| Artykuł ten opublikowano po raz pierwszy w DOGWORLD
Magazine. Prezentuję go tutaj w celu przedstawienia idei kryjących się za humanitarnym,
nie stosującym kar systemem korygowania zachowań zwierząt domowych. Artykuł pojawił się w "Behaviour Problems in Dogs" (1995, Mosby Yearbook Publishers) oraz "Owner's guide to Better Behaviour in Dogs" (1995, Alpine Publishers) |
|
Wpisz się do Księgi Gości
Copyright Agnieszka Krysiak 1998 |
Co psu chodzi po głowieW świecie psiej komunikacji bez słówcopyright 1995 William E. Campbell
Czy kiedykolwiek miałeś okazje zobaczyć jakąś metodę nauczania mającą na celu poprawę psiego zachowania, która by wyjaśniała do jakiego stopnia psy są inteligentne lub też w jaki sposób myślą? Większość metod i gadżetów używanych w szkoleniu pozwala właścicielom psów dosłownie wypowiedzieć wojnę ich nieszczęsnym zwierzakom. W ogóle nie bierze sie pod uwagę to, co pies sobie o tym wszystkim myśli. A między wierszami można nawet wyczytać, że psy nie myślą w ogóle... i albo jedynie reagują na bodźce zewnętrzne tak, jak robią to roboty, albo reakcje ich kierowane są popędami, sterowanymi genetycznie. Rzadko kiedy przyznaje się psu posiadanie umiejętności umysłowego rozwiązywaniania danego problemu, przeanalizowania konkretnej sytuacji, wyobrażenia sobie sposobów kierowania i utrzymywania nad nią kontroli, a następnie zrealizowania uprzednio zaplanowanego trybu postępowania, który ma prowadzić do ukształtowanego wcześniej w umyśle psa celu. Krótko mówiąc, psa uważa się za marionetkę i tak też traktuje. To wyobrażenie jest jednak z gruntu fałszywe. Psy są inteligentne. Potrafią wyprzedzić w myśleniu swoich właścicieli - i zwykle to robią. A robią to dlatego, że większość właścicieli nigdy nie nauczyła się myśleć jak pies. Jak zrozumieć myślenie bez słówOd czasu do czasu wszyscy zastanawiamy się, co też ten nasz pies sobie myśli. Jeśli zastanawiamy się na głos, może kiedy zbliża się pora posiłku a pies patrzy na nas wyczekująco, to być może powiemy coś w stylu: - Założę się, że Tippy myśli 'Kiedy dostanę obiad?' Najprawdopodobniej myśli Tippy'ego nie przyjmują kształtu 'kiedy będzie mój obiad'. Bardziej prawdopodobne jest to, że Tippy wyobraża sobie (lub 'obrazuje') słowa, które zazwyczaj wypowiadasz i gesty, które wykonujesz, zanim dostanie obiad; coś w stylu: 'Chcesz miskę, Tippy?'. Całe to machanie ogonem i proszące oczy mają na celu skłonienie cię do wypowiedzenia tych słów. Jednakże brak umiejętności ubierania myśli w język mówiony bynajmniej nie oznacza, że psy nie są inteligentne. Nawet ludzie nie myślą w języku mówionym, chyba że faktycznie akurat coś mówią. Na przykład, podczas krótkiego pobytu w Japonii, mimo, że nie znasz języka, to prawdopodobnie i tak wpadnie ci w ucho kilka słów. Po tym, jak kilku Japończyków spojrzy na ciebie i powie 'Ohio', dojdziesz w końcu do tego, że nie chodzi im o to skąd jesteś, a po prostu mówią ci dzień dobry. Ale nie zaczniesz myśleć po japońsku, chyba, że pomieszkasz tam kilka miesięcy i będziesz aktywnie używał języka. Nawet pies rasy akita, urodzony w kolebce swojej rasy - Japonii - nigdy nie nauczy się mówić czy myśleć po japońsku, ponieważ jego wiązadła głosowe, język i wargi nie mogą formułować dźwięków języka japońskiego... czy też angielskiego albo francuskiego. Granicą dla naszego psa jest znaczenie dźwięków pewnych słów. Na szczęście psy szybko uczą się dźwięków dla nich ważnych. Jeśli będziemy o tym pamiętać kiedy Tippy trąci nas nosem prosząc o jedzenie, mądrze