Bardzo
często dziennikarze - i zwykli ludzie - pytają amerykańskich
astronautów, czy podczas lotów na Księżyc widzieli UFO.
Kosmonauci zazwyczaj zaprzeczają lub też kierują rozmowę na
inny temat. Może nie chcą kłamać...
Choć od pięćdziesięciu lat w kilku bazach wojskowych USA bada
się rozbite i przechwycone UFO, choć dziesiątki znanych
amerykańskich uczonych, w tym także z US Army, nie neguje w
swych wypowiedziach istnienia UFO - władze tego kraju oraz NASA
(instytucja kierująca lotami kosmicznymi) oficjalnie zaprzeczają
istnieniu "latających spodków", uważając, że im
mniej ludzie będą o tym wiedzieć, tym lepiej. Odpadnie wówczas
konieczność udzielania jakichkolwiek wyjaśnień na ten temat.
Niewątpliwie jednak dokumenty dotyczące kontaktów z UFO,
opatrzone informacją "Ściśle tajne", leżą w
przepastnych sejfach agencji rządowych i od czasu do czasu
zdarza się, że po dziesiątkach lat, w związku z upływem
ustawowego terminu utrzymywania tajemnicy, niektóre z nich
zostają ujawnione.
Wybuchowe słowa astronauty
Przez ponad trzydzieści osiem lat, które upłynęły od
historycznego lądowania amerykańskiego statku załogowego na
Księżycu, opinia publiczna nie wiedziała, czy ma traktować
poważnie dziwny okrzyk astronauty Neila Armstronga. Po wyjściu
z lądownika na księżycowy grunt Armstrong spojrzał ku drugiej
stronie najbliższego krateru i wykrzyknął pełnym głosem, nie
zważając na konieczność używania kodowanych określeń:
"Co to jest? Oni tu są? To niewiarygodne, tu są ich
olbrzymie obiekty...".
Jedyną reakcją Ośrodka Kierowania Lotami w Houston był nakaz
zmiany częstotliwości nadawania na fali radiowej. Nie tylko w
USA żyło wtedy wielu - dysponujących najwyższej klasy sprzętem
- hobbystów, którzy podsłuchiwali rozmowy prowadzone z
astronautami, i dzięki nim właśnie te zdania poszły w świat.
Utajniony raport Neila Armstronga
Na początku 1997 roku włoskojęzyczna stacja telewizji
szwajcarskiej w trzyipółgodzinnym programie na temat UFO
opublikowała wypowiedzi najpoważniejszych badaczy i pokazała
znaczną liczbę incydentów znanych słabo lub zupełnie nie
znanych opinii publicznej. Program dotyczył między innymi
obecności olbrzymich UFO na Księżycu, o których wykrzyczał w
świat astronauta Neil Armstrong, a których istnienie przez
wiele lat skrzętnie pomijano milczeniem.
W czwartej części tego programu, zatytułowanego "Cosmic
Watergate", wypowiadał się jeden z naukowców z NASA, prof.
dr Dino Dini, który bez żenady powiedział, że po lądowaniu
ludzi na Księżycu władze NASA uznały za stosowne utajnić to,
co rzeczywiście Armstrong na nim widział, gdyż kłóciłoby się
to z oficjalnym stanowiskiem władz USA w sprawie UFO. Stanowisko
to wyrażone zostało w opublikowanej parę lat temu sławetnej
"Blue Book" (Błękitnej Księdze), w której wynajęci
przez rząd badacze "udowodnili", iż UFO nie istnieje.
Profesor Dini potwierdził przed kamerą, że wszystkim
ekspedycjom kosmicznym organizowanym przez NASA "towarzyszyły"
obce statki kosmiczne. Mało tego, jest on nawet zdania, że każde
większe zdarzenie w historii ludzkości było i jest
kontrolowane przez UFO.
Hobbyści, podsłuchujący rozmowy radiowe prowadzone pomiędzy ośrodkiem
w Houston a kolejnymi ekipami w kosmosie, niejednokrotnie
przechwytywali kodowe określenie "Święty Mikołaj",
którym oznaczano pojawiające się w przestrzeni UFO. W języku
angielskim okazało się ono łatwe do rozszyfrowania, gdyż
brzmi "Saint Nichols", a jego skrót, "S.N.",
jest również skrótem zwrotu "Space Navals" - "statki
(obce) w przestrzeni kosmicznej".
Gdy któryś z astronautów przesyłał na Ziemię wiadomość,
że Święty Mikołaj jest w pobliżu - dla Houston wcale nie
brzmiało to zabawnie...