Odpowiedzi czytelników na anonim Prowoka
Czytelnicy i "Fantastyka"
List starego Prowoka (nazwisko i adres znane redakcji) wydrukowany w
"Nowej Fantastyce" nr 6/90 ("Na młot Odyna! Dokąd jedzie ten pociąg?")
wywołał burzę. Na tę zimną prowokację niektórzy obrońcy Andrzeja
Sapkowskiego odpowiedzieli bardzo emocjonalnie. Stary Prowok wiedział
chyba co robi ukrywając się pod pseudonimem.
Ten pociąg jedzie do przodu!
...I zabiera ze sobą wszystkich, którzy chcą się dobrze bawić.
Oczywiście z wyjątkiem Panów Prowoków, którzy zostają na stacji,
wpatrzeni ze zdumieniem w oddalające się światła.
Na początek trochę informacji znanych każdemu mającemu jakieś pojęcie
o fantasy. Odyn walczył włócznią, która nazywała się Gungnir. Był bogiem
mądrości i wojny. Młotem walczył jego syn, bóg grzmotu i błyskawic. Był to
rzecz jasna Thor, a jego broń nosiła nazwę Mjölnir. Niekompetencja, ot co!
A ludzie rozsądni nie mówią o rzeczach, na których się nie znają.
Pan Prowok zarzuca panu Sapkowskiemu drętwy schematyzm. Mam więc
pewną propozycję. Proszę przyjrzeć się twórczości REH-a. I co? Ach, jasne!
Mr Howard też jest osłem, a jego sława to jedno wielkie nieporozumienie.
(...) "Spłycenie wszystkiego, co tylko da się spłycić, banał, trywialność
i łopatologia królują tu niepodzielnie". (...) Pan Prowok nie chce czytać
schematycznej literatury. Nie chce tej, która daje odrobinę relaksu i
odprężenia w zwykłym, szarym życiu. Wie pan co, szanowny panie Prowoku?
Proszę poczytać sobie dadaistów. To literatura akurat dla Pana. Absolutnie
aschematyczna.
Poczciwy, dobry pan Prowok! Brakuje mu magii stwarzającej światy. Nie
podoba mu się, nazwijmy to, "magia techniczna". Mag-inżynier to nie dla
niego. O nie! Cóż, widocznie Mr Anderson ("Trzy serca i trzy lwy") też
jest tylko durniem. Bo tak chce pan Prowok.
Pan Andrzej Sapkowski p i s z e dobrą literaturę rozrywkową. Może nie
ma talentu Tolkiena, ale moim zdaniem nie jest gorszy od Howarda. A pan
Prowok wyważa otwarte drzwi...
Wasz Sword
Katowice
PS. Tak bardzo boję się zemsty pana Prowoka, że nocami nie śpię ze
strachu. Bo co by to było, gdyby dowiedział się, że nazywam się
Mieczysław Madecki?
* * *
"Drogi" panie Prowok!
Nieznajomość mitologii skandynawskiej mogę panu wybaczyć, ale tego
steku bzdur, które wypisuje w "posłaniu" do "Fantastyki" - NIE!
Jesteś Pan DUREŃ, "drogi" Prowoku!!! Nie analizujesz twórczości
Sapkowskiego, tylko ją oczerniasz! Nie wskazujesz błędów, tylko
popisujesz się, twoim zdaniem, błyskotliwymi sformułowankami, u których
podstaw, jak sądzę, leży grafomańska chęć pisania za wszelką cenę i
zwykła ludzka zawiść wobec talent innych. Wreszcie ten głupawy atak na
młodych pisarzy! Gdy "wystrzelałeś całą amunicję" na Sapkowskiego,
postanowiłeś nie darować i innym! Co w tym konstruktywnego?
Zarzucasz młodym pisarzom "ciężką rękę", brak talentu i kuchenne
drzwi, przez które chcą się wedrzeć do literatury fantasy! Co do dwóch
pierwszych zarzutów odpowiem w pańskim stylu. Potrzebny jest groch, aby
znajdować w nim od czasu do czasu perły. Co do kuchennych drzwi, to
niech przez nie wchodzą. Ważne jest, aby znaleźć się na pokojach. I nie
martw się pan o poziom literacki - rynek (coraz bardziej wybredny)
będzie najlepszym cenzorem.
Tego typu złośliwe przyczynki czytałem już wielokrotnie. Domorośli
krytycy opluwali wszystko - literaturę, teatr, film... Później okazywało
się, że niestrawny film zdobywał Oscara, nieciekawa sztuka święciła sukces
na Broadwayu, a idiotyczna książka sprzedawała się w milionach
egzemplarzy. Ale jedno jest dla mnie pewne! Pan, panie Prowok, już
zdobyłeś tytuł domorosłego krytyka, a pański "liścik" złośliwego
przyczynku!!!
Maciej Łoś
Poznań
* * *
Niech go nie czyta!
