AS ZONE:

RECENZJE
Odpowiedzi czytelników na anonim Prowoka


Odpowiedzi czytelników
na anonim Prowoka

[Nowa Fantastyka 11(110)/1991]

                       Czytelnicy i "Fantastyka"

       List  starego Prowoka (nazwisko i adres znane redakcji) wydrukowany w
  "Nowej  Fantastyce"  nr  6/90  ("Na młot Odyna! Dokąd jedzie ten pociąg?")
  wywołał   burzę.   Na  tę  zimną  prowokację  niektórzy  obrońcy  Andrzeja
  Sapkowskiego  odpowiedzieli  bardzo  emocjonalnie.  Stary  Prowok wiedział
  chyba co robi ukrywając się pod pseudonimem.


                         Ten pociąg jedzie do przodu!

       ...I  zabiera  ze  sobą  wszystkich,  którzy  chcą  się dobrze bawić.
  Oczywiście   z   wyjątkiem  Panów  Prowoków,  którzy  zostają  na  stacji,
  wpatrzeni ze zdumieniem w oddalające się światła.
       Na początek trochę informacji znanych każdemu mającemu jakieś pojęcie
  o  fantasy.  Odyn walczył włócznią, która nazywała się Gungnir. Był bogiem
  mądrości i wojny. Młotem walczył jego syn, bóg grzmotu i błyskawic. Był to
  rzecz jasna Thor, a jego broń nosiła nazwę Mjölnir. Niekompetencja, ot co!
  A ludzie rozsądni nie mówią o rzeczach, na których się nie znają.
       Pan  Prowok  zarzuca  panu  Sapkowskiemu  drętwy schematyzm. Mam więc
  pewną propozycję. Proszę przyjrzeć się twórczości REH-a. I co? Ach, jasne!
  Mr  Howard  też jest osłem, a jego sława to jedno wielkie nieporozumienie.
  (...)  "Spłycenie wszystkiego, co tylko da się spłycić, banał, trywialność
  i  łopatologia królują tu niepodzielnie". (...) Pan Prowok nie chce czytać
  schematycznej  literatury.  Nie  chce  tej,  która daje odrobinę relaksu i
  odprężenia  w  zwykłym,  szarym życiu. Wie pan co, szanowny panie Prowoku?
  Proszę poczytać sobie dadaistów. To literatura akurat dla Pana. Absolutnie
  aschematyczna.
       Poczciwy, dobry pan Prowok! Brakuje mu magii stwarzającej światy. Nie
  podoba  mu  się,  nazwijmy to, "magia techniczna". Mag-inżynier to nie dla
  niego.  O  nie!  Cóż,  widocznie Mr Anderson ("Trzy serca i trzy lwy") też
  jest tylko durniem. Bo tak chce pan Prowok.
       Pan Andrzej Sapkowski p i s z e dobrą literaturę rozrywkową. Może nie
  ma  talentu  Tolkiena,  ale moim zdaniem nie jest gorszy od Howarda. A pan
  Prowok wyważa otwarte drzwi...

                                                                  Wasz Sword
                                                                    Katowice

       PS.  Tak  bardzo  boję się zemsty pana Prowoka, że nocami nie śpię ze
  strachu.  Bo  co  by  to  było,  gdyby  dowiedział  się,  że  nazywam  się
  Mieczysław Madecki?

                                    * * *

                            "Drogi" panie Prowok!

       Nieznajomość  mitologii  skandynawskiej  mogę panu wybaczyć, ale tego
  steku bzdur, które wypisuje w "posłaniu" do "Fantastyki" - NIE!
       Jesteś  Pan  DUREŃ,  "drogi"  Prowoku!!!  Nie  analizujesz twórczości
  Sapkowskiego,   tylko   ją   oczerniasz!   Nie  wskazujesz  błędów,  tylko
  popisujesz  się,  twoim  zdaniem, błyskotliwymi sformułowankami, u których
  podstaw,  jak  sądzę,  leży  grafomańska  chęć  pisania  za wszelką cenę i
  zwykła  ludzka  zawiść  wobec  talent innych. Wreszcie ten głupawy atak na
  młodych   pisarzy!  Gdy  "wystrzelałeś  całą  amunicję"  na  Sapkowskiego,
  postanowiłeś nie darować i innym! Co w tym konstruktywnego?
       Zarzucasz  młodym  pisarzom  "ciężką  rękę",  brak talentu i kuchenne
  drzwi,  przez  które  chcą  się wedrzeć do literatury fantasy! Co do dwóch
  pierwszych  zarzutów  odpowiem  w pańskim stylu. Potrzebny jest groch, aby
  znajdować  w  nim  od  czasu  do  czasu  perły. Co do kuchennych drzwi, to
  niech  przez  nie  wchodzą. Ważne jest, aby znaleźć się na pokojach. I nie
  martw  się  pan  o  poziom  literacki  -  rynek  (coraz bardziej wybredny)
  będzie najlepszym cenzorem.
       Tego  typu  złośliwe  przyczynki czytałem już wielokrotnie. Domorośli
  krytycy  opluwali  wszystko - literaturę, teatr, film... Później okazywało
  się, że niestrawny film zdobywał Oscara, nieciekawa sztuka święciła sukces
  na   Broadwayu,   a   idiotyczna   książka  sprzedawała  się  w  milionach
  egzemplarzy.  Ale  jedno  jest  dla  mnie  pewne!  Pan,  panie Prowok, już
  zdobyłeś   tytuł   domorosłego   krytyka,  a  pański  "liścik"  złośliwego
  przyczynku!!!

                                                                  Maciej Łoś
                                                                      Poznań

                                    * * *

                             Niech go nie czyta!

