Recenzja zbioru "Ostatnie życzenie"
Nie ma co kombinować - "Ostatnie życzenie" Andrzeja Sapkowskiego to
280 stron wyśmienitej fantasy. Cóż, na pierwszą połowę książki składają
sie właśnie te nowele, które autorowi przyniosły ogromną popularność
("Wiedźmin", "Ziarno prawdy", "Mniejsze zło", "Kwestia ceny"). Część drugą
stanowią teksty premierowe "Ostatnie życzenie" i "Kraniec świata". Trzecie
z nowych opowiadań "Głos rozsądku" tworzy oś całego zbioru. Wiedźmin po
starciu ze strzygą kuruje się w zaprzyjaźnionej świątyni, wspominając
dawne przygody. I tak wkraczamy w świat baśni o Jeżu, Pięknej i Bestii,
Królewnie Śnieżce. Wspomina też wiedźmin pierwszą wspólną wyprawe z
Jaskrem, w czasie której obaj mają do czynienia z diabołem (sic!) z konopi
i elfami, oraz pierwsze spotkanie z czarodziejką Yennefer, wielką miłością
Geralta z Rivii. Inaczej się czyta te nowele teraz niż ongiś w
"Fantastyce". Inaczej i... ciekawiej. Przy powtórnej lekturze ocalało
wszystko to, co i wcześniej było siłą prozy Sapkowskiego: wartka
narracja, błyskotliwe, dowcipne dialogi, sylwetki bohaterów kreślone
wyrazistą, dynamiczną kreską, nostalgia i zaduma wpisane w pikaryjską
opowiastkę, próba powiedzenia o wartościach, problemach i konfliktach
podstawowych. Nic nie znikneło. A równocześnie zebrane w jeden tom
opowiadania, połączone nicią fabularną, czytane na dodatek po "Mieczu
przeznaczenia", nabrały nowej jakości.
W pierwszych swych nowelach opowiedział Sapkowski kilka epizodów z
życia wiedźmina. Bawił sie baśniami i legendami, artefaktami i
scenografiami z różnych światów. Krajobrazy i bohaterów drugoplanowych
dobierał, zdawałoby sie, dość dowolnie. Igrał z konwencją, równocześnie
stając się twórcą jej polskiego kanonu. Jednakże w miare jak utworów o
Geralcie przybywało, w tle przygód wiedźmina zaczął kształtować sie świat
wcale bogaty, spójny i precyzyjny. Co więcej, nie jest to rzeczywistość
zastygła i martwa jak w wielu produkcjach fantasy. Za plecami wiedźmina,
dzieki wiedźminowi właśnie, ten świat się zmienia.
Nastaje epoka człowieka, jego rozumu, gubiącego czesto uczucia;
wytrwałości, przeradzającej się czasem w zawziętość; siły, rodzącej zwykłe
okrucieństwo. Inne stworzenia albo są tepione, albo zostają przepędzone ze
swych ziem, albo muszą asymilować sie z ludzką cywilizacją, przyjąć jej
reguły gry. Nawet elfy, prastara rasa, mająca ludzi za prymitywnych
dzikusów, nawet one; by ocaleć, przyjmują nasz sposób życia. A ludzie nie
chcą żyć z Naturą w harmonii pragną ją sobie podporządkować. I to sie
udaje: zajmują nowe ziemie, niszczą wrogów. Wiedźmin ma coraz mniej
roboty. Jaskier powiedział: Wy wiedźmini sami przecież pozbawiacie sie
pracy, stopniowo, ale stale. Przecież waszym celem, racją waszego
istnienia jest świat bez potworów, świat spokojny i bezpieczny. Czyli
świat, w którym wiedźmini są zbedni. Paradoks, prawda?
Sapkowski zapisuje ten właśnie moment, gdy dawne siły ostatecznie
oddają ludziom pole. Lecz choć ich los wydaje sie być przesądzony,
przecież autor pozostawia sobie wyjściowe furtki.
Czy elfy do cna skapcanieją w rezerwatach, czy może ruszą kiedyś z
gór, by stoczyć ostatnią wspaniałą bitwe ("Kraniec świata")? Czy dopplerom
uda sie wejść w ludzkie społeczenstwo i nim pokierować ("Wieczny ogien" z
tomu "Miecz przeznaczenia")? Czy ludzka cywilizacja stanie naprzeciw
podmorskiej siły, równej jej ekspansywnością i potegą ("Trochę
poświęcenia" z "MP")? Możliwość postawienia takich pytań czyni wiedźminski
świat otwartym i frapującym, tam po prostu jeszcze wiele może sie
wydarzyć!
W "Ostatnim życzeniu" Sapkowski zaczyna też przemycać elementy
kosmologii swojego świata, pokazywać siły i moce pierwotne wobec
czarnoksięskich sztuczek i alchemicznych formuł. W noweli "Ostatnie
życzenie" pojawia się geniusz koncentrujący w sobie potęgę jednego z
żywiołów. W "Krańcu świata" spotykamy Żywię, istotę uosabiającą pradawną
moc ziemi i przyrody. Nawet znane wcześniej opowiadanie "Kwestia ceny" i
rozgrywany w nim wątek Prawa Niespodzianki, czyli Przeznaczenia, nabiera
nowych znaczeń (w większości mitologii istoty kierujące Losem, np.
Mojry, Parki władały nawet istnieniem bogów).
Sapkowski sypnął na stół kolejną garść puzzli, ładnych, starannie
wykonanych i różnorodnych. Co najważniejsze, utworzony przez nie fragment
obrazka wygląda niezwykle interesująco.
Tomasz Kołodziejczak
[Wklepała: Joanna Słupek]
|
[ BEZ POLSKICH ZNAKÓW ]
© '97 by John MacKanacKy (aka Jacek Suliga)
mkk@sapkowski.fantasy.art.pl