sequel ['sikwl] - dalszy ciąg, następstwo - (ang.)

   Z tą nazwą spotykamy się coraz częściej. Dla miłośników filmu nie stanowi już żadnej tajemnicy. Zjawisko sequeli, to norma w kinematografiach Azji, Europy i przede wszystkim Stanów Zjednoczonych. Czym więc są sequele? To filmy kontynuujące wątki fabuły, losy bohaterów swych poprzedników, bądź nawiązujące do nich tytułem. Popularnie - dalsze ciągi.

   Nie ulega wątpliwości, że ich wartość artystyczna jest raczej niewielka w porównaniu do "oryginału", ale zjawisko to istnieje i nie można go pomijać; zatem postanowiłem jakiś czas temu zacząć bacznie się mu przyglądać. Sequele produkowane są najczęściej w celach komercyjnych, na zasadzie: "jedynka zarobiła 374 mln dolarów, wiec dwójka zarobi drugie tyle, albo więcej". Cieszą się ogromnym powodzeniem u publiczności, bo dostarczają nierzadko świetnej rozrywki. Producenci mają kolejne kieszenie pełne pieniążków (na trzecią i czwartą część), a widzowie oglądają kolejne perypetie swoich ulubionych bohaterów.
  Zauważmy, że ludzie uwielbiają powtórki. Ileż razy telewizja nie puszczałaby starych, dobrych filmów, zawsze znajdzie się cała masa chętnych do ich oglądania (patrz: "Sami Swoi", "Krzyżacy" itp.). To samo dzieje się z sequelami. Są one niczym innym, jak powtórkami w nieco zmienionej formule. Podobne gagi, podobne strzelaniny, podobne eksplozje, sceny miłosne (heh) i niektóre elementy, które nie mogą się nie znaleźć w scenariuszu sequela, bo są wizytówkami całej serii.
  Kontynuacje istnieją niemal od początku kina. Znamy wszyscy filmy o Frankensteinie, Draculi czy Tarzanie (z Johnnym Weissmuellerem). Lecz nie były one - jak by to ująć - "uporządkowane". Ja, jako zwolennik (mniejszego czy większego - ale zawsze) porządku, zająłem się głównie "sequelologią" w okresie od lat 60/70-tych, po dzień dzisiejszy, z powodu mniejszego dostępu do filmów starszych.
  Wcześniejsze lata, to brak charakterystycznych dla współczesnych ciągów dalszych "numerków" , czyli kolejnych cyferek przy tytule filmu. Wprowadzenie ich, w latach 70-tych, mimo że jest to mało twórcze nazewnictwo, zdecydowanie ułatwiło rozpoznawanie kolejnych części "serii". Pierwszym sequelem z numerkiem, był "French Connection II" (Francuski Łącznik II) z Genem Hackmanem w roli głównej z 1974 roku.
  Mówiąc o "porządku" i "numerkach", warto wspomnieć o niekonsekwencji twórców sequeli, a raczej twórców ich tytułów. Chodzi mi o zupełnie niezrozumiałe dla mnie mieszanie cyferek rzymskich i arabskich. Przykładem jest seria "Życzenie Śmierci" z Charlesem Bronsonem. I tak: pierwszy film to "Death Wish" (Życzenie Śmierci), drugi "Death Wish II" (Życzenie Śmierci II), ale trzeci to już "Death Wish 3" (Życzenie Śmierci 3). I dalej "Death Wish 4:The Crackdown" (Życzenie Śmierci 4), i znów powrót do rzymskiej cyferki "Death Wish V:The Face Of Death" (Życzenie Śmierci V:Oblicza Śmierci).

   Z czasem aby urozmaicić owe tytuły, zaczęto wprowadzać tzw. podtytuły. Tutaj przedstawię cykl "Akademii Policyjnej":
1. Police Academy - Akademia Policyjna-1984
2. Police Academy 2:Their First Assignment - Akademia Policyjna 2:Pierwsze Zadanie-1985
3. Police Academy 3:Back In Training - Akademia Policyjna 3:Znów Na Szkoleniu-1986
4. Police Academy 4:Citizens On Patrol - Akademia Policyjna 4:Obywatele Na Patrolu-1987
5. Police Academy 5:Assignment Miami Beach - Akademia Policyjna 5:Zadanie W Miami Beach-1988
6. Police Academy 6:City Under Siege - Akademia Policyjna 6:Stan Oblężenia-1989
7. Police Academy:Mission To Moscow - Akademia Policyjna:Misja Do Moskwy-1994

