Porównanie prozy Tolkiena i Sapkowskiego
Gdy J. R. R. Tolkien pisał "Hobbita" a później trylogię "Władca
Pierścieni", nie wiedział, że otwiera nowy rozdział historii powieści.
Teraz, pomimo że nie był pierwszym autorem piszącym fantasy (wcześniej był
Robert E. Howard z opowieściami o Conanie), uważany jest za jej ojca. O
sukcesie, jaki odniósł, nie trzeba przypominać, warto tylko dodać, że
ogromna liczba pisarzy poszła w jego ślady. Jednym z nich, a może nie (to
dopiero spróbujemy ocenić), jest niewątpliwie Andrzej Sapkowski ze swoimi
opowiadaniami i nie skończoną jeszcze sagą o wiedźminie.
Po pierwszym przeczytaniu utworów, wydaje się, że dzieła obu tych
autorów należą do tego samego gatunku. Zarówno u Tolkiena, jak i u
Sapkowskiego występują podobne elementy świata przedstawionego, akcja
dzieje się w wymyślonych krainach, bohaterowie są równie fantastyczni jak
przygody, które przeżywają. Jednak po bardziej szczegółowej analizie
okazuje się, że światy przedstawione w utworach obu tych autorów więcej
dzieli niż łączy. Ogromna ilość tych różnic nie pozwala na przedstawienie
ich wszystkich, skupię się więc tylko na niektórych.
Różnice formalne w budowie
Dzieło Tolkiena stanowi zwartą całość, sześć ksiąg wchodzących w
skład trzech tomów ("Wyprawa", "Dwie wieże" i "Powrót króla") opowiada
jedną historię od początku do końca. Opowiadania Sapkowskiego połączone są
bohaterami, przede wszystkim wiedźminem, akcja często nie ma nic wspólnego
z wydarzeniami z innych opowiadań, lecz bohaterowie ewoluują z opowiadania
na opowiadanie, stają się mądrzejsi o doświadczenia zdobyte w różnych
przygodach. Wspomina się także o wydarzeniach z innych opowiadań. Dopiero
saga o wiedźminie, która pojawiła się po opowiadaniach, upodabnia się pod
niektórymi względami do trylogii Tolkiena. Zaczyna opisywać historię
bohaterów w ciągu, bez przeskoków. Sapkowski sam stwierdził, że
opowiadania stanowiły dla niego szkic świata przedstawionego i próbę
zarysowania sylwetek bohaterów przed przystąpieniem do napisania sagi.
U Tolkiena wyglądało to trochę inaczej. Najpierw powstały języki
elfów i świat przedstawiony, dopiero później dorobił akcję i bohaterów, a
także całą historię "swojego" świata. "Władca pierścieni" rozpoczyna się
od wstępu mówiącego, że historia opowiedziana w tym dziele, została oparta
na pamiętnikach hobbitów i innych kronikach. Nadaje to posmak realności
opisywanej historii. Oprócz tego są jeszcze dwie książki nie wchodzące w
skład trylogii, lecz nierozerwalnie się z nią łączące: "Hobbit, czyli tam
i z powrotem" oraz "Silmarillion" a także liczne dodatki i mapy wchodzące
w skład trylogii. U Sapkowskiego nic takiego nie spotykamy, sam autor
zarzeka się, że nie ma zamiaru stworzyć map czy bestiariusza do swych
utworów. Być może zrobi to ktoś za niego. Opisując bowiem świat
przedstawiony u Tolkiena można sięgnąć do wielu pozycji stworzonych przez
innych autorów, a opisujących np. wędrówki Froda na mapach Śródziemia[1],
bądź do Bestiariusza tolkienowskiego.[2]
Miejsce i czas
Tolkien zadbał o swoich czytelników stwarzając całą historię świata,
który opisuje. Powstanie ludzi, elfów, innych ras, zwierząt, roślin, a
nawet słońca, księżyca i gwiazd zostało opisane w "Silmarilionie". Tam też
zawarta jest cała historia świata. Zarówno w "Hobbicie", "Silmarilionie",
jak i we "Władcy pierścieni" są mapy, dzięki którym można poznać tereny,
na których toczy się akcja, bądź o których jest mowa. Choć informacje
zawarte w "Silmarilionie" w większości nie odwołują się bezpośrednio do
akcji trylogii, książka stanowi "kopalnię" wiedzy dla tych, których świat
stworzony przez Tolkiena w trylogii zainteresował. Czytając jego książki
ma się wrażenie, że świat przedstawiony dopracowany jest do ostatniego
szczegółu. Nie ma tam miejsca na białe plamy. Jeśli czytamy, że bohater
znajduje się w jakimś miejscu, to wiemy, co znajduje się na północ od
niego, co na południe itd. W związku z tym (na dodatek znamy jeszcze cel
jego podróży) możemy przewidzieć dalszą akcję. Czytelnik dzięki zawartym w
książce informacjom, a także mapom może wywnioskować wiele informacji
samemu. Np. jeśli bohaterowie przejdą przez Bramę Rohanu, to znajdą się w
Rohanie, w dodatku Rohan leży na południe od miejsca, w którym się
znajdują - więc klimat na pewno się ociepli. Jasno określony jest także
czas akcji - podawane są dokładne daty. Można więc wyliczyć sobie, kiedy
będzie pełnia, czy bohaterowie zdążą zejść z gór przed początkiem zimy
itp. Oczywiście są u Tolkiena zaskakujące zwroty akcji, odkrywamy także
nieznane elementy świata przedstawionego, które jednak najczęściej
zapowiadane są wcześniej, np. Entowie zamieszkujący Fangorn.
