Czterej półkownicy
Czterej półkownicy
Trzej uczestnicy tego testu to
doskonale znani nam producenci. Można przewidzieć to, co
zaproponują, chociaż życie sprawia wiele niespodzianek.
Mamy też debiutanta, kanadyjską firmę PSB, z monitorami
o nietypowych proporcjach. Rozpiętość cen pozwoli wybrać
coś na każdą kieszeń do niezbyt dużego pokoju. Nie
zapomnijcie o solidnych podstawkach.
System:
Odtwarzacz CD: Cambridge Audio D-500
Micromega Stage 6
Marantz CD-7
Wzmacniacz: Cambridge Audio A-500
Struss 140
Gryphon Tabu
Interkonekty: Flatline Black Knight
Van den Hul The First
Kable głośnikowe: Cable Talk Concert
Sonic Link S-300
Acoustic Energy AE-100i
Kolumny z serii 100 wprowadzone na
rynek przez Acoustic Energy w 1995 roku były przełomem w
polityce marketingowej firmy. Do tamtego czasu nazwa
brytyjskiego producenta była kojarzona z ekskluzywnymi
monitorami. Najtańszy AE-1 kosztował wówczas
ponad 4000 zł, a było to dużo pieniędzy. Jednak
znajdowali się chętni, bo jedynki uznawane były za
wzorzec precyzji, przestrzenności i czystości dźwięku.
Budżetowa seria okazała się sukcesem, a opisywany przez
nas jeszcze na czarno-białych stronicach AE-100 uzyskał
maksymalną notę za brzmienie. Potem przyszła kolej na
Aegisy, w jeszcze bardziej budżetowych przedziałach i
znów sukces. Można więc powiedzieć, że Acoustic
Energy jest na ów sukces skazana. Z jednej strony
to źle, bo konkurencja ma niewiele do powiedzenia, ale z
drugiej - przecież właśnie o to chodzi, abyśmy mogli
kupić tanie i dobre kolumny. Setki na pewno do nich
należą, ale są mniej wyrozumiałe wobec towarzyszącej
elektroniki i najlepiej będą się czuć ze wzmacniaczem za
ponad dwa tysiące. Nie oznacza to jednak, że nie
znajdziemy mu tańszego partnera, bo w końcu zdarzają się
takie wyjątki, jak urządzenia Cambridge'a Audio, Creek
czy Rotel. Wybór dosyć wąski, ale zawsze.
Słyszeliśmy kiedyś najtańszy wzmacniacz Cambridge Audio
ze starszym AE-100 i grało świetnie, więc chyba nie
powinno być problemów. Niedawno na rynek trafiły
dwie nowe wersje setek (całej serii) "i" oraz
"iSE". Jak sądzimy "i" oznacza
improved, czyli poprawiony. Poprawek jest niewiele, ale
ponoć okazały się dosyć ważne. Z tego co widać - głośnik
basowy otrzymał ekranowanie magnetyczne. Ma on dobry
napęd i niewielką (11 cm) membranę papierową, nasyconą
żywicami. Za to kopułka wysokotonowa jest całkiem spora
- jej średnica wynosi 25 mm. Kolumny mają dwie pary
gniazd (warto skorzystać z tego udogodnienia) i dobrze
wytłumioną obudowę zrobioną z 18 mm płyt MDF, pokrytą
wprawdzie sztucznym, ale eleganckim fornirem. Droższą
wersję iSE przystrojono w naturalny fornir. Gdyby była
to jedyna różnica, to radzilibyśmy Państwu nie
bawić się w estetów, ale jest jeszcze jedna -
wewnątrz zastosowano lepsze okablowanie. Jeśli więc
przypadnie wam do gustu ta recenzja, to nie
zapominajcie, że można dopłacić parę groszy i dostać
jeszcze lepsze brzmienie.
Brzmienie
Nawet w budżetowej stawce firma
Acoustic Energy potrafi zachować audiofilski rys. To nie
sztuka zrobić świetne minimonitory za dziesięć tysięcy
(chociaż, jak wskazują nasze doświadczenia - i to nie
jest regułą), znacznie trudniej zaoferować coś
sensownego za rozsądne pieniądze. Cena przeszło 1600
złotych za AE-100i to może nie życiowa okazja, ale jest
ona uczciwa.
