Elf Avallac'h maluje na ścianie świętej jaskini Tir toporne freski
przedstawiające sceny łowieckie, a następnie "postarza" je, by wyglądały
na prehistoryczne: Cóż, każda rasa ma prawo do jakichś tam korzeni. Nawet
wasza, ludzka, której korzeni trzeba wszak szukać na czubkach drzew (...).
Wasi uczeni posikają się z radości, gdy to zobaczą - tłumaczy wiedźminowi
w czwartej części sagi Sapkowskiego. Jakie są korzenie? Gdzie był początek
- - rasy ludzkiej, wiedźmina? Sapkowski w "Wieży Jaskółki" po raz kolejny
wraca do pytań-obsesji, robi dokładnie to, co Avallac'h - przygotowuje
fałszywki, na widok których krytycy powinni posikać się z radości.
Już od ponad dziesięciu lat kolejne opowiadania o wiedźminie Geralcie
prowokują krytyków do coraz bardziej uczonych dywagacji. Tym razem
Sapkowski zaspokaja ich ambicje aż za bardzo - mówiąc wprost wchodzi w
dialog z własnymi krytykami, wyśmiewając się z nich niemiłosiernie.
Co chwila dostajemy odpowiedź na pytanie o źródło czytanego przez nas
tekstu - tylko po to, by za moment dowiedzieć się, że nic nie jest ona
warta. Pamiętnik Jaskra okazuje się literacką mistyfikacją, odkopane przez
dwudziestowiecznych archeologów zapiski z epoki płoną, nim ktokolwiek
zdąży je przeczytać, a jednocześnie każdy rozdział rozpoczynają motta
zaczerpnięte z tego nie istniejącego rękopisu. Co ciekawe, złote myśli
Jaskra, Vysogoty z Corvo i podobnych nieznanych naszym historykom
myślicieli, przemieszane są z "autentycznymi" cytatami: z Księgi Rodzaju,
de Sade'a, Bettelheima i Tolkiena. Oczywiście Jaskier i Vysogota idealnie
puentują naszych filozofów, trafność i lakoniczność ich dowcipu sprawia,
że ufamy raczej im.
"Wieża Jaskółki" to rozpisana na głosy opowieść - kolejni opowiadacze
wymieniają się historiami. Partie Jaskra są najnudniejszą częścią
narracji: zamiast opiewać wyczyny drużyny Białowłosego Wilka napawa się
własnym rozległym ego. Znacznie lepiej opowiada Ciri - młoda wiedźminka,
która w poprzednich częściach sagi funkcjonowała na zasadzie rekwizytu -
co raz to ktoś ją porywał lub jej szukał. Teraz wreszcie dorasta, także
dramaturgicznie. Przejmuje stery opowieści, jest aktywna i twórcza.
Najlepsze fragmenty książki rozgrywają się w pustej chatce na bagnach -
Ciri i Vysogota opowiadają sobie wzajemnie dzieje własnej niełatwej
przeszłości: Gdyby tej nocy ktoś podkradł się do chaty z zapadniętą
strzechą (...) zobaczyłby białobrodego starca i popielatowłosą dziewczynę
siedzących przy kominie (...) ale tego nikt nie mógł zobaczyć - powtarza
się niczym refren i nadaje tekstowi obsesyjny rytm powracającej fali,
wiecznego pytania, na które nie ma odpowiedzi nawet sam Sapkowski.
Postacie "Wieży Jaskółki", z wyjątkiem być może Yennefer, zaskakują
wyrazistością. Sapkowski nie powiela starych schematów, lecz cały czas
eksperymentuje - ma świetne wyczucie bohaterów, zmienia ich, nim zdążą się
znudzić. Ciri stopniowo zastępuje Geralta - to ona teraz napędza akcję.
Niczym w ostatniej scenie powieści, kiedy zapędza goniących ją szpiegów na
zamarznięte jezioro, a sama zakłada łyżwy i tańczy wokół nich obłędny
wiedźmiński taniec, tak w całej książce właśnie ona niesie w sobie magię.
Niestety, Sapkowski cierpi wciąż na obsesję miłości tragicznej i
bezskutecznie próbuje rozpalić ją w sercach Geralta i Yennefer. Kiedy już
kończy mu się koncept, Yennefer musi zginąć - po to, by zaraz
zmartwychwstać, jeszcze tragiczniejsza. Świetny jest natomiast drugi plan,
postacie epizodyczne - król Esterad i jego małżonka Zuleyka, superszpieg
Dijkstra, Angouleme, Stefan Skellen, prostytutki-informatorki. Aż szkoda,
że nie poznamy nigdy ich opowieści.
Najpierw Sapkowski napisał kilka dobrych opowiadań, potem zaczął
sagę. Równie dobrze jak losy Ciri mogliśmy śledzić na kartach tych
czterech tomów dzieje Visenny, Renfri, Kozojeda albo Yarpena Zigrina. Jak
w ostatnim, piątym tomie rozwikła to, co namotał z takim trudem przez lat
dziesięć? Wydaje się, że kogoś trzeba będzie poświęcić i zabić tym razem
naprawdę.
Dominika Materska i Ewa Popiołek
|
[ BEZ POLSKICH ZNAKÓW ]
© '98 by John MacKanacKy (aka Jacek Suliga)
mkk@sapkowski.fantasy.art.pl