Artykuł
pochodzi z 24 numeru UFO (październik-grudzień 1995)
Wydawca:
Agencja NOLPRESS sp.z o.o.
Skrytka pocztowa 41
15-959 Białystok–2
tel.: (0-85) 6512765
http://www.ufo.com.pl
e-mail: listy@ufo.com.pl
Czy
ludziopodobne obce istoty rozważają możliwość wystąpienia w
charakterze naszych zbawców w przypadku globalnej katastrofy?
Niektórzy z nas wierzą, że tak właśnie jest. Inni, których
jest prawdopodobnie znacznie więcej, poważnie w to wątpią.
Proceder wzięć
dokonywanych przez obce istoty rośnie lawinowo! Co jest tego
przyczyną? Czy kryją się za tym szlachetne motywy?
Z całą pewnością
dzieje się tu coś niezwykle ważnego. Dokonywane po cichu, w
tajemnicy przez obce istoty wzięcia, które nieustannie wywołują
zamęt w ludzkich umysłach, realizowane są z nieubłaganą
konsekwencją. Przyglądając się różnym aspektom tej
absolutnie niewiarygodnej sytuacji i rozważając jej przerażające
konotacje, nie sposób nie widzieć, że prawdopodobnie nie ma już
czasu na podszyte emocjami spekulacje, jako że większość
naszych współobywateli trwa w uśpieniu…
Zasadnicze
pytanie, jaki jest powód tej olbrzymiej operacji wzięć, która
prowadzona jest z tak nieubłaganą determinacją, jest właśnie
przedmiotem tego artykułu. Istnieje wiele odpowiedzi na to
pytanie, jednak prawdziwa wydaje mi się ta, którą tu
przedstawię.
Zanim przytoczę
argumenty na poparcie swojej tezy, najpierw ustosunkuję się do
pewnych istotnych faktów mających związek z tym, co podałem
na wstępie. Niezaprzeczalnym faktem jest, że tysiące zwykłych,
normalnych ludzi doświadcza wzięć. Zmiany świadomości,
wszczepy, pobieranie spermy, jajeczek i embrionów stało się
codziennością. Jesteśmy świadkami indolencji rządu udającego,
że nic się nie dzieje. Miliony ludzi utrzymywane są w nieświadomości,
zaś ci, których to dotyka, pozostawiani są swojemu losowi.
Doprawdy dziwna to sytuacja. Wydarzenia zachodzą lawinowo i
tylko ci, którzy potrafią przypomnieć sobie co nieco, bądź
ci, którzy poddali się regresji hipnotycznej, wiedzą z grubsza,
co się dzieje. Ci, którzy stoją za tym wszystkim, są bardzo
sprytni, ponieważ blokują w umysłach świadków dostęp do
wspomnień wzięć bądź ekranują je wspomieniami fałszywych
zdarzeń, co sprawia, że istnieją wśród nas tysiące ludzi,
którzy są nieświadomi tego, co się im przydarzyło.
Spośród
znanych mi 70 przypadków wzięć najlepszym przykładem są przeżycia
mieszkanki okręgu Fayette w stanie Indiana, Mabel, która „zaszczycona”
została co najmniej dwiema bliskimi, długimi wizytami
dyskokształtnych pojazdów z kopułami. W roku 1966, kiedy była
jeszcze ze swoim pierwszym mężem, jeden z nich wylądował na
pastwisku obok jej domu i pozostawał tam przez pewien czas. W
czasie drugiej wizyty, w roku 1993 roku, kiedy mieszkała z
kolejnym mężem w zupełnie innym miejscu, nad pobliskim wzgórzem
przez dłuższy czas unosił się NOL. Nie miała pojęcia, z
jakiego powodu stała się obiektem zainteresowania czegoś, co
nazwała tajnym statkiem powietrznym Stanów Zjednoczonych. Nic
nie mówi na temat swoich snów i jestem przekonany, że będzie
niezłomnie trwała w swoim stanie zaprzeczenia.