porzucimy wyobrażenie, że pies tworzy pełne zdania a nawet myśli nimi, na rzecz pojęcia obrazów w umyśle, które nie mają nic wspólnego z językiem . Zilustrujmy to jeszcze pełniej: kiedy większość Tippy'ch prosi o obiad, patrzą nie na właściciela, ale na miejsce, gdzie podaje się posiłek - zazwyczaj kuchnię. Dowody na myślenie obrazamiParę bardzo przekonujących badań sugeruje, że psy myślą wrażeniami czuciowymi; odbiciami obrazów, dźwięków, zapachów itd.. Nie znaczy to, że siedzą sobie całymi dniami i oglądają w głowie filmy wideo. Dzielą z nami umiejętność tworzenia i doświadczania pewnych obrazów, dźwięków i zapachów. Naukowe podstawy tej teorii pochodzą z Rosji, a w USA opublikowano je w 1973. Naukowiec W.S. Rusinow badał elektrofizjologię mózgu i trzymał kilka psów podłączonych do sprzętu mierzącego fale mózgowych oraz przekaźników radiowych. Kiedy psy przywieziono z psiarn do laboratoriumi, żeby wykonać eksperymentalne testy na odruchy warunkowe, włączono elektroencefalograf, aby zarejestrować wzorzec ich fal mózgowych. Powtarzano to codziennie o tej samej porze, przez pięć dni w tygodniu. Podczas pewnego weekendu, całkowicie przypadkowo, Rusinow przyprowadził do laboratorium grupę gości i włączył EEG. I oto pies, który normalnie o tej porze dnia przechodził w tygodniu testy, zaczął wysyłać fale prawie identyczne ze swoim normalnym wzorcem aktywności! Kiedy czas testowania minął, fale mózgowe psa powróciły do zwykłej formy 'spoczynku'. Nigdzie nie natknąłem się na wzmiankę Rusinowa na temat tego, czy psy pozostałe w psiarni powtarzały zachowania wyuczone laboratoryjnie. Prawdopodobnie nie, lecz jedna rzecz jest prawie pewna: jeśli dokonamy porównania z ludzkim doświadczeniem w podobnych rodzajach badań, owe psy najwyraźniej doświadczały ich w umyśle. Nieżyjący już polski naukowiec, Jerzy Konorski, wyuczył psy reagować na migotanie światła ślinieniem się i oczekiwaniem na pożywienie. Powtarzano to regularnie co parę minut. Jednakże po paru próbach psy zaczynały ślinić się i patrzeć na miski tak, jakby pokarm się w nich znajdował, chociaż światło nie zamigotało. Konorski zaryzykował stwierdzenie, iż psy miały halucynacje - wydawało im się, że widziały zarówno światło, jak i nagrodę za ślinienie się (pokarm). Jedno jest pewne - coś działo się w umysłach psów, coś, co sprawiło, że zachowywały się tak, jakby zachodziły pewne zdarzenia. Parę przykładów u człowiekaZanim przejdziemy dalej, rozważmy kilka aspektów naszego własnego 'wewnętrznego oka', według Konorskiego. Wyobraźmy sobie, że umówiliśmy się z ukochanym bądź ukochaną w zatłoczonej restauracji. Przybywamy punktualnie i zajmujemy miejsce przy stole w pobliżu drzwi. Mija kwadrans lecz osoby tej nie widać. Zaczynamy się zastanawiać, czy w ogóle przyjdzie. Zaczynamy przyglądać się wchodzącym ludziom. Im więcej o tym myślimy i im więcej jesteśmy niespokojni, tym bardziej jesteśmy skłonni brać obcych za osobę z nami umówioną. A kiedy ona bądź on w końcu przybywa, przyjemność i ulga często miesza się z lekkim niezadowoleniem. Czujemy się ambiwalentnie .... mamy mieszane uczucia co do przyszłych wspólnych spotkań. Niemal każdy posiada wyobraźnię. Często jedynie myśl o ukochanej osobie wywołuje jej obraz. Może się to również odnosić do dźwięków. Pomyśl o swoim ulubionym utworze, często usłyszysz go także swoim 'wewnętrznym uchem'. Są to obrazy pozytywne. Są emocjonalnie przyjemne. Na drugim końcu skali znajduje się pamięć o jakims przerażającym przeżyciu, które nie tylko wywoła