Zupełnie inaczej jest u Sapkowskiego. Określone elementy świata
przedstawionego pojawiają się tylko wtedy, gdy są one niezbędne dla akcji
lub gdy uzupełniają ten świat o elementy logicznie wynikające z akcji[3],
np. jeśli bohater otrzymuje pieniądze, to znaczy, że musi istnieć mennica,
która te pieniądze bije i że muszą one być uznanym środkiem płatniczym w
danym rejonie. Nie mamy żadnej mapy ani bestiariusza, dowiadujemy się o
świecie tyle, ile sami jesteśmy w stanie wyczytać, lub domyślić się z
treści. O tyle utrudnia to orientację, w przeciwieństwie do np. powieści
realistycznej, że nie wiemy, co gdzie jest, jakie jeszcze dziwne zjawiska
możemy spotkać. Często nie wiadomo nawet, podczas której pory roku akcja
ma miejsce. W prawie każdym opowiadaniu pojawia się coś niespodziewanego,
może być to smok zmieniający się w człowieka[4], młodzieniec zaczarowany w
potwora[5] lub nowa, nie znana wcześniej rasa vexlingi[6]. Z opowiadania
na opowiadanie nasza wiedza pogłębia się, ale wciąż zostają w niej puste
miejsca.
Odniesienia do rzeczywistości pozatekstowej
Schemat "Władcy pierścieni" przypomina opowieści o rycerzach króla
Artura. Najpierw zawiązanie akcji, później wplątanie w nią bohatera lub
bohaterów, następnie konsekwentne jego lub ich dążenie do celu lub do
wypełnienia zadania[7]. Na końcu następuje zwycięstwo. Tu zwykle baśnie
(które mają często podobną budowę) kończą się, natomiast Tolkien wprowadza
nowy element - odbudowę powojennych zniszczeń. Nie jest to zatem typowy
"happy end", a raczej podliczenie tego, co się udało wygrać i tego, co
zostało utracone. Wielkim plusem jest zwycięstwo, minusami natomiast
śmierć wielu bohaterów i zniszczenia, których odbudowa potrwa wiele lat.
Jest to wpływ jaki na Tolkiena wywarła I wojna światowa, w której brał
udział.
Innym nie spotykanym w baśniach elementem, jest osadzenie akcji
dokładnie w miejscu i czasie, nie zaś "za siedmioma górami...". W
przeciwieństwie do bajek i opowieści o rycerzach Okrągłego Stołu, we
Władcy pierścieni nie tylko wielkie czyny są przedmiotem opisu - obok nich
życie toczy się dalej, farmerzy uprawiają swe pola, ludzie spotykają się w
gospodach, kupcy podróżują w interesach, jednym słowem zajmują się swoimi
sprawami. Świat przedstawiony jest pełny. Wydarzenia, w których biorą
udział bohaterowie, są kluczowe dla świata, w którym istnieją.
