


















|
|
|
|
|
|

ałkiem
niedawno, mniej czy bardziej hucznie, obchodzono 500.
rocznicę urodzin whisky. Tylko bardziej wtajemniczeni
wiedzieli, że z roku 1494 pochodzi pierwsza wzmianka o
tym trunku, a nie o jego powstaniu. Trochę to tak, jak z
tym słynnym zdaniem z Księgi Henrykowskiej - tym o pobruszaniu i poziwaniu -
będącym pierwszym zapisanym tekstem po polsku, co nie
oznacza, że to wtedy powstał nasz język, prawda?
spomniana wzmianka o whisky
pochodzi - ni mniej, ni więcej - z księgi podatkowej, w
której odnotowano "Delivery of eight bolls of malt
to Friar John Cor wherewith to make aquavitae".
Jeżeli mnich John Cor zakupił ponad tonę słodu
jęczmiennego po to, by z niego produkować wodę życia,
to wydaje mi się, że produkcja whisky musiała już
być bardzo dobrze rozwinięta, a jej narodziny z
pewnością miały miejsce dużo wcześniej.
koro mowa o aqua vitae -
warto zwrócić uwagę na fakt iż semantycznie słowo
"whisky" pochodzi z tego samego źródła co
swojsko brzmiąca okowita. Czyżby górale z różnych
stron świata (w tym ze Szkocji) mieli więcej ze sobą
wspólnego niż kiedykolwiek podejrzewaliśmy? Okowita to
przecież nic więcej jak "aqua vitae". Gdyby
na lekcji łaciny kazano Szkotowi przetłumaczyć
"aqua vitae" na język ojczysty, wyszłoby
"uisge beatha". Stąd już niedaleko do
odrzucenia drugiego członu, ograniczenie się do
nazywania wody życia "uisge" - a z nastaniem
panowania języka angielskiego na tych terenach, z
"uisge" otrzymujemy "whisky". To
samo, tylko inaczej zapisane. A więc whisky to woda
życia. Tak samo jak okowita.
rudno jest ustalić skąd
tak naprawdę whisky przybyła do Szkocji. Dużo wskazuje
na to, że przywieźli ją ze sobą Celtowie z Irlandii.
Historia produkcji whisky na Hebrydach - szczególnie na
wyspie Islay - jest bardzo długa. Natomiast czy
Irlandczycy sami opracowali technologię produkcji, czy
też przywieziono ją z Azji bądź z Egiptu, trudno jest
dziś ustalić. Kiedy dziś otwieram butelkę whisky i z
lubością wsłuchuję w odgłos korka wyciąganego z
butelki po raz pierwszy - nie ma to dla mnie większego
znaczenia. Przy okazji - porządną whisky można poznać
między innymi po tym, że butelka jest zakorkowana, nie
zakręcana.

Tak wyglądała
destylarnia Glenturret pod koniec XVIII wieku
kądkolwiek whisky wzięła
się na terenie Szkocji, ważne jest, że to właśnie
Szkoci doprowadzili do perfekcji sztukę jej destylacji,
dojrzewania, a później kupażowania. Początki były
jednak trudne. Jeżeli wziąć pod uwagę ograniczoną
wiedzę naukową i prymitywny sprzęt używany do
produkcji whisky, wytwarzany w Średniowieczu produkt
szkockich górali musiał zwalać z nóg, czasami nawet
na zawsze. Na lekcji chemii uczono nas przecież o
trujących właściwościach pewnych alkoholi, nie ma
więc sensu dłużej się nad tym rozwodzić. Ważne
jest, że Szkoci - naród uparty i dumny - nie poddawali
się. Wkrótce metody produkcji zostały udoskonalone, a
mnisi, których klasztory zostały zamknięte, nie mieli
wyjścia tylko musieli zająć się produkcją whisky by
w ten sposób zarobić na utrzymanie. Stąd już
niedaleko do rozprzestrzenienia się wiedzy na temat
produkcji whisky również wśród świeckich amatorów
tego trunku.
