|
Widzisz mnie, słyszysz mnie
Zaczerpnięte z Entertainment Weekly #417, 6 lutego 1998
Dan Snierson
Dwa tygodnie temu James Horner stał w kolejce do kasy w elektronicznym
sklepie Woodland Hill w Kalifornii kiedy to się stało. "Kasjerka
rozpoznała moje imię na mojej karcie kredytowej", wyznaje Horner.
"Potem pięć innych osób
dołączyło do niej, i nagle 40 ludzi otoczyło mnie, myśląc że chciałem wynieść sklepowe zakupy.
Później się dowiedzieli: "Oh, on napisał muzykę do Titanic'a", i poprosili mnie o autograf. Byłem kompletnie zażenowany, myślałem sobie: Dzięki Ci Boże że nie jestem gwiazdą".
Jimmy, dziecino, czy przeglądałeś ostatnio listy przebojów? Czterdziestoczteroletni kompozytor
(Apollo 13, Glory) płynie na fali sukcesu ze swą nagrodą Golden Globe za
Titanic'a Jamesa Camerona. Stale
utrzymujący się po trzech niesamowitych tygodniach na pierwszym miejscu
Billboard 200, soundtrack Hornera zatapia cały przemysł nagraniowy szybciej niż sam statek zatonął prawie 86 lat temu. Stworzona przez
Hornera, celtycko brzmiąca orkiestrowa muzyka wydana przez Sony Classical/Sony Music Soundtrax otrzymała status potrójnej platynowej płyty, stając się
jednocześnie najlepiej sprzedawanym soundtrackiem filmowym wszechczasów
już po dziesięciu tygodniach od jej wydania. "Popatrz jak ten album się sprzedaje po Świętach Bożego
Narodzenia, kiedy normalnie sprzedaż gwałtownie spada", mówi jeden z producentów Sony Music -
Glen Brunman. "Jak długo to będzie trwać? My nie wiemy. To jest zadziwiające".
Spójrzmy na to wszystko z innej strony. Weźmy pod uwagę pierwsze zetknięcie się
Hornera z Cameronem w 1986 roku przy Aliens.
"To był jego pierwszy wielki film", mówi
Horner, "on chciał aby każda klatka filmu i każda nuta muzyki była perfekcyjna. Ale ja miałem tylko 10 dni na napisanie muzyki, a między nami było wiele tarcia. Nie sądzę abyśmy jeszcze raz kiedykolwiek razem
pracowali".
Minęła dekada. Po przeczytaniu skryptu z Titanic'a z łzami w oczach,
Horner skontaktował się z Cameronem. Filmowiec który w tym czasie był zakochany w muzyce
Hornera do Braveheart, zrobił 36 godzinny pokaz materiału z
Titanic'a dla kompozytora. Horner napisał temat główny do filmu w jedną noc.
Jednak później nie obyło się bez problemów i małych napięć. Pewne sprawy
wydłużyły czas postprodukcji filmu: "Kiedy filmowanie było już skończone, czas premiery filmu można było przesunąć, dzięki temu
Jim mógł dopracować
szczegóły filmu, a ja musiałem zrobić to samo z muzyką do tych poprawianych scen. Kiedy
okazało się że trzeba znowu przesunąć premierę, on znowu zaczął poprawiać film, a ja wtedy powiedziałem, Boże,
będę musiał poprawiać ten kawałek 600 razy!" Poprawki nadal były zmorą.
Horner wpadł na pomysł stworzenia piosenki, którą
można by było wstawić podczas napisów końcowych, wiedząc że
"Jim był źle nastawiony do takiego pomysłu". Jednak
Horner zatrudnił Will'a Jennigs'a, aby ten napisał słowa do piosenki, a następnie zdzwonił do
Celine Dion, która
użyczyła swego głosu do słów "My Heart Will Go On".
"Ona śpiewała piosenkę", wspomina
Horner, mrużąc oczyma, "i 20 ludzi w studio zaczęło płakać". Piosenka, oraz emocjonalne podejście
Dion okazały się zniewalające, Cameron został zdobyty. Podczas gdy mówi się o następnej płycie CD do
Titanic'a, Horner nalega na Hollywood aby
nie dzwoniono do niego częściej niż robiono to przedtem. "Tak naprawdę nic się
nie zmieniło", mówi chowając się w swym spartańskim studiu w Calabasas w
Kalifornii. "Po prostu staram się trzymać z dala od świata, i
robić dalej to co robiłem wcześniej".
|
|