EFEKTY SPECJALNE W FILMIEAMATORSKIM

(Pre) historia efektów

Historia trików filmowych jest tak stara jak historia filmu. Przecież sam film jako taki, jest trikiem, sztuczką mającą na celu oszukanie widza. Nie wierzysz? Zobacz więc dowolną salę kinową: siedzi grupa osób wpatrująca się w coś, czego tak na prawdę nie ma.  Wszyscy widzą ruch, a przecież to tylko mnóstwo nieruchomych obrazków, wyświetlanych jeden po drugim. Idiotyzm, prawda? Tylko niedoskonałości ludzkiego organizmu zawdzięczamy iluzję, która od ponad 100 lat bawi kolejne pokolenia.
A zaczęło się to wszystko od

LATARNI MAGICZNEJ


Latarnia magicznaczyli dzisiejszego rzutnika do przezroczy. Ot, źródło światła, slajd malowany na szklanej płytce i soczewka. Robiło to na ludziach piorunujące wrażenie. Seanse spirytystyczne, gabinety okropności, jarmarczne pokazy - to wszystko cieszyło się ogromną popularnością. By spotęgować wrażenie, używano czasem paru latarni magicznych, czasem też poruszano nimi podczas pokazu. Można przez to było wywołać wrażenie np. latającej trupiej czaszki czy innych straszydeł. Potem technikę tę udoskonalono, stosując zamiast malowanych przezrocza wykonane metodą fotograficzną. Do filmu było jeszcze daleko - stosowano bowiem szklane płyty.
A potem był pewien

ZAKŁAD


rekonstrukcja fotografiio duże pieniądze. Dwóch dżentelmenów, Stanford, miliarder oraz znany uczony Marey wiedli długotrwały spór, czy podczas galopu koń cały czas dotyka nogami ziemi, czy jednak jest taki moment, gdy wszystkie nogi są w powietrzu. Spór rozwiązano w pomysłowy i sprytny sposób. W kwietniu 1874 roku w Sacramento przeprowadzono eksperyment. Z jednej strony toru wyścigowego zainstalowano biały ekran, z drugiej zaś 24 aparaty fotograficzne. W poprzek toru biegły nitki, które zerwane przez biegnącego konia wyzwalały poszczególne migawki. Eksperyment się udał, uzyskano 24 fotografie konia w ruchu (zakład wygrał Stanford...). Niejaki pan Muybridge, fotograf który uczestniczył w tym eksperymencie wydał poźniej książeczkę z reprodukcjami tych fotografii. Zbił na tym zresztą majątek. Jedna z takich książeczek trafiła do pewnego francuskiego atelier. Tam wpadła w ręce dwóch młodych chłopców

AUGUSTA I LUDWIKA LUMIERE


Młodszy z nich, Ludwik przeglądając słynne fotografie Muybridge'a zauważył, że koń na fotografii się poruszył. Gdy przerzucało się szybko kartki wydawało się, że koń biegnie. Pomysł ruchomych obrazów rodził się w młodych głowach, jednak na na kino było jeszcze za wcześnie. Cały czas w użycia była tzw. mokra płyta fotograficzna.
kinetoskop EdisonaMinęło parę lat. Wynaleziono suchą płytę fotograficzną, a wkrótce potem Goldwin zaprezentował światu pierwszą, celuloidową kliszę fotograficzną. W tym czasie wielu wynalazcow pracowało już nad ruchomym obrazem. Jednym z nim był sławny Thomas Edison. Skonstruował kinetoskop, aparat do oglądania krótkich, jednominutowych filmów. Niestety, taki film mógł oglądać tylko jeden widz, przez specjalny otwór w drewnianej skrzyni. Minął jakiś czas. W grudniową noc 1894 roku, Ludwig Lumiere szkicował nowy aparat do projekcji ruchomych obrazów. Potrzeba było jeszcze jednego roku, by wynalazek zaprezentować światu. Bracia znaleźli odpowiednią salę w centrum Paryża. Właścicielowi, panu Volpini zapłacili gotówką całe 30 franków, co było wtedy całkiem znaczną sumą.
Swój wynalazek nazwali

KINEMATOGRAFEM


28 grudnia 1895 roku odbyła się pierwsza, publiczna projekcja filmów przygotowanych przez Augusta i Ludwika Lumiere.
 