O tym, że
zjawisko wzięć systematycznie przybiera na sile, mogłem
przekonać się osobiście. W ciągu ostatnich dwóch lat na
obszarze czterech okolicznych okręgów spotkałem się z
siedmioma przypadkami wzięć. W ostatnim czasie w samym tylko
okręgu Otter Tail w stanie Minnesota doszło do około sześćdziesięciu
wzięć. Niektórzy z badaczy podają jeszcze większe liczby wzięć
z rosnącym udziałem nowych przypadków. Jestem pewien, że ten
wzrost występuje wszędzie. Jestem również przekonany, że wzięcia
dokonywane są znacznie zręczniej, niż miało to miejsce na
początku. Monumentalna analiza Thomasa Bullarda nie ujawniła
tego faktu, niemniej od pewnego czasu dostrzegam zmianę w
technice wzięć. Początkowo wzięcia dokonywane były na rzadko
uczęszczanych, bocznych drogach w odludnym terenie. Ma to
miejsce i dzisiaj, ale na znacznie mniejszą skalę. Obecnie
coraz częściej „wybrani” zabierani są bezpośrednio z ich
domów w czasie snu. Magiczny transport ludzi jest szybszy i
niemal nieodczuwalny.
Przypadkiem, który
dobrze ilustruje tę różnicę, jest zakończone obrażeniami
wzięcie mieszkanki Indiany, Cain, którą uniósł w powietrze
razem z samochodem świecący pomarańczowym światłem NOL w
kształcie miski. Po wzięciu okazało się, że jej samochód
nadaje się na złom, podobnie tragiczny obraz przedstawiała ona
sama. Miała czerwoną, podrażnioną skórę, kłopoty ze
wzrokiem oraz wiele innych dolegliwości. Obecnie tego typu
efekty uboczne należą w zasadzie do przeszłości. Teraz wzięty
przenoszony jest przez obcych do miejsca przeznaczenia w ułamku
sekundy, po czym nie pozostaje zwykle żaden ślad.
Cechy te
posiada zbadany przeze mnie przypadek Milana oraz wiele innych
ostatnio notowanych. Milan został uprowadzony ze swojego podwórka
w momencie wykonywania zdjęć NOLa. W tym przypadku jedynymi śladami
wskazującymi na możliwość zaistnienia wzięcia była luka w
czasie i krwawienie z nosa. Kilka lat później Milan obudził się
rano i stwierdził brak obrączki oraz nawrót kłopotów z nosem.
Trzy dni później, kiedy wchodził przez frontowe drzwi, usłyszał
wznoszące się buczenie, po którym ponownie zaczęła mu lecieć
krew z nosa. W chwilę potem stwierdził, że stoi w tym samym
miejscu i z powrotem ma na palcu obrączkę. Na twarzy i koszuli
nie było śladu krwi. Następnie zauważył, że jest półtorej
godziny później niż powinno. Nie pamięta nic, z wyjątkiem
tego że był „osłonięty” przez czarne limuzyny. Nie miał
najmniejszego pojęcia, kto go mógł porwać. Nie ulega wątpliwości,
że dzieje się coś bardzo ważnego i że to coś ulega
stopniowej zmianie.
Kryjąca się
za tą systematyczną działalnością siła musi traktować ją
jako sprawę o najwyższym priorytecie, ponieważ prowadzi ją z
ogromnym zaangażowaniem sił i środków. Wiemy, że to, co ta
siła robi, stoi w sprzeczności z wszelkimi moralnymi i opiekuńczymi
prawami ludzkości. Czasami jej tajemnicza działalność jest
realizowana z bezwzględną, pedantyczną dokładnością. Wiemy,
że kryje się za tym jakiś niezwykle ważny powód.
Niewykluczone że realizacja tego zadania wymaga niezwykłej
szybkości działania i podyktowana jest bezwzględną koniecznością.
Być może to, co wie ta siła, dotyczy naszego przetrwania i
jest tak przerażające, że ujawnienie tego mogłoby doprowadzić
do paniki na niespotykaną skalę.
