 |

|
 |
"Jak zrobić dobrą
komedię" Jak
ugryźć 10 milionów
"Jak
ugryźć 10 milionów" to jedna z najlepszych komedii
jakie trafiły w tym roku na ekrany polskich kin. Film opowiada
historię dentysty "Oza" Oseranskiego (doskonała rola znanego z
"Przyjaciół" Matthew Perry'ego), do którego sąsiedztwa
wprowadza się poszukiwany przez chicagowską mafię płatny
zabójca Jimmy "Tulipan" Tudeski. "Tulipan" zgodził się
zeznawać w sądzie przeciwko swoim byłym pracodawcom w związku
z czym mafia wyznaczyła za jego głowę nagrodę. Kiedy dowiaduje
się o tym żona dentysty wysyła swojego męża do Chicago by ten
zdradził przestępcom miejsce pobytu Tudeskiego i zainkasował
nagrodę. Problem w tym, że nasz bohater polubił swojego
sąsiada i ani mu w głowie wydawać go w ręce mafii. Nie wie
jednak, że w momencie wyjazdu z Kanady uruchomił cały łańcuch
zdarzeń, które przez ponad sto minut będą bawić i zaskakiwać
zgromadzonych w kinie widzów.
"Jak
ugryźć 10 milionów" ma wszystko, to co powinna mieć
dobra komedia - inteligentny i pełen zaskakujących zwrotów
akcji scenariusz, dobrych aktorów i niezłego reżysera, który
wspomniane elementy umiejętnie ze sobą zgrał.
Fabuła
filmu wartko mknie do przodu i z każdą minutą nabiera jeszcze
większego tempa. Niemalże każdy z bohaterów okazuje się być
innym niż nam się z początku wydawało a w miarę upływu czasu
dowiadujemy się, że "Tulipan" nie jest jedyną osobą, która ma
zostać zabita. Mitchell Kapner, autor scenariusza w doskonały
sposób wykorzystał możliwości wynikające z uczynienia jednym z
głównych bohaterów filmu płatnego mordercy. Dialogi wygłaszane
przez "Tulipana" są napisane w taki sposób, że jego wypowiedzi
bardzo często mają charakter dwuznaczny - odnoszą się
jednocześnie do poruszanego tematu i wykonywanego przez
Tudeskiego zawodu i dzięki temu są naprawdę komiczne. Wrażenie
to potęguje doskonała gra aktorska. Kiedy oglądamy opanowanego
Willisa
i słuchającego go spanikowanego Perry'ego nie sposób
powstrzymać się od śmiechu.
W "Jak
ugryźć 10 milionów" humor słowny idzie w parze z
równie dobrym humorem sytuacyjnym. Nie ma tu jednak znanych z
innych amerykańskich produkcji komediowych żartów polegających
na głośnym wydzielaniu wiatrów, czy przewracaniu się na skórce
od banana. Zachowanie bohaterów jest doskonale zgrane z ich
charakterami. Jeżeli Oseranski zachowuje się niekiedy jak
bohater burleski to wynika to z tego, iż jest on osobą nerwową
i chaotyczną. Z kolei Tudeski jako zawodowy morderca jest
zawsze opanowany i nic nie jest w stanie wytrącić go z
równowagi. Uwaga ta tyczy się wszystkich bohaterów, ponieważ
każdy z nich prezentuje zupełnie inny typ osobowości a ich
skontrastowanie to jeszcze jedno źródło
humoru.
Oczywiście nawet najlepszy scenariusz może
okazać się niewypałem jeżeli w filmie zagrają słabi aktorzy. W
"Jak
ugryźć 10 milionów" na szczęście uniknięto tego błędu.
Praktycznie cały zespół, poza Rosanne
Arquette doskonale wywiązał się z powierzonych im ról.
Postaci grane przez Willisa
i spółkę są naturalne, w niewymuszony sposób śmieszne i co
najważniejsze doskonale realne, dzięki czemu widz nie ma
żadnych problemów z ich akceptacją. Jedyną osobą, która się z
tego wyłamuje jest wspomniana wcześniej Rosanna
Arquette. Grana przez nią postać żony Oseranskiego, jest
moim zdaniem sztuczna, ma przesadny francuski akcent i nie
jest nawet w połowie tak śmieszna jak partnerujący jej
aktorzy.
"Jak
ugryźć 10 milionów" to bardzo dobra czarna komedia,
którą bez wahania polecam każdemu lubiącemu dobrą rozrywkę
kinomanowi.
Marcin Kamiński
Filmweb
|
|
   
|
|
|