   Ze zjawiskiem sequeli wiąże się pojęcie "prequele", czyli filmy które opowiadają o wydarzeniach rozgrywających się przed wydarzeniami przedstawionymi w pierwszej części. Takim obrazem (według zapowiedzi) będzie druga część "Blair Witch Project" i 5 część "Teksaskiej Masakry Piłą Mechaniczną", a przykładem jest "Missing In Action II:The Beginning" (Zaginiony W Akcji II: Początek) z Chuckiem Norrisem. Do tego zestawienia prequeli można zaliczyć "The Godfather Part II" (Ojciec Chrzestny II). Lecz nie do końca. Tutaj przedstawiono jednocześnie wydarzenia sprzed I części (świetna rola Roberta De Niro) i po części I. NIezwykłość tego filmu przejawia się w tym, iż uznany został przez krytykę za lepszy od oryginału, lub co najmniej tak samo dobry, co w przypadku sequeli jest niezaprzeczalnym wyjątkiem. Ja osobiście preferuję część I (i jak wszystko na to wskazuje członkowie KMF-u również).
  Teraz trochę o sprawach producenckich. Ciekawie przedstawia się sytuacja w wytwórni New Line Cinema. Otóż ma ona prawa do dwóch niezwykle popularnych, długich i niemal kultowych cyklów filmowych z gatunku horror. Mowa oczywiście o "Piątku Trzynastego" i "Koszmarze z Ulicy Wiązów". Pierwszy zakończył się na 9 części, drugi na 7. Jednak od kilku lat planuje się kolaborację obu panów - bohaterów serii - Jasona Vorheesa i Freddy'ego Kruegera w jednym wspólnym projekcie. Coś dla smakoszy (heh).
   Jednak oprócz tak wspaniałomyślnych pomysłów, zdarzają się przykre niepowodzenia. Najjaskrawszym przykładem jest tu tytuł "Universal Soldier" (Uniwersalny Żołnierz). Po sporym sukcesie części pierwszej i bankructwie CAROLCO (producenta oryginału), prawa wykupiła mała wytwórnia. Nakręciła 2 i 3 część bez udziału van Damme'a, który nie miał ochoty w nich grać. Jednak kiedy gwiazda belgijskiego karateki zaczęła powoli gasnąć, musiał zagrać w jakimś sequelu swoich dawnych hitów. I tak narodził się "Universal Soldier:The Return" (Uniwersalny Żołnierz:Powrót), uważany przez van Damme'a za oficjalną część 2, natomiast w rzeczywistości będący częścią 4. Warto zauważyć, że wspomniane części 2 i 3, były kręcone od razu z przeznaczeniem na video. Podobnie stało się z 2 częścią kultowego "From Dusk Till Dawn" (Od Zmierzchu Do Świtu) pt. "From Dusk Till Dawn 2:Texas Blood Money" - który jest według mnie absolutną szmirą. Planowana jest też 3 część, również z przeznaczeniem tylko na rynek video. Swój udział w produkcji sequeli miała (i ma) telewizja. To na jej potrzeby realizowano 2, 3 i 4 część klasycznego już filmu "The Dirty Dozen" (Parszywa Dwunastka). Ciekawostką jest fakt, że w pierwszej części, bohater grany przez Telly Savalasa umiera, natomiast sam aktor pojawia się w zupełnie innej roli w 3 i 4 odcinku! Śmieszne...
Swego czasu podczas prac nad realizacją kolejnych części "Die Hard" (Szklanej Pułapki), planowano jednoczesne zdjęcia do części 3 i 4. Nic z tego nie wyszło i skończyło się na "Die Hard With A Vengeance" (Szklana Pułapka 3). Ale takie prace zapowiadają się przy dwóch kolejnych częściach "Matrixa". Oby wyszło to na dobre twórcom jak i samym filmom. Taki myk zastosował Robert Zemeckis w "Back To The Future" (Powrót Do Przyszłości).