Zupełnie inaczej jest w opowiadaniach Sapkowskiego. Choć główny wątek
kończy się wraz z opowiadaniem, to czasem postacie i konsekwencje wydarzeń
pojawiają się w następnych opowiadaniach bądź w sadze. Np. losy Ciri,
którą czytelnik poznaje w opowiadaniach "Miecz przeznaczenia"[8] i "Coś
więcej"[9] kontynuowane są w sadze z postaci drugorzędnej staje się ona
główną bohaterką. Historia wszystkich opowiadań jest właściwie historią
wiedźmina i jego znajomych. Opowiadania ułożone są chronologicznie, lecz
nie stanowią ciągu. Wyjątkiem w tym układzie jest tom "Ostatnie życzenie",
w którym właściwą akcją jest ta opisana w krótkich rozdzialikach "Głos
rozsądku", a opowiadania są potraktowane jako retrospekcja. W pozostałych
tomach rozstajemy się z bohaterami na końcu jednego opowiadania i gdy
zaczynamy czytać następne jesteśmy jak gdyby na początku nowej historii.
Nie mamy pojęcia o tym, co wydarzyło się pomiędzy jednym i drugim
opowiadaniem, chyba że ma to znaczenie dla akcji i w tekście będzie jakaś
wzmianka o tym.
Jeszcze większe różnice występują w elementach świata
przedstawionego. U Tolkiena nie ma ani słowa, np. o systemie ekonomicznym
panującym w jego świecie. Wiadomo tylko, że rolnicy żyją z uprawy płodów
rolnych i hodowli zwierząt. U Sapkowskiego wyraźnie przedstawiony jest
system ekonomiczny rządzący światem. Wiadomo np. że jeśli gdzieś wybucha
wojna, to ceny broni na sąsiednich rynkach wzrosną. W pierwszym tomie sagi
p.t. "Krew Elfów" dowiadujemy się więcej o tym systemie, wydarzenia
polityczne mają wyraźny wpływ na handel, wysokość podatków czy wojnę celną
pomiędzy królestwami. Podobnie jest z polityką. U Tolkiena sprawa jest
jasna, Sauron wraz ze swoimi orkami jest wrogiem Gondoru, Saruman zdrajcą.
Ludzie, elfy, krasnoludy, hobbici i inne plemiona mogą stanąć tylko po
jednej albo drugiej stronie. Co do administracji wiadomo tylko, że
większość państw to monarchie absolutne - wyjątkiem jest Shire, którego
ustrój został pokrótce w książce, a raczej w dodatkach objaśniony.
U Sapkowskiego królowie nie mają tak "łatwego" życia, jak u Tolkiena-
muszą liczyć się z różnymi grupami nacisku, np. lobby kupieckim,
czarodziejami, druidami, kapłanami, obcymi mocarstwami itd. Oprócz tego
każda z tych grup pilnuje swoich własnych interesów, często sprzecznych z
polityką innych grup, bądź nawet państwa. Poczynaniami postaci nie kierują
szlachetne i wzniosłe cele, jak u Tolkiena, lecz raczej własna korzyść.
Zawiązują się sojusze, pakty są zrywane. Można zaryzykować stwierdzenie,
że systemy polityczne w świecie przedstawionym u Sapkowskiego są w pewnym
stopniu odwzorowaniem systemów z rzeczywistości pozatekstowej, znanej z
historii bądź nawet z czasów obecnych. Sapkowski zresztą nie kryje się z
tym. Wyraźnie pokazuje, iż pomysły czerpie z otaczającego go świata, np.
analogie: mały niziołek Franklin interesujący się piorunami - Benjamin
Franklin; Oxenfurt, miasteczko uniwersyteckie - Oxford; imię doradcy
królewskiego Dijkstra zostało najprawdopodobniej przeniesione wprost z
napisu na holenderskiej ciężarówce parkującej w pobliżu domu autora;
wyroki śmierci wydane i wykonane na dowódzcach wojsk Nilfgaardu po klęsce
pod Sodden przypominają Stalina i jego czystki; podżeganie elfów,
krasnoludów i innych nieludzi do organizowanie się w komanda Scoia'tael
zostało zaczerpnięte z historii współczesnej - finansowanie większości
organizacji terrorystycznych przez ZSRR. Przy czym Sapkowskiemu nie
chodzi tu o jakieś aluzje do sytuacji politycznej obecnej czy
historycznej, jest to raczej czerpanie ze świata pozatekstowego pomysłów w
celu stworzenia bardziej dopracowanego świata przedstawionego.
