KĄCYKO - szpanerstwo GSMowe po Polsku
wersja 0149
wstęp
Telefon komórkowy to wielka okazja do szpanowania. Jest to jeszcze jeden
powód, żeby sobie kupić telefon komórkowy GSM !
Opowieści zamieszczone poniżej nie są wymyślone lecz miały
miejsce w rzeczywistości. Jeśli ty też znasz opowieści na
ten temat to przyślij mi je proszę a ja je tutaj umieszczę
(z twoim nazwiskiem lub bez - jak sobie życzysz).
opowieści szpanerskie
1
Miejsce akcji - typowa ulica... nagle PIP PIP PIP i dobrze ubrany, zażywny
osobnik nerwowo sięga po komórke, wysuwa antenkę i zaczyna "Taaaak? Ależ
oczywiscie, przy telefonie..."
Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że w pewnym momencie telefon
naprawdę dzwoni - melodyjką... i już wszystko wiadomo - kolejny GSMowy
szpaner, który w swojej Nokii ustawił sobie 'personal reminders -
countdown timer'.
Zapewne nabrał juz wielu na ten numer, a tu taka wpadka, całe szczęście że
nie na jakimś zebraniu.
2
Miejsce akcji - knajpa. "Bardzo przepraszam, ale muszę zadzwonić", "Ależ
prosimy, prosimy - pożyczyć kartę?", "NIE! Ja mam telefon GSM!", "OOOOO!".
Facio podchodzi do okna, wprawnym ruchem wyciąga antenkę, jeszcze
wprawniejszymi palcami wyklepuje numer i zaczyna "rozmawiać". Skończył jak
nalezy, podchodzi do baru i nieopatrznie kładzie komórkę na kontuarze. Na
jej wyświetlaczu jak byk "KEYPAD LOCKED"... a cały czas na niego
patrzyłem, nie miał szans zablokować klawiatury. Pokazać się jednak
musiał.
3
Znowu ulica, objuczony do granic niemożliwości gostek o posturze i
wyglądzie typowego "junkie" z zaciekłym wyrazem twarzy gada przez komórke
przyciśniętą policzkiem do ramienia. Cały czas idzie, jego toboły nic mu
nie przeszkadzają, potrącony przez jakiegoś dzieciaka traci równowage i
komórka ląduje na ziemi. Rozpada się... z wewnątrz wypada bateryjka
"paluszek" - ot taka dziecinna atrapa komórki, co to jednak zadzwonić
potrafi.
4
Ponownie jesteśmy w knajpie. Kilkanaście osob przy stolikach, wchodzi
kolejna para, panienka czule przytulona do swojego mena. Dzwoni czyjaś
komórka, co panienka - przy sąsiednim stoliku komentuje "Patrz, taki
szczeniak ma komórkę". Po kilku chwilach jej men scenicznym wręcz szeptem
pyta kelnerkę "Przepraszam, troszeczkę prądu, akumulator mi w telefonie
siada - można?" i wyciąga ładowarkę. Wcześniej nie musiał, teraz musi,
tamten szczeniak uraził jego męskość na oczach panienki.
5
Już ostatni, tym razem "zgniły Zachód". Po ulicy idzie gostek z
zaczepionymi na pasku trzema (!) komórkami... nic dodać nic ująć.
Komentarze też raczej zbyteczne :'))
6
Siedzi para (chlopak z dziewczyna) mocno przytuleni w barze.
(powiedzmy w Harendzie, choc widzialem takie sceny jeszcze
dwa razy w innych miejscach).
Na stole piwo i sok, a miedzy szklankami lezy bananek (tzn. Nokia 8110)
- prawdziwy, nie zabawka.
Gosc byl chyba jednak malo rozrywany, bo
przez ponad dwie godziny telefon
nie odezwal sie.
7
Dzwonie do kolegi do domu - na kabel. Odebrala mama i mowi, ze Krzys
wyszedl z psem na spacer - pogadac przez komorke (sic!).
8
Wchodzi koles do sklepu RTV w dresie z przypieta do piersi komorka, na
ktora co chwila spoglada. mysle sobie: coz... kolo sprawdza co chwile pole.
wszystko by bylo OK ale przez chwile znalazlem sie blisko delikwenta i
ujrzalem nastepujacy napis na wyswietlaczu: Insert card! Mysle ze slusznie
koles wlaczyl nie aktywny telefon... a noz ktos zadzwoni hehehe.
P.S.
A propos punktu 2. Niektore sluchawki blokuja klawisze automatycznie po np
20 sek (jak moj Eric 388) wiec moze kolo nie byl az takim szpanerem...
9
Sloneczny dzien, podworko, wokol bloki, dzieci bawia sie w piaskownicy, psy
sikaja na mury, stare baby jak zwykle plotkuja na lawce... WTEM spokoj
zakluca dosc glosny okrzyk:
- "Gdzie idziesz z tym telefonem???"