obrazy, lecz czasami nawet wzdrygnięcie. To przykład negatywnych, emocjonalnie nieprzyjemnych obrazów. Wróćmy do psówI tak też jest z naszym psem. Najprawdopodobniej on również martwi się za pomocą obrazów kiedy się spóźniamy z powrotem do domu, albo gdy pies zbytnio za nami tęskni, ponieważ na codzień psujemy go nadmiarem poświęcanej mu uwagi i głaskaniem, które dostaje, kiedy tylko zechce. Przywołuje w głowie obraz nas i tego, co robimy, na przykład strzepywanie poduszek na kanapie, odkładanie płyt na półkę, dotykanie książek i gazet, zakładanie butów przed wyjściem, spoczynek w ulubionym fotelu, itd. W rezultacie często zaczyna się zajmować czymś, co ma związek z tymi wyobrażeniami: poduszki kończą na podłodze, pies przesuwa albo gryzie albumy czy też czasopisma, wygryza siedzenie fotela, wyciąga buty z szafy. Jeśli nie może mieć nas, próbuje zająć się czymś, co nas symbolizuje. Jeżeli psy naprawdę przechowują i przypominają sobie później nasze obrazy, a także obrazy innych rzeczy wokół nich i swoich dawnych przeżyć, wynika z tego, że moglibyśmy wykorzystać ten fakt ku obopólnej korzyści. Lecz ponieważ większość właścicieli nie rozumie sposobu rozumowania psa, owo obrazowanie jest źródłem większości problemów z zachowaniem psa. Pies w życiu napotyka i przypomina sobie sprzeczne ze sobą obrazy właściciela i wielu ważnych doświadczeń. Szczenięce dylematyWyobraźmy sobie szczeniaka, którego właściciela wracają codziennie o tej samej porze i przystępują do ekstatycznie radosnej ceremonii powitalnej. Ten obraz bardzo szybko zapada w umysł zwierzęcia, a szczeniak zaczyna oczekiwać tego przeżycia, tak jak psy Konorskiego wyobrażały sobie migotanie światła i pożywienie. Jednakże pewnego dnia staje się to, co zdarzyć się może w nawet najbardziej uregulowanym życiu - właściciel się spóźnia. Szczeniak doświadcza wyobrażeń swoich spóźniających się państwa ... zaczyna się martwić, chodzić tam i z powrotem. Nagromadzona, przygotowana na ceremonię powitania, energia coraz bardziej domaga się ujścia, w miarę jak rośnie poziom adrenaliny. Co dzieje się w umyśle szczeniaka? Prawdopodobnie wyobraża sobie, że słyszy kroki, być może nawet widzi otwierające się drzwi... co jednak nie następuje. Ale powinno. Wprowadza to konflikt między tym, czego piesek chce i spodziewa a tym, co się dzieje w rzeczywistości. Konflikt wywołuje frustrację. Frustracja wywołuje niepokój, co powoduje jeszcze większy dopływ adrenaliny. Szczeniak szuka czegoś rzeczywistego, aby zaspokoić swoje pragnienie 'doświadczenia' właściciela - czasopisma czy książki, którą, jak widział, właściciel ostatnio czytał. Książka nasycona jest zapachem właściciela. Jeśli nie może mieć jego samego, przynajmniej ma jego prawdziwy zapach lub smak. Więc obwąchuje, nadgryza i być może nawet połyka część przedmiotu. Oczywiście nie zastępuje to w pełni właściciela, a więc apetyt towarzyski szczeniaka nie został tak naprawdę zaspokojony. Nareszcie nadchodzi właściciel. Szczeniak niewinnie rozpoczyna swój radosny, na wpół histeryczny rytuał. Właściciel już już się przyłącza, gdy nagle zauważa rozdrobnione czasopismo czy książkę. Co to ma być? Naturalnie, lecz niezbyt rozsądnie, właściciel gniewnie chwyta szczenię, wlecze do zniszczonej rzeczy i beszta je, bądź daje klapsa w pyszczek albo zad, albo w oba miejsca na raz. Jednotorowy umysł szczeniaka skoncentrowany jest na właścicielu. Piszczy, przewraca się na grzbiet albo bezskutecznie próbuje uciec. Po zakończeniu wymierzania kary rozgniewany właściciel