AS ZONE:

RECENZJE
Recenzja "Chrztu ognia"


Niskie loty wiedźmina
[Miesięcznik 86]

       Trzeci  tom  "sagi o wiedźminie" (cudzysłów, bo żadna to saga, zwykła
  powieść)  przynosi  -  co  tu  kryć  -  zawód.  Nie  tego oczekiwaliśmy po
  renomowanym autorze. W siedmiu rozdziałach zawarte są wypadki z jakich dwu
  miesięcy,  właściwie  nie  posuwające  akcji  naprzód: Wiedźmin wędruje na
  południe,  wojna  się  toczy  na  całego,  Ciri  szaleje  ze  Szczurami...
  właściwie tylko czarodziejki robią w tym tomie coś naprawdę nowego. Całość
  zaś  kończy  się  alogicznym,  "serialowym"  zawieszeniem akcji w momencie
  największego  napięcia.  Co  nie  zachęca do lektury następnego "odcinka",
  skoro trzeba będzie czekać nań rok, lecz irytuje.
       Już  w  poprzednich  książkach Sapkowskiego niemile dawała się odczuć
  tendencja  do  traktowania  przez autora bezpośrednio o problemach naszych
  dni. To jednak, co wyrabia on w Chrzcie ognia jest - przynajmniej dla mnie
  -  nie  do  przyjęcia.  Obozy  uchodźców  w Rwandzie mogę sobie obejrzeć w
  telewizji  (książka  akurat "wstrzeliła się" w nawrót tego koszmaru). A tu
  jeszcze mamy i problem aborcji, i współczesny do bólu feminizm (właciwie -
  żeński   szowinizm),  i  modny  dziś  relatywizm  "historii  etnicznej"...
  Czarodziejki  używają  współczesnej  terminologii  medycznej,  a  to, co w
  poprzednich  tomach  było  rubasznością, tu jest już tylko wulgarne. Sapek
  najwidoczniej  zamiast  lektury  dzieł  mitologicznych  i  mitopoetycznych
  przestawił  się  prasę  codzienną  i  tzw.  kulturalną.  Skutki, niestety,
  widać.
       Ja   rozumiem,   że  to  dzieło  "postmodernistyczne",  że  autorowi,
  kreującemu  własny, osobisty świat, wolno wszystko... Zgoda. Ale mi sie to
  nie  musi  podobać.  I zdecydowanie się nie podoba. Nie mnie jednemu - nie
  spotkałem  dotąd  nikogo,  kto  nie  byłby  zdania, że to najsłabsza dotąd
  książka  Sapkowskiego.  Czy  nie  jest  to  aby "zawrót głowy od sukcesów"
  (swoją  drogą ciekawe, ilu czytelników Miesięcznika wie, co to za cytat?),
  nadmierna  pewność  siebie...  i  stała  umowa  wydawnicza,  zmuszająca do
  produkcji na określony termin i temat?
       Nie  powiem,  są  tu  rzeczy  ciekawe  -  jak chodźby wzmiankowany na
  okładce  mniemany  cyrulik  "jakby  nie  z  tej bajki" (zresztą nieprawda,
  całkiem z tej!). Są też zabawne, jak przeróbka piosenki "Lecioł pies przez
  owies,  łogonem  wywijał"  (szkoda,  że wyprana z uroku oryginału; Jaskier
  jest  -  niestety  - grafomanem). Są i intrygujące, jak wzmianka o tym, że
  Starsza  Krew,  której nosicielką jest Ciri, to jednak nie jest, jak dotąd
  sądzilimy,  krew  elfów.  Ale  co robi tu wzmianka o Graalu (bo jakiż inny
  puchar  można  znaleść  na  górze  Monsalvat?), chodźby nawet był on tylko
  pijackim majaczeniem Percivala Schuttenbacha?!
       Zapytany  podczas  warszawskich  "Spotkań  z  Fantastyką"  o  to, czy
  opowieść  o  losach  Geralta i Ciri kiedyś się skończy, autor odpowiedział
  krótko,  z wyraźną irytacją - tak! Ale jeszcze nie od razu... następny tom
  ma  nosić tytuł Wieża jaskółki. Niestety, jaskółki także nie zawsze latają
  wysoko...

                                                   Tadeusz Andrzej Olszanski

[ BEZ POLSKICH ZNAKÓW ]
-----------=====-----------
© '97 by John MacKanacKy (aka Jacek Suliga)
mkk@sapkowski.fantasy.art.pl