...List niejakiego pana "Prowoka", w którym autor niezbyt delikatnie
miesza pana Andrzeja Sapkowskiego z błotem zaszokował mnie, jak nic do
tej pory. Pierwsze, co chciałbym zrobić, to przeczytać opowiadanie fantasy
p. "Prowoka", w którym odchodzi on od schematycznych struktur literatury
fantasy. Gdybym coś takiego przeczytał, cieszyłbym się, a raczej śmiał,
ponieważ opowiadanie fantasy bez schematów tejże literatury nie byłoby
raczej dziełem tego gatunku (a cieszyłbym się, gdyż zapewne stworzyłby
nowy nurt w literaturze światowej).
Gdy przeczytałem "Wiedźmina" i "Kwestę ceny" p. Andrzeja
Sapkowskiego, bez wahania przyznałem opowiadaniom i ich autorowi najwyższe
noty (chciałbym zauważyć, że nie kierowałem się "wynikami konkursów i
sondaży", bo informacje o autorach zostawiam na koniec, aby jak
najobiektywniej ocenić utwór). Natomiast, gdy dowiedziałem się, że AS
uznawany jest za "pierwszego gwiazdora polskiej fantasy", przytaknąłem
tylko z entuzjazmem aprobatą.
Chciałbym jeszcze poruszyć sprawę tzw. "literackiej hybrydy,
wytrzaśniętej przez p. Sapkowskiego" ("Prowok"). Mieszanka charakterów,
tworząca obraz Geralta, może być przez nas tylko podziwiana. (...)
Oczywiście nie neguję prawa obywateli do krytyki, ale są pewne granice i
jeśli ktoś nie znosi danego gatunku, niech go nie czyta...
Tomasz Garkowski
(kl. III LO)
Płock
* * *
To już klasyk!
...Nie przeczę, że mistrz ostatnio spuścił z tonu, ale po pierwsze to
wina pierwowzoru - bracia Grimm spisywali wszystkie bajki jak leci, idąc
na ilość, a nie na jakość, a po drugie mistrzunio odchodzi już do grona
klasyków. Tak! Nie bójmy się tego słowa, moim skromnym zdaniem nie
byłoby "Wisielicy" bez "Wiedźmina" (przepraszam, jeśli uraziłem któregoś z
autorów).
Teraz co do samego Geralta. "Nasz AS", jak się wyraża "nasz krytyk",
jest na niego skazany. Pierwsza próba zmiany bohatera naraziła go na
niepowodzenie ("Droga, z której się nie wraca"), zabrakło zacięcia i czaru
"Wiedźmina" czy "Ziarna prawdy". Pan Prowok pyta skąd się wziął Geralt. To
mu odpowiadam: ano z życia. Czy to nie kochający ojcowie i wzorowi mężowie
mordowali tysiące ludzi w obozach śmierci? Czy "romantyczni" rycerze,
śpiewający dla swych dam miłosne serenady, nie brali się z byle powodu za
łby i czy nie ruszali pod szczytnymi hasłami po łupy? (...) Mówi Pan:
hybryda? Zgoda, ale my wszyscy jesteśmy po trosze hybrydami. Czy Tolkiena
również zaatakuje Pan za tworzenie hybryd? Przecież każda postać
zmieniająca swoje postępowanie pod wpływem Pierścienia będzie nią właśnie.
(...) Wszystkie wady, jakie ma według Pana Geralt są dla mnie jego
zaletami, tym co odróżniało go od ckliwych lub głupich i silnych bohaterów
innych opowiadań i bajek. ("nasz AS" posłużył się prostym przepisem: weź
bajkę, zwulgaryzuj ją, otrzymasz opowiadanie fantasy). Dziś Tristan czy
Rolland nie mają szans na przeżycie, to już prędzej mój ulubiony Cyrano de
Bergerac (notabene postać historyczna) ma szansę wyjść cało z opresji.
Rekapitulując: to nie Geralt jest papierowy, raczej jego tło już się
zużyło. (Było sięgnąć, mistrzu, po Andersena! Na przykład po opowiadanie
"Towarzysz podróży").
Jeszcze jeden zarzut: o przedhomeryckich prawdach. Skoro są już tak
stare, to może tylko elita, do której jak mniemam Pan należy, je zna i
warto by je odtworzyć w powabniejszej szacie. Bo jak mawiał mój znajomek:
"Mądrą kobietę szanuję, ale mądrą i piękną UWIELBIAM!"
A tak na stronie: czytał Pan "Zardzewiały miecz" R. Stillera albo
"Drewnianą broń" G. Owena Baxtera? - tam to dopiero są hybrydy! Palce
lizać!
Skoro tak się utarło, że recenzenci mają pseudonimy, to ja, jako
krytyk recenzentów, mam chyba prawo do dwóch, dlatego kreślę się z
poważaniem
Perrij Tex
Leśmierz
[Wklepała: Joanna Słupek]
|
[ BEZ POLSKICH ZNAKÓW ]
© '97 by John MacKanacKy (aka Jacek Suliga)
mkk@sapkowski.fantasy.art.pl