zbiera resztki przedmiotu i wynosi do kosza na śmieci. Uraz psychicznyKońcowym produktem takiej sytuacji jest całkowicie zagubiony szczeniak ze sprzecznymi zbiorami wyobrażeń właściciela. Tego rodzaju wstrząs układu nerwowego nazywa się urazem psychicznym i występuje zarówno u zwierząt jak i u ludzi. Pojawił się konflikt pomiędzy pozytywnym obrazem właściciela (wesoły doktor Jekyll) a obrazem negatywnym (pan Hyde wracający do domu). Wywołuje to frustrację i zaniepokojenie związane z powrotami właściciela, które zwiększa się w przypadku, gdy scenariusz taki powtarza się kilka razy. (Interesujące, że w wielu przypadkach właściciele opowiadają, że szczeniak zachowywał się w porządku przez dzień lub dwa po pierwszej karze. Porównać to można do zjawiska tłumienia, występującego u człowieka, w którym tłumi się pamięć traumatycznego doświadczenia, co prowadzi do czegoś w rodzaju 'amnezji wstecznej'.) Nawet jeśli do tego dojdzie, to ponieważ kara nie była związana z czynnością gryzienia, szczeniak szuka sobie innego przedmiotu, tym razem może buta, a cykl powtarza się do momentu, gdy wzajemne stosunki pomiędzy właścicielem a psem naznaczone zostają pewną emocjonalną dwuznacznością. Mieszane uczucia nadżerają pozytywne cechy ich związku. Mogą zacząć w nim przeważać negatywne wrażenia emocjonalne. Na tym mniej więcej etapie wielu właścicieli dochodzi do wniosku, że kara może nie była zbyt ostra. I być może to dlatego poprawa nie jest stała. Tak więc jeszcze bardziej wzmacniają karę. Wzajemne stosunki w miarę upływu czasu ulegają dalszej erozji . Po pewnym czasie od rozpoczęcia tego negatywnego efektu 'kaskady', właściciel gotów jest przejść do środków drastycznych. Pies, teraz już nadwrażliwy na zmiany nastrojów właściciela, czuje, że coś jest nie w porządku. Odzwierciedla się to często w nowych problemach, takich jak oddawanie moczu ze strachu kiedy właściciel wraca do domu albo zbliża się do psa przy jakiejś innej okazji, zdarza się też wypróżnianie i oddawanie moczu o niezwykłych porach, itd. Wiele zwierząt zachowuje się niepewnie i mocniej zabiegają o względy właściciela, gdy ten jest w domu, a tym samym jeszcze więcej za nim tęskniąc, gdy go w domu nie ma. Nagromadzeniu ulegają frustracja i niepokój, nasila się zachowanie nakierowane na rozładowanie napięcia związanego z osamotnieniem. Niczego nieświadomy właściciel, który początkowo myślał, że pies 'mści się' za pozostawienie go samego, zaczyna uważać, że zachowania psa nie da się juz zmienić. Ratunku!W tym momencie włąściciel często poszukuje pomocy z zewnątrz. Kupuje książkę. Zwraca do weterynarza, hodowcy, sklepu dla zwierząt, szkoleniowca lub behawiorysty. Jeśli ma szczęście to otrzymuje poradę, która daje mu prawdziwy wgląd w stosunki pies-właściciel oraz w zachowanie psa. Lecz co bardziej prawdopodobne, natyknie się na tradycyjne szybkie rozwiązania i pies skończy na 'leczeniu odczulającym': ładuje się mu leki rozładowujące napięcie i barbiturany; wciska się go do ciasnej klatki na cały dzień albo skazuje na podwórko lub garaż, można mu też wcisnąć do pyska zniszczone szczątki i zakleić taśmą na parę godzin. Ponieważ żadna z tych metod nie zajmuje się prawdziwym źródłem problemu, 'psem myślącym' ani ogółem stosunków między zwierzęciem a właścicielem i środowiskiem, szansa powodzenia jest nikła. Większość tych uprzednio bezcennych pupili zostaje odtrącona ... wyrzucona do miejskiego schroniska na sześć czy siedem dni, gdzie, wedle prawdopodobieństwa 3 do 2, doświadczą 'ostatecznego