|
MÓJ KĄCIK
Nie zamierzamy go wydrukować. Łączymy pozdrowienia. Z listu Stanisława Lema, z 26.01.1977 r.: "[...] W gruncie rzeczy jeszcze najlepsze jest 'Drzewo Genealogiczne', jakkolwiek nie gustuję osobiście w humorze typu absurdalnego, w którym poza absurdalnością o nic więcej nie idzie. Mimo to daję temu tekstowi pierwszą lokatę, ponieważ okazał Pan w nim niejaką wynalazczość zarówno konceptualną, jak i językową /neologizmy/. Rzecz jest sama w sobie błahostką, ale gdyby mi Pan TYLKO tę jedną rzecz przysłał, byłbym lepszej nadziei o Pana pisarskim rokowaniu, niż po lekturze innych, później powstałych tekstów. [...] Nie wykluczam tego, że mógłby Pan opublikować 'Drzewo Genealogiczne', na przykład posyłając maszynopis do poznańskiego 'NURTU', który SF stosunkowo często publikuje. Polecić Pana tekstu nie mogę, ponieważ nie uważam go za dobry, co najwyżej za obiecujący na przyszłość."
"...Niestety, nie można tego powiedzieć, o 'Drzewie Genealogicznym' - opowiadaniu z założenia humorystycznym. Nie wiem, może brak mi poczucia humoru, ale bardziej mnie ten utwór irytował, niż śmieszył. Poza tym pragnąłbym zadać autorowi jedno pytanie: co chciał wyrazić w tym opowiadaniu, jaka jest jego myśl przewodnia? Ja jej odnaleźć nie zdołałem..."
opowiadanie Pana opublikowaliśmy już w numerze styczniowym. Za kilka dni otrzyma Pan numer oraz honorarium. Z poważaniem
HURRRA! Honorarium wyniosło, w 1978 roku, 1.083 złote [kwit do wglądu].
Szanowny Panie, pozwalam sobie jeszcze raz, po roku czasu, zakłócić Pański spokój swoją skromną osobą. Ale niech mnie usprawiedliwi sam cel, w jakim do Pana piszę. Mianowicie, chciałem Panu wyrazić swoje gorące podziękowania za udzielone mi rady. Konkretnie: idąc za nimi wysłałem w lutym ubiegłego roku to swoje "Drzewo Genealogiczne" do "NURT-u", i oto w styczniowym numerze tego miesięcznika zostało ono wydrukowane! Jakkolwiek mam w pamięci Pana słowa, że pojedynczy druk niczego nie załatwia, ani nie przesądza, nie mogę się oprzeć zwykłej, ludzkiej radości, wynikającej z samego faktu debiutu! [...] Jakkolwiek nie znam Pana osobiście, to oprócz moich najbliższych, jest Pan jedyną osobą która rozumie moją pasję, i z którą pragnąłem się podzielić swoim małym sukcesem i radością...
Łączymy pozdrowienia Dział Graficzny
Odpowiadamy z dużym opóźnieniem na list Kolegi, gdyż w zasadzie oceniliśmy pozytywnie sześć opowiadań Kolegi i zastanawialiśmy się nad ich opublikowaniem. Zdecydowaliśmy ich jeszcze nie umieszczać - zachęcamy do dalszej pracy. Łączymy pozdrowienia.
Gorzej jest, niestety, z formą "Naumachii". Monolog jest w tym wypadku rozwiązaniem dość niezręcznym. Czytelnik ma większe zaufanie do formy dialogowej, do bardziej złożonej sytuacji interosobowej i rozbudowanej strukturalnie fabuły. To, co mówi jeden człowiek i to na zasadzie nieomalże gawędy czy wspomnienia, nie ma tej siły przekonywania, którą dysponuje opis aktualnej sytuacji. Zabiegi, jakie podjął Kolega w zakończeniu opowiadania, nie są w stanie w pełni uzupełnić niedoskonałości całego utworu. Radzimy zapoznać się nieco z teorią literatury i poetyką, co niewątpliwie będzie miało wpływ na dalszy rozwój talentu Kolegi, czego mu serdecznie życzymy. Łączymy pozdrowienia.
Szanowny Panie! Uprzejmie zawiadamiamy, że niestety nie skorzystamy z propozycji Pana wydania u nas nowel "Bóg Wojny" i "Sklep z płytami". Zwracamy z podziękowaniem maszynopisy i załączamy recenzje pp. St. Zielińskiego, Sławomira Kędzierskiego, Wiktora Bukato, z których opiniami solidaryzujemy się. Jednocześnie zapewniamy, że jeśli Pan wytrwa w pisaniu sf. może liczyć na naszą życzliwość i pomoc w przyszłości. Łączę wyrazy szacunku
Roman H. Kamionka
"...Nienowy bądź co bądź pomysł sklepu, który był-nie-był został przez autora zgrabnie zaadaptowany i opowiedziany. Widać, że całość była przemyślana i sprecyzowane zostały odpowiedzi na dwa pytania - co, i w jaki sposób chciał autor nam przekazać."
Natomiast Stanisław Zieliński był zdania, że: "...Z pewnością nie są to utwory gorsze od tych, które uznajemy z ciężkim sercem za literaturę z prawem do wydania książkowego. [...] Autor z pewnością 'naczytany' literatury SF, ale to argument niewystarczający."
