Świetny pomysł wydawnictwa SuperNOWA - antologia opowiadań o kotach
autorstwa czołowych nazwisk polskiej fantastyki, wydana tuż przed
Gwiazdką, pojawiła się szybko na listach bestsellerów. Kociarze-fantaści
uznali ją za prawdziwy rarytas - przynajmniej dopóki nie zaczęli lektury.
Spis treści wygląda jeszcze nieźle, widnieją tam Sapkowski, Białołęcka,
Wolski, Dukaj, Żerdziński. Już jednak tytuły poszczególnych opowiadań
nawiązują do "kocich" banałów - widać jasno, że będziemy czytać o workach,
źrenicach, egipskich boginiach i kociej muzyce. Zachodzi podejrzenie, że
mamy tu 13 opowiadań pisanych lub przerabianych na zamówienie, a kluczem
do ich powstania były głównie skojarzenia językowe z wyrazem "kot".
Zbiór pozornie zawiera 13 opowiadań, właściwie powinno się mówić o
modelu 1+12 - bardzo dobre "Złote popołudnie" Andrzeja Sapkowskiego
ciągnie za sobą pozostałe mniej lub bardziej nieudane chałtury. Narratorem
"Złotego popołudnia" jest słynny kot z Cheshire, opisywany przez Lewisa
Carrolla - i jest to narracja niesamowita. Sapkowskiemu udało się naprawdę
oddać głos kotu, postacie i wydarzenia ze znanej bajki oglądamy więc
oczyma kogoś, kto myśli wedle obcej, nieludzkiej logiki. To, co u Carrolla
najpiękniejsze - surrealistyczne zacięcie, zdolność porządkowania
rzeczywistości wedle reguł obcych ludzkiemu postrzeganiu, znajdujemy i w
opowiadaniu Sapkowskiego. Jak na dobrą literaturę przystało, ze "Złotego
popołudnia" dowiadujemy się więcej, niż zostało napisane - istnieje wymiar
równoległy, świat kociego uśmiechu, gdzie czas i przestrzeń mają inne
znaczenie. Kot opowiada, sam pozostając tajemnicą. "Złote popołudnie" to
wywrotowa bajka dla niegrzecznych dzieci i niegrzecznych dorosłych,
odwraca znane wątki, umieszcza w innym kontekście, łączy z późniejszymi
interpretacjami, pokazuje, jak funkcjonują w wyobraźni pisarza, krytyka i
czytelnika.
"Złote popołudnie", potem długo, długo nic i wreszcie pięć opowiadań
średnich, które mogłyby być lepsze, gdyby nie koty. Każde z nich
prezentuje charakterystyczne cechy pisarstwa swojego autora. Dębski w
"Aaa, kotki dwa..." sporządził kolejną quasi-kryminalną intrygę - mamy tu
policję, zagadkę, suspens i całkiem nieźle poprowadzoną akcję. Niestety,
wszystko psuje wyraźnie na siłę dodany kot. Zimniak zręcznie kpi z Księgi
Rodzaju (i informatyki) w "Rozpakuj ten świat, Evitt". Rozgrywa swoją
małą, narracyjną gierkę, doprowadza do kulminacji, a potem osłabia tekst
dopisując "drugie dno" z kotem w roli głównej. Lewandowski po raz kolejny
w dość zabawny sposób wciela swoje wybujałe ego w postać genialnego
intelektualisty. Tym razem jest to filozof, mający wiele wspólnego z
Radosławem Tomaszewskim - autor zaznacza to nawet w przypisie. Filozof
odkrywa, jak to miał w zwyczaju i Tomaszewski, prawdziwą zasadę rządzącą
kosmosem, wypija kilkanaście kufli piwa i doświadcza miłosnych uniesień.
Gdyby nie koty, lektura byłaby całkiem znośne. Dukaj w "Ponieważ kot"
zajmuje się problemami postrzegania świata i sposobami, jakimi mózg
generuje znaczenia. Jego wywód komplikuje się jednak ponad miarę, wszystko
zaś wykańcza, dosłownie i w przenośni - kot.
Do tych średnich utworów należy też zaliczyć "Muzykantów", drugie
opowiadanie Sapkowskiego. Ideologiczne (pod hasłem "Nie męczcie zwierząt")
i dość mętne strukturalnie, zachowuje bardzo dobry styl. Sapkowskiego nie
zawodzi pisarskie wyczucie, udaje mu się stworzyć klaustrofobiczną, ponurą
atmosferę betonowego miasta "nigdy i nigdzie". Konsekwentnie buduje
nastrój - niestety, poza epizodami fabuły, poza postaciami i szlachetnym,
acz niefortunnym tutaj przesłaniem. Wiemy, że czytamy horror, że zagłada
jest nieuchronna - styl wciąga, zdania są piękne, lecz nie tworzą spójnej
całości. Zdaje się, że to najgorszy kawałek w karierze Sapkowskiego.
Jeśli zaś chodzi o pozostałe utwory "Trzynastu kotów", to najlepiej o
nich miłosiernie zamilczeć. Największym rozczarowaniem są "Usta Boga" Ewy
Białołęckiej. Szkoda, że autorka takiego formatu zdecydowała się na
publikację utworu tak nieprzemyślanego.
Dominika Materska i Ewa Popiołek
|
[ BEZ POLSKICH ZNAKÓW ]
© '98 by John MacKanacKy (aka Jacek Suliga)
mkk@sapkowski.fantasy.art.pl