W pierwszej połowie roku 2000 przedstawimy - w pięciu odcinkach - rekordowy test zespołów głośnikowych. Porównamy 30 zespołów głośnikowych z przedziału 2000 - 3000 zł. Będzie to część jeszcze większej całości - megatestu sprzętu w tym przedziale cenowym; obok zespołów głośnikowych pokażemy 15 wzmacniaczy zintegrowanych i tuzin odtwarzaczy CD.
Zaczynamy od konstrukcji podstawkowych, których zgromadziliśmy dwanaście.
W tym zakresie ceny konstrukcje podstawkowe konkurują już z wcale nie najprymitywniejszymi podłogowcami; dlatego od dwudrożnych maluchów za ponad 2000 zł możemy oczekiwać bardzo dobrych przetworników, a nawet pewnego wyrafinowania wzorniczego. Jak się jednak okaże, trudno być pewnym, że jedno z drugim zawsze idzie w parze.
Ponieważ mamy do czynienia z zespołami podstawkowymi, czasami dumnie i czasami na wyrost nazywanymi "monitorami", w naszym laboratorium przygotowaliśmy z tej okazji serię dodatkowych, niekonwencjonalnych pomiarów. Zmierzyliśmy bowiem charakterystyki częstotliwościowe obydwu egzemplarzy każdej pary, i pokazujemy na jednym dodatkowym wykresie zbieżność tych charakterystyk; jest to ważny aspekt jakości, wpływający na stabilność stereofonii. Oczywiście nabiera to większego znaczenia tylko przy głośnikach starannie ustawionych, w pomieszczeniu odpowiednio wytłumionym. Wydaje się jednak, że po zespoły podstawkowe tego zakresu cenowego sięgają przede wszystkim audiofile świadomi wagi spełnienia tych warunków.
ALIANTE Stille
W katalogach firm produkujących sprzęt audio, dużych i małych, ze wszystkich stron świata, najczęściej powtarzającym się słowem jest "dźwięk", odmieniany przez wszystkie przypadki, najczęściej w połączeniu ze znanymi przymiotnikami - naturalny, neutralny, doskonały, czysty, itd. W katalogu Aliante, na stronie poświęconej ogólnej charakterystyce firmy i jej produktów, słowa "dźwięk" ani "brzmienie", ani żadne bliskoznaczne, nie pojawiają się ani razu, w zamian słowo "design" występuje razy dziewięć. Słowo to tłumaczyć można jako ogólnie projekt, albo linię wzorniczą, patrząc na zdjęcia samych produktów wydaje się jednak, że to drugie znacznie odgrywa tutaj najważniejszą rolę. Włoscy styliści są wysoko cenieni na całym świecie z wielkiego smaku i równocześnie fantazji; audiofile znają włoskie produkty jednak przede wszystkim z obudów z litego drewna. Aliante Pinifarina przypomina, że wzornicze pomysły makaroniarzy nie kończą się na orzechowych klepkach. Zespoły głośnikowe Aliante powstają bowiem przy udziale stylistów znanej włoskiej firmy samochodowej Pinifarina; dołączyli oni do konstruktorów powstałej 17 lat temu firmy głośnikowej Finaudio, tworząc nową markę Aliante.
Stille to najtańszy model serii; jak wygląda, widać na zdjęciu, i całe szczęście, bo przy jego braku odpowiedni opis sprawiłby trudność, a w każdym razie byłby długi i nużący. Pozostaje skomentować fakt wyprowadzenia otworów bass-reflex na bocznych ściankach - rzecz bardzo rzadko spotykana. Można dywagować, że otwory z tyłu powodują problem interakcji ze ścianą pomieszczenia, o ile znajduje się ona zbyt blisko, a wraz otworami na ściance przedniej lepiej słyszalne są pasożytnicze rezonanse; otwory na bocznych ściankach są rozwiązaniem pośrednim i z akustycznego punktu widzenia zupełnie prawidłowym, kłopot może sprawiać sam ich widok, mało przyjemny dla zaskoczonego nim klienta. Styliści Pinifariny przenieśli jednak punkt ciężkości na dodatkowe panele bocznych ścianek, i w ten sposób dziury nie zwracają na siebie tak bardzo uwagi. Trzeba było jednak wykonać jeszcze jedno zadanie - zagiąć do tyłu tunele (wymagane dla odpowiednio niskiego dostrojenia układu bass-reflex).
Zestaw głośników Stille to para duńskich przetworników - mała, 11-cm nisko-średniotonowa Vifa z taniej serii TC, z celulozową membraną i polimerowym koszem, i 25-mm tekstylna kopułka Peerlessa. Szczerze mówiąc, nie jest to komplet, jakim konstrukcja za 3000 zł miała by się prawo szczycić. Gniazdo jest pojedyncze.