Tymczasem cała trylogia Tolkiena zaczerpnięta została z wyobraźni, są
tam oczywiście odwołania do mitów i legend, lecz przecież te także
powstały przy wielkim udziale wyobraźni. Choć wielu czytelników "Władcy
pierścieni" próbowało przypisać analogie do II wojny światowej, bądź do
sytuacji społeczno-politycznej ówczesnej Europy, większość szybko się z
tego wycofała i zaczęła postrzegać świat przedstawiony jako twórczy raczej
niż odtwórczy. Zgodność takiego traktowania trylogii z intencjami autora
potwierdza on sam[10]. Widać w tym dziele wiele analogii do innych
utworów. W filmie "J. R. R. Tolkien, portret pisarza" porównywane są
niektóre fragmenty "Władcy pierścieni", opisujące krainę Mordor i
otaczające ją okolice, do "Ziemi jałowej" T. S. Eliota, choć ja uważam, że
raczej należało by się odnieść do pierwowzoru obu tych krain, do ziemi
jałowej z mitów arturiańskich, tym bardziej że wielkim podobieństwem w obu
jest wypełnienie zadania (we "Władcy pierścieni" jest to zniszczenie
pierścienia, a w legendzie znalezienie świętego Graala i uzdrowienie króla
Rybaka), które powoduje odrodzenie ziemi.
Magia
We Władcy pierścieni poznajemy kilka postaci mających zdolności
magiczne: Gandalf, Radagast Bury, Saruman, Sauron, Galadriela, Elrond i
Nazgule. Pierwsze cztery postacie to Ainurowie - "Istoty Święte, zrodzone
z Jego [Eru zwany także Iluvatarem - stworzyciel świata] myśli. Ci byli z
Nim wcześniej, niż powstało wszystko inne."[11] Mają one siły i zdolności
przewyższające możliwości wszystkich innych stworzeń zamieszkujących
Śródziemie. Pozostałe postacie posiadały moc dzięki sile magicznych
pierścieni, wykutych przez elfów. Możliwości czy granice czarów pozostają
w strefie domysłów. Jesteśmy świadkami różnych magicznych wyczynów, np.
sztuczne ognie Gandalfa czy zwierciadło Galadrieli, lecz nic ponadto o
magii nie wiemy.
U Sapkowskiego magia ma zupełnie inny charakter, właściwie każdy kto
przejawia jakieś zdolności i ukończy odpowiednią szkołę, może zostać
czarodziejem lub czarodziejką. Magia nie jest zjawiskiem
nadprzyrodzonym, czerpie się ją z natury, z czterech żywiołów: ognia,
ziemi, wody i powietrza - pomysł zaczerpnięty ze średniowiecznej alchemii.
Wraz z jedną z głównych bohaterek, Ciri, poznajemy kilka faktów związanych
z pochodzeniem magii, z jej możliwościami czy sposobami wykorzystania. U
Tolkiena magia była narzędziem w walce, służyła do leczenia ran lub
wyjątkowo rozrywce (ognie sztuczne). Tutaj służy właściwie do wszystkiego;
od trywialnego podgrzania wody na kąpiel lub teleportowania krabów na
obiad, po zabijanie, leczenie, torturowanie, czy choćby odmładzanie się.
Magia jest uporządkowana, w zależności od stopnia wtajemniczenia różne są
możliwości czarodziejów. Arcymistrz może dużo więcej, niż świeżo upieczony
adept. Występuje także specjalizacjia magów - jedni są n.p. od iluzji,
inni od leczenia itp. Różnie także jest magia odbierana przez opinię
publiczną od zachwytu, poprzez pragmatyzm, do całkowitego potępienia.
Przypomina to sytuację nauki pod koniec XX wieku. Wnikliwa jej
obserwacja oraz wszelkich związanych z nią odkryć czy sporów wokół niej
się toczących pozwoliły Sapkowskiemu wnieść wiele elementów ożywiających
jego świat i czyniących ten świat bardziej realistycznym. Słowa
wypowiadane przez niektóre postacie dobitnie przypominają rozmowy które
można usłyszeć na ulicy czy w tramwaju. Powszechność przedmiotów
magicznych zabezpieczających np. dom przed włamaniem, ludzi przed
chorobami, urokiem czy okradzeniem, przypomina powszedniość cudów techniki
- magnetowidy, komputery w każdym domu, pagery i telefony komórkowe w co
drugiej kieszeni.
