To także nie jest opis efektu, ale rozwiązanie pewnego problemu, jaki pojawił wraz z wprowadzeniem do amatorskiego użytku kamer wideo. Do tej pory, by zrobić jakąkolwiek animację, czy to film rysunkowy, czy kukiełkowy, wystarczyło wziąć najprostszą kamerę i klatka po klatce filmować kolejne fazy ruchu. W popularnych kamerach wideo, przeznaczonych na rynek amatorski, filmowanie pojedynczych klatek okazało się barierą nie do pokonania, podobnie zresztą jak parę innych rzeczy - filmowanie ze zmienną prędkością, mechaniczna przesłona (głębia ostrości!) itd. Dziś zaczyna się to zmieniać za sprawą kamer cyfrowych, które powoli zaczynają zdobywać rynek mimo wysokiej ceny. Jeśli jednak na razie nie stać Cię na cyfrową kamerę wideo, a chciałbyś pobawić się prawdziwą animacją, możesz poradzić sobie inaczej.
Co jest potrzebne: komputer, kamera wideo, dowolne urządzenie
pozwalające wyłapywać obraz z kamery i zapisywać go na dysku.
Takim urządzeniem może być frame-grabber (można dostać już za 100 zł),
karta telewizyjna (np. Aver, TV MAX), czy karta do montażu nieliniowego
(np. miro). Nie potrzeba nam karty o jakichś ekstra parametrach - dobrej
kompresji, szybkim transferze itd. W zupełności wystarcza nawet frame-grabber
na złączu ISA kupiony na giełdzie.
Dlaczego? Będziesz zapisywać POJEDYNCZE kadry, np. jeden na 5 minut.
Jak to zrobić? Przede wszystkim - kamerę umocuj na dobrym, ciężkim
statywie. Potem podłącz kamerę do karty i... pracuj! Ustawiasz wszystkiem
elementy danej klatki, idziesz do komputera, "łapiesz" obraz no i zapisujesz
na dysk jako pojedynczą bitmapę. Pamietaj, żeby ze względu na specyficzne
sortowanie plików przez komputery, nadawać kolejnym zapisanym obrazom nazwy
typu: kadr001, kadr002...kadr030, a nie: kadr1, kadr2, kadr30
itd.
Dlaczego? Ponieważ jeśli nie masz specjalnego sprzętu pozwalającego
zgrywać na taśmę pojedyncze klatki (no, ale gdybyś miał, wtedy byś tak
nie kombinował...) będziesz musiał zamienić ten zbiór bitmap na film -
AVI, QuickTime czy mpegi 'żywcem' przegrać na magnetowid. Można do tego
użyć dowolnego programu do edycji wideo (Adobe Premiere, Ulead Media) czy
jednego z wielu programów freeware lub shareware, np. Paintshop
Pro 5.0. Wiekszość programów przy zapisie kadr1, kadr2... wciągnie
kadry w niewłaściwej kolejności, więc mimo, iż program może przyjąć
taki zapis, to większość zinterpretuje to jednak niepoprawnie. Jeśli zależy
Ci na jakości, zapisuj kadry jako 24 biowe pliki TGA (jeśli karta na to
pozwala), jest to zresztą standardowy format zapisu "rozbitego na kadry",
honorowany przez większość programów do edycji wideo (tzw. sequential
Targa). W każdym razie sprawdź, zanim zaczniesz cokolwiek robić, jaki
format plików przyjmuje oprogramowanie pod którym będziesz pracował.
Na koniec odpowiedź na pytanie które być może ciśnie Ci się na język:
"Po jaką cholerę się męczyć z tradycyjną animacją, jak są programy
do tego?"
1) Bo to frajda wprawić w ruch np. meble w pokoju.
2) 'Wielcy' też stosują animacje poklatkową - przypomnij sobie atak
maszyn kroczących w Imprerium kontratakuje. To jest tradycyjna animacja!
3) Wielokrotnie zauważysz, że o wiele taniej, łatwiej i szybciej jest
zanimować coś "na żywo", niż użyć jakiegoś wyrafinowanego oprogramowania
do 3D lub 2D, szczególnie w filmie amatorskim. Np. kłębki wełny kulające
się po stole, rozwijające i plączące się ze sobą, albo np. napis układający
sie z piasku, że nie wspomnę o animacji żywych ludzi (tak! to nie pomyłka!)
'jeżdżących' np. na krzesłach po pokoju! Zabawa świetna, tym bardziej,
że efekt możesz zobaczyć natychmiast. Może jest to niezły pomysł na niestandardową
imprezę? Ze dwie skrzynki dobrego piwa (bezalkoholowego, ma się rozumieć...)
i pierwsze miejsce na festiwalu Imagina zapewnione.
Życzę cierpliwości!