

















|
|
|
|
|
|

Od
jakiegoś czasu otrzymuję sporo korespondencji od
odwiedzających te strony. Nie zawsze udaje się każdemu
odpowiedzieć bezpośrednio. Poza tym, niektóre pytania
często powtarzają się, stąd pomysł stworzenia
osobnej strony zawierającej odpowiedzi na najczęściej
zadawane lub najciekawsze pytania.
Jaka jest poprawna pisownia
nazwy naszego trunku - "whisky" czy
"whiskey"? Czy te dwie formy mogą być
stosowane zamiennie? Która jest lepsza?
Zależy o czym mówimy (a
raczej piszemy). "Whisky" używa się przede
wszystkim do określenia whisky szkockiej. Whisky
produkowana w Kanadzie również jest określana w ten
sposób. Natomiast w odniesieniu do amerykańskiego
bourbona i whiskey irlandzkiej jedynie poprawną
pisownią jest "whiskey". Wyjątkiem jest tutaj
amerykański Maker's Mark, gdzie producent - w celu
wyróżnienia swojego wyrobu wśród innych bourbonów -
używa pisowni "whisky".
Co sądzisz o astronomicznie
drogich whisky? Chodzi mi głównie o Johnnie Walker Blue
Label oraz o takich, o których słyszałem, że
kosztują grubo ponad 1000zł za butelkę. Czy naprawdę
warto płacić takie pieniądze za jedną flaszkę?
Osobiście wyznaję zasadę,
że whisky służy przede wszystkim do picia (degustacji,
jak kto woli). Do tego celu znakomicie nadają się
trunki, których cena oscyluje między 200 a 300zł za
butelkę 0,7l. Jasne, że i to nie mało. Z drugiej
strony, są jeszcze dwie kategorie miłośników whisky.
Są kolekcjonerzy, którzy płacą rzeczywiście
kosmiczne sumy za szczególnie rzadkie lub/i stare okazy.
Niezwykle rzadko pije się tak cenną whisky. Ze względu
na cenę, jak również na fakt, że taka stara whisky
niekoniecznie jest lepsza od oferowanych w sklepach 15-25
letnich single malts. Kolekcjonerów szanuję, choć się
do nich nie zaliczam. Druga kategoria to osoby, którym
whisky służy do leczenia kompleksów i stać ich na
taką kurację. Ci zapłacą każdą cenę za
szklaneczkę Johnnie Walker Blue Label, szczególnie gdy
odbywa się to w knajpie w obecności znajomych
(szczególnie płci przeciwnej). Zwykle obok butelki z
niebieską etykietką na półce w barze stoi jakiś,
powiedzmy, Lagavulin 16yo, który kosztuje trzy razy
mniej, a do JW Blue Label ma się tak, jak jaguar do
Daewoo Leganza.
Co sądzisz o polskich wyrobach
whisky-podobnych typu Dark Whisky, Old Timer Whisky czy
Family Whisky?
Niewiele sądzę, gdyż nie wszystkich
próbowałem. Wiem, choćby tylko z reporterskiego
obowiązku powinienem. Będę starał się nadrobić
zaległości, o czym na niniejszych stronach poinformuję
natychmiast. Spośród polskich whisky, jakie udało mi
się spróbować najbardziej do gustu przypadła mi Dark
Whisky z zielonogórskiego Polmosu. Wbrew oczekiwaniom
(nie ukrywajmy, negatywnym), Dark okazała się trunkiem
przyzwoitym. Wyczuwa się w niej dość dużą
zawartość młodych whisky zbożowych (minus) oraz
ewidentny brak torfu, co zbliża ją nieco w smaku do
łagodnych blendów irlandzkich, ale nie jest zła.
Postawię sprawę w ten sposób - gdybym miał do wyboru
JW Red Label albo Dark Whisky, wybór nie byłby taki
oczywisty...
Byłem ostatnio w Czechach, gdzie za
butelkę Old Smuggler'a zapłaciłem równowartość
55zł. Za tę samą butelkę w kraju musiałbym
zapłacić dwa razy tyle. Co jest grane? Dlaczego whisky
jest u nas taka droga?
Sam często zaopatruję się w whisky u
naszych południowych sąsiadów, więc wiem, że problem
nie jest znowu taki prosty, a już na pewno nie jest to
pojedynczy problem. Pytanie powinno zostać podzielone na
dwa: (1) dlaczego w Czechach whisky (i alkohol w ogóle)
jest taka tania; (2) dlaczego w Polsce whisky jest taka
droga?
Na te pytania
jednoznacznej odpowiedzi nie znam. Przyczyn jest kilka.
Pierwsza to zdecydowanie niższe niż u nas obłożenie
alkoholu podatkami w Czechach. Druga to fakt, że
większy obrót alkoholami gatunkowymi (tak, tak,
wstydźmy się) powoduje obniżenie marży. Trzecia, to
najróżniejsze, znane tylko czeskim sprzedawcom,
źródła zaopatrzenia (sam kupiłem kiedyś miniaturkę
Dimple pakowaną na specjalne zamówienie irackich linii
lotniczych - skąd wzięła się w Starostinie?). I pewno
jeszcze kilka. Warto również zwrócić uwagę przy
zakupie czy to, co w butelce to na pewno to samo co na
etykietce. Szczególnie w przypadku popularnych blendów.
Jak można mówić o smaku i jego
odcieniach w przypadku tak mocnych trunków? Przecież
przy 43% vol. trudno o doznania smakowe. Może tu
chodzić co najwyżej o to, żeby się szybko upić...
Niezupełnie jest tak, jak piszesz.
Rzeczywiście, whisky sprzedawana jest jako trunek o mocy
40% vol. i więcej. Natomiast sposób, w jaki jest
spożywana to zupełnie osobna kwestia. Patrz Jak
pije się whisky. Dodatek odrobiny niegazowanej wody to
kwestia absolutnie zasadnicza właśnie dla doznań
smakowych. Woda obniży procentową zawartość alkoholu
w tym, co pijesz.
Trudno się zorientować czy ta witryna
to strona prywatna, czy też umiejętnie stworzona
witryna sklepu wysyłkowego...
Muszę przyznać, że taka wątpliwość
trochę mi schlebia, ale już ją rozwiewam. Jest to od
początku do końca strona prywatna. Sklep z whisky, do
którego linki wykorzystane są w sekcji Na
zakupy to
prawdziwy, z cegły i cementu, sklep znajdujący się w
Dufftown, stolicy whisky szkockiej. Jest to jeden z
najbardziej uznanych na świecie sklepów z whisky (a to
już opinia autorytetów naprawdę sporego rozmiaru), a
że prowadzony jest przez moją znajomą... Pomyślałem
sobie, że ten dodatek uatrakcyjni moją witrynę, a przy
okazji da wszystkim możliwość zdobycia trudno
dostępnych w kraju gatunków whisky.
|
|
|
|
|