Zanim podam możliwy
powód tych masowych wzięć, muszę bliżej przedstawić
najbardziej istotny czynnik tej operacji. Są nim dokonujące wzięć
istoty określane jako Nordycy lub Blondyni, które od czasu do
czasu działają wspólnie z Szarakami. Kiedy występują razem,
są tymi, które wydają polecenia. Prawie wszystkie zdarzenia, w
których biorą udział Nordycy, odbywają się w odmiennym
stanie świadomości. Dwanaście znanych mi ofiar wzięć, w których
uczestniczyli Nordycy, podało zgodne opisy dotyczące ich wyglądu
i charakteru. Jedenastu wziętych z tej dwunastki mieszka w
dziewięciu stanach USA, zaś dwunasty w Kanadzie. Wszyscy ci
ludzie są normalnymi obywatelami, dwoje z nich legitymuje się
nawet uniwersyteckimi stopniami naukowymi.
Wyglądający
jak ludzie Nordycy są opisywani jako rośli, krępi osobnicy o
nieco surowych i jednocześnie delikatnych rysach twarzy z
wyrazistymi, bezdennymi niebieskimi oczami, które jedna z osób
określiła jako szparkowate z szarym odcieniem. Wszyscy oni
nosili blond włosy sięgające łopatek. Mają zwykle ponad 1,8
metra wzrostu i szerokie, mocno umięśnione barki. Noszą obcisłe
kombinezony lub białe opończe.
Troje wziętych
wspomniało o pięknych Nordyczkach. Jeden z mężczyzn został
odwiedzony czterokrotnie w sypialni przez Nordyczkę mającą włosy
upięte w kok w stylu z okresu pierwszej wojny światowej. W
czasie ostatniej wizyty obok niej unosiła się w powietrzu piękna
młoda dziewczyna o ciemnych włosach z przedziałkiem biegnącym
przez środek głowy. Jedyną różnicą w stosunku do ludzi, jaką
można było zauważyć, były duże ciemne oczy bez źrenic. Ów
mężczyzna przez kilka następnych tygodni pozostawał pod wpływem
niezmierzonej miłości, która emanowała od tej istoty. Kilka
lat wcześniej przypominał sobie scenę, w której leżał na
stole w pomieszczeniu, które wyglądało jak sala widowiskowa.
Na wznoszących się rzędach foteli siedziało wiele istot i
przyglądało się procedurze pobierania od niego spermy.
Szczególnie
utkwiła mu w pamięci przerażająca podróż, w czasie której
ocknął się w towarzystwie czterech Szaraków w chwili opadania
w dół wewnątrz strumienia światła. Gdy zbliżyli się do
dachu jego domu, wiązka światła wzmogła się i otworzyła
przejście do jego łóżka. Jeden z Szaraków ułożył go do
łóżka i polecił mu położyć się w takiej samej pozycji, w
jakiej leżał na początku, gdyż w przeciwnym razie będzie
musiał odbyć jeszcze jedną podróż do góry. Jego eskorta nie
mogła opuścić domu przez sufit, dopóki strumień światła
ponownie nie przybrał na sile.
(Wszyscy wzięci
przez Nordyków byli pod ogromnym wrażeniem dobroci i delikatności
tych pięknych istot. Trudno się oprzeć wrażeniu, że mogły
one być brane przez naszych przodków za anioły, którym ich
wyobraźnia dokładała skrzydła mające wskazywać, że
przybywają one z góry).
Jedna z ofiar
wzięć miała przebłyski wspomnień, w których widziała
siebie w tunelach, w których znajdowały się wypełnione płynem
cylindryczne pojemniki z ludźmi w środku. Byli tam normalni
ludzie w białych fartuchach oraz małe istoty. Innym razem
znalazła się w pięknym, kojącym, podobnym do ogrodu miejscu,
w którym przebywało wielu radośnie wyglądających ludzi. To
wydarzenie wywarło na niej głębokie wrażenie, które
utrzymywało się przez kilka tygodni. Nie jest jednak pewna, czy
widziała tam jakichś Nordyków. Innym razem wiązka
niebieskiego światła padła na podjazd prowadzący do jej domu
i w chwilę potem znalazła w tamtym miejscu przezroczysty, biały
kryształ.