OPERA Duetto
O ile Aliante walczą o to, aby zostać dostrzeżone, niekonwencjonalnym wzornictwem z podziurawionymi bokami, to drugi włoski producent, Opera, wydaje się wierzyć, że wysokiej jakości, tradycyjne rzemiosło i prosty, tradycyjny styl wykorzystujący szlachetne, naturalne surowce zawsze znajdzie amatorów; zresztą piękna skrzynka Duetto też z pewnością zostanie dostrzeżona i doceniona na tle bardziej pospolitych, kanciastych kształtów obudów z MDF-u co najwyżej oklejanego fornirem, a często tylko winylową folią. Między ściankami pozostawiono małe, przyjemne dla oka dylatacje, podkreślające technologię składania skrzynki z desek litego drewna, a wszystkie krawędzie zaokrąglono. Taki rodzaj obudowy to rzecz zupełnie niespotykana na sklepowej półce 2000-3000zł, i natychmiast wywoływać musi pożądanie i wielką nadzieję, że jakość dźwięku będzie na podobnym poziomie. Z drugiej strony można się obawiać, że na dobre przetworniki nie pozostało w budżecie konstruktora zbyt wiele...
Choć zastosowane głośniki rzeczywiście nie należą do hi-endowych, to nie można sprawy brzmienia jeszcze przesądzać. Wysokotonowy to znana 19-mm tekstylna kopułka Seasa - tania, ale dobra, natomiast nisko-średniotonowy to... made in Poland - Tonsil GDN 13/40/2. Niby wszystko jasne, ale naprawdę wcale nie. Polskie "trzynastki" można spotkać w kilku zupełnie przyzwoitych konstrukcjach, m. in. w słynnych niegdyś Mission 753. Nie jest to głośnik na miarę najambitniejszych projektów, ale spotkanie go w tej klasie cenowej nie woła jeszcze o pomstę do nieba. Przyzwoity, 9-cm układ magnetyczny oparto na blaszanym koszu; membrana jest celulozowa, powlekana, połączona z gumowym zawieszeniem.
Cała pięknie wykonana bryła obudowy nie musi się wstydzić również tylnej ścianki. Gniazdo połączeniowe jest pojedyncze (co staje się coraz częściej spotykane również w konstrukcjach hi-endowych), ale zrobione na dwóch masywnych trzpieniach; otwór bass-reflex ma krawędzie wylotu lekko sfazowane wytoczeniem w samym drewnie obudowy - wygląda to bardzo elegancko, widoku nie szpeci żaden kołnierz plastikowej rurki.
CASTLE Inversion
Firma Castle przyzwyczaiła nas do bardzo wysokiej jakości obudów, nawet w konstrukcjach niskobudżetowych; w testach tanich "monitorów" potrafiła nieraz zawstydzić pod tym względem całą konkurencję. Jednak zakres 2000 - 3000 zł pozwala również innym producentom więcej zainwestować w prace stolarskie, co widać dobitnie właśnie na przykładzie prezentowanej szóstki. Na tle pięknych Oper, niebanalnych Shanów, dopracowanych Paradigmów, solidnych Trillo, oryginalnych Aliante, produkt Castle specjalnie nie błyszczy, ale i jemu nie można zarzucić ani schematyczności, ani wykonania niskiej klasy. Lekko zwężający się do dołu profil to kolejny prosty pomysł, który jednak nie został wcześniej wykorzystany na szeroką skalę przez żadnego producenta. Dzięki uniknięciu równoległości jednej pary ścianek można zredukować generowanie fal stojących, a zwężenie do dołu, ciekawsze architektonicznie niż zwężenie do góry, jest możliwe dzięki stosowaniu przez firmę Castle odwróconego układu głośników - z wysokotonowym poniżej nisko-średniotonowego. Ten schemat obudowy i układu głośników zrealizowano we wszystkich konstrukcjach nowej serii Inversion, w której testowany model jest najtańszy.
Dodatkowym urozmaiceniem jest zastąpienie klasycznej, "ramkowo - materiałowej" maskownicy przez druciane, wybrzuszone siatki zakładane na same głośniki (na wcisk w szczelinę biegnącą dookoła kosza). Moim zadanie kagańce te głośników specjalnie nie zdobią, ale trzeba przyznać, że z akustyczno - funkcjonalnego punktu widzenia dobrze pełnią swoją rolę - skutecznie (lepiej niż tkanina) chronią głośniki przez atakiem z zewnątrz, a nie mając ostrych krawędzi, tak jak klasyczne ramki, nie zakłócają promieniowania, podczas słuchania mogą więc pozostawać założone.
