 |
Gwiezdne Wojny Część 1: Mroczne Widmo
Film "Gwiezdne Wojny - Część 1: Mroczne Widmo" jest czwartym z kolei i rownocześnie pierwszym ze słynnej sagi Georga Lucasa, znanej pod wspólnym tytułem "Gwiezdne Wojny". Część 1 jest początkiem wszystkich wydarzeń które miały miejsce "dawno temu, w bardzo odległej galaktyce" wiele lat przed tymi pokazanymi w najbardziej chyba znanej części 4. Tutaj Darth Vader jest jeszcze dzieckiem, 9 letnim Anakinem Skywalkerem, a Obi-Wan Kenobi jest początkującym rycerzem Jedi. Motywem przewodnim filmu jest obrona małej planety Naboo, która została zablokowana przez statki Federacji Kupców. Kiedy dwaj rycerze Jedi, Qui-Gon Jinn (w jego rolę wcielił się Liam Neeson) i Obi-Wan Kenobi (tu z kolei ujrzymy znanego z filmu Trainspotting Ewana McGregora) przybywaja na Naboo aby pokojowo rozwiązać sprawę blokady, zostają zaatakowani. Przedostają się na powierzchnię planety i po ucieczce przed wojskami federacji przybywają do władczyni Naboo, królowej Amidali w którą wcieliła się młodziutka Natalie Portman. Aby zakończyć kłótnię z Federacją postanawiają polecieć na planetę Coruscant aby przedstawić całą sprawę przed Senatem Republiki. Niestety z powodu awarii statku zmuszeni są do lądowania na planecie Tatooine gdzie poznają Anakina Skywalkera i rozpoczyna się właściwa przygoda. Ponieważ "Mroczne Widmo" jest pierwszą częścią sagi rozpoczyna się w niej wiele wątków które znajdą rozwiązanie dopiero w kolejnych częściach. Właśnie z uwagi na to, film może się dłużyć dla kogoś, dla kogo jest pierwszą widzianą przez niego częścią "Gwiezdnych Wojen". Jeżeli ktoś oglądał już trylogię może wyłapać wiele nawiązań do znanych już części sagi. Na przykład finałowa walka Qui-Gon Jinna ze złym Darthem Maulem jest niemalże dokładną kopią walki Obi-Wan Kenobiego z Darthem Vaderem w części 4, a sceny ucieczki z Naboo bardzo przypominają uwolnienie księżniczki Lei ze statku Dartha Vadera. Recenzując Gwiezdne Wojny - Część 1 nie można wspomnieć o efektach specjalnych, które są zrobione wręcz wzorcowo i wyprzedzają swoją epokę. Duże wrażenie robi na widzu widok bitwy na powierzchni Naboo. Także sceny wyścigu na Tatooine są zrealizowane doskonale. Oglądając te sceny zupełnie nie mamy wrażenia ze sceny te są zrealizowane praktycznie w całości na komputerze. Efektom specjalnym dorownuje także muzyka która zrobiła na mnie szokujące wrażenie. Jest ona po prostu doskonała. Szkoda tylko że niektóre sceny jak na przykład pilotowanie gwiezdnego myśliwca przez 9 letniego chłopca są zbyt naciągane a sylwetki postaci dość płytkie. No ale nie jest to przecież film realistyczny, nie wiemy czy trudno jest pilotować taki myśliwiec a film jest zbyt krótki na dogłębne przedstawienie każdej postaci, więc można to chyba pominąć. Film ten ma być przede wszystkim dobrą zabawą i swoje zadanie spełnia znakomicie. A jezeli jeszcze ktoś oglądał trylogię i jest fanem "Gwiezdnych Wojen" to po prostu musi zobaczyć i tę część. Natomiast jeżeli ktoś nie lubi fantastyki i nie przepada za "odległą galaktyką" to "Mroczne Widmo" może oglądnąć na własną odpowiedzialnośc, biorąc pod uwagę ze wyjdzie z kina znudzony. Ja po obejrzeniu filmu w skali 1 - 10 przyznałbym mu 9 punktów. Natomiast ktos kto nie jest fanem sagi Georga Lucasa może tej ocenie spokojnie odjąc 3 punkty. Chociaż ja uważam że na film warto isć chociażby ze względu na efekty specjalne i doskonałą muzykę.
Piotrow
|
| |