Recenzje


Revell 02167 - Lokomotywa Baureihe 18 505
z tendrem 2’3’T38

Grzegorz Lipski


W zasadzie nie zajmuję się modelarstwem kolejowym, ale kiedy żona zatrudniła się w PKP postanowiłem zrobić jej przycisk do papieru. Wybór padł na powyższy zestaw Revella z bardzo prostego powodu: był to jedyny model tego typu, jaki udało mi się znaleźć w sklepach (przyznaję bez bicia - nie próbowałem zamawiać z katalogu). Dlatego też moja recenzja jest recenzją zwykłego sklejacza - nie znajdziecie tu informacji, na ile zestaw zgodny jest z oryginałem.

W pudełku znajdują się trzy duże ramki z czarnego plastiku i jedna mała z elementami przeźroczystymi (szyby). Na pierwszy rzut oka wytłoczki wyglądały porządnie, ale po bliższym przyjrzeniu okazało się, że formy miały już swoje lata - szczególnie uwidaczniało się to przy kołach, Wycinanie nadlewek z pomiędzy szprych to wybitnie niewdzięczna praca.

PODWOZIE: Rama (rysunki złożeniowe 1-4) raczej nie sprawiała problemów, musiałem jedynie powiększyć otwory na zbyt grube kołki montażowe (kłania się wiek formy) Dalej było gorzej. Instrukcja montażu sugerowała, by podesty ciągnące się wzdłuż kotła (element montowany na  rysunku nr 9, pewnie ma swoją nazwę, ino nie wiem, jaką) przykleić do ramy dopiero po zmontowaniu całego podwozia. Nic bardziej błędnego - po pierwsze miejsce, w które należy wsunąć podesty jest zbyt ciasne (wiek formy), a po drugie nie dałoby się spasować elementów tłoków i popychaczy. Kolejność MUSI być odwrotna, tj. najpierw łączymy podesty z ramą, na której są zamontowane cylindry, a dopiero potem wklejamy wszystkie popychacze (elementy 43,44 na rysunku 8), które ponadto trzeba dopasować (sugeruję oszlifowanie trzpienia, który wchodzi w cylinder). Zresztą układ przeniesienia napędu ma więcej takich kwiatków: przede wszystkim wymiary są niewłaściwie dobrane, ponieważ rzeczywisty układ o takich parametrach nie mógłby się poruszać - popychacz (cz. 39) trafiałyby na sworznie mocujące łącznik kół napędowych (cz. 36-38). Rozwiązaniem byłoby podcięcie osi kół, ale wtedy między kołami a szynami powstałby luz (w swoim modelu nie skorygowałem tego błędu). Innym było złe dopasowanie popychacza (cz. 41-42). Po pierwsze trzpienie montażowe nie trafiają we właściwe otwory, a po drugie twórcy modeli przewidzieli montaż modelu z  symetrycznymi popychaczami obu stron (na mój gust coś takiego nie ma prawa zadziałać, zresztą nawet rower ma wykorbienia pedałów w przeciwne strony). Zdecydowałem się na przecięcie przegubów popychaczy w płaszczyźnie obrotu (strzałka na rysunku 8), przewiercenie otworu i zmontowanie ich wahliwie na drut - tym sposobem załatwiłem oba problemy (tj. niedopasowania i  błędu mechaniki). Zaznaczyć trzeba jeszcze błędny kształt elementów 56-57 - zbiornik powinien być zamknięty, tymczasem brakuje jego dolnej części. To tyle, jeśli chodzi o podwozie.

KOCIOŁ: Sam kocioł sklejany jest z dwóch elementów, które potrafią mijać się o prawie milimetr. (szczególnie w miejscu mocowania rurek osprzętu). W ogóle rurki to osobny temat - producent poszedł na łatwiznę odlewając je razem z kotłem. W przypadku rurek biegnących po powierzchni kotła jest to do przyjęcia, jednak niektóre prowadzone są w powietrzu, w pewnej odległości od korpusu kotła i w tym wypadku wygląda to już tragicznie. Wypada je odciąć, wyciąć tworzywo łączące i przykleić ponownie (warto od razu wykonać je z drutu, plastik jest zbyt łamliwy przy tych grubościach. Ostatnim błędem jest niezgodność kształtu kotła z podestem w budce maszynisty (na podeście jest niewielki uskok, który nie ma swojego odzwierciedlenia w dolnej części kotła - wymagane szlifowanie).