  Z amerykańskich terytoriów przeniosę się teraz w inne rejony świata, bowiem swój udział w tworzeniu historii sequeli mają też Europejczycy (Francuzi : "La Boum" (Prywatka) - 1 i 2, "Les Visiteurs" (Goście, Goście) - 1 i 2, cykl z niezapomnianym Żandarmem de Funesem - 6 części, Duńczycy: seria z Gangiem Olsena, czy ostatnio Lars von Trier "Riget" (Królestwo), Anglicy: 19 Bondów, "Carry On, ..." (...Do Dzieła), Azjaci "A Better Tomorrow" (Lepsze Jutro) i oczywiście Polacy. Mamy przecież "Vabank" I i II, "Kogel-Mogel" I i II, "Misia" i "Rozmowy Kontrolowane", "Wodzireja" i "Bohatera Roku", "Wilczycę" i "Powrót Wilczycy", "Zezowate Szczęście" i "Obywatela Piszczyka" czy niedawne "Psy" i "Psy 2:Ostatnia Krew", "Młode Wilki" i "Młode Wilki 1/2" (prequel !) oraz "Kiler" i "Kiler-ów 2-óch". Zatem nie jesteśmy najgorsi. Interesującym aspektem w polskiej kinematografii jest sienkiewiczowska trylogia, która niewątpliwie znamiona sequeli posiada. Podobnie rzecz się ma ze słynnymi "Star Wars" (Gwiezdnymi Wojnami). Z zapowiedzi George'a Lucasa wynikało, że ma to być saga, co nie wyklucza "zakwalifikowania" jej do sequeli. Choć można nad tym dyskutować. W każdym bądź razie skłaniam się do tego, iż w świetle minionego czasu "Star Wars Episode I:The Phantom Menace" (Gwiezdne Wojny Część I:Mroczne Widmo) jest prequelem.

   Moje rozważania sequelogiczne na tym fakcie zakończę. Wspomnę jeszcze o kilku ciekawostkach i statystykach:
- autentyczny tzw. "boom" na sequele to lata 80-te. Do klasyki przyszły już: Rambo, Rocky, Akademia Policyjna, Obcy, Terminator, 007-James Bond czy Indiana Jones.
- duży procent sequeli to filmy z wytwórni produkujących tzw. filmy klasy B np. "Bloodfist" (Krwawa Pięść) - seria, którą łączy jedynie nazwisko aktora; Dona "The Dragon" Wilsona i tematyka: "nawalanka".
- wraz zdługością, krystalizują się elementy charakterystyczne danej serii: np. James Bond popija w każdym odcinku "Martini. Wstrząśnięte, nie mieszane.", odwiedza go Q (teraz będzie to R), w "Kilerze" Jerzy Stuhr podśpiewuje jakiś przebój muzyczny itp.
- zdarza się (jak to w życiu:)), że aktorzy nie chcą dalej ciągnąć roli i trzeba ich zastąpić: Aleca Baldwina "The Hunt For Red October" (Polowanie na Czerwony Październik) zastąpił Harrison Ford w "Patriot Games" (Czas Patriotów) i "Clear And Present Danger" (Stan Zagrożenia) w serii o Jacku Ryanie.
- najczęściej pojawiają się "dalsze ciągi" w gatunkach horror ("Piątek Trzynastego", "Halloween", "Laleczka Chucky", "Koszmar z Ulicy Wiązów", "Dzieci Kukurydzy") i sensacja ("Zabójcza Broń", "Liberator", "Rambo", "Zaginiony W Akcji", "Robocop").
- również animatorzy mieli swoje 5 minut. Patrz: 7 części "Asterixa", 2 części "Heavy Metal", 2 części "Króla Lwa", dwie "Toy Story" czy polskie "Królestwo Zielonej Polany".
- jeśli mowa o animacji, to 2 częścią aktorskiego filmu "Street Fighter" (Uliczny Wojownik) z Jean-Claude Van Damme'm jest właśnie pełnometrażowy film rysunkowy...
- statystycznie część 2 jest krótsza od pierwszej.
- filmem (przynajmniej częściowo) o sequelach, był oczywiście sequel "Scream" (Krzyku), "Scream 2" (Krzyk 2) Wesa Cravena.
- najdłuższe cykle kinowe: "Carry On, ..." (...Do Dzieła) - nie mogę się niestety doliczyc ile ich było - na pewno ponad 30, potem 007-James Bond - 19 części, "Olsen-Banden" (Gang Olsena) - 13 części, "Friday The 13th" (Piątek Trzynastego) - 9 części, "Eis Am Stiel" (Lody Na Patyku) - 8 części, "Bloodfist" (Krwawa Pięść) - 8 części.

     i to by było na tyle...
    ... dalszy ciąg nastapi.:)

 

 

 

 

 

 

 

 

AUTOR TEKSTU:
Tomek Urbański - TOMASHEC
      tomashec@poczta.wp.pl