- "Na balkon!!! W domu nie ma sygnalu!!!"
Wszyscy oniemieli, oczy swe zwrocili w kierunku tamtego balkonu, a tam
kobieta wyciaga znana nam antenke i zaczyna rozmawiac. Prawda, ze zenujace?
10
Dzien jak wyzej, wszystko po staremu. Grubszy facet z telefonem
CENTERTEL'u wychodzi z domu. Coz nomalka, gdzies wyjezdza, to musi miec
kontakt z domem. Zycie toczy sie dalej... niespelna 5 minut gostek wraca z
dwoma siatkami zakupow w jednej rece, a w drugiej "telefon" ... telefon
dzwoni ... ow czlowiek zatrzymuje sie w polowie schodow ... energicznie
puszcza siatki z art. spozywczymi ... i zaczyna rozmawiac... TRAGEDIA sobie
mysle. Jezeli czekal na wazny telefon to po co z domu wychodzil, a nie chce
wspominac o jajkach, ktore zapewne byly w tych siatkach. PARANOJA.
11
Zreszta ja sam (tzn. czytelnik KACYKOa ktory przyslal te
opowiesc - nie autor) tez mialem smieszna przygode z moim GSM'em. Bylem na
wakcjach ze 50 kilosow od Zakopca. Oczywiscie nie bylo tam sygnalu, a
telefony TPsa - jak zwykle - w stanie nie nadajacym sie do uzytku. Wybralem
sobie sloneczny dzien i wybralem sie na "zapiekanke" do Zakopca, gdzie
zekomo mial byc sygnal. Co dziwne byl. Wiec staje sobie niepozornie na
srodku Kropowek, wyciagam telefon, (antenki nie wysuwalem) i rozmawiam... w
moim miescie taka czynnosc to normalka i nikt na to nie zwraca uwagi,
gorale okazali sie innego zdania... przechodzi jeden i pyta: "O widze ze
jest sygnal, czy dobry?" ja spokojnie odpowiadam "Full, na piec" (nokia
2110 - 5-stopniowa skala) ... gostek "To ja sie b. ciesze - szkoda, ze za
toba jest budynek poczty i pelno tanich automatow". I w tym momencie czulem
sie naprawde glupio.
12
Początki Centertelu. Dzwonimy do szefa po 10 minutach wyjazdu w trasę
służbowym maluchem, że stoimy na rogatkach z zepsutym samochodem i
pytamy co dalej?
Odpowiada , że przyśle pomoc. My wiemy, że nikt nie przyjedzie bo reszta
jezdzi prywatnymi i są na przerobie, a jeżeli któryś okazałby się kolegą
, to i tak jest po 10 a.m. i wszyscy w trasie. O 11.45 a.m docieram MPK
do firmy i mówię, że kolega został w samochodzie ze sprzętem za 200 mln
(starych)."No to jedziemy!"-męska decyzja szefa. Ford ściera 2,3D grzeje
miejscami 120km/h w jedną stronę-10 minut, maluch na hol, na drugi
koniec miasta do warsztatu już 25 min, oddanie samochodu i szaleńczy
powrót przez miasto na granicy ryzyka życia-razem prawie 2 godziny. Pod
koniec telefon z firmy do której jechaliśmy, na komórasa do szefa
oczywiście, dlaczego nas nie ma ? "No...zmiana planów...zadzwonimy za
chwilę"- mówi szef, a do nas "...przydaje się komórka- NIE !?"
Może by się mniej przydała gdyby nie poskąpił nowej uszczelki tydzień
temu-ripostuję, ale tylko w myślach.
14
Sytuacja zdarzyla sie w styczniu 1997 w Warszawie. Do jadacego
tramwaju wsiadlo 2 osilkow o malo inteligentym wygladzie i spokojnie
rozsiadlo sie na dwoch siedzeniach (jeden za drugim). Po chwili wyciagneli
komorki i zaczeli sie bawic "dzwonkami". Myslalem, ze pekne ze smiechu gdy
jeden ZADZWONIL do drugiego i zaczeli ze soba rozmawiac !
15
Pytanie: Jak wystraszyc zone samotnie siedziaca wieczorem w domu nie
posiadajac wlasnego telefonu GSM?
Odpowiedz: Dzwoniac z telefonu kolegi i mowiac ze dzwonisz z drugiego
konca miasta, jednoczesnie otwierac drzwi wejsciowe do domu.
(wyprobowalem, dziala rewelacyjnie)
Copyright 1996-97 by Jacek Rutkowski (jpzr)
- j.rutkowski@ieee.org.
Wszysktie prawa zastrzeżone.
Kontakt telefoniczny, faxowy lub pocztowy możliwy tylko po uprzednim
umówieniu się poprzez e-mail lub SMS.