Relacja ze spotkania z Andrzejem Sapkowskim
Maciej Reputakowski dla "Andrzej Sapkowski Zone"
8-go maja br., w ramach cyklu konferencji poświęconych literaturze i
fantastyce w ogóle, na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, miało miejsce
spotkanie z Andrzejem Sapkowskim. Poproszony przez MacKanacKa polazłem [po
dwóch piwkach, he he] do gmachu KULu i odnalazłem aulę, w której wszystko
miało się odbyć.
Na imprezę ściągnęło mnóstwo ludzi i były to zdecydowanie osoby młode
- mlodzież i studenci. Pan Sapkowski przybył w miarę punktualnie i już po
chwili siedział przy biurku na podwyższeniu naprzeciwko rzeszy fanów
chcących go rozszarpać (w pozytywnym tego słowa znaczeniu, oczywiście)...
Pana Sapkowskiego jeszcze nigdy na żywo nie widziałem, a co więcej -
nie słyszałem, więc pierwsze wrażenie było dość... dziwne. Może wiecie o
co mi chodzi? Ale mniejsza z tym, można się przyzwyczaić...
Pan Sapkowski zaczął od powiedzenia paru słów o sobie. Zaznaczył na
wstępie, że słuch ma niezły, a i głos donośny, ale nie chciałby nudzić.
Na drugie imię ma Zbigniew [do pewnego czasu pierwsze], znak - bliźnięta,
herb Rawicz [panna na niedźwiedziu], a o jego szlacheckim pochodzeniu
świadczą oczywiście widelce... Pierwsze opowiadanie napisał w wieku 9 lat,
ale, jak i za następne kilka, nie dostał złamanego grosza, więc ich nie
liczy. Wygrywał wiele konkursów, m.in. w 'Przyjaciółce'. Od 1985 wziął
udział w konkursie 'Fantastyki', w którym zajął drugie miejsce, ale na
publikacje na łamach czasopisma czekał aż rok. I to był z pewnością
początek. Zaznaczył jeszcze, że jako jeden z nielicznych pisarzy [obok
Huberatha] nie wywodzi się ze środowiska fanów.
Tyle tytułem wstępu, bo zapewne te 'rewelacje' nie są dla was niczym
nowym.
* Postaram się przedstawić jak najwięcej [tych w mojej opinii
najważniejszych] pytań i odpowiedzi, ale z powodu dość szybkiej dyskusji
nie byłem w stanie wychwycić wszystkiego. Całość przytoczę w formie
dialogu, ale proszę nie wymagać dosłownego cytowania wypowiedzi. Chcę
tylko oddać sens tego o czym była mowa. *
- Dlaczego jaskółka?
- Dlaczego nie? *Aplauz* Nie mam zamiaru usprawiedliwiać swoich
wyborów, każdy autor posiada pewien zasób swobody, nie mam nic do
dodania...
- Co po 'Sadze' ?
- Wiele pomysłów...
- Czy nie będą mniej błyskotliwe?
- Sroce spod ogona nie wypadłem.
- Czy dalej wiedźmin?
- Nie, dużo już pieniędzy na nim zarobiłem, ale już nie chciałbym
eksploatować tego tematu. Nie chcę skończyć na czymś w stylu 'Starość i
młodość Wiedźmina'.
- Kiedy piąta część 'Sagi'?
- Nie będzie we wrześniu, na pewno. Myślę, że styczeń/luty. Później
na pewno krótka przerwa i trochę krótszej formy. Mam dość dużo zaległości,
pewnie wrócę jeszcze do opowiadań, ale jest z nimi problem - mało z nich
pieniędzy.
- Jak się ma 'Coś się kończy, coś się zaczyna...' do 'Sagi'?
- Ma się nijak. Był to zdecydowanie dowcip dla fanów i wiele osób
potraktowało go jako obrazę, miałem przez to tylko problemy. To nie jest
zakończenie...
- Czyli Wiedźmin się nie ożeni?
- Next question, danke schon.
- Czemu w pana powieści bohaterowie nie piją wódki?
- Pewnie piją, jak nie to się poprawi...
- Skad pan bierze imiona?
- Onomastyka jest trudna, a do tego dźwięki obce są śmieszne, to
ogólnie brzydkie odgłosy.
- Czy pańska twórczość niesie ze sobą jakieś przesłanie?
