 |

|
 |
"Filmowa poezja" Duże
zwierzę
"Duże
zwierzę" to czwarty już film wyreżyserowany przez
doskonałego aktora Jerzego
Stuhra. Tym razem jednak artysta, nie nakręcił obrazu
według własnego scenariusza, ale oparł się na istniejącym już
tekście napisanym przed laty przez Krzysztofa
Kieślowskiego. Scenariusz "Dużego
zwierzęcia" powstał na podstawie opowiadania
Kazimierza Orłosia pt. "Wielbłąd". Opowiadanie to ukazało się
po raz pierwszy w 1972 r. w świątecznym numerze magazynu
"Literatura". Niedługo po publikacji Kieślowski
otrzymał prawa do ekranizacji i rok później miał już gotowy
scenariusz. Niestety, w tym czasie Orłoś znalazł się "na
indeksie" i zrealizowanie filmu będącego ekranizacją jego
prozy nie było już w Polsce możliwe. Kieślowski
próbował jeszcze uzyskać środki na zrobienie obrazu w
Niemczech, ale bez rezultatu. Później scenariusz zaginął i
został odnaleziony dopiero w 1988 r. przez Janusza
Morgensterna.
"Duże
zwierzę" opowiada historię urzędnika bankowego
Zygmunta Sawickiego oraz jego żony, przedszkolanki, którzy
postanawiają zaopiekować się pozostawionym przez cyrk
wielbłądem. Małżeństwo bardzo szybko zaprzyjaźnia się ze
zwierzęciem. Budują mu specjalnie zaprojektowaną stajnię, pan
Sawicki chodzi z nim na spacery i wydaje się, że ich życie
wraz z przybyciem wielbłąda zmieniło się na lepsze. Niestety,
decyzja bohaterów nie podoba się współmieszkańcom miasteczkom.
Część z nich uważa, że postawa Sawickiego jest "nieużyteczna
społecznie" a inni boją się, że zwierzę może być nosicielem
afrykańskiej odmiany choroby wenerycznej. Społeczność zaczyna
się jednoczyć przeciwko opiekunom wielbłąda. Urzędnicy
domagają się podatku, sąsiedzi protestują przed furtką,
rodzice zabierają dzieci z przedszkola, w którym pracuje
Sawicka, ale mimo tych wszystkich kłopotów małżeństwo kocha
wielbłąda jeszcze bardziej.
"Duże
zwierzę" to piękny i ascetyczny w formie film
opowiadający o nietolerancji, przywiązaniu i walce w obronie
własnych przekonań. Fabuła jest prosta i opiera się na jednym
zaledwie wątku, ale przedstawiona jest w taki sposób, że "Duże
zwierzę" może mieć nieskończenie wiele interpretacji.
Jerzy Stuhr porównuje ten film do wiersza, który dla każdego z
widzów możne znaczyć coś innego i to jest w nim właśnie
najpiękniejsze.
Żeby zmusić widza do maksymalnej
koncentracji na treści obrazu Stuhr
zdecydował się nakręcić go na taśmie czarno białej. Tym
sposobem oglądając film, nie dekoncentrujemy się podziwiając
np. przepiękne widoki gór, ale całą naszą uwagę pochłania
opowiadana historia. Również z tego powodu w jednej z
pierwszych scen reżyser pokazał przejeżdżający wóz z napisem
"policja", tak aby widz nie musiał zastanawiać się w jakim
okresie dzieje się akcja filmu.
Moim zdaniem "Duże
zwierzę" to jedna z najlepszych polskich premier tego
roku. To film, który zmusza widza do myślenia a im dłużej się
nad nim zastanawiamy, tym odkrywamy jego więcej znaczeń i
interpretacji. Dużym atutem tego filmu jest również to, że
Stuhr
nie nakręcił go w sposób "w jaki wydaje mu się, że zrobiłby to
Kieślowski".
"Duże
zwierzę" to film Stuhra
a jedyne związki z twórcą "Czerwonego" kończą się na
scenariuszu, gruntownie zresztą przez to film Stuhra
przerobionego, łącznie z przeniesieniem akcji z lat 70. we
współczesność. Bardzo trudno jest pisać o takich obrazach
jak "Duże
zwierzę". Filmy poetyckie są dla każdego z widzów inne
i każdy może zrozumieć je w zupełnie inny sposób. Nie będę się
zatem nawet starał napisać jakiejkolwiek interpretacji by tym
samym nie narzucać nikomu mojego rozumienia filmu. Zapraszam
natomiast do opisywania swoich wrażeń w dziale komentarze, ich
lektura będzie na pewno ciekawa i inspirująca.
Dominik Kubacki Filmweb
|
|
   
|
|
|