Malowanie

Malowanie modeli
Pomaluj swój model!!!!
...czyli jak i czym z zabawki zrobić MODEL.



Już chyba wszyscy, którzy czują się powołani do pisania o modelarstwie plastykowym to napisali: Malowanie to szczyt góry w tym hobby, czynność, która nadaje sens tej zabawie i czyni ją tak fascynującą...

Kiedy zaczynałem moją przygodę z plastykowymi "kitami", na naszym rynku było dostępnych raptem kilka zestawów produkcji krajowej (ZTS z Pruszkowa i PZW z Siedlec) a o farbach modelarskich w ogóle nie mogło być mowy (tzn były Humbrole, dostępne na "perskim", ale za takie pieniądze, że głowa mała - pensja mojej matki starczała na trzy puszki). Malowało się więc emaliami ftalowymi, farbkami dla artystów malarzy a nawet plakatówkami!!!! :o) Jakie to szczęcie, że czasy, kiedy trzeba było uciekać się do kombinacji (w stylu: jak koń pod górę) odeszły już w niepamięć...

Co na rynku?

Teraz gdy to piszę, modelarze mają coraz większy wybór różnych lakierów przeznaczonych wyłącznie dla nich. Najpopularniejszym producentem farb jest brytyjski Humbrol, można nabyć też farby Revell-Matchbox, Testors, Tamiya oraz polskie - Modelak i Astra. Pojawiają się już (chociaż nieśmiało) amerykańskie Pactry, oczekuję też na pojawienie się importera lakierów Aero Master, które w USA cieszą się bardzo dobrą opinią.

Jakie i dlaczego?

Nagłówek ociupinkę głupawy, ale celowy. W tym akapicie napiszę parę słów na temat moich farbianych i sprzętowych preferencji, oraz (co ważne), ich MOTYWÓW. Zacznijmy od...

Humbrol - w polskim modelarskim światku producent stanowiący PUNKT ODNIESIENIA :-0 dla niemal wszystkich. Bardzo niesłusznie, Humbrol jest bowiem jednym z tych producentów, którzy nie przesadzają z jakością swych wyrobów nie są więc w czołówce producentów farb modelarskich i robią wiele, aby od czołówki owej odstawać jak najbardziej. Najpierw zaprzestano produkcji zestawów Authentic, później wycofywano z katalogu kolejne kolory (ostatnio znów kilka - między innymi 108 (RLM 74), 181 (ANA623), 175 (RLM 76), 151 (US Interior Green) i inne kluczowe kolory). Dokładny wykaz kolorów Humbrol jest na stronie Jadar Model. Piętą achillesową Brytyjczyków są lakiery matowe. Są to chyba najgorsze lakiery w Europie, z  następujących powodów:

Wyżej wymienione powody są wystarczające do zdyskwalifikowania Humbrola w moich oczach (i nie tylko, redukcja palety oferowanych barw zdaje się świadczyć o tym, iż inni także szukają lepszej oferty) i dlatego postanowiłem poszukać lakierów innych producentów na naszym wspaniałym rynku. Oto i cos o nich:

Xtracolor - Lakiery brytyjskie, bardzo logicznie uporządkowane tematycznie, dostępne są wszystkie kolory używane przez państwa biorące udział w II Wojnie Światowej zarówno lądowe jak i lotnicze. Faktura tych lakierów jest półbłyszcząca. Kogo to ciekawi, niech wybierze się na Puławską 46 do sklepu modelarskiego Mirage lub do sklepu MARTOLA w Pruszkowie - tam mają w ofercie lakiery Xtracolor, a w Mirage'u w gablotach stoją gotowe modele malowane tymi właśnie farbami, można więc samemu ocenić...
Na grupie dyskusyjnej rec.models.scale modelarze amerykańscy skarżyli się na lakiery Xtracolor - ponoć słabo przylegają do podłoża i taśma maskująca odrywa je, warto więc uważać...

Tamiya - według mnie najlepsze akryle dostępne w Polsce. Trwałe (nie zasychają po miesiącu w butelce) i diabelnie wydajne, ich drobnymi wadami są: Uboga paleta barw i minus wszystkich akryli - bardzo trudne do usunięcia z modelu gdyby okazało się, że cos sknociliśmy.

Testors / Model Master - lakiery olejne, do niedawna omijane przez modelarzy na korzyść Humbrola ze względu na ubóstwo palety kolorów, która oferowała wyłącznie kolory USA a i to nie wszystkie. Teraz jednak to się zmieni, ponieważ Testors poszerzył bardzo swoją ofertę i chwała mu za to, bowiem jakość tych amerykańskich farb jest znakomita i bije Humbrola pod każdym względem. Szkoda tylko, że nie ma ich wciąż (piszę 17.11.1998) na naszym rynku - niech ktoś coś powie firmie PH Dream.

Modelak i Aster - farby produkcji krajowej. Nie próbowałem, opinie na ich temat nie są spójne - od aprobaty do krańcowo przeciwnych reakcji. Spróbuj sam.

Matchbox / Revell - farby przypominające nieco Humbrola, ale lepiej roztarte i nie pozostawiające smug, również nie tak szalenie matowe. Znakomicie malowało mi się nimi przy użyciu pędzla, używam do dioram.

