|
W Sejmie dobiegają końca prace nad nowelizacją ustawy
o prawie autorskim i pokrewnych. Jedna z ważniejszych
proponowanych zmian dotyczy konstrukcji praw do dzieła
audiowizualnego i należnych twórcom z tytułu jego
eksploatacji wynagrodzeń. Oczywiście różne pomysły
na nowe przepisy mają “przedstawiciele”
interesów twórców dzieła i
“przedstawiciele” jego późniejszych użytkowników.
Chodzi rzecz jasna o pieniądze.
W
Polsce nadal obowiązuje zasada powstania ex lege
autorskich praw majątkowych na rzecz producenta dzieła
audiowizualnego. Niewiele w tej kwestii zmieniła ustawa
o prawie autorskim i prawach pokrewnych z 1994 roku,
mimo, że wyraźnie formułuje niektóre formy
wynagrodzeń dla określonych współtwórców dzieła
audiowizualnego. Problem polega właśnie na tym, że
art. 70 ust. 3 wymienia bardzo dokładnie formy
korzystania z utworu, dające twórcom (w tym reżyserowi)
niezbywalne prawo do wynagrodzenia. Daje to możliwość
następującej interpretacji tego przepisu –
ustawodawca przyznał współtwórcom tylko te prawa, które
są wyraźnie wymienione, a więc są oni pozbawieni
prawa do wynagrodzenia z tytułu innych
(niewymienionych) form korzystania z dzieła. Dzięki
takiej interpretacji współtwórcy są pozbawieni np.
prawa do wynagrodzenia z tytułu nadawania telewizyjnego
(które w tym przepisie nie zostało wymienione). Stacje
nadawcze odmawiają więc zawarcia umów generalnych z
organizacjami zbiorowego zarządu, bo uważają, że w
zakresie pozostającym poza art. 70 ust. 3 prawa majątkowe
przysługują ex lege producentowi i skoro z nim stacja
zawarła umowę, to nie ma obowiązku płacić już twórcom.
Po drugie – art. 70 ust. 3 wskazuje producenta
jako zobowiązanego do dokonania rozliczeń wynagrodzeń,
co sprawia, że organizacje zbiorowego zarządu odsyłane
są właśnie do niego, chociaż trudno sobie wyobrazić,
aby generalne umowy były zawierane z poszczególnymi
producentami.
Indywidualny
twórca zawierający umowę o realizację dzieła
audiowizualnego nie może zastrzec, że producent ma
zobowiązać nadawcę do płacenia za nadanie właśnie
jemu. Przepisy z art. 70 ust. 3 także często pozostają
martwą literą, gdyż producenci ustalają w umowach
bardzo niski procent z tego tytułu wyliczany jako
procent od dochodów netto (co będzie jeśli film okaże
się niedochodowy ?).
Równie
niewydolny okazał się system zatwierdzania tabel
wynagrodzeń autorskich. Orzekanie przez Komisję Prawa
Autorskiego w niezależnych od siebie składach sprawiło,
że jeden ze składów już dawno zatwierdził tabele
dla artystów wykonawców, podczas gdy w innych składach
podobne tabele nadal czekają na zatwierdzenie. Jedynie
telewizja publiczna na własną rękę uznała w pewnym
stopniu roszczenia współtwórców do wynagrodzeń za
nadania.
W
Polsce od lat użytkownicy odmawiają zawarcia umów
generalnych, twierdząc, że obowiązek zapłaty ich nie
dotyczy. Polski twórca nie ma więc żadnego udziału
ani w nadaniach, ani w sprzedaży kaset, ani w przekazie
kablowym.
Do
radykalnej zmiany sytuacji konieczne są:
-
wprowadzenie
zasady pierwotnego nabywania praw autorskich przez
twórcę,
-
obciążenie
wyraźnie w art. 70 ust. 3 obowiązkiem zapłaty użytkownika,
-
wymienienie obok
dotychczasowych uprawnień także prawa do
wynagrodzenia z tytułu nadań i transmisji
kablowych,
Jedynie
wprowadzenie prawa do nadań i przekazu kablowego do
art. 70 ust. 3 i wskazanie, że obowiązek zapłaty za
to obciąża użytkowników, może wreszcie przybliżyć
polskich twórców do pozycji jaką mają ich koledzy w
Unii Europejskiej.
Na
podstawie: Elżbieta Traple “Co się komu należy
od stacji” Rzeczpospolita 2000-03-16.
|