17-cm głośnik nisko-średniotonowy wygląda bardzo przyzwoicie - 9-cm układ magnetyczny, odlewany kosz. Membranę wykonano z plecionki węglowej, materiału stosowanego przez Castle od kilku lat. Mniej inspirująca jest konstrukcja głośnika wysokotonowego - układ magnetyczny jest miniaturowy, ale to jeszcze nie grzech, gdy kopułka ma tylko 19-mm, moje obiekcje budzi bardziej sam materiał membrany - pod nazwą "miękka kopułka", stosowaną w katalogu, w tym przypadku ukrywa się poliamid, z moich doświadczeń nie zapewniający wielkiego wyrafinowania. Miękka kopułka może również znaczyć kopułka tekstylna, i na szczęście jest tak w droższych modelach serii Inversion.
PARADIGM Studio 20 mk.II
Głośnikami pod tytułem Paradigm Studio 20 zajmowaliśmy się dokładnie pół roku temu, ich test znajdziecie w lipcowym wydaniu Audio. Wkrótce potem pojawiła się nowa wersja, i pojawiło się pytanie: czy jest ona na tyle różna od pierwotnej, aby po tak krótkiej przerwie miało sens powtórne testowanie? Zwłaszcza, że w wakacyjnym porównaniu, Studio 20, choć wyszło obronną ręką, to nie było jednak naszym największym faworytem, więc wersja mk.II, wziąwszy pod uwagę znacznie wyższą cenę, nie wzbudzała początkowo ogromnych nadziei; widoczne z zewnątrz zmiany w kosmetyce, choć jednoznacznie pozytywne, to za mało, aby zmusić nas do słuchania. Jednak dystrybutor zapewnił, że nowa wersja różni się także układem zwrotnicy. Skoro tak, to już jest czego słuchać.
Podniesienie rangi modeli serii Studio łatwo wytłumaczyć tym, jest to w ofercie firmy seria referencyjna. Nie planując wprowadzenia serii jeszcze bardziej prestiżowej, należało nadać konstrukcjom Studio wyższy szlif; testowany model Studio 20 komplementowaliśmy za wysoką jakość konstrukcji obudowy (jak i głośników), jednak nie można było powiedzieć, że jego estetyka sięgała zenitu (zresztą wcale nie zobowiązywała do tego umiarkowana cena). Teraz wszystko się zmieniło, i Studio 20 mk.II może uchodzić razem z Shanem Emotion 500 za jeden z najciekawszych architektonicznie zespołów w tym teście, a razem z Operą Duetto za jeden z najbardziej eleganckich. Jest w tym pewne nadużycie dystrybutora - na zdjęciu widać dostarczoną nam najdroższą wersję z bokami w kolorze czereśni, kosztującą ponad założony pułap 3000zł; mieści się w nim wersja czarna.
Przypominamy, że zespoły głośnikowe serii Studio skonstruowane są w taki sposób, że optymalne warunki pracy głośników uzyskujemy wraz z założonymi maskownicami (kosze głośników wchodzą w otwory deski maskownicy, przez co znikają ich ostre krawędzie, powodujące odbicia fal przy maskownicach zdjętych; efekt ten ilustrujemy dodatkowym pomiarem).
Membrana głośnika nisko-średniotonowego wykonana jest z odmiany polipropylenu; głośnik wysokotonowy to 25-mm kopułka aluminiowa. Bass-reflex wyprowadzono na tylnej ściance, gniazdo przyłączeniowe jest podwójne.
ESA Trillo 2000
Trillo to nazwa funkcjonująca w katalogu firmy ESA od kilku lat. Do niedawna zastrzeżona dla modelu podstawkowego, ostatnio użyczona została dużej kolumnie wolnostojącej (Trillo 3000), będącej rozwinięciem małego monitora do podłogowej formy trójdrożnej (ten sam głośnik nisko-średniotonowy - w Trillo 3000 w roli średniotonowego i ten sam wysokotonowy).
O ile w ofercie ESA od początku było kilka kolumn wolnostojących, to przez długi czas honoru podstawkowców broniło tylko małe Trillo 2. Niedawno zostało wsparte prestiżowym Furioso, a samo przeszło gruntowny remont do postaci Trillo 2000. Cena Furioso (skądinąd usprawiedliwiona jakością) powoduje jednak, że pełni ono rolę raczej reprezentacyjną, więc wciąż na znacznie tańszych Trillo spoczywa główny ciężar walki o podstawkowego klienta. Jak na razie firma nie proponuje niczego jeszcze tańszego.