Inna wzięta
wspomina o podziemnych, znajdujących się pod dnem rzek bazach,
lecz boi się mówić za dużo na ten temat. Opisała różne
typy statków, które tam widziała, oraz czerwonookie małpy, które
są przyjaciółmi Nordyków. Ona również nosi przezroczysty
biały kryształ, który Nordyk włożył jej do ręki.
Po tym nieco długim
wstępie na temat Nordyków, które jak wiele na to wskazuje, są
nastawione do nas przyjaźnie, w przeciwieństwie do Szaraków,
które przypominają wilki w owczej skórze, pora przejść do
sedna sprawy.
PRZYPADEK PENNY SMITH
Przypadek Penny
Smith jest jednym z tych, który zbadałem osobiście i który
dotyczy wzięcia z udziałem Nordyków. Istnieją liczne przesłanki
wskazujące na to, że jej szkolenie zaczęło się już w dzieciństwie
i trwało przez wiele następnych lat aż do chwili obecnej,
kiedy to osiągnęła odpowiedni poziom dojrzałości niezbędny
z jakiegoś powodu jej dobroczyńcom, Nordykom. Kilka lat temu
Penny otwarła się na nękające ją tajemnice swojego życia,
które stopniowo wyłaniały się zza zasłony negacji i
zaprzeczania. Przez pewien czas jej „nordyccy” przyjaciele uśmiechali
się jedynie i okazywali współczucie w odpowiedzi na jej
pytania. Potem doszło do wymiany myśli. Od tego czasu zaczęła
prowadzić dziennik, w którym opisywała swoje nocne wycieczki.
Nie jest pewna, czy te istoty są namacalne, trójwymiarowe,
zbudowane z trwałej substancji, ponieważ:
a) mogą one
przyjmować ludzką postać;
b) jej umysł
został oszukany za pomocą ich niezwykle zaawansowanej
technologii, za sprawą której postrzegała te istoty jako
rzeczywiste, namacalne i trójwymiarowe twory;
c) została
przeniesiona w swoim bardziej subtelnym ciele [duszy? – przyp.
red.] do ich rzeczywistości.
Poinformowano ją,
że pozycja planet jest zagrożona. To, co jej ujawniono w czasie
wzięć nazywane jest „Zmianami na Ziemi” i jest w pełni
zgodne z opisami zawartymi w Biblii, a także przepowiedniami
takich ludzi jak Nostradamus, Matka Shipton, Edgar Cayce oraz
mediów w rodzaju Gordona Scalliona i Lori Toye. Przedstawiono
jej za pomocą różnych form przekazu, włącznie z prezentacją
na ekranie, że Kalifornia ulegnie straszliwej katastrofie, w
czasie której większość stanu pogrąży się w wodach oceanu.
Pod wodą znajdzie się także centralna część Stanów
Zjednoczonych, włącznie z Nowym Jorkiem. Bezpieczny będzie
natomiast pozostały fragment centralnej części Stanów
Zjednoczonych oraz centralna Kanada. Przedstawione jej filmy, które
pokazywały te zniszczenia, były bardzo wyraziste.
— Ten
kataklizm — powiedziała niedawno — w rzeczywistości już się
zaczął. Większość zniszczeń nastąpi w latach 1995-2000. Do
pierwszego wielkiego zniszczenia dojdzie w roku 1995 i będzie to
początek końca. Kalifornia i Japonia będą pierwszymi tego
oznakami.
