Ten etap polega na pokryciu całego modelu kolorem podstawowym i wstępnym postarzeniu przy użyciu AEROGRAFU. Według mnie ilość kolorów podstawowych ogranicza się do następujących ośmiu:
Niemcy (przed 1943) Niemcy (po 1943) USA, Polska USA (Marine Corps) Rosja Anglia Kamuflaż zimowy Kamuflaż pustynny | - #67 - #29 - #66 - #161 - #91 - #75 - #6 - #29 lub #122 | (Tank Grey) (Dark Earth) (Olive Drab) (USMC Green) (Black Green) (Brown Green) (Light Grey) (Pale Stone) |
Istotne jest, aby model był złożony w logiczne podzespoły ułatwiające malowanie.
Jednak drobne detale, jak karabiny maszynowe, narzędzia, itp., powinny być
przyklejone przed nałożeniem podkładu. Przed malowaniem wszystko to należy umyć
w wodzie z detergentem do mycia naczyń. Aby przyspieszyć proces suszenia, ja
jeszcze wszystko spłukuję alkoholem izopropylowym (to taki do nacierania, nie do picia).
Farba powinna być rozcieńczona w stosunku mniej więcej 1:1 rozcieńczalnikiem do
farb olejnych. Farba to znaczy to co otrzymalibyście gdybyście wymieszali dokładnie
zawartość puszeczki. Emalie olejne mają to jednak do siebie, że psują się szybko
po wymieszaniu. (Pod żadnym pozorem nie należy używać farby, na której pojawił się
"kożuch" lub która stała się "galaretowata" - ja jej nie mieszam. Po prostu wyjmuję pigment
wykałaczką do osobnego pojemniczka i rozcieńczam go rozpuszczalnikiem "na oko".
Farba o prawidłowej konsystencji powinna dość łatwo spływać z wykałaczki, ale na
końcu po chwili powinna jednak tworzyć się kropla. Po paru razach nie ma problemu
z uzyskaniem prawidłowej konsystencji.
Malujemy z takiej odległości i tak szybko przesuwając aerograf, aby farba była sucha
"na oko" prawie natychmiast po osadzeniu się na malowanej powierzchni. To może
wymagać wielokrotnego pokrycia, ale zapobiega osadzaniu się pyłu na wilgotnej
powierzchni i tworzy "chropowatą" powierzchnię co poźniej okaże się bardzo istotne.
Po pomalowaniu całego modelu podstawowym kolorem, również aerografem malujemy wewnętrzne
powierzchnie kół, gąsienice i całe podwozie mieszając dark#29 (Dark Earth) 80% black
- proporcja nie jest najważniejsza, ważne jest aby te części wyglądały na "brudniejsze",
niż nadwozie. Następnie tą samą mieszanką delikatnie spryskujemy końcówki błotników,
tył i przód pojazdu oraz zewnętrzne powierzchnie kół.
Pierwszy etap dał nam model z nadwoziem pomalowanym kolorem podstawowym i podwoziem pomalowanym "na brudno". Wygląda to elegancko ale monotonnie, sterylnie i nieprawdziwie. Należy wiec ten koloryt nieco zróżnicować. W tym celu w sposób pozornie przypadkowy nanosimy za pomocą aerografu (końcówka FINE) jaśniejszy kolor tu i ówdzie. To "tu i ówdzie" ma swoje zasady, o czym za chwilę. Na początek schemat kolorów rozjaśniających odpowiadających kolorom podstawowym używanym w Etapie I:
|
Niemcy (przed 1943) Niemcy (po 1943) Niemcy i inni pustynny USA Rosja Polska Anglia Kamuflaż zimowy Podwozie/koła |
- grey/light grey #64 - dark earth/desert yellow #94 lub ochre #83 - (jak wyżej) - olive drab/light olive #86 lub French Artillery green #179 - black green/dark green #30 lub russian green #114 - Polska olive drab/light olive #86 - bronze green/light olive #86 lub #117 - light grey/white #34 - dark earth+black/dark earth #29 |
Zasada cieniowania jest następująca. Robimy to pod niższym ciśnieniem niż malowanie
podstawowe (używając butli jednorazowych nie będziecie jednak mieli wyboru) i używamy
troszeczkę bardziej rozcieńczoną farbą niż w
Etapie I. Dysza powinna być prawie zamknięta, bo za mało jasnej farby nie szkodzi,
(można powtórzyć w tym miejscu), natomiast za dużo to problem (trzeba wracać do
ciemnego podkładu i próbować jeszcze raz rozjaśniać). Nanosimy farbę na płaszczyzny,
na które przy normalnym oświetleniu pada światło (czyli po prostu natryskujemy
"z góry"). Unikamy malowania zagłębień pomiędzy blachami. Duże płaszczyzny
powinny być najjaśniejsze w środku i ściemniać się w kierunku brzegów.