Trillo 2000 ma taką samą obudowę jak Trillo 2, różni się od swojego poprzednika zastosowanymi przetwornikami, i w ślad za tym układem zwrotnicy; nie doszło do żadnej rewolucji, tak jak wcześniej Vifa Premium Line przetwarza niskie i średnie częstotliwości, Scan-Speak wysokie, ale za pomocą innych typów głośników. Z zewnątrz wydawać się nawet może, że głośnik nisko-średniotonowy jest ten sam, i rzeczywiście jest to wciąż typ PL14WJ ("14-ka" z serii Premium Line), ale tym razem w wersji 8-omowej, a nie 4-omowej, co zmienia impedancję całego zespołu znamionowego. Teraz Trillo nie będzie żadnym thrillo nawet dla najtańszych amplitunerów, cena jaką trzeba było za to zapłacić wyraża się w kilku decybelach efektywności napięciowej - 84dB, jakie uzyskaliśmy w laboratorium, to raczej niewiele. Nie będzie to więc też thrillo dla sąsiadów. W sekcji wysokotonowej wymieniono 19-mm kopułkę tekstylną typu D2008 na lepszą D2010.
Nowa zwrotnica jest dość skomplikowana, w sekcji filtru dolnoprzepustowego zawiera pięć elementów - dwie cewki, dwa kondensatory i rezystor, jednak nie formuje wcale filtru 3. czy 4. rzędu, jak można by się spodziewać po takim zestawie , lecz filtr 2. rzędu z dodatkowym szeregowym filtrem wygładzającym charaktrystykę. W sekcji wysokotonowej działa klasyczny filtr 2. rzędu wraz z rezystorowym tłumikiem. Elementy są wysokiej klasy - cewki powietrzne, kondensatory polipropylenowe.
Obudowa złożona jest z 25-mm płyt MDF-u, z dodatkowym wzmocnieniem. Jak na swoją ograniczoną wielkość jest więc bardzo masywna. ESA proponuje niemal nieograniczony wybór naturalnych oklein, aplikowanych z wielkim kunsztem. Trillo 2000 nie mają maskownicy.
SHAN Emotion 500
Emotion 500 i testowane już, podłogowe Emotion 520, to dwie referencyjne konstrukcje Shana w jego nowym katalogu. Właśnie. Jednej rzeczy mogą Shanowi pozazdrościć wszyscy polscy producenci sprzętu Hi-Fi - pięknego katalogu. Do niedawna funkcjonowała tylko mało apetyczna czarno-biała ulotka, od jesieni do rąk również polskich audiofilów trafiają starannie zredagowane, lakierowane strony z doskonałymi zdjęciami, zapisane po czesku i angielsku. O ile podniosą sprzedaż? Sądzę, że będą działać na wyobraźnię. Zwiększają też zaufanie do producenta, który dowodzi w ten sposób, że nie jest rzemieślnikiem garażowym.
Zresztą patrząc na konstrukcję obudowy Emotion 500 można się przekonać, że producentowi nie brak dobrych narzędzi - ani dobrych pomysłów. Ciekawe i korzystne akustycznie ścięcia i zaokrąglenia, wraz z widoczną solidnością, wzbudzają zaufanie (front ma grubość 3-cm); jednocześnie obudowa Emotion 500 jest duża, jak na kategorię podstawkową, za żądaną cenę producent oferuje nam więc co najmniej bardzo porządną skrzynkę. Przednia ścianka jest polakierowane na czarno, pozostałe oklejone naturalnym fornirem. Naszych rygorów cenowych trzyma się wersja dębowa (na zdjęciu), wersja palisandrowa jest nieco droższa.
A co w skrzynce siedzi? Nie po raz pierwszy okazuje się, że Czesi proponują doskonałą relację jakości do ceny. Oto komplet wysokiej klasy przetworników Focala - 16-cm nisko-średniotonowy 6V4411 z membraną poliglasową, odlewanym koszem i 10-cm układem magnetycznym, i tioxidowa kopułka wysokotonowa TC90TDX. Takiego zestawu głośników za taką cenę nie znajdziemy nawet w ofercie macierzystej firmy Focala - JMlab. Jeśli chodzi o poziom techniki głośnikowej, to w testowanej szóstce wyraźnie wyodrębniła się trójka liderów - ESA z Vifą Premium Line i Scan-Speakiem, Shan z Focalem i Paradigm ze swoimi własnymi, ale bardzo porządnymi przetwornikami. W dodatku te trzy przykłady nie ustępują innym jakością obudowy.
Zwrotnica jest skomplikowana, zawiera w sumie 4 cewki, 6 kondensatorów i 4 rezystory, tworzących dolnoprzepustowy filtr 3. rzędu i górnoprzepustowy 2. rzędu, przy niskiej częstotliwości podziału - 2,5kHz. Do połączeń użyto grubych kabli.