POMIESZCZENIE MASZYNISTY: Największym błędem jest niedopasowanie przeźroczystego elementu mającego udawać szyby. W zamyśle producenta połączenie dwóch szybek łącznikiem miało ułatwić montaż. W rzeczywistości po rozcięciu elementu na dwie osobne części i przyklejeniu ich we właściwych miejscach powstała 4-milimentowa (!!!) szczelina (znaczy rozstaw szybek był o  4 mm za mały, przy tej wielkości modelu taki błąd to już kpina w żywe oczy). Złe dopasowanie pomieszczenia maszynisty do kotła wydaje się być już niewielkim niedopatrzeniem (chociaż nieco szpachlówki poszło). Tak na marginesie - drzwiczki umieszczone w ściankach bocznych (el. 73, rys. 11) mają duży prześwit od spodu (jak w kowbojskim saloonie), natomiast w modelu otrzymujemy dodatkowo kawał tworzywa, który trzeba wyciąć.

TENDER: Tender posadowiony jest na dwóch wózkach: ruchomym i nieruchomym. Wspornik wózka ruchomego jest o 1,5 mm za krótki, w efekcie cały tender stoi krzywo (dokleiłem dystansowy krążek tworzywa na poprzeczce nr 84, rys. 13). Element 99 (rys. 14) zamykający frontową ściankę tendra również jest źle dopasowany (do szpachlowania mamy dwa otwory o szerokości 3 mm). Ponadto trzeba przeszlifować sworzeń łączący tender z parowozem (sugeruję spłaszczyć obie powierzchnie boczne, dzięki temu możemy połączyć oba pojazdy skręcając je w  trakcie łączenia o 90 stopni.)

MALOWANIE,KALKOMANIE: Większość kalkomanii jest rozrysowana na rys 16. Niestety, nie wiadomo, gdzie przykleić elementy nr 7. Wystarczyłoby zaznaczyć to na rys. 14, jak w przypadku elementu nr 1. Kalkomania nr 1 w  tendrze jest przyklejana na niewielkiej płytce, która jest za mała w stosunku do kalkomanii. Warto by również zaznaczyć, że kolejowe reflektory mają zintegrowane czerwone światełko (bo mogą jeździć w obie strony). Przydałoby się niewielkie wyprofilowanie dna reflektora, żeby łatwiej nałożyć kropelkę farby.

Spotkałem się też z ciekawym przypadkiem, jeśli chodzi o farby Humbrol - otóż zamiennikiem proponowanego koloru Revell 330 jest H60 (plus satyna). Kupiłem dwa różne opakowania i w obu przypadkach wystąpił ten sam efekt - mianowicie farba nie chciała kryć (!). Rozważałem różne przypadki (np. zatłuszczenie), próbowałem nawet pomalować element farbą czerwoną o trochę innym odcieniu i  nakładać H60 dopiero na tak przygotowaną powierzchnię. I nic. Nie wiem, dlaczego?

PODSUMOWANIE: Zważywszy ilość zaobserwowanych błędów i niedoróbek, ocena może być tylko jedna - nie tykać nawet kijem. Ale po głębszym zastanowieniu postanowiłem nieco złagodzić swoją ocenę, ponieważ, jak wspomniałem, jest to jeden z niewielu, o ile nie jedyny, model parowozu dostępny na naszym rynku. Jeżeli ktoś ma wystarczająco samozaparcia by walczyć z oporem materii, to wynikiem może być całkiem nieźle wyglądający model, nadający się np. na przycisk do papieru...

Instrukcja montażu z naniesionymi uwagami (1 strona ok. 62KB)


str.1

str. 2

str.3


Zdjęcia modelu:





P.S.
Ludziska ??!! Jak fotografować modele, które tak, jak ten parowóz mają 30 cm i więcej??? Czy można to zrobić zwykłym Zenitem, czy trzeba mieć obiektyw o specjalnych ogniskowych ???



Opracował: Grzegorz Lipski