Społeczeństwo
W krótkim czasie po wydaniu "Hobbita" w wielu krajach zaczęły się
tworzyć kluby miłośników hobbitów. Można by się zapytać, co takiego w tych
niziołkach jest, że wzbudziły taki entuzjazm? Może to, że Tolkien stworzył
postacie prawie idealne? Owszem hobbici mieli wady i to nawet dużo wad,
byli obżartuchami, nie oddawali pożyczonych książek, nie odpisywali na
listy, plotkowali o sobie nawzajem, często obrażali się i kłócili,
"pożyczali" nie swoje parasole i zbyt często zaglądali do gospody. Ale z
drugiej strony, mieli także zalety - byli dobroduszni, weseli, umieli
dobrze się bawić, pomagali sobie nawzajem, w razie potrzeby umieli
zapomnieć o niechęciach i zjednoczyć się we wspólnym celu. Ich zalety w
znacznym stopniu przewyższają ich wady. Życie hobbitów jest proste, ale i
przyjemne. Shire jest tym do czego wielu ludzi tęskni - oazą spokojnego i
dostatniego życia - światem idealnym, światem zrodzonym z fantazji i
wyobraźni.
Społeczność ludzka jest bardzo podobna do mieszkańców Shire, ta
mieszkająca w Bree, jak i ta pod samą granicą Mordoru w Gondorze i
Rohanie. Ludzie też kochają spokojne i dostatnie życie, które w
przeciwieństwie do hobbitów nie jest im dane - pada na nich cień Saurona.
Świadomość tego czyni ich poważnymi, nieufnymi i podejrzliwymi. Żyją w
ciągłym strachu przed wojną, która może być końcem wszystkiego, co znali i
kochali.
Zupełnie inaczej jest z elfami. Trudno je opisać, jak mówi Sam o domu
w Rivendell: "To bardzo duży dom i bardzo dziwny. Coraz to coś nowego się
odkrywa i nigdy nie wiadomo, jaka niespodzianka czeka za zakrętem. A te
elfy! Gdzie się ruszyć - elfy. Niektóre jak królowie - groźne i dostojne -
a inne znów wesołe jak dzieci. A muzyka, a śpiewy jakie!"[12]. Oprócz tego
towarzyszy elfom smutek - wiedzą, że już niedługo będą musiały opusić
Śródziemie i wszystko to, co w nim pokochały. Odchodzą elfy, odchodzą
krasnoludy nowym władcą Śródziemia zostaje człowiek. Smutek przemijania
towarzyszy nie tylko Tolkienowi.
Także motyw opanowywania ziemi przez ludzi jest jednym z głównych
tematów opowiadań i sagi Sapkowskiego. Przejmowanie władzy przez człowieka
jest tu dużo bardziej brutalne. Ludzie przybyli na statkach i tam gdzie
elfy i inne plemiona szybko oddały swoje ziemie przybyszom, obyło się bez
wojny, natomiast tam, gdzie były opory, następowały rzezie i masowe mordy
- wolno żyć tylko tym nieludziom, którzy się zasymilują lub dadzą
zamknąć w rezerwacie, jak elfy w Gwenllech - pomysł zaczerpnięty i
wspaniale przerobiony na potrzeby tego świata z historii Ameryki
Północnej. Postawy bohaterów zaś zostały zaczerpnięte z otaczającego nas
świata. Mamy tu prawdziwe spectrum postaci - od płatnych morderców (bracia
Micheletowie) do kapłana (Chapelle), od artysty (Jaskier) do bankiera
(Giancardi), od oszusta pokroju Codringhera do uczciwego kupca
(Biberveldt), od króla (Vizimir) do posłańca (Aplegatt) itd. i osobowości
- od ekstremistów do pacyfistów (Dorrogeray), od nimfomanek (Filippa
Eilhart) do zdrajców (Vilgefortz), szpiegów (Dijkstra), błędnych rycerzy
(Eyck) i różnego rodzaju mutantów (sam Geralt, Renfri) itp. itd. Cały
przegląd przez społeczeństwo, wszyscy których spotykają główni bohaterowie
podróżując po gościńcach, odwiedzając zamki, gospody, wsie, miasta i
zamtuzy. Jak widać, moralność społeczeństwa nie stoi tu na tak wysokim
poziomie, jak u Tolkiena, choć i u niego zdarzają się zdrajcy i wyrzutki
społeczeństwa (Saruman, Bill Ferny, Smoczy Język), to są to raczej
wyjątki. Większość społeczności jest raczej taka jak hobbici. Wyjątkiem są
oczywiście orki, gobliny, haradrimowie itp. lecz oni zostali tak stworzeni
przez Melkora lub ulegli degeneracji.