Na marginesie wypada przypomnieć, że firma Shan odnowiła podstawową linię swoich konstrukcji - Aztec; dla zwolenników większej masy dźwięku znajdzie się tam za 3000zł dwuipółdrożna kolumna podłogowa Aztec 260.
ASW Cantius II
Katowicki dystrybutor RCM znany jest z upodobania do reprezentowania producentów niemieckich (choć w ofercie jest również kilku z innych stron Europy). Jedną z ważniejszych pozycji głośnikowych była do niedawna w Katowicach na wskroś audiofilska firma I.Q. z Essen, znana z wielu dobrych konstrukcji i ciekawych pomysłów, która, niestety, chyba zakończyła swój żywot, w każdym razie zniknęła z rynku audio. Stratę tę RCM szybko powetował sobie pozyskaniem innej firmy, renomowanego berlińskiego Isophona, a jeszcze wcześniej nawiązał kontakt z najmniej znaną w tym gronie marką ASW.
Premiera ASW w Audio zbiegła się z niedawnym wprowadzeniem do sprzedaży nowej edycji serii Cantius. Konstrukcje te łatwo poznać po błyszczących korektorach fazy głośników niskotonowych, nisko-średniotonowych i średniotonowych. Ich membrany są aluminiowe, choć wskutek powlekania mają kolor ciemnogranatowy. W gronie podstawowych konstrukcji (nie licząc specjalnych do kina domowego) znajdują się cztery modele wolnostojące i dwa podstawkowe, z których Cantius II to ten większy.
Jeszcze jedną cechą wspólną dla wszystkich Cantiusów jest kształt otworu bass-reflex - szczelina na dole przedniej ścianki. Dla większości użytkowników najważniejsze w tym zdaniu jest stwierdzzenie, że otwór znajduje się z przodu. Cantiusy II można więc, przynajmniej teoretycznie, przysunąć do ściany bardziej niż bass-reflexy dmuchające do tyłu.
Głośnik nisko-średniotonowy to "siedemnastka", z odlewanym koszem i 10-cm układem magnetycznym (głośnik prawdopodobnie przygotowany przez Peerlessa). Głośnik wysokotnowy to 25-mm kopułka tekstylna (na pewno Peerless).
Obudowę zrobiono przede wszystkim z płyty wiórowej, ale przednią ściankę przygotowano z 20-mm MDF-u.
Jakość wykonania (zewnętrzne powierzchnie) nie budzi zastrzeżeń, przednie-boczne krawędzie zaokrąglono, całość oklejono naturalnym fornirem (duży wybór kolorów). Gniazdo przyłączeniowe jest podwójne.
AVANCE Epsilon 930
Po teście Epsilonów 960 (ukończonym zresztą z doskonałymi wynikami), po raz pierwszy przedstawiającym Avance na łamach Audio, wypadałoby pokazać firmę od strony tańszych produktów, z tańszych serii. Zakres 2000-3000 zł nie jest "niskobudżetówką", ale kto by się spodziewał, że natkniemy się tutaj na kolejną konstrukcję z prestiżowej serii Epsilon!
Co więcej, mamy do czynienia z konstrukcją bardzo podobną do Epsilonów 960 - te same głośniki, tylko w mniejszej, podstawkowej obudowie. Z jednej strony nie bardzo jest więc o czym pisać, chyba że założymy, iż październikowy test Epsilonów 960 był w zamierzchłej przeszłości, w tysiąc którymś tam roku, i mam prawo popisać sobie o tym samym ponownie. Tak czy inaczej wzbudza to na pewno zainteresowanie i wielkie nadzieje audiofilów poszukujących najwartościowszej propozycji za 3000zł. W najlepszym razie może się okazać, że mniejsza obudowa w tak niewielkim stopniu uszczupliła możliwości w zakresie basu (tym bardziej, głośnik niskośredniotnowy w wolnostojących 960-kach wcale nie wykorzystywał całej objętości kolumny, gdyż optymalny dla niego zakres objętości zawiera się w pewnych granicach, które wielkość 960-tek przekracza), iż wypada mniejsze 930-ki zaliczyć do tej samej klasy, co byłoby nokautem dla konkurencji, i o czym myślę jednocześnie z uciechą i z trwogą; w najgorszym razie konstruktorzy coś kompletnie sknocili i mające wielkie ambicje Epsilony polecą na sam dół naszych tabel, na co nie ma wielkiej nadziei, ale co nie jest wykluczone. Tak czy tak może być wesoło, ale niestety może też być jeszcze inaczej, czyli nijak - choć nie będzie to kompromitacja, Epsilony 930 okażą się wyraźnie gorsze od Epsilonów 960, i konkurencja będzie miała szansę na przeżycie.
