
W zasadzie nie zajmuję się modelarstwem kolejowym, ale kiedy żona zatrudniła
się w PKP postanowiłem zrobić jej przycisk do papieru. Wybór padł na powyższy
zestaw Revella z bardzo prostego powodu: był to jedyny model tego typu,
jaki udało mi się znaleźć w sklepach (przyznaję bez bicia - nie próbowałem
zamawiać z katalogu). Dlatego też moja recenzja jest recenzją zwykłego
sklejacza - nie znajdziecie tu informacji, na ile zestaw zgodny jest z oryginałem.
W pudełku znajdują się trzy duże ramki z czarnego plastiku i jedna mała
z elementami przeźroczystymi (szyby). Na pierwszy rzut oka wytłoczki wyglądały
porządnie, ale po bliższym przyjrzeniu okazało się, że formy miały już
swoje lata - szczególnie uwidaczniało się to przy kołach, Wycinanie nadlewek
z pomiędzy szprych to wybitnie niewdzięczna praca.
PODWOZIE: Rama (rysunki złożeniowe 1-4) raczej nie sprawiała problemów,
musiałem jedynie powiększyć otwory na zbyt grube kołki montażowe (kłania się wiek
formy) Dalej było gorzej. Instrukcja montażu sugerowała, by podesty ciągnące się
wzdłuż kotła (element montowany na rysunku nr 9, pewnie ma swoją nazwę,
ino nie wiem, jaką) przykleić do ramy dopiero po zmontowaniu całego podwozia.
Nic bardziej błędnego - po pierwsze miejsce, w które należy wsunąć podesty
jest zbyt ciasne (wiek formy), a po drugie nie dałoby się spasować elementów
tłoków i popychaczy. Kolejność MUSI być odwrotna, tj. najpierw łączymy podesty
z ramą, na której są zamontowane cylindry, a dopiero potem wklejamy
wszystkie popychacze (elementy 43,44 na rysunku 8), które ponadto trzeba
dopasować (sugeruję oszlifowanie trzpienia, który wchodzi w cylinder). Zresztą
układ przeniesienia napędu ma więcej takich kwiatków: przede wszystkim wymiary są
niewłaściwie dobrane, ponieważ rzeczywisty układ o takich parametrach nie mógłby
się poruszać - popychacz (cz. 39) trafiałyby na sworznie mocujące łącznik kół
napędowych (cz. 36-38). Rozwiązaniem byłoby podcięcie osi kół, ale wtedy między
kołami a szynami powstałby luz (w swoim modelu nie skorygowałem tego błędu).
Innym było złe dopasowanie popychacza (cz. 41-42). Po pierwsze trzpienie montażowe
nie trafiają we właściwe otwory, a po drugie twórcy modeli przewidzieli montaż
modelu z symetrycznymi popychaczami obu stron (na mój gust coś takiego nie
ma prawa zadziałać, zresztą nawet rower ma wykorbienia pedałów w przeciwne
strony). Zdecydowałem się na przecięcie przegubów popychaczy w płaszczyźnie
obrotu (strzałka na rysunku 8), przewiercenie otworu i zmontowanie ich
wahliwie na drut - tym sposobem załatwiłem oba problemy (tj. niedopasowania i
błędu mechaniki). Zaznaczyć trzeba jeszcze błędny kształt elementów 56-57 - zbiornik
powinien być zamknięty, tymczasem brakuje jego dolnej części. To tyle, jeśli chodzi
o podwozie.
KOCIOŁ: Sam kocioł sklejany jest z dwóch elementów, które potrafią
mijać się o prawie milimetr. (szczególnie w miejscu mocowania rurek osprzętu).