rozwiązania'. A wszystko to nie musi kończyć się tak ponuro, jeśli właściciele nauczą się myśleć 'po psiemu'. Jak zastosować pozytywne obrazy w celu usunięcia problemu lęku osamotnieniaMówi się, że psy, które źle się zachowują kiedy są same w domu, cierpią na lęk osamotnienia (separation anxiety). Określenie to jest ostatnio bardzo modne, prawie każdy go używa. Brzmi fachowo. Kłopot w tym, że jako przeszczep z psychiatrii nie niesie ze sobą żadnych użytecznych informacji. Mamy już to określenie, więc użyjemy je w jego najszerszym znaczeniu: 'uczucie niepokoju odczuwane w sytuacji pozostawienia w samotności, bądź izolacji od pewnej osoby lub osób'. Pozwala nam to na zastosowanie pewnego schematu leczenia zachowań, który zajmuje się rzeczywistością całościowych interakcji psa. Najpierw jednak musimy być pewni, że weterynarz wykluczył fizyczne lub medyczne powody występowania niepokoju, takie jak: nadczynność tarczycy, stan przedcukrzycowy, zapalenie mózgu, alergie, hiperkineza itd. LeczeniePsy, które w samotności nadmiernie się denerwują, zazwyczaj podczas obecności właściciela w domu cieszą się jego uwagą i karesami, i to za każdym razem kiedy o nie poproszą (lub ich zażądają). Jeśli chcielibyśmy opisać sytuację w kategoriach teorii psiego obrazowania, powiedzielibyśmy, że pies 'widzi się' w roli kierującego czy naprowadzącego swego właściciela na dane zachowanie. Kiedy chce pieszczot, trąca lub w jakiś inny sposób pobudza do tego właściciela, a ten się dostosowuje. Pies chce na dwór, skamle przy drzwiach i podskakuje i drzwi się otwierają. Zbliża się czas posiłku, pies skamle i podskakuje i obiad podany. Kiedy właściciel przechodzi z pokoju do pokoju, pies jest albo przed nim, prowadząc go, albo idzie zaraz za nim. Taka jest rzeczywistość ich wzajemnych stosunków, przynajmniej w głowie psa. Jednak kiedy pan wychodzi - wbrew życzeniu psa - można przewidzieć, że zwierzę będzie zdenerwowane i pojawią się zachowania niepożądane. Może to być szczekanie, gryzienie, nerwowe chodzenie tam i z powrotem, samookaleczenie, wypróżnienia, oddawanie moczu w domu itd. Kłopotom z przewodnictwem można zaradzić przedstawiając psu odmienną rzeczywistość; taką, w której psu w przyjemny acz stanowczy i konsekwentny sposób każe się wykonać pewną prostą czynność, na przykład 'siad', za każdym razem, gdy będzie próbował zwrócić na siebie uwagę lub otrzymać pieszczoty, a także wtedy, kiedy właściciel chce poświęcić psu nieco uwagi. Wszystkie 'siad', czy inne komendy ('waruj' jest świetna dla psów, które za bardzo się rządzą), wesoło nagradza się trzema czy pięcioma sekundami pieszczot. Potem kończy się równie wesoło mówiąc 'OK' albo 'biegaj' ('biegaj' to dobra komenda na zwolnienie psa, gdyż jest dość popularna). Jeżeli pies, który naprawdę jest despotyczny, odmawia posłuszeństwa, a wiele tak robi, gdy zdają sobie sprawę, że role się odwracają - po prostu należy ten fakt zignorować, odwrócić się od psa i zacząć robić coś innego, nadal go ignorując. Niektóre psy odmawiają reakcji przez okres nawet do czterech dni zanim pogodzą się z rolą podwładnego. Jakkolwiek długo by to nie trwało, w końcu obraz samego siebie wydaje się przekształcać z osobnika wydającego polecenia do okazującego uległość za każdym razem przed otrzymaniem pieszczot, obiadu, zezwoleniem na spacer, kanapę itd. Jeżeli pies cię wyprzedza, kiedy chodzisz po domu, po prostu zawróć i idź w drugą stronę. Należy to powtarzać aż pies cierpliwie będzie szedł z tyłu lub, co o wiele lepsze, w