Przypomnijmy, skąd tak wielkie nadzieje na doskonały dźwięk z konstrukcji za 3000 zł. Oto za tak relatywnie umiarkowaną cenę, Avance proponuje układ dwudrożny skomponowany z głośników Scan-Speaka - kewlarowej "osiemnastki" (poza membraną, konstrukcja bliźniacza do słynnej osiemnastki węglowej), i 19-mm kopułki tekstylnej, pochodnej popularnego typu D2010, ale bez ferrofluidu i ze zmienionym frontem. Producent swoim zwyczajem oszczędza natomiast na wykończeniu obudowy, odmawiając nam luksusu naturalnej okleiny, choć sama solidność jej konstrukcji nie rodzi uwag (front ma 3,5-cm grubości, ścianki boczne wiąże wzmocnienie). Jakości hi-endowych przetworników nie dorównuje jednak jakość elementów zwrotnicy - zdarzają się i cewki rdzeniowe, i kondensatory elektrolityczne. Studio 16Hz z Tych, lubujące się w przeróbkach zwrotnic, może mieć tu zajęcie.
DALI Evidence 370
Nowa seria Evidence, zastępująca dawną serię "czerwoną", składa się z modeli wyraźnie droższych od ich poprzedników; 470-ki mają jednoznacznego protoplastę w 450-kach, 870-ki w 850-kach. Z trzecim modelem serii, 370-ką, sprawa odniesień nie jest już taka prosta. Dawna 350-ka była bowiem również układem dwudrożnym, ale w obudowie wolnostojącej.
Zamiana na konstrukcję podstawkową zmieniła kształt całej oferty Dali. Evidence 370 zapełnia co prawda pewną lukę - w tym zakresie ceny wcześniej dostępne były tylko kilkulitrowe miniaturki Dali Menuet, natomiast 370-ki, dwa razy większe, reprezentują gatunek pełnokrwistego, ponad 10-litrowego podstawkowca, jednak w ten sposób, wraz z ceną 470-tek przekraczającą 5000zł, pułap ceny najtańszego podłogowca w audiofilskiej serii został bardzo wyraźnie podniesiony. Jest zresztą charakterystyczne, że firma Dali, dająca dzisiaj wielki wybór konstrukcji (aż pięć serii), wraz z wycofaniem 350-tek nie proponuje ani jednego układu dwudrożnego, dwugłośnikowego, wolnostojącego - dzisiaj bardzo popularnego w katalogach innych firm. Kiedy pojawia się kolumna podłogowa Dali, od razy jest co najmniej dwu-i-półdrożna. Jest w tym sens elektroakustyczno-ekonomiczny, gdyż jednemu głośnikowi nisko-średniotonowemu zwykle wystarcza objętość obudowy podstawkowej, a wówczas i cena, przy podobnych walorach akustycznych, może być wyraźnie niższa niż cena analogicznej konstrukcji wolnostojącej, z drugiej jednak strony są też oczekiwania klientów, nie wnikających w fakty elektroakustyczne, a pragnących mieć kolumnę wolnostojącą, i gotowych za to dopłacić. Chcąc nie chcąc, zajmujemy się jednak w tym teście podstawkowymi Evidence 370.
Mimo pochodzenia z tej samej serii, głośniki zastosowane w dwudrożnych Evidence 370 nie są takie same jak w dwu-i-półdrożnych Evidence 470. Głośnik nisko-średniotonowy to ponownie Vifa, z celulozową, powlekaną membraną z wklęsłą tekstylną nakładką przeciwpyłową, odlewanym koszem, ale innego typu, o nieco mniejszej średnicy, z mniejszym układem magnetycznym (choć z dodatkowym pierścieniem). Głośnik wysokotonowy to kopułka 20-mm, tym razem druga Vifa (w 470-kach 25-mm Seas), jedna z wersji zasłużonego głośnika typu D20TD, produkowanego od ponad dziesięciu lat.
W zwrotnicy Dali jak zwykle widać tylko bardzo dobre komponenty, łączone bezpośrednio.
Dużo starań włożono w elegancję obudowy, wszystkie ścianki (poza górną, przykrytą pleksi) oklejono naturalnym fornirem, przednie boczne krawędzie ścięto i zaokrąglono. Dostępne są trzy wersje wykończenia - czarna, czereśniowa i bukowa.
Jeden duży otwór bass-reflex zastąpiono dwoma mniejszymi, umieszczonymi na przedniej ściance. Gniazdo przyłączeniowe jest podwójne.
DYNAUDIO Audience 40
Audience 40 to najtańszy model w najtańszej serii zespołów głośnikowych Dynaudio, a jednak...