Bohaterowie
Bohaterów Tolkiena można zakwalifikować do postaci baśniowych, choć
nie do końca. Pomimo jasno postawionej granicy pomiędzy czarnymi i białymi
charakterami niektórzy z nich mają wątpliwości i błądzą. Boromir
zbłądził pożądając pierścienia. Aragorn nie wiedział, czy iść za Frodem i
Samem, czy odbić z rąk wrogów Pippina i Meriadoca. Frodo w decydującym
momencie także pożądał władzy, jaką daje pierścień. Trudna do
jednoznacznego określenia jest postawa Golluma/Smeagola - dwa imiona
używane przez niego oddają dobro i zło, tak jak na filmach animowanych
aniołek i diabołek, którzy starają się przeciągnąć bohatera na swoją
stronę. Nawet Gandalf nie jest pewien, który korytarz ma wybrać - zły
wybór może przynieść śmierć i pogrążenie w ciemnościach całego
Śródziemia. Wybór drogi, zupełnie jak w legendach arturiańskich, jest
decyzją niezwykle ważną. Pomimo tych wszystkich trudności bohaterowie mają
jasno wytyczony cel, mają za sobą poparcie wszystkich wolnych plemion
zjednoczonych w walce przeciw największemu wrogowi - Sauronowi.
Ileż by dał wiedźmin Geralt za taką jasność sytuacji! Spory pomiędzy
różnymi grupami czy królestwami stawiają go ciągle w sytuacji wymagającej
od niego dokonywania wyborów. Każda ze stron chce go pozyskać dla swojej
sprawy, każda ze stron używa różnych argumentów, aby go do siebie
przyciągnąć. Geralt chce zachować neutralność, każda ze stron ma swoje
racje - Scoia'tael są tylko narzędziem w rękach Nilfgaardu, ale wydaje im
się, że walczą przeciw dominacji człowieka. Ludzie chcą żyć w pokoju, w
związku z tym muszą walczyć ze Scoia'tael. Wolne królestwa nie chcą znowu
zostać podbite przez Nilfgaard, więc prowadzą przeciw niemu wojnę, w
której giną niewinne krasnoludy, elfy, niziołki i gnomy. To z kolei
powoduje zemstę Scoia'tael. Do tego dochodzi jeszcze spór czarodziejów
podzielonych na dwa stronnictwa. Z jednej strony nietolerancja i rasizm, z
drugiej niemożność udzielenia pomocy poszkodowanym, nie będąc przy tym
posądzonym o zdradę. I w środku tej zawieruchy Geralt ze swymi skrupułami,
dylematami i próbą zachowania tego, co jest dobre w człowieczeństwie
poprzez próbę ratowania małej Ciri. Choć prawie wszyscy traktują go jako
potwora, odmieńca i mordercę, jawi on się nam jako bardziej ludzki niż
niejeden z ludzi. Ale niewielu jest to w stanie zrozumieć, chyba tylko
Jaskier i Essi Daven. Lecz oni są poetami i jak mawia Jaskier mają dar
dostrzegania tego, czego inni śmiertelnicy nie widzą. Geralt rzucany jest
przez historię z jednej strony na drugą. Chyba najlepiej ilustruje to
zjawisko jedno z opowiadań pt. "Mniejsze zło", a szczególnie słowa Renfri:
"Istnieje tylko Zło i Większe Zło, a za nimi oboma w cieniu, stoi Bardzo
Wielkie Zło. Bardzo Wielkie Zło, Geralt, to takie, którego nawet wyobrazić
sobie nie możesz, choćbyś myślał, że nic cię już nie może zaskoczyć. I
widzisz, Geralt, niekiedy bywa tak, że Bardzo Wielkie Zło chwyci cię za
gardło i powie: Wybieraj, bratku, albo ja, albo tamto, trochę
mniejsze."[13] Innym bohaterom łatwiej jest opowiedzieć się po którejś ze
stron, choć też nie do końca. Jaskier, będący sziegiem, nie wydaje jednak
swego przyjaciela. Triss Merigold, winna posłuszeństwo tym którzy darowali
jej życie, nie zdradza jednak miejsca pobytu Ciri.
Poza przedstawieniem głównych bohaterów, Geralta i Ciri, poznajemy
dość dokładnie inne postacie. Jedną z nich jest Jaskier postać, o której
Yennefer mówi: "Wysondowałam mu mózg do samego dna. Wiele tam nie ma.
