AS ZONE:

RECENZJE
Recenzja "Chrztu ognia"


Tak bajarz baje
[Nowa Fantastyka 4(175)/1997]

       Mottem trzeciego tomu sagi Andrzeja Sapkowskiego jest fragment znanej
  piosenki  grupy  Dire  Straits  "Brothers  in  Arms"  (Towarzysze  broni).
  Wiedźmin  po  raz pierwszy nie walczy sam. Sprawa zniknięcia Ciri-Cirilli,
  królewny  Cintry  i wnuczki Calanthe, staje się międzynarodowym skandalem.
  Szuka  jej  Geralt  wraz  ze  swoją  kompanią, szukają cesarz Nilfgaardu i
  czarodziejki.  To  one  biorą  losy rozpadającego się świata w swoje ręce.
  Powstaje  tajna  loża,  w  której skład wchodzą czarodziejki różnych ras i
  narodów.  Mają  bronić magii, stawiają sobie niełatwe zadanie - osadzić na
  tronie  Zjednoczonego  Królestwa  Północy  dziecko  Starszej  Krwi,  czyli
  właśnie Ciri.
       "Chrzest   ognia",  nowa  powieść  Sapkowskiego,  to  studium  świata
  ogarniętego  chaosem.  Nie  ma  tu wyraźnego początku ani końca. Wszystkie
  epizody  łączy  klasyczny  motyw  fantasy-wyprawa dzielnej drużyny, której
  zadaniem jest ocalenie księżniczki.
       Pozornie  niekoherentny  "Chrzest  ognia" nie opowiada żadnej zwartej
  historii.  Nie  ma tu jednego, kompetentnego narratora, odnosimy wrażenie,
  że  czytamy  dość  przypadkowy zbiór przygód z czasu wielkiej wojny. W tym
  samym  momencie  działo się na pewno wiele innych rzeczy, wątki i postacie
  mieszają  się w tysiącu drobnych epizodów. Sapkowski wie, że musi wybierać
  i  rezygnować.  Do  bajarza  należy  decyzja,  kiedy  zacznie,  jaką drogą
  poprowadzi   bohaterów   i  kiedy  przerwie  nie  kończącą  się  historię.
  Sapkowskiemu  nie  chce  się już bawić w planowanie zwartej intrygi, pisze
  od niechcenia, pewien swoich słuchaczy.
       "Chrzest  ognia"  napisany  jest  językiem  wyraźniej stylizowanym na
  staropolszczyznę,  niż  poprzednie  części. Nie ma tu "odwracanych" bajek,
  epizodycznie  tylko  pojawia  się  miłość Geralta i Yennefer. Zamiast tego
  Sapkowski   zajmuje   się  metaforycznym  komentowaniem  rzeczywistości. W
  książce  odzywają się echa debaty o aborcji, afer szpiegowskich, pojawiają
  się tak modne ostatnio wampiry. Ludzie, wedle słów jednego z bohaterów, to
  swoisty wyszynk dla nałogowych krwiopijców.
       Odniesienia  do  rzeczywistości  to  także wykład z genetyki jednej z
  czarodziejek,  która  wyjaśnia,  w  jaki sposób gen Starszej Krwi wędrował
  przez  pokolenia  królewskich  małżeństw i kazirodczych związków. Sapek po
  raz  kolejny uświadamia nam, że jego niby-średniowieczna opowieść rozgrywa
  się  w  przestrzeni  ponadczasowej  i  skierowana  jest  do  współczesnego
  czytelnika.  Pół-legenda,  pół-owoc krzyżówek dynastycznych, Ciri, powinna
  być elementem spajającym chaotyczne epizody. Sapkowski chyba niepotrzebnie
  rozwija  jej  wątek  -  sceny, w których dziewczynka, skojarzona z Gerdą z
  baśni  Andersena,  walczy  w bandzie rozbójników, należą do najsłabszych w
  powieści.
       "Chrzest ognia" jest kolejnym odcinkiem serialu i, mimo swoich zalet,
  poddaje  się  serialowej  logice.  Zgodnie z tym, co mówił niegdyś Umberto
  Eco,  w  świecie  serialu  to  widz-czytelnik  musi się czuć erudytą, musi
  wiedzieć  to,  co dla bohaterów jest tajemnicą. Stałe powtarzanie wątków i
  sytuacji,  antycypacje  i  akcja równoległa dają nam wiedzę, dzięki której
  jesteśmy  znacznie mądrzejsi niż szukający Ciri bohaterowie. Możemy jednak
  czasem  odnieść  wrażenie,  że  mamy  do  czynienia z komiksem czy mydlaną
  operą.  Na  przykład:  Milva - kolejna kobieta u boku Wiedźmina - jest dla
  nas  kalką Oczka z "Trochę poświęcenia", która pojawia się i znika, robiąc
  miejsce dla kogoś nowego.
       Sapkowski  ma  rzadką  zdolność  pisania  "zaraźliwego",  każda  jego
  książka  stwarza  koniunkturę  na  następną. Chcemy to czytać, chcemy tego
  słuchać  i  Sapkowski dobrze o tym wie. Bajajcie jeszcze, dziadu! - proszą
  słuchacze  bajarza  w jednym z rozdziałów "Chrztu ognia". Niechaj będzie -
  odpowiada  starzec.  O  czyich  losach  mam bajać, bo przecie o wszystkich
  opowiedzieć wam dziś nie zdolę, choćbym do jutrzni plótł. Trza będzie tedy
  wybrać: o kim tera, a o kim inszym razem.

                                                           Dominika Materska
                                                                Ewa Popiołek

[ BEZ POLSKICH ZNAKÓW ]
-----------=====-----------
© '97 by John MacKanacKy (aka Jacek Suliga)
mkk@sapkowski.fantasy.art.pl