Audience 40 stał się głośnikiem doskonale znanym m.in dzięki zeszłorocznej nagrodzie EISA, i jednocześnie symbolem zmian zachodzących w polityce firmy. Dla innych firm, konstrukcja ta stał się przekleństwem i świadectwem odchodzących w przeszłość możliwości... Myślicie, że dla konkurencji, przestraszonej jakością tych miniaturek? I tak, i nie, bowiem nie takie to proste.
...a jednak właśnie w najtańszych Audience'ach producent zdecydował się użyć przetworników z prestiżowej serii Esotec. 15-cm nisko-średniotonowy, typu 15W75, był już od lat znany hobbistom i konstruktorom wielu firm na całym świecie, którym Dynaudio dostarczało swoje produkty. Dynaudio dbało o interes swoich odbiorców, dbając o prestiż głośników serii Esotec, aplikując je tylko do najdroższych, referencyjnych modeli. Normą było, że 15W75, poprzez swoją dość wysoką cenę, zastrzeżony był do konstrukcji typu Totem Model One, kosztujących znacznie więcej, niż Audience 40. Pamiętam, jak firma QBA, oddając dwa lata temu do testu skądinąd bardzo przyjemne monitorki Mieszko, dumna była i pewna zwycięstwa przez to, że zaproponowała konstrukcję z 15W75 za tylko niewiele ponad 3000 zł. Kiedy chwilę później Dynaudio wypuściło Audience 40, rozległ się lament - właśnie wcześniejszych klientów Dynaudio - że w ten sposób psuje się rynek, a oni tracą szansę utrzymania prestiżu swoich konstrukcji i dalszego ich sprzedawania. Rzeczywiście, jeśli firma produkująca i dostarczająca głośniki, sama włączy się do rywalizacji, stawiając sukces swoich zespołów głośnikowych na pierwszym planie, jest oczywiście na uprzywilejowanej pozycji, choć traci klientów wśród producentów. I taki właśnie wybór podjęła firma Dynaudio, sama zaprzestając zresztą z końcem minionego roku dostarczania głośników na rynek hobbistyczny.
15W75 ma odlewany kosz, obejmujący swoimi ramionami układ magnetyczny, potężną, 7,5-cm średnicy cewkę, i polipropylenową membranę. D260 to 28-mm jedwabna kopułka, udoskonalona wersja popularnej D28 (m.in. grubszy front). Przyjęto bardzo niską częstotliwość podziału - 1800 Hz, w dodatku wraz z zastosowaniem filtrów 6dB/okt.
Bass-reflex wyprowadzono na tylnej ściance, ale otwór można też zaślepić będącą na wyposażeniu gąbką.
Podobnie jak Avance, Dynaudio, skupiając się doskonałych przetwornikach, poniechało wabienia wyglądem skrzynki. Schemat jest ten sam: front lakierowany na czarno, pozostałe ścianki oklejane folią winylową, imitującą mahoń, czereśnię lub lakierowany na czarno dąb.
Tradycyjnie dla Dynaudio, gniazdo przyłączeniowe jest pojedyncze.
PHONAR Monitor 2s
Miesiąc po teście P-20s, przedstawiamy kolejną konstrukcję z nowej edycji serii Generation 2000. Monitor 2s, chociaż nie nosi oznaczenia "P", wspólnego dla pozostałych modeli tej serii, z pewnością do niej należy, i jest tam najmniejszą konstrukcją, i jedyną podstawkową.
Jak zwykle, wraz z zespołami głośnikowymi firmy Phonar, dotarła do mnie duża szara koperta... A w niej dokładny opis konstrukcji i wyniki pomiarów laboratoryjnych, które jednak odkładamy na bok na rzecz naszych własnych badań.
W tym teście mamy trzy większe konstrukcje, z 17, 18-cm głośnikami nisko-średniotnowymi i obudowami ponad 10-litrów, i trzy mniejsze, z głośnikami 14-cm i obudowami do 10 litrów. Są to dwie różne kategorie, o teoretycznie różnych możliwościach - niewielka różnica w średnicy kosza głośnika powoduje w tym przypadku ok. 50% różnicę w powierzchni membrany - 17-ki i 18-ki mają membrany 130-150 cm2, 14-ki - 80-90cm2. Jednocześnie większe głośniki mają zwykle większe dopuszczalne amplitudy, co w sumie daje im możliwość przepompowania znacznie więcej powietrza, a więc wytworzenia wyższych ciśnień w zakresie niskich częstotliwości. Tym bardziej więc, stosując małe głośniki, konstruktorzy muszą zwrócić uwagę na ich jakość i właściwości, o ile chcą osiągnąć choćby dostateteczne rezultaty w basowaniu. Tym razem mamy szczęście do bardzo dobrych przetworników. 15W75 Dynaudio, 14-ka Seasa z Haydnów, i nowa 14-ka Phonara, z odlewanym koszem i silnym układem magnetycznym, słusznie wzbudzają zaufanie.
