AS ZONE:


Lublin, KUL 1998


Lublin, KUL 1998
                 Relacja ze spotkania z Andrzejem Sapkowskim
               Maciej Reputakowski dla "Andrzej Sapkowski Zone"


       8-go  maja br., w ramach cyklu konferencji poświęconych literaturze i
  fantastyce  w  ogóle, na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, miało miejsce
  spotkanie z Andrzejem Sapkowskim. Poproszony przez MacKanacKa polazłem [po
  dwóch  piwkach, he he] do gmachu KULu i odnalazłem aulę, w której wszystko
  miało się odbyć.
       Na imprezę ściągnęło mnóstwo ludzi i były to zdecydowanie osoby młode
  -  mlodzież i studenci. Pan Sapkowski przybył w miarę punktualnie i już po
  chwili  siedział  przy  biurku  na  podwyższeniu  naprzeciwko rzeszy fanów
  chcących go rozszarpać (w pozytywnym tego słowa znaczeniu, oczywiście)...
       Pana  Sapkowskiego jeszcze nigdy na żywo nie widziałem, a co więcej -
  nie  słyszałem,  więc pierwsze wrażenie było dość... dziwne. Może wiecie o
  co mi chodzi? Ale mniejsza z tym, można się przyzwyczaić...

       Pan  Sapkowski  zaczął od powiedzenia paru słów o sobie. Zaznaczył na
  wstępie,  że  słuch  ma niezły, a i głos donośny, ale nie chciałby nudzić.
  Na  drugie imię ma Zbigniew [do pewnego czasu pierwsze], znak - bliźnięta,
  herb  Rawicz  [panna  na  niedźwiedziu],  a o jego szlacheckim pochodzeniu
  świadczą oczywiście widelce... Pierwsze opowiadanie napisał w wieku 9 lat,
  ale,  jak  i  za następne kilka, nie dostał złamanego grosza, więc ich nie
  liczy.  Wygrywał  wiele  konkursów,  m.in. w 'Przyjaciółce'. Od 1985 wziął
  udział  w  konkursie  'Fantastyki',  w którym zajął drugie miejsce, ale na
  publikacje  na  łamach  czasopisma  czekał  aż  rok.  I to był z pewnością
  początek.  Zaznaczył  jeszcze,  że  jako jeden z nielicznych pisarzy [obok
  Huberatha] nie wywodzi się ze środowiska fanów.
       Tyle  tytułem wstępu, bo zapewne te 'rewelacje' nie są dla was niczym
  nowym.

        * Postaram się przedstawić jak najwięcej [tych w mojej opinii
   najważniejszych] pytań i odpowiedzi, ale z powodu dość szybkiej dyskusji
     nie byłem w stanie wychwycić wszystkiego. Całość przytoczę w formie
    dialogu, ale proszę nie wymagać dosłownego cytowania wypowiedzi. Chcę
                  tylko oddać sens tego o czym była mowa. *