W ogóle rurki to osobny temat - producent poszedł na łatwiznę odlewając
je razem z kotłem. W przypadku rurek biegnących po powierzchni kotła jest
to do przyjęcia, jednak niektóre prowadzone są w powietrzu, w pewnej odległości
od korpusu kotła i w tym wypadku wygląda to już tragicznie. Wypada
je odciąć, wyciąć tworzywo łączące i przykleić ponownie (warto od razu
wykonać je z drutu, plastik jest zbyt łamliwy przy tych grubościach. Ostatnim
błędem jest niezgodność kształtu kotła z podestem w budce maszynisty (na
podeście jest niewielki uskok, który nie ma swojego odzwierciedlenia w dolnej
części kotła - wymagane szlifowanie).
POMIESZCZENIE MASZYNISTY: Największym błędem jest niedopasowanie
przeźroczystego elementu mającego udawać szyby. W zamyśle producenta
połączenie dwóch szybek łącznikiem miało ułatwić montaż. W rzeczywistości
po rozcięciu elementu na dwie osobne części i przyklejeniu ich we właściwych
miejscach powstała 4-milimentowa (!!!) szczelina (znaczy rozstaw szybek był o
4 mm za mały, przy tej wielkości modelu taki błąd to już kpina w żywe oczy).
Złe dopasowanie pomieszczenia maszynisty do kotła wydaje się być już niewielkim
niedopatrzeniem (chociaż nieco szpachlówki poszło). Tak na marginesie - drzwiczki
umieszczone w ściankach bocznych (el. 73, rys. 11) mają duży prześwit od spodu
(jak w kowbojskim saloonie), natomiast w modelu otrzymujemy dodatkowo kawał
tworzywa, który trzeba wyciąć.
TENDER: Tender posadowiony jest na dwóch wózkach: ruchomym i nieruchomym.
Wspornik wózka ruchomego jest o 1,5 mm za krótki, w efekcie cały tender
stoi krzywo (dokleiłem dystansowy krążek tworzywa na poprzeczce nr 84, rys. 13).
Element 99 (rys. 14) zamykający frontową ściankę tendra również jest źle dopasowany
(do szpachlowania mamy dwa otwory o szerokości 3 mm). Ponadto trzeba
przeszlifować sworzeń łączący tender z parowozem (sugeruję spłaszczyć obie
powierzchnie boczne, dzięki temu możemy połączyć oba pojazdy skręcając je w
trakcie łączenia o 90 stopni.)
MALOWANIE,KALKOMANIE: Większość kalkomanii jest rozrysowana na rys 16.
Niestety, nie wiadomo, gdzie przykleić elementy nr 7. Wystarczyłoby zaznaczyć
to na rys. 14, jak w przypadku elementu nr 1. Kalkomania nr 1 w
tendrze jest przyklejana na niewielkiej płytce, która jest za mała w stosunku do
kalkomanii. Warto by również zaznaczyć, że kolejowe reflektory mają zintegrowane
czerwone światełko (bo mogą jeździć w obie strony). Przydałoby się niewielkie
wyprofilowanie dna reflektora, żeby łatwiej nałożyć kropelkę farby.
Spotkałem się też z ciekawym przypadkiem, jeśli chodzi o farby Humbrol - otóż
zamiennikiem proponowanego koloru Revell 330 jest H60 (plus satyna). Kupiłem dwa
różne opakowania i w obu przypadkach wystąpił ten sam efekt - mianowicie
farba nie chciała kryć (!). Rozważałem różne przypadki (np. zatłuszczenie),
próbowałem nawet pomalować element farbą czerwoną o trochę innym odcieniu i
nakładać H60 dopiero na tak przygotowaną powierzchnię. I nic. Nie wiem, dlaczego?
PODSUMOWANIE: Zważywszy ilość zaobserwowanych błędów i niedoróbek, ocena
może być tylko jedna - nie tykać nawet kijem. Ale po głębszym zastanowieniu postanowiłem
nieco złagodzić swoją ocenę, ponieważ, jak wspomniałem, jest to jeden z niewielu,
o ile nie jedyny, model parowozu dostępny na naszym rynku. Jeżeli ktoś ma
wystarczająco samozaparcia by walczyć z oporem materii, to wynikiem może być
całkiem nieźle wyglądający model, nadający się np. na przycisk do papieru...
str.1 |
str. 2 |
str.3 |