Membranę przygotowano z plecionki węglowej z dodatkiem włókna szklanego. Górne, gumowe zawieszenie ma łagodny profil, zmniejszający rezonanse własne. Wypukła nakładka przeciwpyłowa jest bardzo miękka, nie spełnia więc roli dodatkowego usztywnienia membrany, ale może w zamian częściowo tłumić rezonanse. Układ magnetyczny jest w pełni ekranowany. Głośnik wysokotonowy to 26-mm kopułka tekstylna Seasa, dozbrojona w dodatkowy pierścień magnetyczny. Ponieważ w serii Generation 2000 nie ma dotychczas specjalnego głośnika centralnego, wypada do tej roli polecić tymczasem właśnie Monitor 2s.
Zwrotnicę przygotowano z najlepszych komponentów, wyłącznie z cewkami powietrznymi i kondensatorami polipropylenowymi.
Obudowa wykonana jest bardzo starannie, z płyt MDF-u 25-mm (front) i 22-mm (pozostałe ścianki), dostępne są trzy wersje kolorystyczne (przednia i górna ścianka w naturalnym fornirze czereśniowym, bukowym lub dębowym lakierowanym na czarno, boki zawsze czarne). Gniazdo przyłączeniowe jest podwójne, z ładnymi, masywnymi złoconymi zakrętkami; na tylnej ściance znajduje się też otwór bass-reflex.
VIENNA ACOUSTICS Haydn
Haydn, postać wielka w muzyce klasycznej, reprezentowany jest w ofercie Wiedeńskich Akustyków przez konstrukcję najmniejszą. Czy właśnie te małe kolumienki są szczególnie predystynowane do odtwarzania kompozycji Haydna i muzyki jego epoki? Kto będzie próbował znaleźć w tym metodę, chyba się zgubi, intencje konstruktorów pozostają ich tajemnicą, w każdym razie każdemu produktowi przypisany zostaje prestiż wielkiego kompozytora, a nawet małe Haydny, zdolne do przetwarzania prądu elektrycznego na ciśnienie akustyczne, poprzez muzykę z pewnością mają więcej wspólnego z Haydnem, niż jakakolwiek wódka z Szopenem.
Po teście Mozartów - kolumn ze środka oferty, i Mahlerów - z jej szczytu, prezentując najtańsze Haydny widzimy profil firmy. Nie schodzi ona poniżej pułapu co najmniej dobrych przetworników, w najdroższych konstrukcjach sięgając po najlepsze. Asortyment ograniczony do kilku konstrukcji, nie wpisanych w żadne serie, i tak pięknie nazywanych, robi wrażenie jakby każda z nich miała silnie zaznaczoną indywidualność i była pieczołowicie dopracowana.
W Haydnach zainstalowano komplet głośników Seasa - doskonale znane przetworniki - 14-cm nisko-średniotonowy z membraną z przezroczystego materiału XPP (relatywnie sztywna odmiana polipropylenu). Odlewany kosz dźwiga umiarkowanej wielkości układ magnetyczny - 72-mm średnicy, ale właśnie taka jego wielkość zapewnia optymalną wartość dobroci układu rezonansowego.
Wysokotonówka to 25-mm kopułka tekstylna z rodziny KT25F, pozycja już klasyczna w katalogu Seasa.
Jakość stosowanych głośników ponownie wypada ocenić wysoko, jednak na marginesie można dodać, że istnieje również wersja Signature, gdzie zainstalowano głośnik wysokotnowy Scan-Speaka z rodziny D2905/9300, taki sam, jak w Mozartach. Cena wzrasta o ok. 1000zł za parę.
Zwrotnicę tworzą filtry realizujące zbocza 9dB/okt. i 12dB/okt.; w obwodzie dolnoprzepustowym mamy cewkę powietrzną i kondensator elektrolityczny (w szeregu z rezystorem), w obwodzie górnoprzepustowym kondensator polipropylenowy, cewkę powietrzną, , i tłumik z rezystorów metalizowanych. Tam gdzie to ważne, zainstalowano więc wysokiej jakości komponenty.
Gniazdo przyłączeniowe jest pojedyncze, zrobione na dwóch masywnych trzpieniach wychodzących z ozdobionej stylowymi napisami płytki. Otwór bass-reflex wyposażono w bardzo długi tunel, biegnący przez całą głębokość obudowy (dla odpowiednio niskiego dostrojenia).
Całą obudowę pięknie oklejono naturalnym fornirem, zaokrąglając wszystkie przednie i tylne krawędzie. Moim zdaniem, mimo niekwestionowanej urody Dali i Phonarów, najbardziej eleganckie, bo subtelne, są właśnie Haydny.