Na wstępie od razu wspomnimy, że małym,
energicznym akustykom będziecie musieli zafundować
czysto brzmiący wzmacniacz z energicznym dołem, a wtedy
odwdzięczą się po stokroć. Przede wszystkim stereofonią.
Te małe głośniczki rysują przed nami hektary
przestrzeni, w której giną bez problemów.
Owszem zdarza się, że coś cyknie w kopułce, ale czy aby
to poszukiwanie sygnałów dobiegających ze
skrzynki nie oznacza, że została przekroczona magiczna
granica? Fortepian - samotnie stojący na środku sceny
czuje się raźniej, gdy otacza go przyjemna aura
pogłosowa. Brzmi czysto, nie tak jasno i lotnie jak ten
z System Audio. Pojawia się lekki mat w średnicy, ale za
to dźwięk instrumentu jest wyrównany i
plastyczny. Ten mat zginął, gdy słuchaliśmy Eileen
Farrell - każdy instrument miał swoje miejsce na
obszernej scenie, a basÉ Właśnie - w symfonice
trochę go brakowało, za to dźwięku nie ograniczyły
ściany pokoju, tak jak w System Audio. Było powietrze,
spokój, może nie rozmach, ale za to swoboda i
oddech. W rozrywce pojawiła się bardzo dobra średnica.
Bas był zwarty i szybki, choć nie tak mocny jak w
Avance, nie mówiąc już o PSB. Dynamika w skali
mikro nie ustępowała najlepszym konstrukcjom w podobnej
cenie, a potężne tąpnięcia nie pojawiły się w pokoju
większym niż 20 m2, ale w 15 m2 możliwości AE-100i
powinny się okazać więcej niż wystarczające.
Konkluzja
Myślimy, że slogan Big Sound Technology
bardziej pasuje do AE-100i niż do miniaturek System
Audio. Te kolumny mają iście królewski gest.
|
Dystrybucja
Decibel |
|
|
Cena 1639 zł |
|
|
Dane techniczne |
|
|
Skuteczność |
88 dB |
|
Impedancja |
8 omów |
|
Pasmo
przenoszenia |
45 HzĐ22 kHz |
|
Rekomend. moc
wzm. |
10Đ100 W |
|
Ustawienie |
stand/półka |
|
Wymiary
(wxszxgł) |
29,5x18x25 |
|
Ocena |
|
|
Neutralność |
4 |
|
Dynamika |
4 |
|
Stereofonia |
6 |
|
Przejrzystość |
5 |
|
Muzykalność |
4 |
|
Bas |
4 |
|
Dźwięk |
5 |
|
Jakość/Cena |
4 |
Avance Omega 520
Firma Avance miała w naszym piśmie
mocny debiut. Pierwszy przetestowany produkt - podłogowe
kolumny Omega 530 - od razu trafiły na szczyt w swoim
przedziale cenowym. Są to kolumny na tyle uniwersalne i
wyróżniające się na tle konkurencji, że
postanowiliśmy włączyć je do systemu redakcyjnego.