Powiedziano jej, że pewni ludzi, w tym również ona, są szkoleni do niesienia pomocy innym ludziom w czasie tej katastrofy. Zginie bardzo wielu ludzi. Nordycy zwykle asystują ludziom w czasie śmierci, aby złagodzić ich strach, dezorientację i cierpienie. Jednak w tym czasie nie będzie ich wystarczająco dużo i zaistnieje potrzeba, aby „wyniesieni ludzie” pomogli im w tym dziele. Penny powiedziała, że miejsce, do którego trafią dusze ofiar tej katastrofy, będzie piękne, spokojne, wypełnione złotą poświatą. Mimo iż widywała wielu młodych Nordyków, „nauczyciele” bądź przewodnicy są siwowłosi i wyglądają sędziwie, niemniej są energiczni, pełni życia, tryskają zdrowiem i emanują siłą.
Nie wiadomo dokładnie,
jak wielu innych wziętych przez Nordyków otrzymało przekazy
zawierające ostrzeżenia przed nadciągającą katastrofą. Znam
pewną osobę, która wyjechała z Kalifornii, kiedy powiedziano
jej, że pierwsza duża katastrofa nastąpi w roku 1995 i że później,
w roku 1997, od strony Japonii nadejdą fale wysokie na dwie mile
(3,2 km). Nie wszystkie ostrzeżenia przed katastrofą są
identyczne. Marion Senn z Minnesoty, która przeżyła kilka wzięć,
powiedziano na przykład, że ten kataklizm nastąpi w latach
2000-2011. Leah Haley z Georgii oznajmiono, że przed nadejściem
nowej ery, na Ziemi dojdzie do ogromnych geologicznych zniszczeń,
które zostaną zainicjowane przez człowieka. Nie powiedziano
jej jednak, kiedy to nastąpi.
PROROCTWA AMERYKAŃSKICH INDIAN
Proroctwami
dotyczącymi zmian na Ziemi zainteresowałem się za sprawą
przypadku Penny. Potem dowiedziałem się, że istnieją inne źródła
zaskakująco podobnych przepowiedni. Najbardziej znanymi są
przepowiednie Indian Hopi i Nez Pierce.
Zgodność liczących
od 10.000 do 30.000 lat proroctw Hopi jest wręcz zdumiewająca.
Pierwsza z nich mówi, że kiedy czarne wstążki (autostrady)
przetną Żółwią Wyspę, czyli USA (uzbrojeni hiszpańscy najeźdźcy
wydawali się Indianom Hopi zółwiami), po których będą jeździć
żuki (auta), nastąpi pierwszy wielki Wstrząs Ziemi, czyli w
naszej nomenklaturze pierwsza wojna światowa.
Kolejny wielki
Wstrząs lub oczyszczenie miało nadejść po ukazaniu się na
wschodzie skręconego lub skrzywionego krzyża (nazistowskie
Niemcy) i wzejściu słońca na zachodzie (Japonia). No i przyszła
druga wojna światowa. Proroctwo to podaje również, że tym
razem będziemy także świadkami niewłaściwego zastosowania
wielkiego ognia, kiedy to bania prochu zostanie zrzucona na ziemię
zamieniając trawę i kamienne wsie (miasta) w proch. No i mamy
Hiroszymę i Nagasaki.
Obecnie pojawił
się już pierwszy z symboli trzeciego wielkiego Wstrząsu. Jest
nim kod paskowy UPC umieszczany na wszystkich sprzedawanych w
sklepach towarach. Jest to znak niedźwiedzia, jak go nazywają
Hopi. Niedźwiedź oznacza swoje terytorium za pomocą śladów
pazurów rytych na na drzewach w postaci równoległych linii. Każdy
kod UPC zawiera trzy szóstki (666), o których mówi Biblia. Kod
ten stanowi klucz do bezgotówkowego społeczeństwa i w
konsekwencji do całkowitej kontroli indywidualnych wydatków
ludzi, do której potrzebny będzie jeszcze identyfikator w
postaci specjalnego znaku na ręce lub czole każdego z nas. Kto
nie będzie miał tego znaku, nie będzie mógł kupować ani
sprzedawać. Wiele wieków temu Pismo Święte zapowiedziało
koniec czasu w takich rozdziałach jak Ewangelia według św.
