|
Legends of the Fall Autor recenzji: Sławek Połowniak |
||
|
Na płytę składa się 13 naprawdę nieziemskich melodyjek, które na każdym zrobią potężne "o mocy 1000 Kiloton" wrażenie. Już sam projekt okładki przyciąga oczy swoją estetyką, elegancją oraz krajobrazem zamieszczonym u dołu. Spośród wszystkich 13 utworów najbardziej kocham ósmy, tj.
"The Changing
Seasons, Wild Horses, Tristan's Return" , w którym to Tristan powraca na koniu do swojej rodziny. Wrażenia podczas słuchania tego ogromnie patetycznego kawałku są nie do opisania. Wszystkie wymienione przeze mnie utwory uważam za najlepsze kawałki z tej płyty. Pozostałe utwory należy także wychwalić. Słuchając tego soundtrack'u stawiam przed sobą podstawowe pytanie, które zawsze przychodzi mi do głowy słuchając tej, oraz innych partytur Jamesa Hornera. Ile serca i zaangażowania musiał włożyć w tą pracę ten utalentowany człowiek? Nie potrafię sobie tego wyobrazić, ani odpowiedzieć na to dyskusyjne pytanie. Może wy mi odpowiecie...? |
||