- Nic nahalnego, nie uważam się za osobę, która wiedziałaby tyle o
życiu, żeby móc pouczać innych. Poza tym proszę się nie doszukiwać
gdziekolwiek karykatury mojej osoby.
- Jaka jest pana ulubiona postać, myślę o pana własnej twórczości...
- Nie ma takiej. Są one tylko sztucznymi tworami i nie zakochuję się
w swoich postaciach.
- Co pan sądzi o problemach z określeniami technicznymi?
- Skończylem studia i umiem korzystać ze źródeł. Studia zresztą nie
dają nic oprócz tej umiejętności. Niektóre rzeczy się wie, a fabuła
usprawiedliwia czasem pomyłki, pozwala zakpić... Fabuła - królowa,
Czytelnik - król.
- Dlaczego w III części nic się nie dzieje?
- A ja lubię pomidorową... Myślę, że popycha akcję do przodu.
- Czy chce pan porzucić fantasy?
- Przewinęliśmy się po kanonie i to się może znudzić. Gatunek w
pewien sposób rozsadza się wewnętrznie, tak jak Chandler uczynił z
kryminałem, a Lem z SF. Poza tym przyszłość leży w fantasy, gdyż nie
sposób pisać już SF. Weźmy takiego Ziemkiewicza, który jest
nie-do-czytania ze swoim prawicowym wydźwiękiem.
Na dodatek technika idzie naprzód zbyt szybko, przytoczę tu wypowiedź
człowieka z IBM z 1966: 'do roku 1980 obniżymy wagę komputera do dwóch
ton'. Przyszłość w fantasy.
- Czy nie jest pan przypadkiem aprioryczny?
- A nie mogę?
- Co pan myśli o źródłach historycznych?
- To jedno wielkie kłamstwo, przeinaczenia. Istotne było kto za nie
płacił. Z legend zostawiam poezje.
- Co się stało z rodzicami Ciri?
- 5 tom.
- Jak się wybić?
- Każdy może mieć swoje pięć czy dziesięć minut, ale musi na nie
zapracować.
- Co pan sądzi o twórczości fanowskiej opartej na pańskiej?
- Nie czytam tego, ale jest to miara popularności. Nie lubię ich,
gdyż to co piszę lubię najbardziej.
- Co będzie z filmem na motywach pana powieści?
- Film będzie wpadką, fantasy filmowe nie bronią się. Nie wiem kto
pisze scenariusz i nie obchodzi mnie to. Jedyne filmy fantasy, które były
dobre to Conan, Willow, Excalibur... [i jeszcze jeden, ale wasz
sprawozdawca nie dosłyszał wśród tumultu - chyba Ivanhoe]. Tak samo było z
komiksem - dużo kasy dla Prószyńskiego. Ja się do rysownika nie odzywałem,
gdyż dostałem zdrowy worek kasy. Identycznie było z grą komputerową, ja
biorę kasę i mówię panom 'do widzenia'.
- A co pan sadzi o filmie 'Diuna'?
- 'Diuna' to szajs. Książka też mi się specjalnie nie podobała,
zraziła mnie.
- Czy Kane Wagnera to prototyp Geralta?
- Nie, Kane to szajs. Już Lewandowski lepsze kawały pisał... a
nagroda za 'Notekę...' to dzięki mnie.
- Co by pan polecil innych autorów?
- Konkurencja?
- Mogą być martwi...
- Prawa autorskie obowiązują 50 lat. Ode mnie starsi są tylko
Barbakan i Hollanek, który zresztą wpieprzył się, napsuł dużo krwi i wiele
osób nie może mu tego darować. Starość nie radość.
- Czy jeszcze 'Maladie'?
- Chciałbym, to moje ukochane dzieło, ale długo leżało przed
wydaniem. Teraz już się wgryzło w ten nasz światek literacki. W planach
mam opowiadania o Uriaszu [postać biblijna] oraz Ariadnie i Tezeuszu.
- Stosunek do krytyki literackiej?
- Nie obrażam się, stosunek mam do niej ambiwalentny. Moje produkty
są idealne i nie dyskutuję z kimś, kto je krytykuje. Ja nie oddaję do
druku rzeczy niedopracowanych. Poza tym w Polsca nie ma krytyki, jest
kumplowstwo.
- Co pan sądzi o badaczach swojej twórczości?
- Wolałbym, żeby się to odbywało po mojej śmierci. Teraz nie jest to
miłe, podsumowywać kogoś za życia...
- Stosunek do postmodernizmu?