Szanowny Panie Redaktorze, przed kilkoma dniami otrzymałem zwrot moich tekstów z Waszego wydawnictwa, wraz z recenzjami, a ponieważ zastał mnie on [Kto? Chyba zwrot. Ech, pisało się kiedyś, pisało...] podczas kończenia mojej nowej powieści [nie przypominam sobie, żebym jakąś powieść napisał wcześniej], pt. "Kryptonim 'Psima'", posyłam ją Panom od razu, by nie dać Wam odetchnąć...
Szanowny Panie Redaktorze, dziękuję Panu serdecznie za zamieszczenie w czerwcowym numerze "PROBLEMÓW" mojego opowiadania pt. "Naumachia"... I od razu poszedłem za ciosem: ...pozwalam sobie jednocześnie nadesłać kolejny mój tekst ["Sklep z płytami", przyp. mój], z nieśmiałą nadzieją, że i on w Pańskich oczach spełni kryteria kwalifikujące go do druku.
"Opowiadanie 'Naumachia' nie jest debiutem Mirosława Jabłońskiego i porusza ciekawy i niezbyt częsty w s-f problem rozumnego i nieznanego życia na naszym globie."
Przewidywany termin odpowiedzi: 3 miesiące [tutaj mój dopisek - tj. 25.01.80]. Kierownik Redakcji Podpis nieczytelny
Stanąłem u bram "sławy". Z innej strony nadszedł cios w plecy:
Szanowny Panie. Uprzejmie informujemy, że nie skorzystamy z pańskiej propozycji wydania opowiadań "Bóg Wojny" i "Sklep z płytami" w serii "Stało się jutro". Oba utwory mają pewne wady, które wydają się nam nie do poprawienia. Zasadnicze zastrzeżenia budzi to, co w literaturze fantastyczno-naukowej jest szczególnie ważne, to znaczy pomysł. Ta warstwa opowiadań jest zdecydowanie wtórna. Naturalnie o oryginalność w fantastyce jest dziś trudno, dlatego pisarz musi się ratować twórczym artystycznie opracowaniem powielanego wielokroć, zaproponować czytelnikowi nowe, ciekawe ujęcie. Niestety, oba utwory nie mają i tego waloru. Są rozwlekłe [...], mają zbyt wiele drobiazgowych opisów, które nie wnoszą nic do tekstu, wręcz przeciwnie - w natłoku szczegółów ginie zasadniczy wątek. [...] Nie znaczy to naturalnie, że powinien Pan w ogóle zrezygnować z twórczości literackiej. Konieczne byłoby jednak narzucenie sobie większej dyscypliny językowej, a przede wszystkim uświadomienie sobie faktu, że konstrukcja opowiadania rządzi się innymi prawami niż konstrukcja powieści. Łączymy wyrazy szacunku
Młody autor jest niecierpliwy. Minął termin przewidywanej odpowiedzi z "ISKIER", zatem 16 kwietnia 1980 roku napisałem: Szanowny Panie Redaktorze,
Z poważaniem...
Reasumując więc, powieść naprawdę warta jest wydania, ale wymaga ona wyważenia stylistycznego między poszczególnymi częściami [...] I proponuję także nowy tytuł dla powieści. Kryptonim Psima nie brzmi zbyt atrakcyjnie; ja miałbym propozycje dla autora zresztą. "Miasto ze snu". Co? [...] Powieść Mirosława Jabłońskiego, jak na debiut, jest wyjątkowo obiecująca. Jeśli moja opinia Autorowi się na coś przyda, to zachęcam do dalszych prób. Nie powinniśmy się zawieść".
"[...] Powieść napisana przez pana Jabłońskiego była dla mnie sporym i bardzo przyjemnym zaskoczeniem. Konstrukcja utworu, sposób prowadzenia narracji, dozowanie napięcia zaskakują nas swym dopracowaniem i wskazują na bardzo dużą i efektywną pracę włożoną w tzw. 'warsztat pisarski'.
[...] Generalnie uważam, że powieść pana Mirosława P. Jabłońskiego "Kryptonim 'Psima'" spełnia warunki kwalifikujące ją do druku. Jest to utwór pomysłowo i sprawnie napisany, reprezentujący również pewne walory intelektualne. Autor chciał niepoddać się całkowicie konwencjom czysto przygodowej SF, pragnął pogłębić go, uatrakcyjnić warstwę intelektualną, psychologiczną, socjologiczną i w pewnym stopniu mu się to udało. [...] Gdyby pan Jabłoński zechciał przemyśleć pewne zmiany [...], to sądzę, że powieść "Kryptonim 'Psima'" możnaby włączyć do planu wydawniczego 'Iskier'."
Kartka formatu A-5, najdroższa memu sercu.
PAŃSTWOWE WYDAWNICTWO "ISKRY"
ul. Kazimierza Wielkiego 82/2 30-074 Kraków
Jednocześnie prosimy o podanie, w jaki sposób przekazać należne honorarium /odbiór w kasie, przesłać pocztą, czy na konto/.
A więc stało się!!! [Pisownia i interpunkcja wszystkich cytowanych listów zgodna z oryginałami.]
TO BE CONTINUED... Mirosław Jabłoński
copyright (c) by: Michał Stachyra aka Puszon |