Mateusza (24.29) i ostrzegało w Apokalipsie św. Jana (13.18; 14.9-11)
przed przyjmowaniem tego znaku.
Spełnienie
ostatecznego proroctwa Hopi zapowiadającego katastroficzne
zmiany na Ziemi ma nastąpić, kiedy Stany Zjednoczone zbudują
stałą stację kosmiczną. Proroctwo to mówi, że kiedy w niebo
zostanie wyrzucony dom i zamieszka w nim człowiek, nastąpi czas
wielkiej zmiany. Tak wyglądają główne znaki Hopi zapowiadające
nadchodzący kataklizm.
Istnieją
liczne dowody mówiące o okresowych przesunięciach biegunów
Ziemi oraz związanych z tym kataklizmach. Z braku miejsca nie będę
ich tu omawiał. Z tego samego powodu muszę pominąć w tym
artykule biblijne, babilońskie oraz astrologiczne wątki tego
zagadnienia.
Kiedy rozpoczną
się te wielkie wstrząsy? Ludzie o zdolnościach
parapsychicznych oraz media najczęściej mówią o latach 1995-2001.
To, co przedstawię poniżej, jest kompilacją scenariuszy
zawartych w Biblii (Ewangelia według św. Mateusza 24.29) oraz
podanych przez Nostradamusa, Matkę Shipton, Cayce'a, Forda,
Scalliona, Toye i Penny Smith.
Powodowana
przez człowieka postępująca degradacja sił życiowych naszej
planety oraz działanie sił magnetycznych słońca doprowadzi
wkrótce do głębokich zmian wewnątrz skorupy ziemskiej oraz
zmiany pochylenia osi obrotu Ziemi, jak to już wielokrotnie miało
miejsce w przeszłości. Zasadniczej zmianie ulegnie zarówno układ
topograficzny, jak i cykle meteorologiczne naszej planety. „Śpiący
prorok”, Edgar Cayce, (niemal ze stuprocentową dokładnością)
przepowiedział, że zacznie się to od trzęsień ziemi i
erupcji wulkanów w gorących strefach ogromnej i niestabilnej Płyty
Pacyfiku. Wszystko to będzie następowało etapami. Niespotykany
dotąd deszcz meteorów zderzy się z ziemią, z których jeden
wielki spadnie na naszą zachodnią pustynię.
Zachodnia część
Stanów Zjednoczonych jako pierwsza zostanie nawiedzona serią
wstrząsów, które osiągną siłę 12,5 stopnia. Północno-zachodnie
rejony wybrzeża Pacyfiku starte zostaną na proch, zaś ogromne
obszary amerykańskiego Zachodu zapadną się. Łańcuch wysp
japońskich pogrąży się w morzu. Po serii gwałtownych wstrząsów
i zapadnięciu się lądu z zachodnich połaci Stanów
Zjednoczonych pozostaną jedynie łańcuchy górzystych wysp.
Linia wybrzeża przebiegać będzie od Arizony, przez środkowe
Kolorado i dalej po przekątnej aż do Brytyjskiej Kolumbii. Do
atmosfery wyrzucona zostanie ogromna chmura pyłów, która na
dwa lata przesłoni słońce i wywoła ciemne mgły. Zarówno to,
jak i przemieszczenie się polarnych czap lodu spowoduje ich
stopienie się, co z kolei wywoła gigantyczne powodzie. W
rezultacie zalany zostanie Nowy Jork oraz olbrzymie połacie
wschodniego wybrzeża oraz wybrzeża Zatoki Meksykańskiej. W
miejscach, gdzie dotychczas było morze, wynurzą się nowe lądy.
Trzęsienia ziemi w środkowej części USA sprawią, że w
rejonie obecnego Jeziora Górnego utworzy się jeszcze większe
jezioro. Niżej położone jeziora skurczą się, a ich wody odpłyną
rzekami o piętnastomilowej (24 km) szerokości na południe. Na
terenie Luizjany oraz sąsiednich stanów, aż po St. Louis,
powstanie ogromna zatoka morska.