Trochę świństw, kilka marzeń, mnóstwo poezji."[14] Właściwie, jakby się
wydawało, nic dodać, nic ując. A jednak. Pomimo, iż jest tchórzem, udaje
się do Geralta do Brokilonu ryzykując życiem. Wydaje się, że jest
roztrzepanym nieudacznikiem, a tu okazuje się, że potrafi być szpiegiem. Z
jednej strony jest Jaskier wybitnym poetą, a z drugiej ma swoją "ciemną
stronę talentu", Jako żywo przypomina on czasami postać Mozarta z filmu
Milosa Formana "Amadeusz". Tworząc takie postacie znakomicie udało się
Sapkowskiemu oddać złożoność natury ludzkiej. Każdy bohater jest inny i
często nie mogą się oni nawzajem zrozumieć.
Także u Tolkiena bohaterowie są między sobą bardzo zróżnicowani.
Oprócz cech typowych dla plemion, z których pochodzą, zachodzą pomiędzy
nimi także różnice charakterów. Dużo można by napisać o różnicach
pomiędzy np. Frodem i Samem, a jeszcze więcej o różnicach występujących
pomiędzy np. ludźmi i niziołkami ale nie jest to tematem tej pracy.
Język
Jedną z różnic między dziełami obu autorów, której nie wolno pominąć,
jest język, którego używają bohaterowie. U Tolkiena charakterstyczna jest
poprawność językowa, dokładność, z jaką bohaterowie się wyrażają.
Słusznie zauważone zostały tu elementy epopeji - styl jest wyraźnie
wysoki. Ponadto dość często cytowane są fragmenty poezji bądź to elfów,
bądź ludzi czy hobbitów. Brak u niego przekleństw bądź wulgaryzmów.
Wspomina się tylko, że język orków był plugawy.
Sapkowski potraktował język jako element ubarwiający jego dzieła a
zarazem urealniający świat przedstawiony. Wulgaryzmów i przekleństw
używają zarówno królowie jak i najemne zbiry, lecz słownictwo i składnia
różnią się w zależności od środwiska. Postacie z niższej klasy często
przekręcają trudnejsze wyrazy np. "ambaras" zamiast ambasador,
"konfesjonalnie" zamiast konwencjonalnie, czy "kociozmora" zamiast
kikimora. Różnice występują także w składni. W wypowiedziach bohaterów,
obok słów używanych na świecie od niedawna np. mutant, psychika czy
telekineza, znajdujemy wiele archaizmów mających oddać atmosferę epoki,
np. zamtuz, rzyć, tamój, nie lza, ubić itd.. Nie mając odpowiedników w
staropolskim, Sapkowski z odwagą wprowadza te współczesne słowa,
pomagające zrozumieć skutki, bądź sposoby działania czarów.
Kilka cech wspólnych
Tolkien jako ojciec gatunku jest także "prawodawcą" różnych stworzeń
i ludów zapełniających niejeden świat przedstawiony w literaturze fantasy.
Oczywiście krasnouludy czy elfy istniały wcześniej, w mitologii
skandynawskiej, lecz w tej postaci zaistnały dzięki Tolkienowi. W dużej
części Sapkowski korzysta z "bestiariusza"[15] stworzonego przez Tolkiena,
włączając nawet hobbitów (pod nazwą niziołków) i trolli. Także
starszeństwo elfów, krasnoludów i innych ludów względem ludzi zostało
zachowane. Oprócz cech żywcem przeniesionych z Tolkiena, Sapkowski dodaje
do swego "bestiariusza" ogromną ilość różnego rodzaju potworów, czasami
wymyślonych a czasami wziętych z bajek, jak np. diabeł z opowiadania
"Kraniec świata".[16] Także język elfów czy wspólna mowa zostały przejęte
z "Władcy pierścieni".
O szczegółach i detalach przejętych przez Sapkowskiego od Tolkiena
można by napisać cały referat, wspomnę więc tylko o kilku: problem
ekologii i zanieczyszczenia środowiska, wygląd i wiele cech krasnoludów
(np. ich ulubiona broń - topór), uwielbienie poezji i muzyki przez starsze
ludy - szczególnie elfy, życie w zgodzie z naturą (m.in. elfy i
krasnoludy), zamieszkiwanie elfów w lasach a krasnoludów w górach itd.
