GŁÓWNA STRONA


REKLAMA

NOWOSCI
MUZYKA
HI-FI
TESTY
RANKING
ZAPOWIEDZI
LISTY








poczta
poczta
do redakcji












wykonane przez:
Hi-Fi i muzyka, miesiecznik audiofila i melomana


odtwarzacze 4000 - 8000

Naim CD 3.5

[Prezentowany dziś Naim CD 3.5 jest następcą również recenzowanego w naszym piśmie modelu CD 3 i chociaż dokonano w nim kilku zmian i ulepszeń, pozostaje najprostszym źródłem cyfrowym w ofercie brytyjskiego producenta.]

Budowa

Naim wygląda jak Naim. Tak w największym skrócie można scharakteryzować wygląd zewnętrzny najtańszego w ofercie brytyjskiej legendy hifi odtwarzacza kompaktowego. Jeśli widzieliście Państwo kiedykolwiek jakikolwiek produkt Naima, choćby zasilacz, z łatwością będziecie potrafili sobie wyobrazić wszystkie pozostałe. Wzornictwo, o przepraszam (J.K.), teraz mówi się "design", a więc wzornictwo tych urządzeń pozostaje chyba od zawsze nie zmienione. Jednych kusi archaicznym, nieco tajemniczym klimatem, innych odstręcza, ale zawsze spełnia swoje zadanie - pozwala na natychmiastową i bezbłędną identyfikację klocków Naima nawet w największym salonie z audiofilskim oprzyrządowaniem.

Czy 3.5 mógł w jakimkolwiek szczególe różnić się od reszty oferty? W żadnym razie, dlatego również i w nim zamontowano z przodu ciemnoszarą plastikową płytę czołową z kilkoma (dokładnie: czterema) przyciskami (wybór ścieżki, stop, odtwarzanie), staroświeckim wyświetlaczem, z ogromnymi cyframi i czterema świecącymi diodkami po prawej stronie, oraz uchwytem służącym do wysuwania szuflady transportu. Oryginalności przysparza urządzeniu fakt, że wysuwa się ona nie po linii prostej, ale po łuku, a położoną na niej płytę należy przykryć, bo raczej nie docisnąć, lekkim krążkiem z tworzywa sztucznego uzbrojonym w trzy niewielkie metalowe końcówki. Mimo małej masy gwarantuje on bezpieczne ładowanie płyty, ponieważ jest silnie przyciągany przez magnes otaczający oś silnika.

Na tylnej ściance jest nie mniej ciekawostek. Od zarania dziejów Naim kontestuje powszechnie stosowany standard RCA i montuje w swoich urządzeniach zapomniane przez audiofilów i konstruktorów gniazdka DIN. Posiadacze naprawdę starych systemów wiedzą, jak wyglądały te pięciobolcowe złącza, ale i oni nadziwić się nie mogą, dlaczego producent, nie godząc się nawet na drobne ustępstwa wobec popularnych rozwiązań, celowo ogranicza kompatybilność swoich komponentów. Dla Naima jednak sprawa jest jasna i niewarta jakiejkolwiek dyskusji. "Wszystkie wtyki i gniazda w sprzęcie Naim Audio zostały zastosowane, ponieważ zapewniają najlepszą jakość połączeń" - mówi instrukcja obsługi i na tym wypada chyba zakończyć dalsze roztrząsanie tej kwestii. Dla sporej grupy audiofilów nie posiadających jeszcze całego systemu mamy dobrą wiadomość. Komunikację ze światem zewnętrznym umożliwiają klockom Naima specjalne przejściówki (po 45 złotych sztuka), należy się spodziewać, że raczej nie przyczyniają się one do poprawy jakości brzmienia. Lepszym, chociaż znacznie bardziej kosztownym rozwiązaniem może się okazać zamówienie przewodów sygnałowych wyposażonych fabrycznie w nietypowe złącza. Od polskiego dystrybutora Naima otrzymaliśmy informację, że będzie w stanie zrealizować takie zamówienie. Na dowód dostarczył do recenzji konfekcjonowany interkonekt firmy Cable Talk.