W dniu 28 grudnia 1895 roku będzię miała miejsce pierwsza publiczna projekcja ruchomych fotografii przy pomocy kinematografu wynalezionego przez braci Lumiere

Program był bogaty. Wyświetlano "Wyjście robotników z fabryki braci Lumiere w Lyonie", "Sprzeczkę dzieci", "Pociąg", "Ćwiczenia wojskowe", "Kowala", "Grę w karty" i "Morze". Cały seans trwał około 15 minut. Pierwszego dnia bracia dopłacili do pokazu z własnej kieszeni. Następnego jednak czekał już tłum żadny oglądania cudów. W ciągu dnia organizowano 18 seansów, dzienny dochód wynosił 2500 franków.
Plakat do filmu Polewacz polanyPotem nakręcono pierwszą komedię. Był to "Polewacz polany", chyba najbardziej znany film braci Lumiere. Ten żart filmowy kopiowano potem wielokrotnie w najrozmaitszych odmianach. Następny film wprawił widzów w osłupienie. Bracia nakręcili wyburzanie muru, jednak film puszczano od końca. Zszokowani widzowie oglądali powstawanie muru z kupki cegieł. Otwarto też fabrykę w której produkowano taśmy filmowe, aparaty projekcyjne (na początku aparat projekcyjny i kamera to były te same urządzenia) i gotowe filmy. Ludwik Limiere sceptycznie odnosił się do wynalazku. Wróżył mu co najwyżej pół roku, no, może rok kariery. Na całe szczęście pomysł nie okazał się zły, dzięki czemu młodzież ma gdzie wysyłać rodziców.
Po pierwszych projekcjach okazało się, że ludziom przestało wystarczać oglądanie ruchomego obrazu. Być może zgodnie z przewidywaniem Ludwika Lumiere kinematograf zostałby tylko przebojem sezonu, gdyby jednym z pierwszych widzów nie był

GEORGES MELIES


Georges Méličsprekursor i wynalazca mnóstwa trików filmowych. Tak, to właśnie on, a nie jak się niektórym wydaje George Lucas, wymyślił większość używanych od dziś efektów specjalnych. Nie bez powodu zwany jest ojcem efektów specjalnych i filmu fantastycznego.
Urodził się w Paryżu, 18 grudnia 1861. Z zawodu iluzjonista, właściciel słynnego Teatru Roberta Houdiniego, cały czas rozmyślał jak uatrakcyjnić swoje pokazy. Robił eksperymenty z latarnią magiczną lecz dopiero wynalazek braci Lumiere był tym czego potrzebował. Od roku 1869 regularnie wyświetla filmy w swoim teatrze. Jednak pewien wypadek sprawił, że zupełnie zrezygnował z pokazów iluzjonistycznych i zajął się wyłącznie filmem. Filmował właśnie banalną, uliczną scenę, gdy zacięła się kamera. Po chwili zdołał ją uruchomić i kontynuował pracę. Podczas wyświetlania filmu okazało się jednak, że filmowany wóz nagle zmienił się w karawan. Efektu tego używał potem wielokrotnie do "przemiany" jednych rzeczy w drugie, czy znikania postaci. Natchnęło go to do dalszych eksperymentów. Zawocowało to powstaniem 498 filmów, z których 137 istnieje do dziś. Nie ma chyba osoby która nie znałaby groteskowej twarzy księżyca z rakietą w oku. Scena ta pochodzi z jego najsławniejszego filmu, Le Voyage dans la lune (Podróż na księżyc, 1902). Niestety, jak to zwykle bywa, oszukiwany przez swych partnerów Melies zbankrutował. Dodatkowym ciosem było wyburzenie jego ukochanego teatru w roku 1923. Owdowiały i przygnębiony oczekiwał smutnego końca, jednak Francja przypomniała sobie o jego zasługach. Za swoją pracę w roku 1931 otrzymał medal Legii Honorowej i darmowy apartament do końca swego życia. Poślubił też  Jeanne d'Alcy, gwiazdę  pierwszych lat wczesnego kina. Zmarł w Paryżu, 21 stycznia 1938 roku.
Pamiętajmy o nim, gdy w maju 1999 pójdziemy do kina na kolejna cześć gwiezdnej trylogi Lucasa. Zachwyceni komputerową techniką i oszołamiającymi obrazami nie zapomnijmy, że zmieniło się tylko narzędzie, poprawiła jakość. Pomysł jest od ponad 100 lat ten sam. Oszukać oko, podmienić obraz. A czy użyjesz do tego kawałka tektury, czy komputera za milion dolarów zależy tylko od Twojej pomysłowości i dobrych duchów pionerów kina.

Powrót do strony głównej