AS ZONE:

RECENZJE
Recenzja "Chrztu ognia"


Genetyka i laminaty
[Miesięcznik 87]

       Po  jedenastu  miesiącach  oczekiwania  wreszcie pojawił się na rynku
  wydawniczym   trzeci   tom   sagi   o  wiedźminie  Chrzest  ognia.  Niemal
  natychmiast  wszedłem  w posiadanie tej książki na drodze kupna i zacząłem 
  czytać.
       Niby  wszystko  fajnie,  akcja  zachowuje  się  jak rzeka, raz płynie
  szybko,   zapierając  dech  w  piersi,  raz  wolniej,  dając  czytelnikowi
  odetchnąć.  Wiedźmin  po  wyleczeniu  ran wyrusza z Brokilonu, by odnaleźć
  Ciri; w trakcie tych poszukiwań nie waha się użyć miecza.
       Generalnie  akcji  nie  można  nic  zarzucić,  ale  w  treści książki
  pojawiają  się  słowa  które  nie  do  końca pasują do realiów opisywanego
  świata. Spotykamy się tam z terminologią używaną przez współczesnych (nam)
  inżynierów.  Mam  na myśli tu łuk z laminatu. Laminat jest to wg. słownika
  tworzywo  warstwowe  złożone  z  kilku  warstw  okleiny złączonych w jedną
  całość  przy  pomocy  sztucznej  żywicy  pod  wpływem  dużej temperatury i
  ciśnienia,  lub też lekki materiał otrzymany przez podbicie tkaniny cienką
  warstwą  pianki  poliuretanowej.  Pytanie: Jak niby w tym Wiedźminworldzie
  można  wyprodukować  laminaty?
       Bardziej  już  pasuje  występujący łuk kompozytowy, do budowy ktorego
  użyto  odpowiedniej  kompozycji  drewna  (to stwierdzenie do mnie bardziej
  przemawia).
       Może  się  czepiam,  ale  gdy  na dodatek autor uraczył mnie genetyką
  (czarodzieje  prowadzili  eksperymenty  genetyczne  na  dzieciach starszej
  krwi  ,  będących  przodkami  Cirilli  -  Lwiątka  z Cintry), a wspominana
  starsza  krew okazuje się być genem, to doszedłem do wniosku, że zaszło tu
  jakieś   nieporozumienie   lub   błąd   w   druku.   No   bo  skąd  w  tym
  quasi-średniowieczu  bierze  się  taka  wiedza? Kubłem zimnej wody na moją
  rozentuzjazmowaną  (w trakcie lektury) głowę okazał się pojawiający się ni
  stąd  ni zowąd wątek bajarza, który opowiada tę historię dzieciom (pojawia
  się  on  w  połowie  książki)  i  za  bardzo  nie  ma  go  jak utożsamić z
  jakąkolwiek postacią występującą w "drużynie" Geralta.
       Nie   zostaje  mi  nic  innego  jak  tylko  czekać  (pewnie  następne
  jedenaście miesięcy) na tom czwarty, mając nadzieję że przynajmniej dowiem
  się kim jest ten bajarz (a może i o genetyce i laminatach też będzie).

                                                  Szpieg (Michał Fludziński)

[ BEZ POLSKICH ZNAKÓW ]
-----------=====-----------
© '97 by John MacKanacKy (aka Jacek Suliga)
mkk@sapkowski.fantasy.art.pl