Agama - Producent czeski. Na stronie Magazynu Modelarskiego znajdziesz więcej szczegółów o tych farbach. SĄ JUŻ DO KUPIENIA W KSIĘGARNI "PĘLTA", a także w sklepie "Sindar" na Dw. Centralnym. Tam właśnie zaopatrzyłem się w paletę, ooops, sorry, Vzornik Barev tego mało znanego producenta. Paleta jest wydana znakomicie, wszystkie kolorki są malowane a kosztuje ten luksus 14 PLN (10 listopada 1998). Cena jest więc niezła, porównując z analogicznym produktem Humbrola. Same kolory natomiast - hmmm... Są cokolwiek ciemne... Zwłaszcza niemiecki RLM 76 przypomina mi nieco brytyjski Sea Grey Medium, a amerykański Olive drab jest chyba ciemniejszy od Humbrolowskiego MATT 66 chociaż wiadomo, że do lotnictwa USAAF idealny pod względem odcienia jest Humbrol 155 lub Model Master 1711 (FS 34087), trzeba je rozbielić? Czekam na opinie modelarzy...

Aero Master - akryle produkcji amerykańskiej, doskonałe. mają je w Jadar Model - narazie niewiele, ale mam nadzieję iż popyt wymusi podaż (ponoć warto). Wykaz kolorów jest tutaj...


Wiele osób używa emalii akrylowych

kilka słów o nich - Paweł Zabza

Akryle lubię ze względu na to, że są oparte na wodzie - i nie muszę używać rozpuszczalnika o niezbyt miłym zapachu i nieprzyjaznego środowisku. Pierwsza kwestia przy akrylach to gęstość - zwykle farby są na tyle gęste, że dobrze się nimi maluje pędzlem, ale do aerografu trzeba je rozcieńczyć. Powszechnie spotykana rada to rozcieńczyć do konsystencji mleka (ja proponuję nieco gęściej: olej - przyp. mój). Proporcje farby do rozpuszczalnika zależą jak się domyślam od producenta, wiec rozpiętość doświadczeń jest znaczna - niektórzy używają akryli "prosto z butelki" (szczególnie Tamiyi) - inni rozcieńczają aż do 2 części rozpuszczalnika do 1 części farby. Ja usiłując uzyskać konsystencję mleka używałem metody porównawczej - miałem mleko w osobnym pojemniku, i porównywałem sposób w jaki farba spływa po ściance naczynia przy różnym stężeniu. Po pewnym czasie dochodzi się do wprawy, i nie trzeba liczyć objętości.

Czym rozcieńczać jest osobną kwestią. Większość producentów (jeśli nie wszyscy) oferują rozpuszczalnik do swoich farb, ale jest on zazwyczaj drogi. Aby dobrać optymalny należy poeksperymentować, czasem dobór może być dyktowany różnymi względami. Ja na ogół używam wody (zwykłej z kranu, ale lepsza jest destylowana) - gdyż farba nie zasycha w moim aerografie. Drugim powszechnie stosowanym rozpuszczalnikiem jest alkohol - nie jestem pewien polskiej nazwy, ale może isopropanol brzmi znajomo? Ja mam go w stężeniu 50%. Pierwsza przestroga to, że farba szybciej schnie - alkohol paruje szybciej niż woda - i w moim przypadku szybko zapycha aerograf.

Są zwolennicy alkoholu do rozcieńczania akryli, gdyż po nałożeniu pierwszej powłoki można użyć suszarki do włosów (tylko nie na cala moc) i kłaść drugą i następne powłoki bez czekania kilku godzin. Druga przestroga to fakt, ze niektóre akryle nie znoszą alkoholu; być może zależy to od użytego stężenia, jako że niektórzy narzekają na Gunze Sangyo jako nie tolerujące alkoholu, a inni te same farby nim rozcieńczają.

Oprócz rozcieńczania często stosowane SA dodatki w rodzaju płynu do wycieraczek (samochodowych), które mają zmniejszać napięcie powierzchniowe. Silnie rozcieńczone farby mają często tendencje do zbijania się w krople, co jest zasługą wysokiego napięcia powierzchniowego; dodanie płynu do wycieraczek sprzyja lepszemu pokrywaniu powierzchni.

Może ktoś by chciał dorzucić swoje doświadczenia w przygotowywaniu powierzchni, technice malowania albo czymś zupełnie innym? Jestem pewien, ze pytania będą się powtarzać, a zawsze łatwiej odesłać kogoś do FAQ niż odpowiadać od nowa.

Dobra... Tyle Paweł... Ja więcej grzechów na razie nie pamiętam, jak cos mi podpadnie to napiszę. Jak napisałem, malowanie jest rzeczą bardzo ważną dla naszego modelu, jednak olbrzymie znaczenie ma również to, JAK to robimy - nie wystarczy pociągnąć parę razy pędzlem byle jak, trzeba wypracować sobie swoją, niepowtarzalną technikę i temu, jak się do tego zabrać.

Słowo do czytelników - może cos przeoczyłem lub powinno być na tej stronie cos, o czym nie wiem. Napiszcie, a zyskacie moją dozgonną wdzięczność!!!


Opracował: Andrzej Zbierzchowski