oczątkowo whisky używana
była wyłącznie lub przede wszystkim do celów
medycznych, często jej zażywanie zalecane było w celu
zachowania zdrowia, przedłużenia życia, jako środek
zapobiegający bądź leczniczy w przypadkach kolki,
paraliżu, ospy i wielu innych dolegliwości. Sugerowano
nawet, że regularne picie whisky może w rezultacie dać
życie wieczne. I to na tym padole! Tak też Szkoci
przyzwyczajeni byli do zażywania wody życia od kolebki
aż po grób. Whisky stała się nieodłącznym elementem
życia Szkotów, szczególnie w czasie długich,
mroźnych i śnieżnych zim. A wiedzieć warto, że
klimat w Szkocji bywa srogi.
eżeli istnieje coś, co
daje ludziom radość, zaraz znajdzie się ktoś, kto
zechce obłożyć to podatkami. Pod koniec XVII wieku
Parlament Brytyjski postanowił wyciągnąć jakieś
korzyści z popularności whisky na terenie Szkocji.
Wkrótce po Unii ze Szkocją w 1707 roku podatki, jakimi
obłożono produkcję whisky zaczęły gwałtownie
rosnąć, a ich egzekwowanie stawało się coraz surowsze
i zaczęło przybierać formy coraz bardziej
bezwzględne. Do dziś wysokie podatki, jakimi obłożona
jest whisky szkocka są zmorą producentów whisky.
Również konsumentów - nie tylko w Wielkiej Brytanii.
 omysłowość Szkotów w
walce z poborcami podatkowymi wydawała się
nieograniczona. Produkcja whisky kwitła w Highlands w
najlepsze - w olbrzymiej większości nieopodatkowana.
Wytwórnie whisky schowane w zajodludniejszych zakątkach
i dolinach górskich pracowały pełną parą. W jednej z
nich, schowanej pod powierzchnią wrzosem pokrytego
pagórka, kanał odprowadzający dym z pieca torfowego do
suszenia słodu biegł pod ziemią do odległej o ponad
60 metrów chaty, gdzie uchodził kominem nie budząc
najmniejszych podejrzeń. Tym bardziej, że to właśnie
pora jesienno-zimowa była sezonem produkcji whisky -
zaraz po żniwach. Whisky przechowywana była w
najprzeróżniejszych miejscach. W kościołach, pod
ołtarzami, czasami transportowano ją w trumnach -
każdy sposób był dobry by uniknąć podatku i czujnego
oka lokalnego poborcy. Szmuglerzy whisky organizowali
skomplikowane systemy wzajemnego ostrzegania na wypadek
gdyby w okolicy pojawił się poborca podatkowy. O skali
zjawiska niech świadczy fakt, że w latach dwudziestych
XIX wieku co najmniej połowa whisky spożywanej w
Szkocji pochodziła z nielegalnych wytwórni. A wszystko
to pomimo, że co roku konfiskowano około 14 tysięcy
(!) nielegalnych alembików. Nielegalna produkcja whisky
musiała wyglądać mniej więcej tak, jak na zdjęciu
powyżej.
 edno jest pewne. W związku
z częstymi najazdami nie znających litości poborców
podatkowych, nierzadko trzeba było całą produkcję
danej destylarni dobrze ukryć, a samemu uciekać gdzie
pieprz rośnie. Po jakimś czasie, kiedy uciekinier
wracał, trudno mu było odnaleźć pozostawione w
grotach czy szczelinach skalnych beczki z whisky. Mijały
czasem całe lata zanim ukryty skarb znowu zobaczył
światło dzienne. Ale jakże był zmieniony! Lata
leżakowania w dębowych beczkach (tylko drewno dębowe
pozwala "oddychać" zawartości, jednocześnie
nie pozwalając na jakikolwiek wyciek) uczyniły swoje -
trunek był bardziej łagodny, jego smak i aromat
bardziej zaokrąglone i subtelne. W ten sposób angielscy
poborcy podatkowi pomogli odkryć zalety długoletniego
leżakowania.