Jednej rzeczy należy stanowczo unikac - aby model znowu był równomiernie pomalowany
tyle tylko, że jaśniejszym kolorem. Powinien on być, jak wskazuje tytuł, WYCIENIOWANY.
Jest to trudny etap i nie da się tu praktyki zastąpić słowami, tylko trzeba spróbować
i samemu wypracować własną metodę. Za to następny etap jest trywialny.
Celem tego etapu nie jest zmatowienie farby, która sama w sobie już jest matowa,
ale pokrycie modelu warstwą ochronną przed następnym, najgroźniejszym dla tej farby
(podkładu) etapem.
Do zmatowienia wybieramy medium oparte na rozpuszczalniku innym niż farba podkładowa.
Używając emalii olejnych Humbrol, ja używam medium matowe (Dullcote) firmy
Testors, które można rozcieńczać alkoholem do nacierania (izopropylowym).
Pod żadnym pozorem nie używajcie spirytusu salicylowego.
Medium mieszamy dokładnie w oryginalnej buteleczce. Odlewamy trochę do osobnego
pojemniczka i rozcieńczamy 1:1 alkoholem. Następnie wlewamy do zbiorniczka aerografu
przez filtr zrobiony z kawałka starych rajstop (wszystkie farby przed malowaniem
aerografem należy filtrowac w ten sposób).
Nanosząc medium matowe trzeba pamiętać o dwóch rzeczach:
Do tej pory bawiliśmy się aerografem, czego wynikiem powinien być całkiem ładnie i czysto wyglądający model. Niektórzy uważają, że to wystarczy i w tym momencie uważają model za skończony. Niektórzy, ale nie my. My teraz zepsujemy całe to wrażenie i z ładnie, czysto wyglądającego modelu zrobimy brzydszy i brudniejszy model. Co ważniejsze, od tego momentu będziemy w większości posługiwać się pędzlem.
Jest to prosty, lecz frustrujący etap. Polega on w zasadzie na pomalowaniu całego
modelu brudnym rozpuszczalnikiem. NIE ROZCIEŃCZONĄ FARBĄ, ALE ROZPUSZCZALNIKIEM
ZAGESZCZONYM ODROBIN FARBY (~9:1). Najlepsze do tego celu są farby olejne, których
używają artyści i rozpuszczalnik taki sam jak do farb Humbrol. Potrzebne
są w zasadzie tylko trzy kolory - czarny, burnt sienna i raw umber.
Ja maluję podwozie mieszanką raw umber/czarny a nadwozie burnt sienna/czarny.
Stopień zagęszczenia rozpuszczalnika najlepiej próbować na kawałku białego papieru.
Prawidłowo zagęszczony rozpuszczalnik powinien dawać tylko "brudną, półprzeźroczystą"
smugę, a nie malować papier.
I pamiętajcie, lepiej mniej farby niż więcej. Pamiętajcie również, że w lotnym
rozpuszczalniku, takim jak do farb Humbrol, pigment opada bardzo szybko. Przed
każdym pociągnięciem pędzlem trzeba więc ten brudny rozpuszczalnik zamieszać. I
nie należy "zalewać" modelu rozpuszczalnikiem tak jak to niektórzy polecają.
Jednorazowo nanosić tylko tyle, aby cała powierzchnia była równomiernie wilgotna,
ale bez "kałuż" w zakamarkach. Po nałożeniu rozpuszczalnika trzeba odczekać a
następnie zacząć "suszyć" powierzchnię przez delikatne dotykanie (nie pocieranie!)
szmatką, która nie zostawia kłaczków (ja do tego celu używam kawałków tetrowej
pieluchy). Suszyć należy tylko wyeksponowane powierzchnie a nie zakamarki. Efektem
tego frustrującego zabiegu powinny być ciemne "cienie" w tych właśnie zakamarkach jak
również zespolenie kolorystyczne pomiędzy kolorem podstawowym i jaśniejszym kolorem
używanym do cieniowania w
Etapie III. Jest to etap pozornie prosty, ale frustrujący, bo malować trzeba
kawałkami tak, aby zdążyć z suszeniem zanim rozpuszczalnik sam wyschnie.
