Ostatnio w ręce trafił mi artykuł z czasopisma UFO nr.4(28)
1996r. Pt.
"T.Towsend Brown - czarodziej elektrograwitacji"
Williama L. Moor'a.
Została w nim poruszona sprawa napędu jakiego używają NOLE.
Thomas Towsend Brown urodził się w 1905r w stanie Ohio i
interesował
Się podróżami kosmicznymi oraz czymś co dzisiaj nazywamy
elektronika.
Szczególnie zainteresowało go promieniowanie X. W swoim doświadczeniu
Stwierdził, ze lampa Coolidge'a za każdym razem, gdy była włączana
lekko
Drgała, tak jakby cos ja pchnęło. Bardzo go to zainteresowało.
Okazało się, ze promienie X nie maja z tym nic wspólnego.
Odpowiedzialność za to zjawisko ponosi wysokie napięcie.
Gdy to ustalił, przystąpił do serii eksperymentów. Jego
odkryciem zainteresował się dr Biefeld. Profesor i jego uczeń
wspólnie odkryli zasadę zwana "efektem Biefelda-Browna".
Zasada ta mówiła, ze kondensator poddany działaniu wysokiego
napięcia
przejawia tendencje do ruchu w kierunku jego bieguna dodatniego.
Nastąpił bardzo trudny okres, podczas którego przerwał
badania, lecz już
w 1944 ponownie je rozpoczął. Wówczas narastała częstotliwość
obserwacji NOLi, które przykuły uwagę Brona. Był przekonany,
ze jego odkrycie jest kluczem do rozwiązania zagadki napędu
NOLi.
W roku 1952 przeniósł się do Cleveland i rozpoczął przedsięwzięcie
pod kryptonimem "Winterhaven". W wyniku badań udało
mu się zwiększyć sile udźwigu Grawitora do tego stopnia, ze mógł
się wznieść w powietrze.
Nauka lat dziewięćdziesiątych uznaje istnienie związku pomiędzy
elektrycznością i grawitacja. Pogłoski mówią, ze rząd USA
korzystając z
odkrycia Brona oraz własnych, osiągnął znaczny sukces w tej
dziedzinie
(obszar 51).
Powróćmy do doświadczeń Brona.
Przy odpowiedniej konstrukcji i napięciu rzędu kilowoltów
dyskokształtne
powietrzne folie samoistnie unosiły się w powietrze, wydając
delikatne
buczenie i emanując niebieskawa poświatę.
W 1953 udało mu się zademonstrować lot dyskokształtnego
pojazdu o średnicy 60 cm. po kołowym torze o średnicy 6 metrów,
pojazd osiągał prędkość 18 kilometrów na godzinę.
Do kolejnego doświadczenia użył trzech dysków o średnicy 90
cm, które
poruszały się po kołowej orbicie o średnicy 15 metrów.
Parametry ich lotu były tak niezwykle, ze informacje na ten
temat utajniono.
Kolejne doświadczenia przeprowadzał w Europie, gdzie odkrył,
ze dyski w
próżni SA bardziej wydajne, a przykładając większe napięcie
można uzyskać większa sile nośna i prędkość.
Przy zastosowaniu dwustu tysięcy wolto, jego dyski osiągały prędkość
kilkuset mil na godzinę!
Wówczas nastąpiła seria zdarzeń, które spowodowały, ze
musiał zakończyć swe doświadczenia.
Od polowy lat siedemdzisiatych aż do śmierci w 1985r pracował
nad projektem "Xerxes", którego celem było ustalenie,
czy promieniowanie grawitacyjne jest przyczyna powstawania
napiec elektrycznych, występujących w niektórych substancjach
krystalicznych, które posiadają niezwykle własności
dielektryczne.
Uważał, ze jeżeli jest możliwe modyfikowanie pola
grawitacyjnego dzięki
dużemu napięciu, to możliwy jest i proces odwrotny.
Odkrył, ze opór właściwy pewnych dielektryków o dużej gęstości
pod wpływem słońca, gwiazd i temperatury, ulega zmianom oraz,
ze potrafią wytwarzać samoistne napięcie!
W wyniku doświadczeń uzyskano napięcia do 1 wolta (np. barek
tytanu lub
hawajski granit).
Jeżeli przynajmniej jedna z tych dziwnych rzeczy, które łatają
w Nevadzie,
jest urządzeniem opartym na efekcie Briefelda-Browna, to resztę
planety
czeka ogromna niespodzianka, kiedy zostanie odsłonięta zasłona
kryjąca te tajemnice.
Niewykluczone, ze dziwna metaliczna folia znaleziona w miejscu
katastrofy
UFO w 1947 w stanie Nowy Meksyk w pobliży Roswell, była częścią
napędu wykorzystującego efekt Biefelda-Browna.
Kończąc, należy podkreślić, ze tego rodzaju napęd posiadałby
cechy
charakterystyczne dla obiektów zwanych UFO.
Tom'S
Na podstawie artykułu z : "UFO" nr.28 1996r