ogóle nie pójdzie za tobą. Pomocne też będzie, chociaż niekonieczne, jeśli przez kilka wieczorów w tygodniu ćwiczyć będziesz warowanie na 'waruj-zostań', wydłużając coraz bardziej czas trwania ćwiczenia. Obrazy w pobudliwości emocjonalnejWiększość psów z problemem typu 'sam w domu' są niezwykle rozemocjonowane kiedy właściciele wracają do domu. Niektóre nawet zachowują się pobudliwie już kiedy zbliża się czas wyjścia. W celu wyparcia obrazów, które psa zbytnio pobudzają, należy na jakieś pięć minut przed wyjściem, spokojnie usiąść w miejscu, gdzie zostawi się psa. Nie wolno patrzeć na psa ani do niego mówić. Następnie należy wstać i wyjść bez oglądania się ani odzywania. Gdy wracasz do domu, wchodź cicho i ignoruj psa do chwili, gdy się całkowicie uspokoi. Potem przywitaj go wesoło, lecz krótko i z dala od drzwi. To nieco przytłumione postępowanie wkrótce spowoduje, że wysoce emocjonalne obrazy dawnych scen powrotów i pożegnań zastąpią nowe - pełne spokoju i równowagi. A oto najtrudniejsza część dla większości właścicieli psów: przychodzisz do domu i zastajesz tam pobojowisko! Poduszki pogryzione, krzesło znowu obdrapane, albo też kupka ponownie zdobi przedpokój, a może odkrywasz coś jeszcze innego. Pamiętajmy o tym, że pies już wcześniej odbierał sprzeczne obrazy podczas twoich powrotów do domu - w żadnym wypadku nie wolno poświęcić resztkom żadnej uwagi ani okazywać w ich obecności emocji, obojętne czy będą to pogryzione czasopisma, buty czy odchody. Zamiast tego, po pięciu minutach ignorowania psa, powitaj go z dala od sceny 'zbrodni' a potem spokojnie wyprowadź na dwór lub do innego pokoju, zostaw go tam, i uprzątnij bałagan. Pozwala to uniknąć tworzenia nowych (lub wzmacniania starych) sprzecznych obrazów twoich emocjonalnych reakcji na śmieci, odchody itd. Zawsze nazywałem to 'tajną akcją czystka'. Czyniło cuda w rozmaitych przypadkach - od kopania w ogrodzie do przyzwyczajania szczeniąt do czystości w domu. Jednak kwestia, dlaczego właściwie jest to tak skuteczne w oduczaniu niepożądanego zachowania, nie została jeszcze zadowalająco wyjaśniona. W międzyczasie trzeba stwierdzić, że w takim oduczaniu o wiele bardziej zbawienny od obrazu 'właściciel plus bałagan', jest właśnie brak takiego wyobrażenia. Ogólna sytuacjaA więc wygląda to właśnie w ten sposób. Psy myślą obrazami a my możemy kształtować i zmieniać ich zachowanie na setki sposobów, ale tylko jeżeli będziemy myśleć tak jak one. Na przykład cennym ćwiczeniem w 'obrazowaniu negatywnym' jest uprzednio zaaranżowana scenka, podczas której samochód zatrzymuje się z piskiem opon i klaksonem w momencie gdy pies biegnie w kierunku ulicy, po czym pies otrzymuje nagrodę za zawrócenie. Należy owo ćwiczenie powtarzać cały czas aż do chwili, kiedy pies unikać będzie ulicy - także wtedy, gdy nie ma na niej samochodów. Aby nauczyć psa tzw. komendy 'paniki' - komendy natychmiastowego i bezzwłocznego powrotu do właściciela - musimy po imieniu psa zastosować słowo-klucz, obraz dźwiękowy, który zarezerwowany jest wyłącznie dla powrotu w sytuacji krytycznej. Tak samo słowa pochwały lub rytm głosu stosowany jest tylko przy tej komendzie, razem z szybkim klaskaniem w pozycji 'w kucki'. Owe połączone pozytywne obrazy ukształtują psa, który niezawodnie będzie reagował na słowo-klucz i przyjdzie po pochwałę. A szczególnie ważne jest nauczyć psa reagować na tą komendę w przypadku, jeśli często znajduje się poza zasięgiem wzrokowym. |
Ta strona znajduje sie
na serwerze Polbox On-Line Service |