Za oceanem w
mgnieniu oka zalana zostanie górna część Europy. Powierzchnia
Irlandii i Wielkiej Brytanii ulegnie drastycznej redukcji.
Znacznej zmianie ulegną masy lądowe i morskie w rejonie Morza
Śródziemnego. Afryka stanie się trzema odrębnymi kontynentami.
Będzie to czas dalszych gigantycznych wstrząsów, zapaści,
wdzierania się mórz, paniki, anarchii i masowej zagłady. Kiedy
to wszystko się zakończy, nastanie zapowiadane od dawna przez
wielu proroków Milenium – tysiącletni okres pokoju.
CZY PROGRAM WZIĘĆ MA NA CELU URATOWANIE NAS?
W tym krótkim
artykule przedstawiłem niepodważalny fakt istnienia wzięć
ludzi przez obce istoty, które mają bardziej masowy charakter,
niż początkowo przypuszczano. Zwróciłem też uwagę na
ogromne zaangażowanie obcych istot w to przedsięwzięcie, za którym
muszą kryć się bardzo ważne powody. Podałem ogólny przegląd
starożytnych i współczesnych przepowiedni, które przedstawiają
przerażający obraz tego, co ma nadejść. Jestem przekonany, że
dostrzegą państwo „boskie” motywy, które mogą kryć się
za tymi działaniami obcych istot. Jeśli obecne życie na Ziemi
jest tak blisko zagłady, to ich działania są jednym z
najszlachetniejszych przedsięwzięć w kosmosie. Przybyli tu nie
tylko ocalić rozbitków od zapowiedzianej zagłady, ale również
dusze tych, którzy nie przeżyją i przejdą masowo do następnego
stadium egzystencji.
Ludziom, którzy
ocaleją z kataklizmu, pomocy udzielać będą wzięci, którzy
posiadają w sobie – na razie ukrytą – wiedzę, która będzie
niezbędna w nadchodzącym Milenium. Nowe istoty będące krzyżówką
ludzi i tych obcych istot, które z takim zaangażowaniem pracują
nad ich stworzeniem, będą odgrywały ogromną rolę w przyszłym
Milenium. Więź między zwykłymi ludźmi i rzeczywistością, w
której żyją Nordycy, będzie bardzo ścisła. Wzięci, którzy
zginą, będą pomagać ludziom oddzielonym od ich ciał
fizycznych w czasie ich masowego eksodusu.
Wiem, że to
wszystko brzmi jak opowieść z gatunku science fiction, niemniej
sytuacja, która wytworzyła ten obraz, istnieje rzeczywiście.
Czy to, co podałem, jest prawdziwą przyczyną, dla której
dokonywane są wzięcia ludzi?
KOMENTARZ GORDONA CREIGHTONA, WYDAWCY FLYING SAUCER REVIEW
Jestem zmuszony
zgodzić się w znacznej mierze z Donem Worleyem co do
przedstawionego przezeń obrazu oraz tego, że mogą istnieć
uzasadnione powody do przypuszczeń, że ci „Goście” działają
z jakichś wyższych, dotąd nam nie znanych pobudek.
Z drugiej
strony jednak jesteśmy w posiadaniu przekonywających dowodów
na to, że „ktoś” wyraźnie usiłuje sterroryzować i
zastraszyć całą ludzkość. Ten „ktoś” to tak zwane Niższe,
Diabelskie lub Ciemne Moce, które bez wątpienia odgrywają
obecnie dominującą rolę na naszej planecie.
W ubiegłym
wieku, a nawet jeszcze wcześniej wielokrotnie faszerowani byliśmy
najróżniejszymi „proroctwami” i „przepowiedniami”, które
się nie spełniły. Ich treść i duch jest mi doskonale znany i
jak wielu czytelników Flying Saucer Review zapewne już
wie, jestem pełen wątpliwości w sprawie tak zwanych „przekazów
medialnych”, które zalewają obecnie Amerykę i inne części
świata.
