Najpierw forma. Książka sprawia wrażenie cieńszej od poprzednich. Na
szczęście to tylko wrażenie - spowodowane jest ono przez inny papier -
ekologiczny Schwedt 2000. Moim zdaniem papier jest do rzyci - bardzo
delikatny, szybko się brudzi oraz wypacza od potu dłoni. Wypisz wymaluj
papier toaletowy.
A teraz o treści. Jestem świeżo po lekturze, wiec na gorąco opisuję
moje wrażenia.
Nie zawiodłem się. Przede wszystkim - wojna. Wojnę w książce czuć,
widać i słychać. Realizm, tak jak chciał Sapek, do szpiku kości:
"Jechali na wschód, wśród ognia i dymu, wśród mżawki i mgły, a przed
ich oczami przewijał się gobelin wojny. Obrazy.
Był obraz z żurawiem, czarną krechą sterczącym wśród ruin spalonej
wioski. Na żurawiu wisiał nagi trup. Głową w dół. Krew ze zmasakrowanego
krocza i brzucha ściekła mu na pierś i twarz, soplami zwisała z włosów.
(...)
Był obraz z koniem, osiodłanym siwkiem w czarnym kropierzu. Koń
chwiejnie stąpał skrajem pobojowiska, klucząc między kupami trupów i
wbitymi w ziemię ułamkami włóczni, rżał cicho i przejmująco, wlókł za sobą
wnętrzności wywalone z rozprutego brzucha.
(...)
Był obraz z rozkrzyżowaną dziewczyną, leżącą niedaleko spalonego
obejścia, nagą, zakrwawioną, wpatrzoną w niebo zeszklonymi oczyma.
(...)
A później był obraz ze smolarnią. Wtedy to Jaskier wyrzygał wszystko,
co tego dnia zjadł, to znaczy suchar i połówkę sztokfisza."
Wszysto jest otoczone wojną, wszystko się wokół wojny kręci. To już
nie jest bajka o pyskatej księżniczce Ciri, lecz o żądnej krwi Falce. I o
wiedźminie, który staje się coraz bardziej bezradny wobec coraz bardziej
skomplikowanego świata. Kodeks jest już bezużyteczny. Neutralność jest
niemożliwa. Nawet potwory już nie są bestiami w konfrontacji z ludźmi.
Następna sprawa to narracja - podmiot zmienia się bardzo często,
Geralt, Ciri i Yennefer nie są na pierwszym planie. Odnosi się wrażenie,
jakby w chaosie wojny ("ogarnięty pożarem burdel" - Jaskier) w ogóle nie
było pierwszego planu, wszystko się dzieje jednocześnie.
Elfia przepowiednia Ithlinne spełniła się. Nadszedł już "Czas Białego
Zimna i Białego Światła, Czas Szaleństwa i Czas Pogardy, Tedd Deireadh,
Czas Końca."
Książka podobała mi się. Z przyjemnoscią usiąde do powtórnej lektury
- już na spokojnie, bez pośpiechu.
John MacKanacKy
|
[ BEZ POLSKICH ZNAKÓW ]
© '97 by John MacKanacKy (aka Jacek Suliga)
mkk@sapkowski.fantasy.art.pl