|
Braveheart Autor recenzji: Łukasz Wudarski |
||||||||||||||||||
|
Z mroku wyłania się dźwięk. Każda dobra historia ma swój początek, rozwinięcie i finał. Nie inaczej jest i tutaj. Po delikatnym skrzypcowym preludium (które sprawia, że kinowa widownia stopniowo cichnie) jak pierwszy promyk jutrzenki, w ciemności rozbrzmiewa dźwięk szkockich dud. Rycerski epos o Williamie Wallacie ma tu swój początek.
Gdy twoi bliscy wiszą na plecionych lnianych sznurach, a ich nieme, martwe oczy wwiercają się w twą duszę, chcesz umrzeć. I wtedy mała dziewczynka zrywa blady jak twe poliki oset, balsam na twe strapione, choć waleczne serce. Kojący flet jest tutaj taką ostoją smutku w którą dudy wlewają nadzieję.
Przez zielonotrawe połoniny pędzi ze swą ukochaną rycerz. Gdy słońce schyli swe zmęczone barki, rycerz odłoży miecz by zatopić swe ciało w ożywczej wodzie miłości. Wstęp tego utworu jest jednym z najlepszych etnicznych utworów jakie kiedykolwiek napisał James Horner. The Secret Wedding W sekretnym lesie, w oparach liściastej mgły czeka ksiądz. Dwoje młodych ludzi za chwilę powie sobie TAK, kapłan owinie ręce stułą, której nie rozerwie nawet śmierć. Delikatne dźwięki keny i piszczałek są dla nas upojeniem. Razem z księżycem świadkujemy zakochanym.
Podli zbrodniarze w wilczych hordach brną niszcząc świat harmonii i ładu. Do naszych domostw wdziera się zło. Revange Samotny mściciel. Błękitnooki wojownik, którego źrenice za kilka chwil wypełni karmazyn bryzgającej wkoło posoki. Znów syntezatory, flety i coś przypominające shakachaci. Do tego wszystkiego chóry, wcale nie anielskie. Murron's Burial Gdy nie zostało ci już nic, czy warto męczyć się życiem? Błogosławieństwo ojca ukochanej jest znakiem, że warto.
Żaden naród nigdy nie będzie do końca jednością. Ale gdy w Szkocji zadźwięczą dudy, pasterze i możni łączą się do walki. Najwspanialszy temat na dudy jaki zdarzyło mi się słyszeć kiedykolwiek w filmie.
"Mogą odebrać wam życie, ale nigdy nie zabiorą wam wolności"
Dudy i bębny bodhram, nadają tu ton. Moim zdaniem to nie one są tu jednak prawdziwym bohaterem. Najwspanialsze są tu syntezatory
Hornera, które swym echem jak zimne dreszcze wstrząsają całym ciałem. Pod Stirling nie zwyciężyły długie włócznie, lecz ludzie, bohaterscy Szkoci, gotowi potem oddać życie za ojczyznę. For The Love Of A Princess Czy można kochać gdy straci się kogoś kogo nie można zastąpić? Amor caecus est mawiali starożytni rzymianie. Mieli rację. Falkirk Niepewność. Czy Irlandczycy przejdą na naszą stronę? Armie stojące naprzeciw siebie coraz szybciej zaczynają się zbliżać, "cierpkie" wiolonczele mruczą pomrukiem niepokoju. Szkoci i Irlandczycy padają sobie w objęcia. Betrayal & Desolation Jednym z najpiękniejszych momentów filmu jest scena walki Williama Wallaca z zamaskowanym Robertem Brucem. Twarz Wallaca po zdjęciu przyłbicy Bruca wyrażała wszystko. Zbigniew Herbert pisał, że "najgorsza ze wszystkich twarzy jest twarz zdrady". To co musiał czuć Wallace wspaniale podkreśliła muzyka Hornera. Spustoszenie, brak nadziei został osiągnięty za pomocą rozwiniętej sekcji smyczkowej. Ale to nie koniec. Wspaniały jest finał utworu. Robert Bruce z oszalałym spojrzeniem wędruje po równinie porachunków - pobojowisku. Patrzy na stężałą w galarecie błota krew. W powietrzu unosi się jeszcze głuchy szczęk rynsztunku. Do Roberta Bruca dociera to co zrobił, to jak pod wpływem swego szalonego ojca zniszczył Szkocję. Muzyka Hornera jest tego najlepszą ilustracją. Mornay's Dream Nie jednego łotra dręczą w nocy koszmary. Szczególnie takiego jak Mornay. Gdyby szlachcic ten znał teorie Freuda nie spałby tak spokojnie. The Legends Spreads The Princess Pleads For Wallace Life Bohater musi umrzeć. Tak chce króli nikt nie jest w stanie odwrócić biegu wydarzeń. W utworze tym najwspanialsza jest majestatyczna delikatność. Wspólne oddychanie, ostatni pocałunek. W przyprószonej świetlną poświatą celi Wallace spędza ostatnie chwile swego życia. My jesteśmy razem z nim.
Ostatnie sceny filmu głęboko zapadają w pamięć. Narodowy bohater Szkocji zostaje poddany torturom. Do końca pozostał wierny sobie, narodowi. Muzyka jest w tym momencie idealna. Napięcie narasta i w pewnym momencie "ulatuje" wraz z ostatnim tchnieniem Wallace'a, tchnieniem wolności. Umęczona głowa narodowego bohatera Szkocji z trzaskiem spada na podłogę. Trzymana w ręku chusteczka (podarunek ukochanej) spada wraz z nią. I wtedy z ciemności wyłania się głos fletu. Wojsko szkockie pod dowództwem Roberta Bruce'a staje do walki pod Bannockburn. "Walczyliście dla Wallace'a teraz walczcie dla mnie". Z setek tysięcy gardeł słychać jeden wielki okrzyk. Wiedzieli, że wielu poniesie śmierć, ale zginą wolnymi oddając życie za ojczyznę , za Szkocję. A dudy Hornera doskonale potrafią wygrać tę atmosferę dążenia do wolności, wiecznej wolności. End Credits Szkoccy patrioci wygłodzeni i zdziesiątkowani w cieni napisów końcowych walczą o wolność. Obrazu już nie ma, ale jest muzyka która w epicki sposób opisuje wielkie zwycięstwo Roberta Bruca pod Bannockburn. Szkoci odzyskali wolność. Wracają do domów, do rodzin. Muzyka niknie w mroku. Muzyka Jamesa Hornera gra łagodnymi smyczkami, wieje mglistym zefirem i rozpala ognisty żar dudami. Nie jest to muzyka wiedzy, którą da się rozszczepić na drobne pierwiastki zanalizować. Jest to muzyka serca. Walecznego serca. Reżyser filmu Mel Gibson powiedział: "Poświęciłem temu filmowi ponad rok życia. Żadnej minuty nie żałuję." Wszystkie prawa do muzyki z "Braveheart" zawartej w klipach dźwiękowych należą do The Decca Record Co. oraz Polygram Records. Na tej stronie została ona użyta jedynie w celach informacyjnych i nie powinna być rozpowszechniana bez pozwolenia. |
||||||||||||||||||