"Ballada o Łowcy" by Toudi & Gnomek
[BALLADA.TXT]
Płomień i metal.
światło i cień
Wszystko splecione jak jeden sen
Słowo i cisza, krzyk bólu i jęk
I krew na mych dłoniach,
a w twoich oczach zdziwienie i lęk
Serce demona przecięte na pół
Nóż po rękojeść wtopiony w stół
Magiczna tarcza - Mój gniew i twój żal
I zapach kobiety,
po której pozostał jedwabny szal
Samotność to klątwa, dziedzictwo to gniew
Zgłodniały demonie już słyszę twój zew
Dosiadam wierzchowca i pędzę przez noc
Czarownik i Wiedźmin,
a każdy z nich inną ma na mnie moc
Dzisiaj znów łowy, dym, ogień i zew
Krwi potok płynący, ból, płacz i gniew
Życie tak mija, to samo co dnia
Czy sił mi starczy,
bym toczył tę walkę wciąż sam
Kiedyś nadejdzie koniec mych dni
Osłabną ramiona, miecz wypadnie z nich
I demon, co gniewu ma więcej niż ja
Zakończy me życie
i ześle spoczynek upragniony od lat
Toudi & Gnomek
|
[ BEZ POLSKICH ZNAKÓW ]
© '98 by John MacKanacKy (aka Jacek Suliga)
mkk@sapkowski.fantasy.art.pl