|
James Horner i Star Trek II
Zaczerpnięte z CinemaScore, issue # 10, jesień 1982; wywiad przeprowadzony przez Randall D.
Larson.
Po napisaniu muzyki do kilku niskobudżetowych horrorów dla New World Pictures, kompozytor
James Horner w końcu dostał projekt który pozwolił mu się wyzwolić z typu filmów przy których wcześniej pracował. Podczas gdy jego intrygująca partytura do
Wolfen (1981) pomogła mu dotrzeć do świata filmów
wielkobudżetowych, jego wielka muzyka do Star Trek II: The Wrath of Khan pozwoliła
Hornerowi pokazać wszystkim, typ dramatycznej partytury w której jest najlepszy.
Horner, studiując i ostatecznie ucząc na UCLA, opuścił akademickie życie w 1978 i zaczął pisać muzykę do filmów. Po skomponowaniu muzyki do kilku niezależnych filmów, dostał propozycję od
Rogera Cormana z New World Pictures, dla którego zrobił takie filmy jak
Lady in Red, Humanoids From the Deep, oraz Battle Beyond the
Stars. W 1981 roku został wynajęty przez wytwórnię Orion Pictures, robiąc
muzykę do The Hand, a
później w tym samym roku, do Wolfen. Napisał także muzykę dla Polygram -
Deadly Blessing i The Persuit of D.B. Cooper a także do długo oczekiwanego sequela
Star Trek: The Motion Picture.
Niektórzy krytycy z ironią mówili że wybór Hornera do napisania partytury dla
StarTrek II był całkiem zręcznym posunięciem producentów, ponieważ do pierwszego filmu muzykę stworzył
Jerry Goldsmith, czyli ten sam kompozytor, którego styl jest tak bardzo
zauważalny we wcześniejszych dokonaniach Hornera.
Horner, choć przyznawszy się do silnego wpływu prac Goldsmith'a, twierdzi że jest to wina raczej producentów, którzy chcieli muzyki brzmiącej tak jak muzyka z innego popularnego filmu.
"Coś za coś", wyjaśnia
Horner. "Producent i reżyser widzieli jakiś film do którego ktoś napisał muzykę która im się bardzo spodobała, i mówią "to jest to czego chcemy, koniec
kropka". Pomimo tych ograniczeń,
Horner czuje się przekonany, iż w miarę pisania muzyki do następnych filmów, jego głos będzie miał coraz większe znaczenie.
Podczas tworzenia Star Trek II nastąpiła podobna sytuacja, ale w tym przypadku, producent
Harve Bennet i reżyser Nicolas Meyer chcieli aby muzyka nie brzmiała tak jak muzyka
Goldsmitha z poprzedniego filmu. "Oni nie chcieli rodzaju muzyki jaki dostali poprzednim
razem", mówi
Horner. "Nie chcieli muzyki Johna Williamsa per se. Chcieli czegoś innego, bardziej
nowoczesnego". Partytura
Hornera jest dobrą partyturą, balansującą szeroki zakres przygody i fikcji z intymnością bohaterów. Duża część tej muzyki przypomina jego
wcześniejszą pracę - Battle Beyond the Stars.
Reżyser Meyer chciał morskiego brzmienia tematu głównego,
"On chciał czegoś co
mogło by dać uczucie wielkiej przestrzeni, takiej jak ocean, i ja starałem się
sprostać temu". Temat główny, który prezentuje statek Enterprise oraz jednego z bohaterów - Kirka - jest bardzo przyjemnym "falującym" tematem. Linia melodyczna jest w
jakimś stopniu złożona, ale jest to heroiczny temat, który efektywnie przedstawia moc i
potęgę statku Enterprise.
W przeciwieństwie do tematu Enterprise temat Khana i Kirka ma bardziej rozbudowaną strukturę efektów niż melodię, łagodnie uwydatniając szaleństwo Khan'a. Ten motyw wspaniale działa w połączeniu z tematem Enterprise.
"Możesz umieścić tą strukturę efektów na temat główny", wyjaśnia
Horner, "i kiedy słuchamy tego patrząc na obraz filmowy,
otrzymujemy wspaniały efekt. Ten bardzo prosty chwyt wspaniale działa".
