Bermudy

 

Jest wiele zjawisk dziwnych i nie zbadanych zjawisk przyrodniczych które można oskarżyć o niszczenie statków na pełnym morzu. Co ważniejsze występowanie ich wcale nie jest ograniczone do Trójkąta Bermudzkiego czy Morza Diabelskiego.

Już działanie Tsunami obejmuje właściwie cały Pacyfik, a czasami wzdłuż wybrzeży Oceanu Indyjskiego, a nawet Atlantyku. Zjawisko, które będę chciał przedstawić poniżej może występować w każdym morzu lub oceanie na całym globie ziemskim.

W roku 1978 opublikowano informacje o odkryciu dokonanym przez załogę lodzi podwodnej "Alvin". W czasie jednej z wypraw, na Pacyfiku, niedaleko wysp Galapagos (tam gdzie był kiedyś Darwin : ) ) załoga stwierdziła gwałtowne nagrzewanie jej poszycia. Rozpoczęto szczegółowe badania tego zjawisko. Otóż odkryto pewnego rodzaju gejzer na głębokości 3000 metrów pod wodą, który wyrzuca w morze fontannę, która ma temperaturę +200 st. Celsjusza. Co ciekawsze fontanna ta nie jest wodna, ale składa się z płynnych związków metali, żelaza, cynku, ołowiu, srebra, miedzi i innych. Odkrycie to zostało słabo zbadane, ze względu na głębokość i nie znaleziono żadnego logicznego, ani nie logicznego wytłumaczenia. I dlatego na jego temat można snuć wiele przypuszczeń i hipotez. Ale na pewno to zjawisko nie występuje u wybrzeży Galapagos, na pewno jego przykłady można znaleźć na innych morzach i na mniejszych głębokościach. Poza tym kto potrafi określić co może spowodować gejzer tryskający roztopiona ruda metali na powierzchni akwenu...

"O równie zagadkowym zjawisku informuje także (w marcu 1978 r. ) radziecki badacz z Tomska, A. Worebiew. Otóż według niego raz po raz zdarzające się na naszym globie wyładowania atmosferyczne nie są wyłącznie specyfika atmosfery. Równie często burze maja miejsce pod ziemia. Tam również musza gromadzić się ładunki elektryczne, które w chwili gdy napięcie pola przekroczy wytrzymałość warstw izolacyjnych, gwałtownie się rozładowuje w postaci swego rodzaju podziemnych piorunów. A ponieważ wartości izolacyjne ziemi przekraczaj o cztery rzędy takież wartości izolacyjne powietrza, taki podziemny grom powinien być.. 10 tysięcy razy silniejszy niż od przeciętnego pioruna atmosferycznego. Ta hipoteza nie została jeszcze dotychczas udowodniona ani nawet sprawdzona, ale (kto wie, czy nie dzięki temu?!) ileż potrafi ona uzasadnić domysłów i fantazji tłumaczących szereg niepojętych zjawisk na powierzchni lądów i mórz?"

Nie mniej tajemnicze zjawiska odkrywane są raz po raz w hydrosferze Ziemi.

Ponad wiek temu ( w roku 1894) pewien badacz Arktyki F. Nansen zwrócił uwagę na istnienie tzw. "martwych wód". Na takich obszarach mniejsze statki mające małą prędkość, doznają nagłego zahamowania. Cos dziwnego zatrzymywało je i próbowało wciągnąć w głębinę. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat odkryto istnienie takich wód na wielu akwenach świata. Na szczęście nie było wówczas uniwersalnego wytłumaczenia - UFO.

Kilka lat po opisie "martwych wód" przez Nansena hydrolog przypuszczał, ze zjawisko to jest wynikiem układania się na siebie dwóch warstw wody, różniących się cechami fizycznymi (zasoleniem i temperaturą). Istotnie w latach 1908-1909 inny skandynaw O. Petterson przeprowadził w Wielkim Bełcie i Kategardzie doświadczenia, które potwierdziły nie tylko istnienie "martwych wód", ale i przyczyny ich powstawania. Rzeczywiście udało się tam wyodrębnić od siebie dwie granice wód. A mianowicie warstwę pochodząca z Bałtyku wysłodzoną (26 promili soli) i posuwającą się wolno warstwę bardziej słoną (32-34 promila) warstwę denną. Na dodatek okazało się ze granica miedzy tymi wodami nie jest stała ale pulsuje w odstępach 6-cio godzinnych (tak jak pływy). Powierzchnia mórz w tych okolicach na skutek pływów unosiła się o 30 centymetrów, o tyle wahania pod powierzchnią granicy wód wynosiły 5 metrów!

W ten sposób powstała fala wgłębna, która unosząc się "rozpychała" wody warstwy przypowierzchniowej we wszystkich kierunkach, a następnie opadając ściągał je do siebie ze wszystkich kierunków ku sobie, w ten właśnie sposób tworząc charakterystyczne zjawisko hamujących ruch statków "martwych wód".

Badania oceanograficzne wykazały powszechne istnienie tego typu fal wgłębnych we wszystkich akwenach świata:

Jak się okazało zjawisko to występuje we wszystkich wodach. A , wiec morza bezustannie falują pod powierzchnia. A wysokość fal w głębi jest nieporównywalnie duża z falami powierzchniowymi. W cieśninie Lifamatula (archipelag Moluków) wysokość fal dochodzi do 63 metrów. W cieśninie Gibraltarskiej dochodzi do 100 metrów! Wiec już wiemy dlaczego przejście pomiędzy Morzem Śródziemnym a Atlantykiem starożytni traktowali jako niebezpieczne przejście pomiędzy miedzy Scyllą i Charybdą!

Michał "Misiu" Wójciak Strona WWW