CD 3.5 wyposażono tylko w wyjście analogowe. Dwa widoczne na zdjęciu gniazda służą do dołączania zewnętrznego zasilacza. Możliwość poprawy brzmienia poprzez zastosowanie Flat Capa (300VA), Hi Capa (500VA), a nawet Super Capa (2x500VA) to pierwsza różnica pomiędzy starą "trójką" a CD 3.5. Aby zasilacz umieścić w systemie należy wyjąć zworkę z gniazda Link i podłączyć do wejścia Aux P/S. Po wykonaniu tej czynności nastąpi istotna zmiana w strukturze zasilania. Układy transportu wraz z logiką i serwokontrolerem będą czerpać energię z zasilacza wewnętrznego, natomiast część cyfrowo - analogowa z filtracją i wyjściem będą zasilane z zewnątrz. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać o zaletach takiego podziału obowiązków. Należy się spodziewać dźwięku bardziej swobodnego, dynamicznego i nasyconego. Trzeba jednak przyznać, że już sam zasilacz wewnętrzny wygląda całkiem całkiem. Transformator toroidalny ma moc ni mniej, ni więcej tylko 200VA! Jeśli się weźmie pod uwagę fakt, że takie "jednostki napędowe" stosuje się we wzmacniaczach, można się pozbyć obaw o ciągłość dostaw energii. Tym bardziej, że filtracji dokonują dwa potężne elektrolity o łącznej pojemności 20000(F, a stabilizują liczne tranzystory. Na lewo od transformatora umieszczono zabudowany wspomnianą wcześniej szufladą napęd Philipsa. Nie jest to równie słynny jak Teac VRDS CMK4 z Coplanda 288, Philips CDM9, ale modyfikowany przez Naima model 12.4. Konwersji cyfrowo analogowej dokonuje jednobitowy Philips oznaczony symbolem TDA 1305. Co prawda nie widać go na płytce (został zamontowany na wewnętrznej stronie), ale obecność oscylatora pozwala przypuszczać, że umieszczono go gdzieś w pobliżu (w celu uzyskania jak najmniejszego jittera). W sekcji analogowej zastosowano elementy wysokiej jakości. Znajdziemy tam foliowe kondensatory Wima oraz bardzo cenione za brzmienie operacyjne wzmacniacze Burr Browna i rezystory z folii metalowej.

Na koniec uwaga na temat ceny. W Wielkiej Brytanii model CD 3.5 kosztuje 1050 funtów, u nas 7500 złotych. Różnica jest spora, ale nie wynika z działań dystrybutora, ale ze strategii marketingowej Naim Audio. Nie bardzo wiemy, co Naim chce w ten sposób osiągnąć, ale konkurencja w okolicach ośmiu tysięcy złotych jest bardzo mocna i trzeba zaproponować naprawdę wysmakowane brzmienie, żeby zasłużyć na najwyższe noty.

Wrażenia odsłuchowe

Naim gra jak Naim. Inaczej nie tylko od przedstawionych dziś odtwarzaczy, ale też wszystkich, które jak dotąd słyszeliśmy. Co ciekawe, ta różnica, sygnatura, którą dyskretnie kreśli w prawym dolnym rogu każdego dźwiękowego obrazu, jest zauważalna niemal natychmiast, chociaż dość powszechne nawet wśród audiofilów jest przekonanie, że cechy odróżniające dobrze wykonane źródła cyfrowe w zbliżonej cenie są niczym w porównaniu ze wzmacniaczami, a ich zidentyfikowanie i precyzyjny opis udaje się tylko słuchaczom z dużym doświadczeniem. Tymczasem z CD 3.5 jest zupełnie inaczej. Jego charakter można zdefiniować już po kilkunastu minutach spędzonych na przesłuchiwaniu fragmentów dobrze znanych płyt. Jest to sytuacja tym bardziej intrygująca, że naimowskie brzmienie nie zmienia zbytnio się pomimo stale aplikowanych zmian konstrukcyjnych. Kiedy wymieniałem (J.K.) z Maciejem swoje odczucia na temat CD 3.5 okazały się one bardzo zbliżone z jego opinią o poprzedniej wersji tego urządzenia oznaczonej po prostu CD 3. A przecież zastosowano nowy napęd i najpewniej trochę przebudowane zasilanie, aby przystosować je do łatwej rozbudowy. Teoretycznie zmieniło się wiele. A dźwięk? W ogólnym zarysie pozostał. Jak więc gra ostatni produkt brytyjskiej legendy hifi zestawiony z obcymi (podkreślam) komponentami? Ano tak.