Ponadto, Horner skomponował także motyw dla Spock'a, który uwydatnia jego ludzką naturę poprzez ciepłe
użycie konwencjonalnych instrumentów. Kompozytor wyjaśnia w wywiadzie dla magazynu
Cinefantastique: "nałożenie tematu głównego na motyw Spock'a, sprawiło że bohater stał
się postacią trójwymiarową". Horner także skomponował temat dla Genesis Effect, w momencie kiedy przeistacza się z suchej planety Gamma Regula w raj. Zamiast
używania uwertur podobnych do tych Stravinskiego, Horner
wykorzystał "wielki ciągły orkiestrowy akord, który powolnie i prawie niezauważalnie się
zmienia", jak to opisał podczas wywiadu dla
Kay Anderson z Cinefantasique.
Podczas unikania wszelkich specyficznych aluzji do wcześniejszej pracy
Goldsmitha, Horner umiarkowanie
używał sekwencji fanfar które wcześniej otwierały oryginalną serię
telewizyjną. Zrobił to na prośbę producentów. "Z początku nie miałem zamiaru tego robić, ale
później kiedy już zacząłem pisać muzykę wpadłem na pomysł sposobu włączenia tego motywu do muzyki, co dało dobry rezultat. Poczułem że to było bardzo ważne dla
Star Treka, to był pewnego rodzaju węzeł między bohaterami i statkiem który wszyscy
znali".
Użycie tych fanfar przywołuje nostalgiczne uczucie, co pociąga za sobą cudowne uczucie historycznego, legendarnego i bohaterskiego znaczenia dla Enterprise i jego członków załogi. To charakteryzuje całą mitologię
Star Trek. "Publiczności wydaje się to podobać. Kiedy usłyszeli muzykę, zaczęli bić
brawa!"
Nicolas Meyer, który poprzednio wyreżyserował Time After
Time, zobaczywszy że nikt oprócz Miklos'a Rozsa
nie potrafi dostarczyć odpowiednio brzmiącej partytury symfonicznej, postanowił pracować bardzo blisko z
Hornerem przy Star Trek II. Meyer, jako zacięty fan muzyki klasycznej, był w stanie
mówić językiem, który Horner mógł z łatwością zrozumieć. To stworzyło harmonijną
współpracę pomiędzy nimi, jak i również z producentem Bennet'em.
"W zasadzie we troje decydowaliśmy w którą stronę muzyka powinna iść, jednak oni dawali mi dużo wolności, abym mógł to zrobić na swój sposób".
Horner miał cztery i pół tygodnia na napisanie partytury, co dało w rezultacie 72 minuty muzyki, która
później została nagrana z użyciem 94. osobowej orkiestry.
Gdy wydawało się że praca nad filmami była przyjemnym doświadczeniem dla
Hornera, to jednak nie obywało się bez problemów -
jednym z takich była częsta zmiana w długości scen do których
napisał już muzykę. Sekwencje z efektami wizualnymi były codziennie wysyłane do Hollywood ze studia
ILM w Północnej
Kalifornii. "Było kilka przypadków kiedy musiałem powracać do sekwencji które już skończyliśmy. Prosili mnie abym zmienił jej długość, ponieważ oni nie mogli
użyć całego ujęcia z efektami specjalnymi, albo musieli ją wydłużyć czy też lekko przyciąć". Jeśli
Horner miał
już gotową muzykę dla jednej z takich sekwencji, to jakakolwiek zmiana w długości jej trwania oznaczała dla niego masę pracy.
James Horner preferuje pisanie dramatycznych partytur jak i delikatnych i czułych z dramatycznymi momentami. Dzięki
Star Trek II Horner mógł się wykazać w obu rodzajach muzyki. Wielkość tego filmu, oraz jego popularność, może
być dużym krokiem naprzód w osiągnięciu większej rozpoznawalności na polu muzyki filmowej. To także powinno
dać mu większa swobodę, jakiej brakowało mu od samego początku kariery.
|
|