opiero w roku 1823 uchwalono
ustawę podatkową sankcjonującą legalną produkcję
whisky. A właściwie sprowadzającą opodatkowanie tej
produkcji do poziomu, który gorzelnicy byli w stanie
zaakceptować. Ustalono wysokość podatku - do
przyjęcia dla wszystkich zainteresowanych. Pierwszą
wytwórnią whisky, która zalegalizowała swoją
działalność na podstawie wspomnianej ustawy była
Glenlivet w Speyside. Nie obeszło się bez niesnasek i
nienawiści pomiędzy dotychczasowymi nielegalnymi
gorzelnikami. Ustawa ta stworzyła jednak warunki do
rozwoju szkockiego przemysłu gorzelniczego, rozwoju
trwającego i świętującego sukcesy do dnia
dzisiejszego. Nielegalne pędzenie whisky niemal
kompletnie zanikło w ciągu następnych dziesięciu lat.
Jednak wiele współczesnych destylarni stoi w miejscu,
gdzie produkowano whisky dużo wcześniej niż było to
prawnie dozwolone.
 amieniem milowym w rozwoju produkcji
whisky na skalę przemysłową okazało się wynalezienie
przez Aeneasa Coffey'a w roku 1831 alembiku do produkcji
ciągłej, tzw. Patent Still lub, od nazwiska wynalazcy,
Coffey Still. Chodziło generalnie o to, że w
tradycyjnych, miedzianych alembikach, produkcja musiała
być raz po raz przerywana w celu opróżnienia alembiku,
co powodowało znaczne przerwy w produkcji i ograniczało
jej wielkość. Przy użyciu Patent Still, produkcja
mogła być prowadzona nieprzerwanie. Nastąpił
gwałtowny rozwój produkcji whisky zbożowej, na bazie
niezesłodowanego ziarna zbóż, w tym również
jęczmienia. Jako się rzekło w Gatunkach
whisky,
whisky zbożowa sama w sobie nie jest trunkiem wysokich
lotów. Wkrótce jednak, tj. w latach sześćdziesiątych
XIX wieku, firma Andrew Usher & Co. po raz pierwszy
dokonała kupażowania whisky, czyli mieszania whisky
słodowej ze zbożową, wypuszczając na rynek pierwszą
whisky kupażowaną (blended).
akoś niedługo okazało
się, że wskutek plagi pustoszącej winnice francuskie,
w latach osiemdziesiątych XIX wieku na rynkach
światowych zaczęło brakować brandy - trunku uznanego
wówczas jako godny stołów sfer wyższych. Szkoci
maksymalnie wykorzystali szansę, jaka pojawiła się
wraz z tym, co teraz nazywamy luką rynkową. Zanim
francuski przemysł podniósł się z upadku, w karafkach
na światowych stołach pojawiła się i objęła
niepodzielne panowanie whisky szkocka. Tak jest do dnia
dzisiejszego.
óźniej whisky
świętowała już sukces za sukcesem. Po zniesieniu
prohibicji w Stanach Zjednoczonych tylko whisky szkocka -
na miejscu nie było przecież producentów alkoholu -
była w stanie zaspokoić potrzeby ogromnego rynku
amerykańskiego. Po drugiej wojnie światowej rząd
brytyjski zastosował szereg zachęt mających na celu
zwiększenie eksportu whisky i pobudzenie handlu
zagranicznego. Jeżeli dodamy do tego miłość do
szkockiej, którą angielscy żołnierze zaszczepiali z
oddaniem wszędzie, gdzie się pojawili, światowy sukces
whisky był murowany.
chwili obecnej whisky
sprzedawana jest w ponad 190 krajach świata, a jej
popularności nie są w stanie zagrozić recesje,
depresje gospodarcze, bariery handlowe, a nawet wysokie
podatki.
Ostatnią ważną i
godną odnotowania datą w historii whisky jest 29
października 1999r. Wtedy to właśnie uruchomione
zostały pierwsze w historii polskiego internetu strony
poświęcone whisky. To te same strony, które właśnie
czytasz... Prawda, że to kamień milowy?
|
|
|
|
|