|
Notka o Mirosławie Jabłońskim i opowiadaniu "Duch czasu" zamieszczona w antologii "Wizje alternatywne"
MIROSŁAW PIOTR JABŁOŃSKI urodził się 26 maja 1955 w Zakopanem, mieszka w Krakowie. Ukończył studia na Wydziale Mechanicznym Politechniki Krakowskiej w 1981 roku, a w latach 1984-1986 był słuchaczem Studium Scenariuszowego przy PWSFTiTV. Zadebiutował w 1982 powieścią "Kryptonim Psima" (Iskry), która posłużyła Piotrowi Szulkinowi do scenariusza filmu "Ga, ga - chwała bohaterom". Jego następne książki to "Posłaniec" (Nasza Księgarnia, 1986, wspólnie z Andrzejem Drzewińskim), powieść "Nieśmiertelny z Oxa" (Glob, 1987), "Trzy dni Tygrysa" (Iskry, 1987) , "Schron" (Glob, 1987) oraz zbiór opowiadań "Czas Wodnika" (Iskry, 1990). Pojedyncze opowiadania drukowała "Fantastyka", "Przegląd Techniczny", "Młody Technik", "Pismo literacko artystyczne". Jak widać to dorobek niemały jak na autora, który zadebiutował zaledwie przed 8 laty. Opowiadanie "Duch Czasu" jest obszernym fragmentem nie drukowanej powieści, która z chwilą ukazania się na rynku stanie się, moim zdaniem, curiosum w polskiej SF. Po pierwszym czytaniu byłem zaskoczony swobodą, z jaką autor porusza się wokół spraw, o których mówi się raczej oględnie, jakby z obawy, by nikogo nie obrazić. Bezpośredniość, a przede wszystkim odrzucająca wszelkie konwencje obyczajowe swoboda językowa, to novum w rodzimej fantastyce. Język, którym operują bohaterowie, nadmiernie rozbudowany, wulgarny w potocznym rozumowaniu, przypomina bluźniercze dysputy. Jabłoński atakuje w nich i broni... Akcja powieści zatytułowanej "A w Pińczowie dnieje..." toczy się w niedalekiej przyszłości na coraz bardziej gorącej Ziemi, na której z powodu owego upału i zmian klimatycznych giną kolejne gatunki zwierząt. Główny bohater, Robert Crane z Biloxi, Missisipi, rozpoczynający właśnie pięcioletni okres przymusowego bezrobocia, jest człowiekiem pełnym kompleksów, a jednocześnie ogarniętym mania ratowania zagrożonych w swym dalszym istnieniu białych niedźwiedzi polarnych (thalarctos maritimus). Swoje posłannictwo widzi w akcie, mającym zwrócić oczy świata na ten problem - zamierza publicznie odbyć zoofilny stosunek z samicą wymierającego gatunku thalarctos maritimus. Wraz ze swymi przyjaciółmi - Jolandą Kucharski z Minnesoty, a wywodzącą swój ród ze środkowoeuropejskich wyżyn, Aronem Feldsteinem z Jerozolimy oraz partnerami brydżowymi: Janem Kmitą z Pińczowa, jarlem Erykiem Johansenem z Grenlandii i Johnem Mortimerem Woldcokiem z Nowej Zelandii - Robert Crane wędruje przez przestrzeń i czas tropiąc Ducha Czasu, der Zeitgeist, odpowiedzialnego za taki a nie inny kształt historii i mającego w związku z tym na sumieniu nie tylko białe niedźwiedzie. Niewątpliwie jest to tekst przeznaczony dla czytelnika dorosłego; jest w nim seks, religia, ekologia, sprawy bulwersujące od wieków filozofów i historyków. I chociaż mogłoby się komuś wydawać, że coś podobnego może stworzyć tylko chora wyobraźnia, to trzeba sobie uświadomić, że taka fantastyka istnieje, jak choćby w prozie Farmera, żeby szukać tylko w getcie SF. I chyba dobrze, że zawita pod nasze strzechy taka zwariowana, ale nie jednoznaczna fantastyka w rodzimym wydaniu.
copyright (c) by: Michał Stachyra aka Puszon |