Subliminalna(*) i subaudialna reklama, starannie planowana manipulacja podświadomością, zagraża naszej prywatności i wolności, od co najmniej 1957 roku, kiedy to pan James Vicary dokonał publicznej demonstracji tachistoskopu, rodzaju projektora kinowego, rzucającego tak krótko pojawiające się obrazy, że rejestrowane wyłącznie przez podświadomość. Z czasem Tachistoskop przeważnie zastąpiły bardziej wyszukane (i szokujące) urządzenia i sposoby oddziaływania. Reklama subliminalna, odziaływująca na ludzkie zachowania, czerpie pełnymi garściami z odkryć Złotego Wieku technologii i teorii.

(*) Tłumaczenie - "podświadomy", "podprogowy". Subliminal dosłownie znaczy:
bodziec tak krótkotrwały, że odbierany tylko podświadomie.

   Percepcja subliminalna jest zjawiskiem bardzo ciekawym a zarazem niebezpiecznym. Nauka o subliminalnie modyfikowanych zachowaniach rozwinęła się tak szybko, że tachistoskop został wyparty przez inne urządzenia, wkrótce po opatentowaniu. Od połowy lat 60-tych większość elementów subliminowanych w reklamówkach telewizyjnych została nałożona za pomocą fotografii rezystorowej. Każdy mógł zobaczyć rezystor przy lampie stojącej czy umieszczonej na suficie; wystarczyło poruszyć pokrętłem w celu przyciemnienia lub rozjaśnienia światła. Tę samą technikę stosuje się przy zdjęciach filmowych. Na początku kręci się minutową reklamówkę i montuje w normalny, standardowy sposób. Mamy już połowę filmu rejestrowanego przez świadomość. Następna minuta filmu, która zawiera w sobie subliminalny napis, jest kręcona przy jak najmniejszym świetle, z rezystatem ustawionym na zero. W wyniku czego, powstaje obraz na tyle ciemny by nie był rejestrowany przez świadomość. Następnie wyświetlany jest on na ekran, który w rzeczywistości sprawia wrażenie pustego. Jednak nasza podświadomość widzi ten obraz i akceptuje go, pochłania. Wyżej omówione dwa filmy są wyświetlane jednocześnie i nakładane na trzecią taśmę. Ostatecznie taką wersję emituje się w telewizji. Kiedy widzowie oglądają tak stworzoną reklamówkę, ich podświadomość wyłapuje subliminalny przekaz - (rozkaz) i stosuje się do niego w takim bądź innym stopniu. Technikę ta można także stosować w zdjęciach. Polega ona na stworzeniu specjalnie przygotowanego medium statycznego. Przykładowo reklama papierosów. Wystarczy w sposób umiejętny "wkomponować" subliminalny przekaz w naszą reklamę. Zmodyfikowana paczka papierosów nie będzie się różnić od oryginalnej (wizualnie). Tekst, który ma odebrać podświadomość, może być umieszczony dosłownie wszędzie (np. w tle reklamy). Świadomie, nie jesteśmy w stanie tego wykryć.


   Zasada działania percepcji subliminalnej opiera się na prostym równaniu. Po jego lewej stronie umieszczamy przekaz obfitujący w silne emocje, przykładowo wyrazy: "śmierć", "seks", "morderstwo". Takie słowa wpływają na naszą psychikę szybciej niż np. "banan", "stół". Powodują, że nasza podświadomość zaczyna się bać, podniecać. Dochodzi do pewnego zachwiania emocjonalnego (jest, co najmniej dziwne, jeśli czujemy strach, oglądając reklamówkę chociażby pieluszek dla dzieci), dlatego trzeba uspokoić widza i stworzyć drugą cześć równania. Jej treść musi działać pozytywnie na naszą podświadomość, "wyluzować ją", doprowadzić do pierwotnego opanowania (pierwsze równanie wytraciło ją z tego stanu) i jednocześnie posiadać "przekaz". Podsumowując, całe równanie powinno wyglądać w ten sposób: po lewej stronie - "śmierć", po prawej - "zakup pieluszki", poczujesz spokój i wyciszenie. Strony muszą się wyrównać, by widz poczuł satysfakcję. Na koniec podkreślę jeszcze, że percepcja subliminalna działa "tylko" na podświadomość. Oczywiście całe to zjawisko jest surowo zabronione i "raczej ;)" nie stosowane.

   Parę lat temu poszedłem sobie do wypożyczalni kaset wideo. Podszedłem do półki z filmami fantastycznymi i zwróciłem uwagę na film pod tytułem "Oni żyją" Johna Carpentera. Czytam opis i myślę sobie - może być niezły. Oczywiście wziąłem go. Film okazał się bardzo ciekawy. Opowiadał o perypetiach mężczyzny, który przypadkiem znalazł "okulary". Klasyczne, przeciwsłoneczne "urządzenie" pozwalało mu ujrzeć świat takim, jakim jest w rzeczywistości - pełnym kosmitów i rozkazów umieszczanych na billboardach w celu podporządkowania sobie ludzkości (obcy chcą rządzić naszą planetą). Bardzo mnie zainteresowała treść tych plakatów - "rozmnażaj się", "pieniądze to twój Bóg" itp. Czyżby miało to coś wspólnego z percepcją subliminalną - na pewno tak. Okulary pełniły w tym filmie funkcję "filtra". Umożliwiały bohaterowi ujrzeć to, co kierowane było do naszej podświadomości. Zwykli ludzie widzieli standardowe reklamy przedstawiające typowe dla nich obrazy. Cała treść (nakazy) była zakamuflowana. Wydaje mi się, że reżyser specjalnie uprościł całe to zjawisko "percepcji". Gdyby chciał wyjaśnić istotę tej techniki, film byłby trudniejszy w odbiorze i bardziej zagmatwany. Może się mylę, może Carpenter w ogóle nie miał pojęcia o tym zjawisku, jedynie starał się nam przedstawić wpływ reklamy i pieniędzy na nasze życie. Wiele osób, po obejrzeniu tego filmu stwierdziła: - co za bzdura, jak na ludzi mogły wpływać te reklamy skoro ich nie było widać!!!
Powtarzam po raz kolejny. Takie reklamy NAPRAWDĘ można stworzyć, to nie fikcja.
Uważajcie co oglądacie;)



AUTOR TEKSTU:
Krzysztof Mieloch - MELON
      melon@provider.pl


Źródła: "Nocne dreszcze" autor: Dean R. Koontz