Jedynym wyjątkiem
jest moim zdaniem Edgar Cayce, ponieważ mam istotne powody, aby
móc twierdzić, że był on niezwykle prawym i szlachetnym człowiekiem,
o jakich mówi się obecnie, że przestrzegają chrześcijańskich
wartości.
W związku z
tym mogę stwierdzić, że istnieje co najmniej pięćdziesięcioprocentowe
prawdopodobieństwo, że jego przepowiednie globalnej katastrofy,
do której ma dojść pod koniec tego wieku, się spełnią. (Szczególnie
utkwiło mi w pamięci jego stwierdzenie, że ci, którzy są
czystego serca, nie muszą się martwić).
Korzystając z
tej okazji, pozwolę sobie przedstawić mój własny punkt
widzenia na te sprawy w konfrontacji ze stanowiskiem
prezentowanym przez Edgara Cayce'a.
Jak dotąd
jedynie dwóch Brytyjczyków spośród 14.246 ludzi, otrzymało
„psychiczny” i/lub „leczący” przekaz od owego słynnego
amerykańskiego „śpiącego proroka”. Tym drugim oprócz mnie
człowiekiem był David Rogers, Kawaler Orderu Imperium
Brytyjskiego i mój kolega ze służby dyplomatycznej, który był
moim poprzednikiem na stanowisku konsula generalnego Wielkiej
Brytanii w Nowym Orleanie, gdzie zostałem przeniesiony w roku
1942 z Chin. On z kolei został wysłany do Meksyku, gdzie
powierzono mu funkcję ambasadora.
W roku 1943
Rogers i ja byliśmy odbiorcami „astralnych” lub „pozacielesnych”
odwiedzin Edgara Cayce'a i z nas dwóch pozostałem „tu”,
cokolwiek to „tu” znaczy, tylko ja.
Jedyne, co mogę
powiedzieć na ten temat, to to, że David Rogers otrzymał
bardzo pomocne przekazy o stanie zdrowia oraz przypuszczalnych
poprzednich życiach. (Ja nie otrzymałem przekazu w tej
ostatniej sprawie, ponieważ Edgar Cayce zmarł, zanim przyszła
moja kolej na ten „odczyt”, niemniej posiadam bardzo
interesujący materiał na temat moich byłych żyć w Europie i
Chinach oraz przyszłych w Brazylii i Peru pochodzący od innych
„proroków”. Jak powiadają Rosjanie: Pasmotrim, uwidzim!”).
Większość
tego, co przekazał mi Edgar Cayce, odnosiło się do wydarzeń
na świecie i zachodzących w nim zmian, które w owym czasie miały
wydarzyć się za 50-60 lat. Wkrótce dowiemy się, na ile były
one dokładne.
Osobiście uważam,
że jest wielce prawdopodobne – bez względu na to, co się
wydarzy – że nam, ludziom, zostało bardzo niewiele czasu, i
że z tego powodu powinienem to wszystko wyznać na użytek tej
znikomej mniejszości, która będzie chciała się z tym zapoznać.
Jeśli chodzi o
ogólny scenariusz oraz przedstawione przez Dona Worleya tezy,
istnieje moim zdaniem pięćdziesięcioprocentowe prawdopodobieństwo
słuszności jego wyjaśnienia zjawiska wzięć oraz eksperymentów
genetycznych. (Jeśli tak jest, wyższy cel kryjący się za wzięciami
dokonywanymi przez Szaraków, usprawiedliwiałby brutalność i
bezduszność procedury, według której są one realizowane, i wówczas
mój osobisty pogląd, że te istoty są złoczyńcami, istotami
demonicznymi, okazałby się błędny. Znaczyłoby to, że te
istoty przybywają tu w celu wypełnienia „misji ratunkowej”
i że stoi za nimi Wyższy Autorytet. W tym przypadku
zdecydowanie optymistyczna wizja dra Johna Macka byłaby
prawdziwa, co wydaje mi się jednak zbyt nieprawdopodobne!).
Przełożył Jerzy Florczykowski