NOMINACJE TWÓRCA ROKU (...) Andrzej Sapkowski W ubiegłym roku ukazał się czwarty tom Sagi o wiedźminie zatytułowany "Wieża Jaskółki". Jak zwykle nie mogłam sie doczekać, by go dorwać i przeczytać co takiego tym razem autor wymyślił. Ponieważ podtytuł "Saga o wiedźminie" jest bardzo mylący, tak więc i tym razem okazało się, że to Ciri jest postacią najważniejszą i wokół niej kręci się świat wykreowany przez ASa. Tom trzeci, "Chrzest ognia" był dla mnie czymś w rodzaju klamry spinającej dwa pierwsze tomy z ostatnimi. Niewiele wnosił do głównej akcji sagi, a wiedźmin, barwna postać tylu opowiadań, stał się jakiś wyblakły i zmęczony. W "Wieży Jaskółki" postać wiedźmina nie zyskała specjalnych barw, lecz wydarzenia ruszyły z kopyta. Bardzo korzystna dla tego tomu stała się kompozycja i sposób narracji. Autor pakuje nas w środek zdarzeń, a dopiero potem, ze wspomnień różnych postaci, dowiadujemy się jak doszło do sytuacji, którą zastaliśmy na początkowych kartach powieści. Zdaję sobie sprawę z tego, że tak poprowadzona akcja nie jest czymś odkrywczym w literaturze, lecz w powieściach fantasy zdarza się raczej bardzo rzadko. Ten czwarty tom jest zapowiedzią niezwykłego zakończenia całej sagi; większość bohaterów jest uwikłana w poważne problemy, a co niektórzy (co widać od razu) nie mają prawa wyjść z opałów cało. Ogólnie "Wieża Jaskółki" sprawiła, że niecierpliwie oczekuję jesieni, kiedy to ukaże się zakończenie pięcioksiągu. Lecz dziś, za ponownie wysoki poziom pisarstwa i dostarczenie czytelnikowi kolejnego kawałka świetnej literatury proponuję przyznanie ŚLĄKFY Andrzejowi Sapkowskiemu. Elżbieta Gepfert