       ...List  niejakiego pana "Prowoka", w którym autor niezbyt delikatnie
  miesza  pana  Andrzeja  Sapkowskiego  z błotem zaszokował mnie, jak nic do
  tej pory. Pierwsze, co chciałbym zrobić, to przeczytać opowiadanie fantasy
  p.  "Prowoka",  w którym odchodzi on od schematycznych struktur literatury
  fantasy.  Gdybym  coś  takiego przeczytał, cieszyłbym się, a raczej śmiał,
  ponieważ  opowiadanie  fantasy  bez  schematów tejże literatury nie byłoby
  raczej  dziełem  tego  gatunku  (a cieszyłbym się, gdyż zapewne stworzyłby
  nowy nurt w literaturze światowej).
       Gdy   przeczytałem   "Wiedźmina"   i   "Kwestę   ceny"   p.  Andrzeja
  Sapkowskiego, bez wahania przyznałem opowiadaniom i ich autorowi najwyższe
  noty  (chciałbym  zauważyć,  że  nie  kierowałem się "wynikami konkursów i
  sondaży",   bo   informacje  o  autorach  zostawiam  na  koniec,  aby  jak
  najobiektywniej  ocenić  utwór).  Natomiast,  gdy  dowiedziałem się, że AS
  uznawany  jest  za  "pierwszego  gwiazdora polskiej fantasy", przytaknąłem
  tylko z entuzjazmem aprobatą.
       Chciałbym   jeszcze   poruszyć   sprawę  tzw.  "literackiej  hybrydy,
  wytrzaśniętej  przez  p.  Sapkowskiego" ("Prowok"). Mieszanka charakterów,
  tworząca  obraz  Geralta,  może  być  przez  nas  tylko  podziwiana. (...)
  Oczywiście  nie  neguję prawa obywateli do krytyki, ale są pewne granice i
  jeśli ktoś nie znosi danego gatunku, niech go nie czyta...

                                                            Tomasz Garkowski
                                                                (kl. III LO)
                                                                       Płock

                                    * * *

                                To już klasyk!

       ...Nie przeczę, że mistrz ostatnio spuścił z tonu, ale po pierwsze to
  wina  pierwowzoru  - bracia Grimm spisywali wszystkie bajki jak leci, idąc
  na  ilość,  a  nie na jakość, a po drugie mistrzunio odchodzi już do grona
  klasyków.  Tak!  Nie  bójmy  się  tego  słowa,  moim  skromnym zdaniem nie
  byłoby "Wisielicy" bez "Wiedźmina" (przepraszam, jeśli uraziłem któregoś z
  autorów).
       Teraz  co do samego Geralta. "Nasz AS", jak się wyraża "nasz krytyk",
  jest  na  niego  skazany.  Pierwsza  próba  zmiany bohatera naraziła go na
  niepowodzenie ("Droga, z której się nie wraca"), zabrakło zacięcia i czaru
  "Wiedźmina" czy "Ziarna prawdy". Pan Prowok pyta skąd się wziął Geralt. To
  mu odpowiadam: ano z życia. Czy to nie kochający ojcowie i wzorowi mężowie
  mordowali  tysiące  ludzi  w  obozach  śmierci? Czy "romantyczni" rycerze,
  śpiewający  dla swych dam miłosne serenady, nie brali się z byle powodu za
  łby  i  czy  nie  ruszali  pod szczytnymi hasłami po łupy? (...) Mówi Pan:
  hybryda?  Zgoda, ale my wszyscy jesteśmy po trosze hybrydami. Czy Tolkiena
  również   zaatakuje   Pan  za  tworzenie  hybryd?  Przecież  każda  postać
  zmieniająca swoje postępowanie pod wpływem Pierścienia będzie nią właśnie.
  (...)  Wszystkie  wady,  jakie  ma  według  Pana  Geralt  są dla mnie jego
  zaletami, tym co odróżniało go od ckliwych lub głupich i silnych bohaterów
  innych  opowiadań  i bajek. ("nasz AS" posłużył się prostym przepisem: weź
  bajkę,  zwulgaryzuj  ją,  otrzymasz opowiadanie fantasy). Dziś Tristan czy
  Rolland nie mają szans na przeżycie, to już prędzej mój ulubiony Cyrano de
  Bergerac  (notabene  postać  historyczna)  ma szansę wyjść cało z opresji.
  Rekapitulując:  to  nie  Geralt  jest  papierowy,  raczej jego tło już się
  zużyło.  (Było  sięgnąć, mistrzu, po Andersena! Na przykład po opowiadanie
  "Towarzysz podróży").
       Jeszcze  jeden  zarzut: o przedhomeryckich prawdach. Skoro są już tak
  stare,  to  może  tylko  elita, do której jak mniemam Pan należy, je zna i
  warto  by je odtworzyć w powabniejszej szacie. Bo jak mawiał mój znajomek:
  "Mądrą kobietę szanuję, ale mądrą i piękną UWIELBIAM!"
       A  tak  na  stronie:  czytał Pan "Zardzewiały miecz" R. Stillera albo
  "Drewnianą  broń"  G.  Owena  Baxtera?  - tam to dopiero są hybrydy! Palce
  lizać!
       Skoro  tak  się  utarło,  że  recenzenci mają pseudonimy, to ja, jako
  krytyk  recenzentów,  mam  chyba  prawo  do  dwóch,  dlatego  kreślę się z
  poważaniem

                                                                  Perrij Tex
                                                                    Leśmierz

                                                   [Wklepała: Joanna Słupek]

[ BEZ POLSKICH ZNAKÓW ]
-----------=====-----------
© '97 by John MacKanacKy (aka Jacek Suliga)
mkk@sapkowski.fantasy.art.pl