Aliens

Autor recenzji: Sławek Połowniak

 

A LIE N S - Tym razem to już wojna...

- Coś się poruszyło!
- Gdzie?!
- Nie mogę namierzyć!
- Gadaj Hudson!
- Mam odczyty z przodu i z tyłu! Zbliżają się!
- Co się tam dzieje? Nic nie widzę!
- Niech oni wracają.
- Coś tu się rusza, to nie my.
- Czujniki oszalały...

Tak jak oszalały czujniki na podczerwień na planie wyśmienitego filmu s-f Jamesa Camerona, tak samo można oszaleć z WRAŻENIA słuchając GITESOWEGO soundtracku Jamesa Hornera pt. Aliens.

Na płytę składa się dziewięć naprawdę fantastycznych motywów muzycznych, które potrafią w słuchaczu wywołać podziw, ale przede wszystkim PRZERAŻENIE. Na to owe PRZERAŻENIE składa się bardzo wiele czynników, jak np. fakt, że James Horner naprawdę potrafi w profesjonalny sposób PRZERAŻAĆ swoją muzyką (mowa tutaj o tego rodzaju filmach typu Aliens, do których kompozytor własnoręcznie napisał wspaniałe partytury).

Otwierający całą ścieżkę Main Title już pokazuje tą zdolność Jamesa Hornera. Towarzyszący mu powiew grozy wywołuje w słuchaczu paniczny strach i ciarki na plecach. Jeśli dodamy do tego powiewu świetnie wkomponowane werble + drastyczne organy pozostaje nam tylko schować się pod stół i przeczekać do końca. Na tym jednak nie koniec niespodzianek. To dopiero gra wstępna... Jeśli jesteśmy bardzo nerwowymi osobami (mnie to nie dotyczy), boimy się szybkiej i strasznej muzyki - nie powinniśmy kupować tej płyty. Jeżeli zaszła już taka potrzeba schowajmy się lepiej pod stół. Słuchając drugiego utworu nie mamy się już czego bać, na razie... Going After Newt jest wynikiem połączenia wspaniałej orkiestry symfonicznej z werblami i czym jeszcze tylko się da. Skutkiem jest trzy minutowy niesamowity pochód muzyczny. Przy słuchaniu trzeciego utworu, tj. Sub-Level 3 możemy nabawić się takiego samego rozstroju nerwowego, jak przy Main Title. Tutaj już stół nam nie pomoże, pozostaje więc szafa, solidna szafa, w której będziemy czuć się naprawdę bezpiecznie. Sub-Level 3 to sześciominutowy z hakiem podskok adrenaliny, który towarzyszył naszym filmowym bohaterom podczas penetracji wszelkich wnętrz, korytarzy i zakamarków bazy kolonistów. Moim zdaniem ten utwór jest najbardziej przerażający, ponieważ słuchając go tak naprawdę nie wiemy co za chwilę się wydarzy. Po nim jest troszeczkę spokojniejszy (bo nie trzymający aż tak w napięciu) Ripley's Rescue, Atmosphere Station, bombowy Futile Escape z niesamowitymi werblami!, Dark Discovery zabierający nas w odległą podróż na planetę LV ("Ale tu jest strasznie i odrażająco. Ziemia o wiele wiele piękniejsza..."). Przedostatni utwór Bishop's Countdown stanowi najlepszy dowód na to, jak James Horner bosko wkomponowuje w utwory werble. Pisząc wcześniej recenzję do Apollo 13 i Maski Zorro chwalę kompozytora za tą zdolność. Słuchając ścieżki Aliens możemy się o tym przekonać jeszcze bardziej! Bishop's Countdown to zaraz po Main Title drugi najlepszy motyw ze ścieżki. Trzeci jest zdecydowanie Going After Newt. Pozostał nam ostatni utwór - Resolution and Hyperspace, który bardzo przypomina Main Title, z drobnymi wręcz modyfikacjami.

Podsumowując ten soundtrack powinniśmy się dobrze nastawić nerwowo i psychicznie nad jego wysłuchaniem. Aliens stanowi 41 minut słuchania doskonałej w każdym calu muzyki instrumentalnej. Jak zwykle T H E  L O N D O N  S Y M P H O N Y  O R C H E S T R A przeszła sama siebie.

Ta muzyka przypadła do gustu samemu Davidowi Copperfield'owi, który w swoim niesamowitym show (Upadek w czeluście Niagary) wykorzystał wspaniały utwór z tej ścieżki pt. Bishop's Countdown. Tyle że w jego pokazie powinien on się nazywać David Copperfield Countdown. Inna niespodzianka jest taka, że w 1989 roku podczas pisania muzyki do Szklanej Pułapki Johna McTiernana, Michael Kamen także wykorzystał jeden z motywów, tyle że ostatni, czyli Resolution and Hyperspace.

Film "Obcy-Decydujące Starcie" otrzymał w 1986 roku nominację do Oscara w kategorii: najlepszy montaż, najlepsza muzyka, scenografia, dźwięk, Sigourney Weaver za rolę Enel Ripley również została nominowana. Oscary zdobył zaś w kategorii najlepsze efekty specjalne i efekty dźwiękowe. JAMES HORNER ODWALIŁ PONOWNIE KAWAŁ SOLIDNEJ ROBOTY. "Aliens" Jamesa Camerona uważam za najlepszą część z całego cyklu z równie boską muzyką Jamesa Horner'a.

Tej ścieżki dźwiękowej najlepiej słuchać w czyimś miłym towarzystwie, tylko oby to "coś" nie okazało się alienem...

- Apone, już do was idę.
- Słyszeliście? On tu idzie.
- Ten dupek? Od razu poczułem się lepiej.

Sławek Połowniak