       - Dlaczego jaskółka?
       - Dlaczego  nie?  *Aplauz*  Nie  mam  zamiaru  usprawiedliwiać swoich
  wyborów,  każdy  autor  posiada  pewien  zasób  swobody,  nie  mam  nic do
  dodania...
       - Co po 'Sadze' ?
       - Wiele pomysłów...
       - Czy nie będą mniej błyskotliwe?
       - Sroce spod ogona nie wypadłem.
       - Czy dalej wiedźmin?
       - Nie,  dużo  już  pieniędzy na nim zarobiłem,  ale już nie chciałbym
  eksploatować  tego  tematu.  Nie chcę skończyć na czymś w stylu 'Starość i
  młodość Wiedźmina'.
       - Kiedy piąta część 'Sagi'?
       - Nie  będzie we wrześniu, na pewno. Myślę, że styczeń/luty.  Później
  na pewno krótka przerwa i trochę krótszej formy. Mam dość dużo zaległości,
  pewnie  wrócę  jeszcze do opowiadań, ale jest z nimi problem - mało z nich
  pieniędzy.
       - Jak się ma 'Coś się kończy, coś się zaczyna...' do 'Sagi'?
       - Ma  się  nijak.  Był to zdecydowanie dowcip  dla fanów i wiele osób
  potraktowało  go  jako obrazę, miałem przez to tylko problemy. To nie jest
  zakończenie...
       - Czyli Wiedźmin się nie ożeni?
       - Next question, danke schon.
       - Czemu w pana powieści bohaterowie nie piją wódki?
       - Pewnie piją, jak nie to się poprawi...
       - Skad pan bierze imiona?
       - Onomastyka  jest  trudna,  a  do tego dźwięki obce są śmieszne,  to
  ogólnie brzydkie odgłosy.
       - Czy pańska twórczość niesie ze sobą jakieś przesłanie?
       - Nic  nahalnego,  nie uważam się za osobę,  która wiedziałaby tyle o
  życiu,  żeby  móc  pouczać  innych.  Poza  tym  proszę  się nie doszukiwać
  gdziekolwiek karykatury mojej osoby.
       - Jaka jest pana ulubiona postać, myślę o pana własnej twórczości...
       - Nie ma takiej. Są one tylko sztucznymi tworami i  nie zakochuję się
  w swoich postaciach.
       - Co pan sądzi o problemach z określeniami technicznymi?
       - Skończylem  studia i umiem korzystać ze źródeł.  Studia zresztą nie
  dają  nic  oprócz  tej  umiejętności.  Niektóre  rzeczy  się wie, a fabuła
  usprawiedliwia   czasem  pomyłki,  pozwala  zakpić...  Fabuła  -  królowa,
  Czytelnik - król.
       - Dlaczego w III części nic się nie dzieje?
       - A ja lubię pomidorową... Myślę, że popycha akcję do przodu.
       - Czy chce pan porzucić fantasy?
       - Przewinęliśmy  się  po  kanonie  i  to się może znudzić.  Gatunek w
  pewien  sposób  rozsadza  się  wewnętrznie,  tak  jak  Chandler  uczynił z
  kryminałem,  a  Lem  z  SF.  Poza  tym przyszłość leży w fantasy, gdyż nie
  sposób   pisać   już   SF.   Weźmy   takiego   Ziemkiewicza,   który  jest
  nie-do-czytania ze swoim prawicowym wydźwiękiem.
       Na dodatek technika idzie naprzód zbyt szybko, przytoczę tu wypowiedź
  człowieka  z  IBM  z  1966: 'do roku 1980 obniżymy wagę komputera do dwóch
  ton'. Przyszłość w fantasy.
       - Czy nie jest pan przypadkiem aprioryczny?
       - A nie mogę?
       - Co pan myśli o źródłach historycznych?
       - To  jedno wielkie kłamstwo, przeinaczenia.  Istotne było kto za nie
  płacił. Z legend zostawiam poezje.
       - Co się stało z rodzicami Ciri?
       - 5 tom.
       - Jak się wybić?
       - Każdy  może  mieć  swoje  pięć czy dziesięć minut,  ale musi na nie
  zapracować.
       - Co pan sądzi o twórczości fanowskiej opartej na pańskiej?
       - Nie  czytam  tego,  ale jest to miara popularności.  Nie lubię ich,
  gdyż to co piszę lubię najbardziej.
       - Co będzie z filmem na motywach pana powieści?
       - Film  będzie  wpadką, fantasy filmowe nie bronią się.  Nie wiem kto
  pisze  scenariusz i nie obchodzi mnie to. Jedyne filmy fantasy, które były
  dobre   to   Conan,  Willow,  Excalibur...  [i  jeszcze  jeden,  ale  wasz
  sprawozdawca nie dosłyszał wśród tumultu - chyba Ivanhoe]. Tak samo było z
  komiksem - dużo kasy dla Prószyńskiego. Ja się do rysownika nie odzywałem,
  gdyż  dostałem  zdrowy  worek kasy. Identycznie było z grą komputerową, ja
  biorę kasę i mówię panom 'do widzenia'.
       - A co pan sadzi o filmie 'Diuna'?
       - 'Diuna'  to  szajs.  Książka  też  mi się specjalnie  nie podobała,
  zraziła mnie.
       - Czy Kane Wagnera to prototyp Geralta?
       - Nie,  Kane  to  szajs.  Już  Lewandowski  lepsze kawały  pisał... a
  nagroda za 'Notekę...' to dzięki mnie.
       - Co by pan polecil innych autorów?
       - Konkurencja?
       - Mogą być martwi...
       - Prawa  autorskie  obowiązują  50  lat.  Ode  mnie  starsi są  tylko
  Barbakan i Hollanek, który zresztą wpieprzył się, napsuł dużo krwi i wiele