Jeżeli rozpuszczalnik wysycha sam, lub jeśli jest go za dużo w zakamarkach, to
efektem tego są brzydkie zacieki bardzo trudne do usunięcia. Dlatego znowu przestroga:
lepiej mniej niż za dużo. Po tym etapie trzeba dać modelowi dobrze wyschnąć
(conajmniej 24 godziny) i jest on gotowy do najważniejszego etapu - malowania
"na sucho". Po angielsku ten etap tak się właśnie nazywa - drybrushing.
Etap ten polega na pomalowaniu pędzlem modelu, który z takim trudem traktowaliśmy
aerografem. I to nie jeden raz. Etap ten bowiem składa się z kilku podetapów, z
których każdy polega na pomalowaniu całego, lub części, modelu na sucho innym
kolorem.
Zanim opiszę technikę tego malowania, kilka słów na temat przyborów. Pierwsza
żelazna zasada to dobry pędzel. Pędzle używane do suchego malowania powinny być wykonane z
sierści czerwonego sobola (niestety są one dość drogie i szybko się zużywają). Pędzel
ma być płaski, rozmiary w zależności od podetapu i wielkości modelu, od No.4 do
No.8. Ja do tego etapu używam wyłącznie farb marki Humbrol. Dobre pędzle,
farby i ręcznik papierowy to właściwie wszystko czego potrzeba aby wykonać dobry
model. Aha, no i może jeszcze trochę praktyki.
Najpierw opiszę technikę tego malowania, a potem podam przykład sekwencji
kolorystycznej podetapów. Zaczynamy więc od wybrania pigmentu z pojemniczka farby
(jak najmniej rozpuszczalnika). Nabieramy pigment pędzlem który musi być absolutnie
suchy, nie można używać pędzla bezpośrednio po myciu go rozpuszczalnikiem) i pocieramy
pędzel o ręcznik papierowy, aż pozostawi on tylko cień koloru na powierzchni. Takim
pędzlem lekko pocieramy model poczynając od kantów i wystających części. Im bardziej
suchy pędzel tym mocniej możemy pocierać i możemy przenieść się na większe, płaskie
powierzchnie. Pocieramy w różnych kierunkach kręcąc jednocześnie pędzlem. Na dużych
płaskich powierzchniach i na okrągłych profilach (lufa) "dziobiemy" pędzlem raczej
niż pocieramy. Staramy się to robić tak aby duże powierzchnie były najjaśniejsze w
centralnej części i ciemniały w kierunku brzegów (linie połączeń lub krawędzie).
Powyższe czynności powinny dać w efekcie cień koloru używanego w danym podetapie
na tle będącym rezultatem poprzedniego etapu. Pierwszą zasadą tego etapu jest umiar.
Drugą zasada, aby przejście między jaśniejszym a ciemniejszym odcieniem było płynne.
Lepiej powtórzyć pocieranie danego fragmentu niż nałożyc jednorazowo warstwę, która
całkowicie przesłoni "tło". Tym bardziej, że oprócz pierwszego etapu będą to
progresywnie jaśniejsze kolory, które jeśli będą naniesione prawidłowo, wydobędą i
podkreślą każdy detal modelu i jego trójwymiarowość.
Sekwencja kolorystyczna jest następująca:
Mimo tego co ktoś wam może mówić, czy co możecie wyczytać w literaturze modelarskiej, nie należy rozjaśniać koloru "podstawowego" samym białym, ani tym bardziej kończyć malowanie na sucho samym białym (model wygląda wtedy baaardzo nienaturalnie). Intensywne malowanie na sucho może prowadzić do tego, że powierzchnia modelu staje się jak wypolerowana i nie zbiera już pigmentu z pędzla. W takim przypadku trzeba przerwać i pokryć cały model, lub jego fragment, medium matowym aby powierzchnia odzyskała szorstkość, a tym samym zdolność zbierania pigmentu.
Ten etap to już sama przyjemność. Trzeba tylko pamiętać i stosować się do pewnych
reguł. Najpierw więc wymienię te reguły, a potem zajmiemy się praktyczną stroną
malowania głównych detali. Reguły wynikają z zasady, że elementy składowe modelu
(sam pojazd, wyposażenie, gąsienice) powinny stanowić kolorystycznie harmonijną
całość. Czego nie daje na przykład nieskazitelnie srebrna lopata lub nieskazitelnie
czarne opony przyklejone do już wykończonego modelu. Tak więc: