Po jedenastu miesiącach oczekiwania wreszcie pojawił się na rynku
wydawniczym trzeci tom sagi o wiedźminie Chrzest ognia. Niemal
natychmiast wszedłem w posiadanie tej książki na drodze kupna i zacząłem
czytać.
Niby wszystko fajnie, akcja zachowuje się jak rzeka, raz płynie
szybko, zapierając dech w piersi, raz wolniej, dając czytelnikowi
odetchnąć. Wiedźmin po wyleczeniu ran wyrusza z Brokilonu, by odnaleźć
Ciri; w trakcie tych poszukiwań nie waha się użyć miecza.
Generalnie akcji nie można nic zarzucić, ale w treści książki
pojawiają się słowa które nie do końca pasują do realiów opisywanego
świata. Spotykamy się tam z terminologią używaną przez współczesnych (nam)
inżynierów. Mam na myśli tu łuk z laminatu. Laminat jest to wg. słownika
tworzywo warstwowe złożone z kilku warstw okleiny złączonych w jedną
całość przy pomocy sztucznej żywicy pod wpływem dużej temperatury i
ciśnienia, lub też lekki materiał otrzymany przez podbicie tkaniny cienką
warstwą pianki poliuretanowej. Pytanie: Jak niby w tym Wiedźminworldzie
można wyprodukować laminaty?
Bardziej już pasuje występujący łuk kompozytowy, do budowy ktorego
użyto odpowiedniej kompozycji drewna (to stwierdzenie do mnie bardziej
przemawia).
Może się czepiam, ale gdy na dodatek autor uraczył mnie genetyką
(czarodzieje prowadzili eksperymenty genetyczne na dzieciach starszej
krwi , będących przodkami Cirilli - Lwiątka z Cintry), a wspominana
starsza krew okazuje się być genem, to doszedłem do wniosku, że zaszło tu
jakieś nieporozumienie lub błąd w druku. No bo skąd w tym
quasi-średniowieczu bierze się taka wiedza? Kubłem zimnej wody na moją
rozentuzjazmowaną (w trakcie lektury) głowę okazał się pojawiający się ni
stąd ni zowąd wątek bajarza, który opowiada tę historię dzieciom (pojawia
się on w połowie książki) i za bardzo nie ma go jak utożsamić z
jakąkolwiek postacią występującą w "drużynie" Geralta.
Nie zostaje mi nic innego jak tylko czekać (pewnie następne
jedenaście miesięcy) na tom czwarty, mając nadzieję że przynajmniej dowiem
się kim jest ten bajarz (a może i o genetyce i laminatach też będzie).
Szpieg (Michał Fludziński)
|
[ BEZ POLSKICH ZNAKÓW ]
© '97 by John MacKanacKy (aka Jacek Suliga)
mkk@sapkowski.fantasy.art.pl