Uwaga słuchacza skupiana jest na średnicy. Rozgrzanej do czerwoności i pulsującej jakby nieco przyspieszonym rytmem. Nie jest ona do końca neutralna po pierwsze, ze względu na owo rozgrzanie; po drugie zaś, charakteryzuje ją nieznaczne "wyciągnięcie" głosów, które brzmią tak, jakby chciały wyskoczyć na środek pokoju. Są jaśniejsze niż zwykle i łatwo to dostrzec, słuchając choćby "New Moon Daughter" Cassandry Wilson. Jej wokal powinien być ciemny, niski, tajemniczy i niepokojący. W wykonaniu CD 3.5 niby zachowuje te cechy, a jednak brzmi jaśniej i żywiej. To samo dzieje się, gdy przysłuchamy się uważniej "Baduizmowi" Eryki Badu. Tyle tylko, że barwa jej głosu nie jest już tak ciemna i śladowe ożywienie odbywa się niemal na granicy percepcji. Ciekawe jednak, że mimo tych zabiegów dźwięk jest cały czas ciepły, a jego słuchanie sprawia niekłamaną przyjemność.

Kolejnym wyróżnikiem brzmienia jest granie tak zwanym bliskim planem. Niezależnie od tego, czy słuchamy "Load" Metalliki czy "Alice in Chains MTV Unplugged", z którego C.E.C. 5100Z wydobył dosłownie hektary głębi, Naim prezentuje muzykę tak, jakby chciał jej nadać znamiona fizycznej, wręcz dotykalnej obecności. Powietrze w pokoju drży, instrumenty są na wyciągnięcie ręki, a Layne Staley śpiewa (dodajmy, że z fatalną dykcją) tak blisko, że po skończonej piosence mógłby poprosić nas o piwo. Ciekawe i wciągające, choć na pewno nie dla każdego. Jeden z odwiedzających mnie (J.K) gości stwierdził, że kiedy słuchał całego systemu Naima, głębia była znakomita. W obcym torze stało się jednak zupełnie inaczej. Czy gorzej? Rzecz gustu, bo w takim dźwięku jest to coś, co wciąga i nie pozwala się oderwać od słuchania. Jest on na pewno niezwykle muzykalny i po kontakcie z CD 3.5 doskonale rozumiem ludzi, dla których na Naimie hifi się zaczyna i kończy. Nie jest to brzmienie neutralne, przejrzyste do przesady czy jakoś specjalnie szczegółowe, ale ma to coś, czego niejednokrotnie brakuje drogim i teoretycznie bardziej zaawansowanym produktom. Podobno audiofile dzielą się ta tych, co Naima kochają i tych, którzy go nienawidzą. Nie zaliczam się do żadnej z tych grup (prawdopodobnie w jakiejś części dlatego, że nie słuchałem CD 3.5 w najbardziej odpowiednim dla niego towarzystwie), ale zdecydowanie bliżej mi do pierwszej.

Byłoby jeszcze bliżej, gdyby ten płaski brzydal nieco lepiej potraktował kwestię basu. Może nie tak jak C.E.C., który w klasie 4000 - 8000 bezlitośnie zawyżył poziom i ustanowił nowy standard przetwarzania tego podzakresu, ale jednak trochę więcej atencji kontrabasowi i gitarze basowej by nie zaszkodziło. Mocniej nakreślone kontury i lepsze zdefiniowanie czasu wybrzmień sprawiłoby, że dźwięk byłby bardziej realistyczny i konkretny. Na bas nie będą jednak narzekać fani Eryki Badu czy Bjork. Elektronicznie wytwarzane "fale stojące" nie zrobiły na CD 3.5 większego wrażenie, chociaż C.E.C. (znowu) pokazał, co znaczy naprawdę niski, a zarazem czysty i mocny bas.

Co do góry pasma - bez zachwytów, ale ujdzie. Była na pewno zbyt jednostajna jak na kompakt za 7500 zł. Co do tego nie ma wątpliwości, ale na naganę też nie zasłużyła.

Konkluzja

Badacze pasma będą się czepiać i nie mamy zamiaru odmawiać im racji, natomiast melomani, którzy chcą sprzęt kupić, zainstalować i zapomnieć, powinni koniecznie posłuchać CD 3.5 w systemie Naima. Muzykalność i możliwość ulepszeń (gdyby jednak doszli do wniosku, że przydałoby się coś poprawić) czynią zeń produkt wart bacznej uwagi.

 

Dystrybucja

Decibel

Cena

7500

Dane techniczne

 

Rodzaj przetwornika

bitstream

Pasmo przenoszenia

10 Hz - 18 kHz (+/- 0,1 dB)

Zniekształcenia

< 0,1%

Sygnał/ szum

b. d.

Wyjście analogowe

2V

Wyjścia cyfrowe

-

Wyjście słuchawkowe

-

Wymiary(w - s - g)

56 - 43 - 30

Neutralność

3

Dynamika

5

Stereofonia

4

Przejrzystość

4

Muzykalność

5

Bas

4

Brzmienie

4

Jakość/ cena

3




początek strony