Podsumowanie
Jak wynika z eseju, więcej dzieli, niż łączy dzieła obu pisarzy, choć
to co łączy, jest niewątpliwie ważniejsze. Sam pomysł umieszczenia akcji w
"never, never landzie" świadczy o przynależności tych utworów do jednego
gatunku. Także, nie udało się Sapkowskiemu uciec przed piętnem, jakie
Tolkien na nim odcisnął - i wydaje mi się, że Sapkowski nawet nie próbował
przed nim uciec. Swój świat przedstawiony zbudował na mocnych
fundamentach stworzonych przez Tolkiena, dodając do niego sporo własnych
elementów i kształtując zgodnie z tym, co zaobserwował w rzeczywistości
pozatekstowej. Tolkien bardziej oparł się na fantazji i wyobraźni, według
Christophera Tolkiena, syna pisarza i redaktora "Silmarillionu",
stworzenie własnego świata było próbą zastąpienia czymś lepszym naszej
okropnej i okrutnej rzeczywistości - próbą eskapizmu.[17] Sapkowski
natomiast przed niczym nie ucieka, pozwala mu to dowolnie czerpać z naszej
rzeczywistości, choć jak wynika z jego utworów jest ona dla niego równie
okrutna, bezsensowna i okropna, jak dla Tolkiena.
O wybitności obu pisarzy świadczy także dopracowanie światów
przedstawionych w najdrobniejszych detalach. Choć pisałem, że u
Sapkowskiego jest sporo "białych plam" na "mapie" świata przedstawionego w
porównaniu z Tolkienem, to jednak przyznać muszę, że nie mają one wpływu
na akcję, i że nie ma tam niekonsekwencji bardzo często spotykanych u
innych autorów fantasy.
Próbowałem sobie zadać pytanie, który ze sposobów pisania bardziej mi
odpowiada. Przyznam się, że nie wiem. U Tolkiena wzrusza mnie poetyczny
nastrój i piękno jakie umiał stworzyć oraz atmosfera, która sprawia, że
czytelnik wierzy w istnienie tolkienowskiego świata. U Sapkowskiego
podobają mi się zabawne scenki i dialogi. Zachwyt natomiast wzbudza
fenomenalny zmysł obserwatorski tego pisarza i sposób w jaki swoje
obserwacje przekształca w pasjonującą powieść.
(c) Mateusz Poradecki, 1996
mateusz@focus.net.pl
1 B. Strachey, Journeys of Frodo.
2 D. Day, Bestiariusz tolkienowski, Zysk i ska, Poznań 1996.
3 Potwierdził to sam Andrzej Sapkowski w rozmowie odbytej z autorem tego
eseju 26 kwietnia 1996 r.
4 A. Sapkowski, Granica możliwości, [w:] Miecz przeznaczenia, SuperNOWA,
Warszawa 1992.
5 A. Sapkowski, Ziarno prawdy, [w:] Ostatnie życzenie, SuperNOWA, Warszawa
1993.
6 A. Sapkowski, Wieczny ogień, [w:] Miecz przeznaczenia, SuperNOWA,
Warszawa 1992.
7 Chodzi mi tu konkretnie o to, co Anglicy nazywają terminem "quest",
czyli przeznaczenie, a może raczej poszukiwanie swego przeznaczenia i
zadania, które dany bohater musi wypełnić, a następnie próba jego
realizacji.
8 A. Sapkowski, Miecz przeznaczenia, [w:] Miecz przeznaczenia, SuperNOWA,
Warszawa 1992.
9 A. Sapkowski, Coś więcej, [w:] Miecz przeznaczenia, SuperNOWA, Warszawa
1992.
10 J. R. R. Tolkien, portret pisarza., reż. Derek Bailey, oprac. Judi
Dench.
11 J. R. R. Tolkien, Silmarillion, tłum. Maria Skibiniewska, Czytelnik,
Warszawa 1985, s. 11.
12 J. R. R. Tolkien, Wyprawa, tłum. M. Skibiniewska, Czytelnik, Warszawa
1961, s. 290.
13 A. Sapkowski, Mniejsze zło, [w:] Ostatnie życzenie, SuperNOWA, Warszawa
1993, s. 106.
14 A. Sapkowski, Ostatnie życzenie, [w:] Ostatnie życzenie, SuperNOWA,
Warszawa 1993, s. 244.
15 Bestiariuszem pozwoliłem sobie tu nazwać zespół wszystkich ludów,
zwierząt, roślin i potworów, umieszczonych przez autora w świecie
przedstawionym.
16 A. Sapkowski, Kraniec świata, [w:] Ostatnie życzenie, SuperNOWA,
Warszawa 1993.
17 Rozmowa z Chrisopherem Tolkienem w J. R. R. Tolkien, portret pisarza.,
reż. Derek Bailey, oprac. Judi Dench.
|
[ BEZ POLSKICH ZNAKÓW ]
© '98 by John MacKanacKy (aka Jacek Suliga)
mkk@sapkowski.fantasy.art.pl