Ćwiczymy je bez przerwy, odsłuchując na nich tanie
wzmacniacze i odtwarzacze CD. I jest coraz lepiej -
jakość źwięku poprawiła się od czasy, gdy pisaliśmy
test. Tak naturalnych, przestrzennych i muzykalnych
kolumn, na dodatek obdarzonych solidnym kawałem basu i
niezgorszą dynamiką za te pieniądze można szukać ze
świecą lub w polu, przy okazji znajdując wiatr, bo to
chyba łatwiejsze. W niektórych pokojach
ustawienie kolumn podłogowych jest niemożliwe, dlatego
każda większa firma produkująca skrzynki uzbrojone w
głośniki ma w swej ofercie także minimonitory. Najtańsza
seria Avance, Omega obejmuje cztery modele kolumn. Firma
montuje w nich identyczne głośniki: calową kopułkę
tekstylną chłodzoną ferrofluidem oraz niskośredniotonowy
z membraną papierową powlekaną tworzywem sztucznym. Oba
są produktami Vify i należą do serii TC. To bardzo dobre
elementy, biorąc pod uwagę cenę. Flagowy,
dwuipółdrożny model Omega 590 ma aż trzy głośniki
basowe, najmniejszy 580-dwa. Opisywany przez nas w
czerwcu Omega 530 jest klasyczną, dwudrożną konstrukcję,
zaopatrzoną w duet Vify. Przeglądając tabelę danych
dojdziemy do wniosku, że prawdopodobnie Omega 520 jest
klonem większego modelu. W zasadzie wszystko jest
identyczne: głośniki, zwrotnica, gniazda i parametry:
średnia skuteczność, impedancja o wyrównanym
przebiegu, wynosząca nominalnie 4 omy, podobne pasmo
przenoszenia (różnica pięciu herców nie
powinna zmienić w dużym stopniu charakteru basu). Co
ciekawe, Omega 520 ma identyczne wymagania wobec
wzmacniacza. Może być nim piec o mocy zawierającej się w
szerokim przedziale od 30 do 200W. Grunt, żeby było to
dobre urządzenie o jasnym, a raczej przejrzystym
brzmieniu, bo z takimi kolumny rozwiną skrzydła. Avance
są czułe na klasę systemu - potrafią zauważyć poprawę
jego jakości nawet na pięciokrotnie wyższym pułapie
cenowym. Wracając do porównania pomiędzy 530 i
520, różnica jest tylko jedna: mniejsze skrzynki,
pomijając niższą cenę, ale podstawki w końcu też swoje
kosztują.
Brzmnienie
Podobieństw jest znacznie więcej. Tutaj
w zasadzie powinniśmy powtórzyć to, co
napisaliśmy w czerwcu. Jedyną różnicą jest zakres
basu, biorąc pod uwagę, że 520 mają mniejsze skrzynki,
łatwo było przewidzieć, że ich bas będzie lżejszy.
Owszem, ale w porównaniu do innych
minimonitorów w tej cenie trudno nie docenić
swobody, z jaką 520 poczynają sobie na dole nawet wtedy,
gdy przyjdzie im zmierzyć się z głęboką stopą perkusyjną
i syntetycznie wygenerowanym subbasem. Do tego dochodzi
zaskakująca dynamika i możliwość odtworzenia wysokich
poziomów głośności. Podejrzewamy, że małe
AvanceŐy prowadzą sobie nawet w pokoju powyżej 20 m2.
Dźwięk 520 jest ogólnie trochę jaśniejszy niż
naszych podłogowych faworytów, ale nadal
równie plastyczny, miękki i muzykalny. Kolumny
grają z kulturą, o którą trudno posądzić tanie
monitory. W jazzowych balladach Farrell dźwięk jest
otwarty i duży. Bas zyskuje głębię i choć jest trochę
wolny, to trudno narzekać, bo za to nigdy nie burczy.
Instrumenty brzmią naturalnie i w ogóle realizm
dźwięku przywodzi na myśl Mercury M2 Tannoya z tym, że
Avance mają większy potencjał. Czy są lepsze od M2? Tak,
ale są też prawie dwukrotnie droższe, co nie zmienia
faktu, że ich cenę należy uznać za okazyjną.
W symfonice Avance Omega 520 bardzo
wyraźnie rysują obraz przestrzeni. Grają znowu czysto,
naturalnie, nie bojąc się nawet groźnych tutti.
Konkluzja
Kontakt z mniejszą Omegą
dowiódł, że firma Avance potrafi robić świetne
kolumny za uczciwe pieniądze. Kto nie może wstawić
podłogowych 530 do zbyt ciasnego pokoju, powinien
koniecznie posłuchać monitorów. Po dwudziestu
minutach można wiedzieć prawie wszystko. Również
to, że warto złapać się za portfel.
|
Dystrybucja Audio
System |
|
|
Cena 1390 zł |
|
|
Dane techniczne |
|
|
Skuteczność |
86 dB |
|
Impedancja |
4 omy |
|
Pasmo
przenoszenia |
55 HzĐ20 kHz |
|
Rekomend. moc
wzm. |
30Đ200 W |
|
Ustawienie |
stand/półka |
|
Wymiary
(wxszxgł) |
35x21x27,5 |
|
Ocena |
|
|
Neutralność |
5 |
|
Dynamika |
5 |
|
Stereofonia |
5 |
|
Przejrzystość |
5 |
|
Muzykalność |
6 |
|
Bas |
4 |
|
Dźwięk |
5 |
|
Jakość/Cena |
5 |
początek strony
|