jest
płytą styropianową, a część dziobowa będzie wypełniona pianką (pierwsze dwie
grodzie już są wypełnione). Styropian można kupić od budowlańców w postaci płyt
do ocieplania o grubości 30 lub 50 mm. Do tak sklejonego szkieletu przyklejamy
pokład sprawdzając aby nie był zwichrowany. W przypadku pianki możemy wypełnić
puste przestrzenie między wręgami pianką używaną do uszczelnień budowlanych (ja
używam pianki COCOPUR 1K -opakowanie 300 ml powinno wystarczyć na dwa kadłuby).
Daje ona po utwardzeniu (około 5 godzin - zależnie od stopnia wilgoci w powietrzu)
efekt styropianu.
Trzeba użyć tyle pianki, aby nadmiar swobodnie wydostał się poza obszar wręg. Sam proces wzrostu pianki i utwardzenie przebiega stosunkowo wolno i daje się kontrolować - należy zwrócić uwagę aby rozprężająca się pianka nie deformowała szkieletu. Można sobie pomagać w tym procesie folią śniadaniową - pianka się do niej nie przykleja a do rąk bardzo. Gdy pianka już stwardnieje zdejmujemy szkielet z deski i nadmiar zgrubnie obcinamy ostrym nożem, a następnie całość szlifujemy papierem ściernym na kawałku klocka (papier 100) do granic wręg. Pianka jest bardziej miękka niż tektura wręg, więc łatwo obrabiać kadłub bez obawy przekroczenia obrysu. Taką samą operację przeprowadzamy z częścią denną. Jak łatwo się domyśleć ta metoda pozwala idealnie wyprofilować kadłub zwłaszcza przy bardziej skomplikowanym przekroju. Po ostatecznym wyszlifowaniu papierem ściernym całego kadłuba oklejamy go zwykłym papierem gazetowym w postaci taśm o wygodnej dla danego modelu szerokości. Należy zwrócić uwagę na to, aby papier był cienki i pozbawiony skurczu (przy schnięciu nie powodował kurczenia i dodatkowych naprężeń). Operacja ta jest potrzebna aby ostatecznie wygładzić powierzchnię, stworzyć warstwę oddzielającą od rozpuszczalników szpachli czy farb i dać dobre podłoże do oklejenia oryginalnymi sklejkami lub położenia szpachli i podkładu pod farbę. Jedno jest pewne - nie grozi nam zapadnięcie się burt lub dna przy pracy nad modelem, a istotne jest to w szczególności dla większych modeli budowanych w małej skali, np. 1:200 lub 1:100. Rozwiązanie to pozwala także pokusić się o zbudowanie modeli pływających wykonanych z papieru. Na fotografii kadłub podklejony i zagruntowany szpachlą akrylową- fragment dziobu będzie dodatkowo wyprofilowany do obrysu wręg.

Tak przygotowany kadłub daje znowu kilka wariantów ostatecznego
wykończenia: np. tylko oklejenie na styk gotowymi elementami poszycia - dodatkowo
istnieje możliwość wykonania plastycznych bulajów poprzez wycięcie otworów przed
przyklejeniem poszycia burt, lub wykonanie podłoża pod malowanie farbami, albo
technika mieszana - oklejanie i malowanie.
W przypadku malowania efekt końcowy jest zdecydowanie lepszy, ale wymaga zastosowania
jeszcze dwóch operacji: szpachlowania i szlifowania oraz zagruntowania szpachli
i szlifowania ostatecznego. Do szpachlowania można z powodzeniem użyć
szpachli budowlanej akrylowej o nazwie "STUCCOLINI", która ma konsystencję
gęstego kremu. Jest wystarczająco miękka, daje się bardzo łatwo szlifować do dużej
gładkości. Opakowanie 0,25 kg kosztuje 3,50 zł. Nakładamy ją jak najcieńszą
warstwą na całym kadłubie, po wyschnięciu obrabiamy papierem ściernym 120, a
ewentualne ubytki poprawiamy kolejną warstwą.
Po wyszlifowaniu kadłub trzeba zagruntować farbą podkładową w celu zniwelowania
efektu silnego wchłaniania przez szpachlę lakieru - dodatkowo utwardzimy powierzchniowo
kadłub. Jako farby podkładowej używamy olejnej farby przeciwrdzewnej (czerwona
tlenkowa), nanoszonej na powierzchnię wałkiem malarskim z poliureutanu, pozwala
on na położenie względnie gęstej farby równomiernie na całą powierzchnię. Po
całkowitym wyschnięciu (około 2 dni) całość kadłuba jest szlifowana papierem
wodnym nr 600. Tak przygotowany kadłub malujemy farbami półmatowymi (satin).
C.D.N.