  osób nie może mu tego darować. Starość nie radość.
       - Czy jeszcze 'Maladie'?
       - Chciałbym,  to  moje  ukochane  dzieło,  ale  długo  leżało   przed
  wydaniem.  Teraz  już  się wgryzło w ten nasz światek literacki. W planach
  mam opowiadania o Uriaszu [postać biblijna] oraz Ariadnie i Tezeuszu.
       - Stosunek do krytyki literackiej?
       - Nie  obrażam się, stosunek mam do niej ambiwalentny.  Moje produkty
  są  idealne  i  nie  dyskutuję  z kimś, kto je krytykuje. Ja nie oddaję do
  druku  rzeczy  niedopracowanych.  Poza  tym  w Polsca nie ma krytyki, jest
  kumplowstwo.
       - Co pan sądzi o badaczach swojej twórczości?
       - Wolałbym, żeby się to odbywało po mojej śmierci.  Teraz nie jest to
  miłe, podsumowywać kogoś za życia...
       - Stosunek do postmodernizmu?
       - Podciąga  się  pod  ten  termin,  co  się  chce.  Dla mnie to pewna
  płynność gatunków, rozsądzanie gatunku od środka.
       - Czy spróbowałby pan rozsądzić horror?
       - Tak, m.in. 'Muzykanci' byli próba, ale jakoś nie wyszło to tak jak
  myślałem. Przeszło bez echa.
       - Czy poezja jest trudniejszą formą?
       - Dobra - tak.
       - A potrafiłby pan?
       - Nie, za duży ładunek emocjonalny.
       - Co pan sądzi o RPG?
       - Twórczy  sposób  spędzania czasu,  bawiło mnie to i chciałem pisać,
  ale  te teksty ukazały się za późno. Pisałem o tym wszytkim jeszcze wtedy,
  gdy  mało  osób  się  znało  na  temacie, ale wydano to już w czasach, gdy
  wszyscy  wszystko  wiedzieli. I  w  ten  sposób  'Oko...'  stało się nowym
  systemem, gdy założenia były inne. W RPG o wiedźminie też się nie mieszam.
  Można  pisać  o  RPG  bez  doświadczeń... korzystać ze źródeł. Znam lepsze
  sposoby spędzania czasu.
       - Iloma językami pan włada?
       - W osiemnastu czytam, w czterech śnię, a w 6-8 mówie.
       - Jak z tłumaczeniami na inne języki?
       - Zasadniczo  w porządku, są tacy tłumacze,  którzy szybko chwytają o
  co chodzi, ale czasem zdarzają się problemy.
       - Gdzie ukazują się pana książki?
       - Litwa, Rosja, Czechy i będzie w Niemczech.  Wiedźmin po litewsku to
  Raganis.
       - A jakieś plany na rynek anglosaski?
       - Tak,  ale  to  raczej  niewykonalne.  Oni  mają dosyć pisarzy,  ale
  Niemców  udało  się przekonać. Zobaczymy jak to wyjdzie, Niemcy to w końcu
  inna kultura.
       - Z czego zrobił pan magisterkę?
       - Next question.
       - Co pan sądzi o internecie?
       - Jest. Spowoduje, że wielu idiotów, którzy nic nie wiedzą,  będzie w
  stanie  dowiedzieć sie wszystkiego, czego ja się uczyłem przez lata, przez
  Yahoo. Powinien być zakazany lub za drogi.
       - A  co  pan sądzi o liście dyskusyjnej  poświęconej pańskiej osobie,
  która istnieje w sieci?
       - Należy się.
       - Co z mapą? Istnieje mapa Wiedźminlandu na stronie WWW...
       - Wiem  i jest nawet dość podobna do tego co ja wymyśliłem,  ale mapy
  na  złość  nie  będzie. Nie lubię czytelników! A w piątym tomie nabrużdżę.
  A Geraltem znużony nie jestem, to nie Conan.
       - Co pan sądzi o ilości wulgaryzmów w pana tekstach?
       - Żaden  cenzor nie ruszy mojego tekstu,  ale zakłąć rzadko i w miarę
  jest  rzeczą męską. Za dużo psuje efekt. 'Psy' mi się podobały, ale lepsze
  by  były  z wyłączoną ścieżką dźwiękową. Film powienien być ideałem, a nie
  fotografią. Nie powinno być za dużo krwi.
       - Jakie miał pan przygotowanie do pisania?
       - Wiedziałem, co robić, gdy brałem się za fantasy.
       - Co pan teraz czyta?
       - Nudzi mnie fabuła, obecnie wolę historyczne książki.
       - Jak pan tworzy bohaterów?
       - Bohaterowie rodzą się w trakcie pisania...
       - Czy wie pan jak się skończy cała saga? Czy wie pan jak się zakończą
  wszystkie wątki?
       - Wiem  jak  się wszystko skończy, mam ostatni rozdział.  Teraz myślę
  nad pierwszym. Nie wiem jaki będzie początek.
       - Czy istnieją gdzieś miejsca, które są opisane w powieści?
       - Tak...  Jaskier  przejeżdża konno rzekę w stronę lasu... Obrazy  są
  sztuczne, ale to w wyobraźni przekształcają się w prawdziwe.
       - Czy świat wiedźmina jest jakimś odbiciem naszego?
       - Żadnych  aluzji  politycznych,  ale  pewne akcje  są nieśmiertelne.
  Skurwysyństwo jest skurwysyństwem.


  -------------------------------------------------------------------------
     Na spotkaniu był i relację spisał: repek (repek@ajax.umcs.lublin.pl)

[ BEZ POLSKICH ZNAKÓW ]
-----------=====-----------
© '98 by John MacKanacKy (aka Jacek Suliga)
mkk@sapkowski.fantasy.art.pl