- Podciąga się pod ten termin, co się chce. Dla mnie to pewna
płynność gatunków, rozsądzanie gatunku od środka.
- Czy spróbowałby pan rozsądzić horror?
- Tak, m.in. 'Muzykanci' byli próba, ale jakoś nie wyszło to tak jak
myślałem. Przeszło bez echa.
- Czy poezja jest trudniejszą formą?
- Dobra - tak.
- A potrafiłby pan?
- Nie, za duży ładunek emocjonalny.
- Co pan sądzi o RPG?
- Twórczy sposób spędzania czasu, bawiło mnie to i chciałem pisać,
ale te teksty ukazały się za późno. Pisałem o tym wszytkim jeszcze wtedy,
gdy mało osób się znało na temacie, ale wydano to już w czasach, gdy
wszyscy wszystko wiedzieli. I w ten sposób 'Oko...' stało się nowym
systemem, gdy założenia były inne. W RPG o wiedźminie też się nie mieszam.
Można pisać o RPG bez doświadczeń... korzystać ze źródeł. Znam lepsze
sposoby spędzania czasu.
- Iloma językami pan włada?
- W osiemnastu czytam, w czterech śnię, a w 6-8 mówie.
- Jak z tłumaczeniami na inne języki?
- Zasadniczo w porządku, są tacy tłumacze, którzy szybko chwytają o
co chodzi, ale czasem zdarzają się problemy.
- Gdzie ukazują się pana książki?
- Litwa, Rosja, Czechy i będzie w Niemczech. Wiedźmin po litewsku to
Raganis.
- A jakieś plany na rynek anglosaski?
- Tak, ale to raczej niewykonalne. Oni mają dosyć pisarzy, ale
Niemców udało się przekonać. Zobaczymy jak to wyjdzie, Niemcy to w końcu
inna kultura.
- Z czego zrobił pan magisterkę?
- Next question.
- Co pan sądzi o internecie?
- Jest. Spowoduje, że wielu idiotów, którzy nic nie wiedzą, będzie w
stanie dowiedzieć sie wszystkiego, czego ja się uczyłem przez lata, przez
Yahoo. Powinien być zakazany lub za drogi.
- A co pan sądzi o liście dyskusyjnej poświęconej pańskiej osobie,
która istnieje w sieci?
- Należy się.
- Co z mapą? Istnieje mapa Wiedźminlandu na stronie WWW...
- Wiem i jest nawet dość podobna do tego co ja wymyśliłem, ale mapy
na złość nie będzie. Nie lubię czytelników! A w piątym tomie nabrużdżę.
A Geraltem znużony nie jestem, to nie Conan.
- Co pan sądzi o ilości wulgaryzmów w pana tekstach?
- Żaden cenzor nie ruszy mojego tekstu, ale zakłąć rzadko i w miarę
jest rzeczą męską. Za dużo psuje efekt. 'Psy' mi się podobały, ale lepsze
by były z wyłączoną ścieżką dźwiękową. Film powienien być ideałem, a nie
fotografią. Nie powinno być za dużo krwi.
- Jakie miał pan przygotowanie do pisania?
- Wiedziałem, co robić, gdy brałem się za fantasy.
- Co pan teraz czyta?
- Nudzi mnie fabuła, obecnie wolę historyczne książki.
- Jak pan tworzy bohaterów?
- Bohaterowie rodzą się w trakcie pisania...
- Czy wie pan jak się skończy cała saga? Czy wie pan jak się zakończą
wszystkie wątki?
- Wiem jak się wszystko skończy, mam ostatni rozdział. Teraz myślę
nad pierwszym. Nie wiem jaki będzie początek.
- Czy istnieją gdzieś miejsca, które są opisane w powieści?
- Tak... Jaskier przejeżdża konno rzekę w stronę lasu... Obrazy są
sztuczne, ale to w wyobraźni przekształcają się w prawdziwe.
- Czy świat wiedźmina jest jakimś odbiciem naszego?
- Żadnych aluzji politycznych, ale pewne akcje są nieśmiertelne.
Skurwysyństwo jest skurwysyństwem.
-------------------------------------------------------------------------
Na spotkaniu był i relację spisał: repek (repek@ajax.umcs.lublin.pl)
|
[ BEZ POLSKICH ZNAKÓW ]
© '98 by John MacKanacKy (aka Jacek Suliga)
mkk@sapkowski.fantasy.art.pl