(...)
Opowieści Sapkowskiego o wiedźminie są coraz słabsze, za to coraz
cieplej przyjmowane. Po pierwszych eleganckich, dwuznacznych i "bywało"
dowcipnych opowiadaniach nadszedł czas na sagę, w której autor powtarza
stare dowcipy i pomysły, zamęcza czytelnika niezgrabnie stylizowanym
językiem. W nagrodę za to dowiaduje się (Wojciech Orliński, "Gazeta
Wyborcza" 5.11.97), że zakasował Tolkiena. Tolkien pisząc "Władcę
Pierścieni" czy "Silmarillion" znał dogłębnie całą europejską tradycję
mitologiczną, Sapkowski zna dobrze Tolkiena. Tak więc twierdzenie
Orlińskiego, że proza Sapkowskiego jest "bogatsza", jest dowodem
kulturowego analfabetyzmu, lektury Tolkiena na poziomie historyjek dla
dzieci. Jestem pewna, że Andrzej Sapkowski nie da się wziąć na takie
pochlebstwa "jest przecież również autorem świetnego opowiadania "W leju
po bombie" i inteligentnej, kąśliwej publicystyki w "Nowej Fantastyce".
Trudno mieć pretensję, że zarabia na tym, co się sprzedaje, i robi to dość
sprawnie" nie jest to jednak arcydzieło!
(kid)
|
[ BEZ POLSKICH ZNAKÓW ]
© '98 by John MacKanacKy (aka Jacek Suliga)
mkk@sapkowski.fantasy.art.pl